środa, 15 sierpnia 2018

Ana Laíns - z okazji urodzin Artystki (16 sierpnia)

Ana Laíns (źródło zdjęcia tutaj)

Ana Laíns jest opisywana jako jeden z najważniejszych interpretatorów portugalskiej muzyki ostatnich lat. Należy do nowego pokolenia strażników fado, które jest nierozerwalnym elementem jej twórczości. Jej wokalny styl i głos są niepodważalne, zachwycają lekkością i dotykiem wraz z pierwszym dźwiękiem. To wirtuoz sceny, za co kochają ją słuchacze na całym świecie.

Ana Laíns urodziła się 16 sierpnia 1979 roku w Tomar. Jej pełne imię i nazwisko to Ana Margarida Laíns da Silva Augusto. Jest związana głównie z gatunkiem fado, jednak tradycyjna muzyka portugalska to jej wielka pasja. Lubi być nazywana „kolorowym piosenkarzem”. Po raz pierwszy publicznie zaśpiewała w wieku sześciu lat w miejscowości Constância, z którą ma odtąd silny związek. W wieku 16 lat, pod kierunkiem João Chora po raz pierwszy zaśpiewała fado dla publiczności, i właściwie wtedy zaczęła się jej muzyczna droga. Jej kariera nabiera tempa, gdy w 1999 roku wygrywa główną nagrodę podczas Grande Noite do Fado de Lisboa, czyli podczas Wielkiej Nocy Fado w Lizbonie, która co roku odbywa się w lizbońskiej Alfamie i jest prezentacją najznamienitszych osobistości fado starszego i młodego pokolenia. Po tym sukcesie wyruszyła na koncerty zagraniczne – do Niemiec, Francji, Belgii, Luksemburga i USA. W 2001 roku wzięła udział  w 37. Festiwalu Piosenki RTP, portugalskiej telewizji, zjawiskowo wykonując utwór Há Sempre Alguém que Nos Quer. Jej pierwsze wizyty w studio nagraniowym miały miejsce już w 2000 roku, kiedy przygotowała utwory na różne kompilacje fado, natomiast w 2005 roku rozpoczęła prace nad swoją pierwszą płytą, której producentem został Diogo Clemente, wybitny portugalski gitarzysta. 

Płyta pt. Sentidos ukazała się w 2006 roku i zwróciła powszechną uwagę w prasie portugalskiej i międzynarodowej. W Portugalii nazwano ją „wielkim objawieniem”, natomiast brytyjski magazyn „Songlines” wyróżnił ją pochwałą jako współczesny wyraz fado i znak siły portugalskiej sceny muzycznej.
 Ana Laíns interpretuje na krążku wiersze takich autorów jak Florbela Espanca, Lydia Oliveira i Antonio Ramos Rosa, a wśród autorów muzyki są Jorge Fernando, Diogo Clemente, Miguel Ribejro czy Fernando Araujo. Trasa promocyjna obejmuje całą Portugalię, ale także Hiszpanię, Belgię, Holandię, Rosję czy Grecję.
Unikalne podejście Any Laíns  do muzyki przyciągnęło uwagę i zaowocowało współpracę z wieloma najlepszymi artystami z Portugalii i poza niej. Oprócz wielu wspaniałych nazwisk z jej debiutanckiej płyty, do wybitnych twórców muzyki współpracujących z Aną dołączył Boy George, który w 2009 roku zaprosił ją do wspólnego nagrania jego przeboju Amazing Grace, który umieścił na swojej płycie, a o wokalu Any wypowiedział się, że jest wzniosły.

W 2010 roku, w dziesiątą rocznicę kariery Any ukazuje się płyta Quatro Caminhos, również
wyprodukowana przez Diogo Clemente. Artysta zagrał też na płycie na gitarze. Wśród innych gości pojawiają się takie nazwiska jak Ãngelo Freire i Luis Guerreiro – obaj grają na gitarze portugalskiej. Ana debiutuje tu jako autorka tekstu do utworu Não Sou Nascida do Fado, obok takich autorów jak Natália Correia, Urugwajczyk Rubén Darío czy Brazylijczyk Carlos Drummond de Andrade. Wśród autorów muzyki wymienić należy takich twórców, jak Amélia Muge, José Manuel David czy Filipe Raposo.
Quatro Caminhos to płyta charakteryzująca się niezrównaną szerokością lirycznej ekspresji i uczciwości emocjonalnej. Była szeroko komentowana w prasie międzynarodowej. Holenderski magazyn „Jazzism” pisał o prawdziwej world music z Portugalii , a „VPro Gids” o naturalnej i eleganckiej urodzie głosu Any. „Daily Planet” z Australii idzie tym tropem i pisze o czystym i mocnym głosie Artystki, jako niezaprzeczalnym atucie jej repertuaru. 
Jeszcze w 2010 roku Ana nagrywa dodatkowo dwa utwory na płytę Beto Betuka, których autorami byli Dulce Pontes i Ivan Lins – Sob o Céu de Lisboa i Quase Haikai.

Ana Laíns podczas koncertu w CCB w Lizbonie w 2014 roku (źródło zdjęcia tutaj)
Znaczący udział Any w wykonywaniu i promowaniu tradycyjnej i wschodzącej muzyki portugalskiej został doceniony i w 2014 roku pełniła ona rolę ambasadora do spraw celebrowania ośmiu wieków języka portugalskiego. Udział w tym przedsięwzięciu zakończył się wspaniałym koncertem w Centro Cultural de Belém w Lizbonie, w którym wzięli udział wspaniali zaproszeni goście, m.in. Ivan Lins, Aline Frazão, Karyna Gomes, Aline Frazão, Celina Pereira czy  Paulo de Carvalho. Nagrania z tego koncertu można zobaczyć na kanale Any na Youtube.
Kolejnym etapem promowania języka i muzyki portugalskiej była długa trasa koncertowa w Stanach Zjednoczonych, gdzie artystka angażowała w swoją muzykę portugalską i amerykańską społeczność. Oprócz występów prowadziła przez dwa tygodnie warsztaty na niektórych uniwersytetach. W 2016 roku wróciła do USA by wystąpić na jednym z największych festiwali folklorystycznych w Lowell – Massachusetts.
Pod koniec 2016 r. Ana poleciała do Turcji na zaproszenie tamtejszej ambasady Portugalii. Jej występ w Ankarze odniósł tak wielki sukces, że pół roku później wystąpiła ponownie w Turcji dając 10 koncertów w St. Regis Istambul.

Długo wyczekiwana płyta Portucalis ukazała się pod koniec 2017 roku. Od razu została doceniona jako jedna z najlepszych płyt portugalskich 2017 roku, przynosząc Artystce nominacje do najważniejszych portugalskich nagród muzycznych, m.in. w kategoriach „najlepszy portugalski piosenkarz”, „najlepsza piosenka” (za A Verdade da Mentira) czy „najlepszy koncert” za koncert w Casa da Musica w Porto. Została też wyróżniona tytułem najlepszej piosenkarki w konkursie Prémios Festivais da Canção 2017. Także w prasie szwedzkiej i hiszpańskiej Portucalis doczekało się pozytywnych recenzji, a płytę zaliczono tam do dziesięciu najważniejszych płyt 2017 roku. Z kolei w Belgii rozpisywano się o Portucalis jako o najlepszej płycie Any, a o samej wokalistce, że posiada najwyższej jakości warsztat i repertuar, które stawiają ją na muzycznych scenach wśród najlepszych. Niemieckie źródła podają, że Portucalis to kraina snów Any Laíns (wolne tłumaczenie tytułu krążka), a jednocześnie płyta, która określa tożsamość Artystki z ostatnich 18 lat. To podróż po świecie muzyki i kolorów, etnografii i portugalskiego języka, od fado po tradycyjną muzykę Beiras i Trás-os-Montes. Sama Ana mówi, że ten album jest dedykowany wszystkim, którzy kochają ludzi, którzy lubią być ludźmi swojego kraju i rozumieją, że życie jest misją. Jest przeznaczony dla wszystkich, którzy rozumieją, że ta misja jest częścią miejsca, w którym się urodziliśmy!
A sama płyta? To prawdziwa uczta z udziałem znamienitych gości, którzy zaśpiewali z Aną w duetach – Ivan Lins, Luís Represas, Mafalda Arnauth i Filipe Raposo. Autorzy tekstów na płycie to Ana Laíns, Mafalda Arnauth, Sophia de Mello Breyner, Fernando Pessoa, José Afonso, Sebastião Antunes, Carlos Leitão, D. Dinis i D. António de Bragança, natomiast muzykę napisali Ivan Lins, Fernando Alvim, Paulo Loureiro, Filipe Raposo, Luís Caracol (znany polskiej publiczności z występów z Sarą Tavares), Helena Del Alfonso i José Lara Gruñeiro. Znalazły się też utwory tradycyjne, z ludową muzyką i tekstami, jak choćby wspaniale wykonana „Mi Morena”.

Od wydania Portucalis Ana jeździ z nią po świecie, przekazując słuchaczom dźwięki ze swojej krainy snów. 9 listopada Artystka w końcu zaśpiewa w Polsce, w Filharmonii Śląskiej w Katowicach. Ana przyjedzie na zaproszenie naszego Stowarzyszenia, a jej występ będzie inaugurował cykl Fado w Katowicach. Będzie to pierwszy koncert Artystki w Polsce i jedyny w tym roku. Zapraszamy! Więcej informacji tutaj, a bilety tutaj.

A Verdade Da Mentira

Quatro Caminhos

Condição

Live in Sintra

Live in Sintra

Koncert w Lizbonie promujący płytę Portucalis

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Portugalskie lektury na drugą połowę wakacji, czyli polecam książki, które niedawno czytałem + KONKURS


Wakacje w pełni, a oprócz wojaży to także dodatkowy czas na czytanie. Dla niektórych może to także czytanie w trakcie PODRÓŻY, bo na pewno są wśród Was tacy, którzy czytają zawsze i wszędzie i bez książki nie ruszają się z domu, jak piszący te słowa. Niektóre z opisanych poniżej książek czytałem na początku roku, a więc już jakiś czas temu, inne z kolei skończyłem przed kilkoma dniami, więc jestem w miarę na bieżąco jednak pisząc tego posta posługuję się opisami, a zwłaszcza komentarzami czytelników z portalu lubimyczytac.pl, który bardzo lubię i na którym mam konto, a opinie innych czytelników często pozwalają mi zweryfikować moje opinie o książce, przypomnieć zapomniane szczegóły albo zwyczajnie zrozumieć niejasne sytuacje opisane na przeczytanych stronach. Pewnie większość z prezentowanych poniżej książek już czytaliście, ale może się zdarzy, że podsunę komuś idealną lekturę na drugą połowę lata.
Dodatkowo, dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego Rebis ogłaszam konkurs, w którym do wygrania dwie z opisanych poniżej książek opublikowanych w tym wydawnictwie: Dla Isabel. Mandala Antonia Tabucchiego oraz Jak przemijający cień Antonia Muñoz Moliny. Szczegóły konkursu jak zwykle znajdziecie w dziale Konkursy (w menu po prawej stronie).


Antonio Tabucchi
Tłumaczenie: Joanna Ugniewska
Dla Isabel. Mandala
Rebis 2017

Antonio Tabucchi to jeden z moich ulubionych pisarzy. O nim i jego Opowiadaniach ilustrowanych pisałem tutaj. O książce Dla Isabel. Mandala można przeczytać, że jest to wielka mała powieść mistrza prozy. I ja się z tym zgadzam. Bohater powieści ma polskie korzenie, dlatego nazywa się Tadeus Slowacki. Jest portugalskim pisarzem, który poszukuje śladów Isabel, kobiety z którą wiązała go kiedyś przyjaźń, a może i coś więcej. Tropy wiodą go w najrozmaitsze miejsca, od Lizbony z czasów dyktatury Salazara, przez Alpy Szwajcarskie i Ligurię, po Makau. Czy ją odnajdzie i czego się wtedy dowie…?
To ostatnia powieść włoskiego mistrza, rozpisana na kręgi niczym w mandali, stąd tytuł. Oprócz Isabel bohater szuka tu prawdy oraz odpowiedzi na pytania ostateczne, meandruje na ścieżkach życia, na pograniczu jawy i snu.
Jeden z czytelników lubimyczytac.pl, Konrad Urbański, tak pisze o powieści (tutaj):
Ostatnia powieść Tabucchiego to żmudne składanie rozbitej na fragmenty i niepełnej pamięci. Czytelnik jest zmuszony, wraz z narratorem, rozpychać się łokciami w meandrach wspomnień kilkunastu postaci, a jedyna prawda, która rychło, po kilku stronach stanie się obsesją, to Isabel. […] Nie jest to powieść najłatwiejsza w odbiorze – dialogi często nie są w żaden sposób wyróżnione, całość przypomina momentami strumień świadomości, płynące wolno i bez skrępowania wspomnienia. Jednak jest piękna, zaskakuje rzucanymi jakby od niechcenia metaforami, doskonałym językiem (duża w tym też zasługa tłumaczki, Joanny Ugniewskiej) i podszytym głęboką poezją poszukiwaniem prawdy.


Sophia de Mello Breyner Andresen
Opowiadania przykładne
Wydawnictwo UMCS 2018

Opowiadania przykładne, nawiązujące tytułem do nowel Cervantesa, to pierwszy w Polsce przekład zbioru najważniejszych opowiadań autorki. W oryginalny, poetycki sposób poruszają uniwersalne tematy: życia i śmierci, dobra i zła, pogoni za sukcesem i poszukiwania ponadczasowych wartości. „Były to słowa intonowane niczym pieśń, słowa niemal dostrzegalne, które wypełniały przestrzeń powietrza swoją formą, gęstością i ciężarem. Słowa, które przyzywały rzeczy i które były ich imieniem. Słowa błyszczące niczym łuski ryb, słowa wielkie i puste niczym plaże.” – w taki sposób Sophia de Mello Breyner Andresen kreśli świat swoich opowiadań, gdzie Biskup musi dokonać wyboru między dachem kościoła a spokojem sumienia, małżeństwo rozpaczliwie szuka zagubionej drogi w świecie, w którym stopniowo wszystko znika, pewna kobieta podporządkowuje całe swoje życie dążeniu do doskonałości, żebrak czuwa nad trawieniem radości i piękna, a każdy z Trzech Króli własną drogą podąża za obietnicą niezwykłej gwiazdy.
Sophia de Mello Breyner Andresen żyła w latach 1919–2004. Była wybitną portugalską pisarką,poetką i pisarką, jako pierwsza kobieta zdobyła Prémio Camões, najważniejszą portugalską nagrodę literacką. Opowiadania przykładne przetłumaczyli studenci UMCS.
 Źródło opisu tutaj.


Roger Crowley
Tłumaczenie: Tomasz Hornowski
Zdobywcy. Jak Portugalczycy zdobyli Ocean Indyjski i stworzyli pierwsze globalne imperium
Rebis 2016

Roger Crowley urodził się w 1951 r. w rodzinie o morskich tradycjach, co zapewne nie pozostaje bez wpływu na tytuły jego książek, m.in. wydanych przez Rebis Morskich imperiów, 1453. Upadek Konstantynopola czy własnie Zdobywców. Dzieciństwo spędził na Malcie. Studiował literaturę angielską na uniwersytecie w Cambridge, uczył języka angielskiego w Stambule. Podróżował po krajach śródziemnomorskich, ciągle poszerzając swoją wiedzę na temat historii i kultury tych ziem.
Zdobywcy to splot wydarzeń, które na początku XVI w. uczyniły z maleńkiej Portugalii mocarstwo morskie. Z właściwą sobie pasją i talentem narracyjnym Roger Crowley opowiada tę fascynującą historię, w której opisy wielkich podróży, wojen handlowych, osiągnięć technicznych, religijnej żarliwości, politycznej dyplomacji, działań szpiegowskich czy bitew morskich przeplatają się z przykładami ludzkiej odwagi, lekkomyślności oraz krwawej przemocy. Autor czerpie z relacji uczestników wydarzeń przywołując ciekawe historie i sytuacje wyjaśniające historyczne fakty. „New York Times” napisał, że Crowley pisze z niedoścignioną pasją i werwą, tak że bohaterowie zdają się wręcz opuszczać karty książki, a morskie bitwy rozgrywać dosłownie na naszych oczach. Z kolei „History Today” napisał:
Żywa, wciągająca narracja, przedstawiająca m.in. podróże Vasco da Gamy czy podboje Almeidy i Albuquerque’a, jest szczegółową rekonstrukcją wydarzeń, opartą na wnikliwych badaniach pamiętników i źródeł z epoki. Podobnie jak one utrzymana w duchu kronik rycerskich, stanowi doskonałe kompendium wiedzy.
Z kolei w jednej z recenzji na lubimyczytac.pl czytamy (tutaj):
Otrzymujemy też fascynujący obraz Lizbony korzystającej na otwarciu szlaku do Indii i powiązań handlowych. Miasto egzotyczne, rozkwitające, dynamiczne, barwne, awanturnicze i gwarne. Zdecydowanie warto wybrać się w tę czytelniczą podróż, historycznymi śladami wspierania morskich podbojów przez królów Jana II Doskonałego i Manuela Szczęśliwego, oddanym ideom podboju i zaspokojenia ciekawości odległego świata, odkrywcom, zdobywcom, żeglarzom, wizjonerom, dyplomatom, uczonym i geniuszom taktycznym, takim jak Ferdynand Magellan, Vasco da Gama, Pedro Alvares Cabral, Alfonso de Albuquerque, Francisco de Albuquerque, Duarte Pacheco Pereira, Francisco de Almeida. A w tle ostra rywalizacja z Hiszpanią i Wenecją, szpiegowskie inicjatywy, wzajemne oskarżenia, oraz nieubłagany rytm wyznaczany przez monsun na Oceanie Indyjskim. Maleńka Portugalia staje się uznanym morskim mocarstwem, którego ekspansja owocuje rezultatami w postaci specyfiki ówczesnego i dzisiejszego świata.


Antonio Muñoz Molina
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Jak przemijający cień
Rebis 2018

O poprzedniej „portugalskiej” książce Antonia Muñoz Moliny Zima w Lizbonie, jak i o samym autorze, pisałem już tutaj i tutaj, a książka była nagrodą w konkursie, również dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego Rebis. Najnowsza powieść hiszpańskiego pisarza była nominowana do nagrody Man Booker International Prize, znalazła się nawet w ścisłej szóstce, przegrała jednak z Biegunami Olgi Tokarczuk. Jednak już sama nominacja zobowiązuje i rzeczywiście jest to powieść niezwykła, przepięknie napisana, niezwykle literackim a jednocześnie przystępnym językiem. I to słowa są największą mocą tej powieści. Tworzą obrazy pełne uczucia i delikatności, zarówno w opisach dotyczących autora, jak i drugiego bohatera książki.
Bo książka ma dwa główne wątki. W jednym autor podąża śladami zabójcy Martina Luthera Kinga, który po ucieczce z USA w 1968 roku spędził 10 dni w Lizbonie. Obsesyjnie powraca do tej postaci i w końcu udaje się do Lizbony, żeby kroczyć śladami zabójcy. Tymczasem wyjazd do Lizbony przywodzi mu na myśl siebie, z czasów kiedy jako młody chłopak pisał w tym mieście Zimę w Lizbonie. I to jest drugi wątek, o pianiu książki, o sobie w tamtym czasie i swojej rodzinie. Autor stwierdza, że nie zna ani zabójcy, ani siebie sprzed lat, więc chodząc po Lizbonie, stara się zrozumieć motywy działania obu tych postaci. 
Jak przemijający cień to książka pełna melancholii, muzyki i miłości, niepozbawiona wątków sensacyjnych. Koniecznie musicie ją przeczytać, jeśli jednak nie czytaliście Zimy w Lizbonie, polecam najpierw tamtą powieść Moliny.


José Luís Peixoto
Tłumaczenie: Katarzyna Mojkowska
Księga
Świat Książki 2018

Księga to druga powieść pisarza wydana w Polsce. O pierwszej, Puste spojrzenie, jak i samym pisarzu pisałem tutaj.
Na stronie wydawcy czytamy, że Księga jest niezwykłą sagą opowiadającą o portugalskiej emigracji do Francji, opowiedzianą za pośrednictwem galerii niezapomnianych postaci. Między miasteczkiem w sercu Portugalii a Paryżem, między folklorem a wysublimowanymi odniesieniami do światowej literatury wybrzmiewa w tej powieści przeszłość, która zmusiła tysiące Portugalczyków do poszukiwania godnych warunków życia. Powieść niezwykła, przytłaczająca, stanowi obraz ogromnej potęgi marzeń i surowego życia, także ironicznej, czułej i groteskowej rzeczywistości. Losy postaci, ich spotkania i pożegnania, prowadzą czytelników do zdumiewającego finału, który wykracza poza granice literatury.
Polecam tę książkę, jak i jej recenzje na lubimyczytac.pl. W jednej z nich czytelniczka Agnieszka Kruk pisze (tutaj):
José Luís Peixoto pisze charakterystycznym stylem, rozpoznawalnym już od pierwszych stron. Zdecydowanie bardziej podobał mi się w pierwszej części, chociaż kreatywność i pewne eksperymenty formalne w drugiej części również zasługują na uwagę. Język jest momentami niemal poetycki i ukazuje piękno prostych chwil: wspólnego prania przy zdroju, rozmów i milczenia z przyjaciółmi, rozstań i ponownych spotkań, wyjazdów i powrotów. Chłód może tu narastać wewnątrz kamienia, drzewa składają się z zimna, a człowieka może ogarnąć ciemny, umierający strach. Czytelnika natomiast ogarnia przyjemność płynąca z wartościowej, oryginalnej lektury.


José Maria Eça de Queirós
Tłumaczenie: Krystyna Chabasińska, Wojciech Chabasiński
Ród Maia
Wydawnictwo Literackie 1988

Tę książkę wypożyczyłem z biblioteki i przeleżała na mojej półce dosyć długo, aż w końcu się zmobilizowałem i było warto, mimo poplamionych stron i niezbyt ciekawej szaty graficznej. To pełna drobnych intryg historia romansu przeplatana życiem codziennym portugalskiej inteligencji. Niech Was zachęci to, że sam José Saramago powiedział o Os Maias, że to „najwybitniejsza powieść najwybitniejszego powieściopisarza Portugalii”, co jest z pewnością sporą rekomendacją dla tej książki.
Autor przedstawia tu dzieje pewnej znakomitej i zamożnej lizbońskiej rodziny, a właściwie jej ostatnich członków. Nie brak tu wielkiej i zarazem szalonej miłości, wielkich uniesień, rodzinnych konfliktów i nieporozumień (choć konflikt i nieporozumienie to chyba za małe słowa na opisanie tego, co spotyka bohaterów). Nie jest to jednak zwykła prosta historia portugalskiej arystokracji. Eça opisuje swoich bohaterów z każdej perspektywy, nie stroniąc także od ironii, która jednak jest wyczuwalna tylko dla wprawnego czytelnika.
Ciekawy opis tej książki wraz z tłem historycznym znajdziecie na blogu Jarosław Pietrzak tutaj


Fernando Sobral
Ona śpiewała fado
Świat Książki 2018

Tytułowa kobieta śpiewająca fado to młoda i obiecująca fadystka, która w tajemniczych okolicznościach zostaje zamordowana. Na wieść o tym do akcji wkracza główny bohater powieści, detektyw Manuel Rosa, wraz z którym, podczas śledztwa, zwiedzamy Lizbonę, niekoniecznie tę znaną z turystycznych szlaków. Przy okazji poznajemy nieco życie prywatne detektywa, jego problemy i rozterki miłosne, poglądy na życie, a także narzekanie na to, jak przygnębiająca jest Lizbona, która żyjąc przyszłością nie może podźwignąć się z przeszłości… Fado rozbrzmiewa tu tylko od czasu do czasu, i jawi się nie tylko jako melancholia, ale przede wszystkim zemsta.


Fernando Sobral
Lizbończyk
Świat Książki 2018

Podobnie jak w Ona śpiewała fado, głównym bohaterem jest tu detektyw Manuel da Rosa, który tym razem poszukuje mordercy lizbońskiego handlarza dziełami sztuki Ernesta Ávili. Detektyw przemierzając Lizbonę, także tę nocną, bardziej zagadkową, a czasami i mroczną, odkrywa także historię zamordowanego, który za życia nie chciał, by go znano. Także w tej powieści historia śledztwa przeplata się z prywatnym życiem Manuela, a fascynująca i tajemnicza kobieta nie pozostaje bez wpływu na jego związek z Aną Moreno.
Książki polecam czytać w opisanej kolejności, czyli najpierw Ona śpiewała fado, potem Lizbończyka. Dodam też, że nie są to typowe kryminały z wartką akcją i fani tego gatunku mogą czuć się zawiedzeni...


środa, 1 sierpnia 2018

Wakacyjny konkurs fotograficzny - zgłoszone zdjęcia

Serdecznie dziękuję wszystkim za nadesłane zdjęcia konkursowe, są bardzo ciekawe i podobają mi się bez wyjątków :-). Przysłaliście 34 zdjęcia, na które teraz można głosować. Można to zrobić na Facebooku (od dzisiaj tutaj) i będzie się liczyła największa ilość polubień dla zdjęcia. Dodatkowo zdjęcia zamieszczam poniżej, dla lepszej przejrzystości. Są one ponumerowane i można też głosować, podając numery ulubionych zdjęć (może być ich kilka) - albo pisząc na Facebooku, albo na maila (mylisbonstory.blog@gmail.com). Głosować, w dowolny sposób, można przez tydzień, a więc do 8 sierpnia do godziny 23.33.

Rozwiązanie konkursu, po jego zakończeniu, znajdziecie w dziale KONKURSY.

Oto nadesłane zdjęcia:

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

34