poniedziałek, 19 lutego 2018

Ana Moura zaśpiewała w Katowicach (17 lutego 2018 r.)

fot. Izabela Furgoł-Wala

Kilkakrotnie opisywałem już koncerty Any Moury, na których byłem. Pierwszy raz było to w Wiedniu (zob. tutaj), potem w Bielsku-Białej (zob. tutaj) i we Wrocławiu (zob. tutaj). Tym razem Artystka wystąpiła w najlepszej sali koncertowej w Polsce, a może i w Europie – w katowickiej siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Tematem przewodnim koncertu była płyta Moura, która ukazała się 27 listopada 2015 roku (zob. tutaj). Wśród utworów mogliśmy jednak usłyszeć kilka tematów z poprzednich płyt artystki a także te, które zostały nagrane na inne płyty. Takim utworem jest fenomenalne Maldição, które w wersji koncertowej jest numerem popisowym Any, a wykonuje je ona tak genialnie, z głębi duszy, że ciarki przechodzą po ciele. Towarzysząca temu jedynie gitara portugalska w wykonaniu Ângelo Freire, który również wzbudził entuzjazm publiczności, jeszcze dobitniej oddawała podniosłość utworu. Valentim to z kolei utwór żywiołowy, przy którym można tańczyć, i w którym udziela się publiczność. Zresztą przy jego rytmach trudno siedzieć spokojnie. Oba fado znalazły się ostatnio na płycie Any Best of wydanej w listopadzie ubiegłego roku. Na tej samej płycie jest też utwór Loucura (w wersji koncertowej), który do tej pory w wykonaniu Any można było znaleźć jedynie na płycie DVD z Coliseu z 2008 roku. Artystka wykonuje Loucurę zazwyczaj na bis, z towarzyszeniem gitar, i jest to kolejna uczta fado. Ana śpiewa to genialnie, a cała sala głęboko przeżywa utwór razem z nią. 
Jeśli jesteśmy przy publiczności, trzeba przyznać, że ta katowicka przyjęła Anę Mourę bardzo dobrze. Oklaski po każdym utworze trwały zdecydowanie dłużej niż zazwyczaj obserwuję na koncertach, co chyba dostrzegła i Artystka, a cały koncert zakończył się oczywiście owacją na stojąco. Liczę na to, że jeszcze nie raz Ana powróci do Katowic…
Artystce od lat towarzyszy ten sam skład muzyków. Wspomniany już Ângelo Freire grał na gitarze portugalskiej i zebrał najwięcej braw w trakcie prezentacji zespołu. Na gitarze klasycznej grał Pedro Soares, a na basowej André Moreira. Na perkusji zagrał Mario Costa, a na klawiszach João Gomes. Panowie mieli zresztą swoją chwilę, podczas której mogli zagrać solówki – Ana w tym czasie zrobiła sobie krótką przerwę na zmianę kreacji.
Oprócz koncertu w Katowicach, który odbył się 17 lutego, Ana wystąpiła też dzień później we Wrocławiu w Imparcie w ramach Ethno Jazz Festivalu. Z tego co czytałem na Facebooku, też było magicznie J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz