poniedziałek, 12 listopada 2018

Ana Laíns w Katowicach - zachwycający koncert w Filharmonii Śląskiej na otwarcie cyklu Fado w Katowicach (9.11.2018)


9 listopada 2018 roku przejdzie do historii jako dzień pierwszego koncertu Any Laíns w Polsce, który jednocześnie otworzył cykl planowanych przez nasze Stowarzyszenie koncertów pod nazwą Fado w Katowicach. To był niesamowity wieczór zwieńczający ciężką, kilkumiesięczną pracę. Nowe wyzwania i doświadczenia. Ale było warto!
O samej Anie było już sporo na tym blogu – prezentowaliśmy jej biografię i płyty, i po tym całym oczekiwaniu na koncert, poprzedzonym wsłuchiwaniem się w dźwięki jej muzyki i wspaniały głos, po czytaniu recenzji z innych koncertów w Europie oczekiwaliśmy czegoś specjalnego. I dostaliśmy to. Nie boję się napisać, że uczestniczyliśmy w  wyjątkowym wydarzeniu.

Wyjście Any na scenę poprzedziła zapowiedź pani Reginy Gowarzewskiej, która w kilku słowach
Regina Gowarzewska
przekazała informacje o Anie, o Stowarzyszeniu, i o Fado w Katowicach. Potem przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. I mimo iż Ana Laíns nie uważa się za gwiazdę, w pełni zasługuje na ten tytuł, co pokazała podczas katowickiego koncertu. Najpierw na scenie pojawili się muzycy – Paulo Loureiro (fortepian), Carlos Lopes (akordeon), Bruno Chaveiro (gitara portugalska) i João Coelho (perkusja). Rozpoczęło się od utworu Portucalis w wersji instrumentalnej. Od razu zrobiło się magicznie.  Tak jak Portucalis doskonale wprowadza nas w nastrój płyty Any o tym samym tytule, tak samo podczas koncertu dzięki temu utworowi od razu wiedzieliśmy, czego spodziewać się tego wieczoru. Oczekiwania od razu wzrosły, ale zostały w pełni zaspokojone. Głos Any pojawił się po pierwszych dźwiękach niesamowitego Fado do Tempo Morto. Od razu wzbudził entuzjazm publiczności, która usłyszała go na żywo po raz pierwszy. Następne w kolejności było fado z Mourarii Zanguei-me Com o Meu Amor, czyli Mouraria Estilizado, które zapewne znacie z różnych wykonań. Wersja Any jest zachwycająca – jej diamentowy głos nadaje tej pięknej piosence dodatkowych walorów. Po tym utworze Ana przywitała się z publicznością i zebrała gromkie brawa za całkiem udane próby używania języka polskiego. Potem zaśpiewała utwór z płyty Quatro Caminhos, którego tytuł brzmi Não Sou Nascida do Fado. Oprócz tego, że to niesamowita piosenka, jest o tyle wyjątkowa, że to także debiut Any jako autorki tekstów. Muzykę napisał tu Reynaldo Varela. Kolejny utwór, tym razem z płyty Portucalis, to również wyjątkowa kompozycja – muzykę do wiersza Fernanda Pessoi napisał Luiz Caracol (którego możecie kojarzyć ze współpracy z Sarą Tavares). Não Sei o Quê Desgosta na płycie Artystka wykonuje razem z Luísem Reperesasem. Wersja solo z Katowic była tak samo genialna, jak na płycie. Artystka pokazała nam, że owszem, jej duety są niesamowite i zachwycają, ale tak naprawdę nie potrzebuje ona nikogo więcej, by stworzyć magię i prawdziwe wokalne arcydzieło.


Não Sei Quantas Almas Tenho to kolejny wyjątkowy utwór z płyty Portucalis. Tym razem muzykę do wiersza Fernanda Pessoi skomponował grający tego wieczoru na fortepianie Paulo Loureiro, skądinąd mąż Any. Dwa kolejne utwory również pochodzą z płyty Portucalis. To wyjątkowe kompozycje, o których Ana opowiedziała publiczności. Ich nagranie na płytę i wykonywanie na koncertach jest, tak jak zresztą cała twórczość, wynikiem wyjątkowej pasji Artystki, którą jest Portugalia i język portugalski, ale także kultura, tradycja i cała muzyczna spuścizna tego wyjątkowego kraju, który ona sama kocha ponad wszystko. Mowa o galicyjsko-portugalskim Ai Flores do Verde Pino i niezwykle czarującym Mi Morena – utworze z regionu Trás-os-Montes śpiewanym w języku Mirandés. Ana powiedziała, że to drugi oficjalny język w Portugalii, który już niestety nie jest nauczany w szkołach i jego znajomość zanika. Emocje sięgały zenitu, bo to były niezwykle udane wykonania, a przecież to nie była nawet połowa koncertu! W dalszej kolejności przyszedł czas na utwór Sebastião Antunesa i Paula Loureiro A Verdade da Mentira, który był pierwszym singlem z Portucalis, i do którego powstał pomysłowy teledysk. 

Paulo Loureiro & Ana Laíns
Po tym kolejnym genialnym utworze Ana grzecznie wyprosiła muzyków, proponując im kawę. Na scenie została tylko z Paulem. To była zapowiedź niesamowitego Fado das Horas rozsławionego przez uwielbianą przez Anę Teresę de Noronha. Wersja jedynie przy akompaniamencie fortepianu, na którym tak zmysłowo gra Paulo Loureiro, wzbudziła powszechny zachwyt, nawet wśród tych osób na widowni, którzy nie mieli wcześniej za dużo styczności z fado (wiem to z wiadomości, które mi przekazujecie). Quatro Caminhos to tytułowy utwór z drugiej płyty Any, który napisali Amélia Muge i Diogo Clemente. Możecie go znać, bo pojawił się na niektórych składankach fado w Polsce. Tym razem po raz pierwszy wybrzmiał tu na żywo i jeszcze bardziej mogliśmy się utwierdzić o jego wyjątkowości. Roseiral to z kolei ekscytująca kompozycja z debiutanckiej płyty Sentidos, której autorem jest Jorge Fernando. Ciekawym momentem wieczoru był utwór Charanga do Tempo, który na płycie Ana wykonuje razem z Mafaldą Arnauth. To kompozycja Carlosa Lopesa (tego, który zagrał dla Was na akordeonie) ze słowami Any. Podczas koncertu próbowała ona nauczyć publiczność śpiewać fragmentów, ale nie było to łatwe. Tekst to zabawa językiem portugalskim, która tworzy w efekcie bardzo interesującą piosenkę. Bardzo spodobała się ona publiczności, która nagrodziła Artystów niezwykle dużymi brawami. Po tym ciekawym momencie koncertu przyszedł czas na dwa tradycyjne utwory − kolejne, które Ana zaczęła wykonywać w wyniku fascynacji swoim krajem i jego tradycjami. Pojawia się tutaj niezwykły instrument muzyczny, portugalski adufe, który jest niejako spuścizną po Maurach zamieszkujących niegdyś portugalskie ziemie. Niesamowita interpretacja Senorha do Almortão oraz Cantiga Bailada przeniosły nas do mniej znanej, lecz niezwykle kulturalnie i muzycznie bogatej Portugalii, w regiony nie tak często odwiedzane przez turystów, przez co autentyczne i tak bardzo interesujące. Ta część katowickiego koncertu wywołała burzę najbardziej pożądanych przez Artystów reakcji. Publiczność była zachwycona i oczarowana żywiołowymi i dynamicznymi dźwiękami, które właśnie poznała, bo zdecydowana większość nie słyszała do tej pory ani adufe, ani utworów z regionu Beira Baixa.


Na koniec wróciliśmy wszyscy jeszcze do tawerny z fado i usłyszeliśmy dwa niezapomniane utwory Amálii Rodrigues – Barco Negro i Vou dar de beber a dor, które w wykonaniu Any zyskują nowych walorów, a jednocześnie sprawiają, że czujemy się jak w Lizbonie, gdzie niemal co noc rozbrzmiewają głosami różnych fadystów.
Nieoczekiwanie zbliżał się koniec koncertu. Po ponad 90 minutach bycia w świecie magii i krainie Portucalis wyczarowanej tego wieczoru przez Anę Laíns, nastał czas pożegnania. Na koniec Artystka podziękowała organizatorom i Filharmonii, firmie nagłaśniającej koncert, a przede wszystkim publiczności. Potem były jeszcze kwiaty dla całego zespołu, które w dalszej kolejności częściowo trafiły do publiczności. Ta nie chciała od razu wypuścić swojej nowej ulubionej Artystki i jej zespołu, nie obyło się więc bez bisów. Usłyszeliśmy jeszcze m.in. niezwykłą kompozycję – utwór z repertuaru podziwianej przez Anę Dulce Pontes z muzyką Ennio Morricone – Amor por Portugal (tekst Dulce Pontes). Jest to niezwykle emocjonalny, chwytający za serce utwór. Opowiada o miłości do Portugalii. Podczas wykonywania tej pieśni Artystka bardzo się wzruszyła, publiczność jednak wynagrodziła jej to owacjami na stojąco. Oto magia muzyki Fado.


Fado w Katowicach stało się faktem, a jego pierwsza odsłona przeszła do historii. Dla nas jako Stowarzyszenia to było duże wyzwanie, ale chyba nam się udało – co sądzicie? Jesteśmy zaszczyceni tym, że Ana Laíns przyjęła zaproszenie na ten koncert, a jednocześnie wdzięczni za jej pomoc i cenne wskazówki organizacyjne. Jesteśmy też dumni, że zyskaliśmy nowych tak wspaniałych przyjaciół, z którymi dane nam było spędzić kilka dni, pokazać Katowice, które się spodobały (akurat nie było za dużo smogu), naszą kuchnię (śląski żur zrobił furorę!)  i opowieści o naszym regionie. Mamy nadzieję, że zabrali ze sobą garść pozytywnych wspomnień. My swoje na pewno zachowamy na długo!


W tym miejscu jest też pora na podziękowania. Dziękujemy RMFClassic za bardzo nas zadowalającą współpracę redakcyjną. „DziennikowiZachodniemu”, zwłaszcza paniom Annie Ładniuk i Krystynie Augustyniak dziękujemy za publikację obszernych materiałów o Artystce. Dziękujemy Polsko-PortugalskiejIzbie Gospodarczej za promocję koncertu oraz patronom medialnym wydarzenia: portalowi „Wybieram Kulturę”, „Ultramarynie”, „Co Jest Grane24” i „GazecieWyborczej Katowice”. Dziękujemy też partnerowi wydarzenia, fundacji LegalnaKultura, za promowanie wydarzenia wśród legalnych źródeł, a także Radiu Wrocław Kultura (Ula Andruszko), Radiu Opole (Mariusz Majeran), Radiu Katowice i Telewizji Katowice. Marcinowi Kydryńskiemu dziękujemy za ciekawe zapowiedzi koncertu w audycji Siesta.
Bardzo dziękujemy wszystkim portalom internetowym oraz instytucjom za informowanie w swoich kanałach o naszym wydarzeniu, a także za możliwość dystrybucji ulotek i plakatów. Dziękujemy Instytutowi JęzykówRomańskich i Translatoryki UŚ (Sylwia Klos) oraz Instytutowi FilologiiRomańskiej UAM (Grażyna Jadwiszczak). Za informowanie o koncercie dziękujemy też warszawskiemu oddziałowi Instytutu Camõesa. Q Hotelowi w Katowicach dziękujemy za miłe przyjęcie Artystów, a sympatycznemu taksówkarzowi z Echo Taxi za profesjonalne usługi przewozowe. Za promowanie koncertu dziękujemy fantastycznym ludziom z wydawnictwa Claroscuro, a także innym Świadomym Wydawcom obecnym na Śląskich Targach Książki. Serdecznie dziękujemy też Filharmonii Śląskiej za cenne wskazówki dotyczące realizacji koncertu, za zaangażowanie Pani Elżbiety Huzior oraz za fachową obsługę i pomoc w dniu koncertu, a panu Romanowi Huziorowi za piękne zdjęcia z koncertu. Krzysztofowi Rosenbergerowi dziękujemy za koleją porcję fantastycznych zdjęć oraz finansowe wsparcie, bez którego koncert nie mógłby się odbyć. Za zaangażowanie dziękujemy też Justynie Kłaczany, a Oli Tarnawie za zaprojektowanie plakatów promocyjnych i loga Fado w Katowicach. Za fachowe konsultacje z dziedziny księgowości dziękujemy Annie Kłaczany, natomiast wszystkim członkom Stowarzyszenia zaangażowanym w organizację koncertu dziękujemy szczególnie. I liczymy na Was wszystkich przy realizacji kolejnych wydarzeń.
Ubolewamy nad tym, że nie udało nam się pozyskać finansowego wsparcia sponsorów oraz udzielenia patronatu honorowego przez Ambasadę Portugalii w Warszawie.

Dziękujemy wszystkim za przybycie. Nieście w świat pozytywną energię, jaką przekazała Wam Ana Laíns wraz ze swoim Portucalis i polecajcie jej muzykę!

Autorami zdjęć są Roman Huzior i Krzysztof Rosenberger



Paulo Loureiro & Ana Laíns
Brubo Chaveiro
Carlos Lopes & Ana Laíns
Paulo Loureiro & Ana Laíns
Bruno Chaveiro & João Coelho



Próba - Carlos Lopes i Bruno Chaveiro

Próba - Ana Laíns i zespół
Na chwilę przed rozpoczęciem

piątek, 2 listopada 2018

Fado i saudade są w DNA Portugalczyków − wywiad z Aną Laíns

Carlos Lopes & Ana Laíns (źródło zdjęcia tutaj)
Czym jest dla Ciebie muzyka? Skąd się wzięła w Twoim życiu?
Nie pamiętam siebie bez Muzyki! Śpiewam, odkąd byłam małą dziewczynką. Miałam 6 lat, kiedy pierwszy raz zaśpiewałam publicznie. Wierzę, że mogę powiedzieć, że Muzyka to nie tylko moja „praca”. Prawie wszystko, co przeżyłam i co mnie uszczęśliwiało, zawsze było konsekwencją mojej Muzyki. Poznałam mojego męża z powodu muzyki. Podróżuję po świecie z powodu muzyki. Stałam się kobietą pasjonującą się muzyką swojego kraju z powodu muzyki. Muzyka to moje życie!
 Jak się zaczęła Twoja przygoda z Fado? Skąd taki wybór gatunku i jaki jest Twój stosunek do tradycji Fado?
Zaśpiewałam moje pierwsze Fado w wieku 15 lat, więc to nie był mój pierwszy wybór. I myślę, że nie wybrałam ani Fado, ani żadnego innego portugalskiego gatunku muzycznego. To po prostu się stało! Wszyscy portugalscy muzycy mają kontakt z Fado, ponieważ jest to naturalna część naszej kultury. Zaciekawiło mnie, kiedy po raz pierwszy je zaśpiewałam! Zaczęłam więc słuchać Amalii, Fernandy Marii, a szczególnie Dulce Pontes, której twórczość miała na mnie największy wpływ.
Zawsze mówię, że nie jestem „fadistą”. Jestem portugalską piosenkarką muzyki tradycyjnej, która śpiewa także Fado.
Muzyka portugalska jest bardzo bogata i pełna różnych i interesujących tradycji, ponieważ przez stulecia byliśmy najeżdżani przez różnych ludzi, na przykład Maurów, Rzymian itd., ale także kolonizowaliśmy i odkrywaliśmy ludzi na całym świecie. Jesteśmy więc genialną mieszanką muzyczną wszystkich tych wpływów.
Śpiewam Fado z Lizbony, Toadę z Beiry Baixa grając na portugalskim adufe, śpiewam w „Mirandês” naszym drugim oficjalnym języku portugalskim. A Portucalis, mój ostatni album, jest bardzo reprezentatywny dla tej „portugalskości”, która inspiruje mnie każdego dnia!
Co według Ciebie sprawia, że ta muzyka jest ponadczasowa i przyciąga fanów na całym świecie, także w Polsce? I jak widzisz przyszłość tego gatunku?
Nigdy nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie! Ale spróbuję…
Wierzę, że ma to coś wspólnego z etniczną ciekawością, pięknem języka portugalskiego, dźwiękiem z nieba, gdy gra portugalska gitara, a przede wszystkim z intensywnością ekspresji naszego śpiewu. Jest to bardzo „czysty” stan duszy! Ludzie na całym świecie mają te same uczucia. Nawet jeśli nie rozumieją tekstów piosenek, mogą poczuć „prawdę” duszy. Dusza nie ma języka, jest uniwersalna.
Ana Laíns grająca na tradycyjnym portugalskim instrumencie adufe
(źródło zdjęcia tutaj)
Czy twoim zdaniem każdy dobry fadysta nosi w duszy saudade?
Saudade jest we krwi każdego Portugalczyka!!! (Ahahahah) Poczucie rodzaju stałej nostalgii jest częścią tożsamości naszej duszy! I tak, może z tego powodu Fado jest tak wyjątkowe. To jest jak „siła” tango lub flamenco! Hiszpańska i południowoamerykańska tożsamość jest całkowicie reprezentowana przez ich taniec! I te różnice między ludźmi sprawiają, że świat jest tak interesujący!
Jaką Twoim zdaniem rolę odgrywa język portugalski w Fado? Fado zaśpiewane po angielsku byłoby tą samą muzyką?
Nie ma mowy! Język portugalski jest również odbiciem naszego DNA! A to DNA jest najważniejszą rzeczą w Fado.
A o czym są teksty, które śpiewasz? Niektóre piszesz sama…
Śpiewam życie! A przede wszystkim śpiewam moje życie, moje uczucia, moje pytania, moją żarliwość, moją siłę... Lubię zagłębiać się w zawiłości ludzkich uczuć... zawsze szukamy siebie samych i lubię „pomagać” swoim śpiewaniem! Mój ostatni album jest poświęcony przede wszystkim ludzkiemu dualizmowi. Dualizm jest bardzo ważną kwestią, jeśli chodzi o nasze rozumienie ludzkości!
Jakiej muzyki słuchasz na co dzień? Kogo podziwiasz?
Słucham każdego rodzaju muzyki. To zależy tylko od mojego ducha!
Muzyka karmi nasze ciało, naszą duszę i w zależności od dni, czasami potrzebujesz jednej rzeczy, a innym razem drugiej!
Uwielbiam Lorenę Mckennitt, która karmi moją duszę... Się, która karmi moje ciało... Idana Raichela, który karmi i jedno, i drugie (ahahaha)
Nie słucham Fado! Tylko gdy śpiewam w miejscach związanych z Fado, słucham go na żywo! Ale słucham takich artystów, jak Adufa, Brigada Vitor Jara, Xicara, Dulce Pontes, itd... wszystko to są bardzo interesujące portugalskie projekty!
A czy masz ulubionego artystę Fado? Jednego pewnie trudno wymienić…
Amália, Maria Teresa de Noronha, Fernanda Maria, Camané!
Co Cię inspiruje na co dzień?
Proste rzeczy.
Prostota. Miłość. Uśmiechy. Uczciwość. Natura. Zapach natury. Obejmowanie świata życzliwością. Równość, parzystość. Gotowanie dla tych, których kocham i widzę ich twarze, kiedy jedzą. Kawa z moimi przyjaciółmi. Moja matka. Mój ojciec. Talent. Wiara. Bardzo proste rzeczy...
Twoja ostatnia płyta to Portucalis, która ukazała się pod koniec ubiegłego roku. To wspaniała porcja pięknej muzyki inspirowanej nie tylko Fado, ale także muzyką z różnych regionów Portugalii. Zaprosiłaś też wspaniałych gości. Opowiedz, jak ją przygotowywałaś, dlaczego zaprosiłaś tych, a nie innych artystów do duetów, napisania muzyki i tekstów? O czym opowiada ta płyta?
Powiedziałbym, że jest ona inspirowana przez portugalskość, w tym także Fado.
Nagrywałam ją 8 lat po Quatro Caminhos, moim drugim albumie. Zajęło mi 8 lat, aby poczuć się gotowym na przyjęcie mojej stuprocentowo portugalskiej charyzmy! Musielibyście zwiedzić Portugalię z północy na południe, wypić każde wino, spróbować każdego jedzenia, przemierzyć każdą drogę, posłuchać wszystkich instrumentów etnicznych, aby zrozumieć moją pasję do mojego kraju!
To jest wiadomość. Portucalis to kraj moich marzeń. Chciałabym, żeby każdy Portugalczyk mógł zobaczyć go takim, jak widzę go ja! Chciałabym, aby każda osoba na świecie mogła poczuć, że jest to kraj taki, jakim ja go czuję.
Wykonanie tego przesłania stało się łatwiejsze poprzez zbudowanie procesu, w którym wybrałam moich muzyków! Wszyscy oni bardzo dobrze mnie znają. Paulo Loureiro, który zna mnie lepiej niż ja sama, był producentem i dyrektorem muzycznym, ale ten album jest wynikiem duszy każdego muzyka biorącego udział w tym projekcie.
Poza tym, jak już mówiłam, chciałam opowiadać o dualności, znalazłam więc sposób, aby o tym mówić w każdym tekście, w każdej piosence, ponieważ o pewnych rzeczach możemy też „mówić” bez słów... poprzez wybory, decyzje, które podejmujemy, itd...
Zaprosiłam więc autorów tekstów piosenek, którzy mnie znają i głęboko rozumieją mój sposób postrzegania świata!
Mafalda Arnauth zna mnie tak dobrze, że mogłaby być moją psychoterapeutką (ahahah)
Luís Represas reprezentuje bardzo ważny rodzaj piosenkarzy, którzy od zawsze poświęcają swoją twórczość portugalskości, a więc on broni tego samego, co ja.
Ivan Lins to moje marzenie, które się spełniło. A najbardziej niesamowitą rzeczą jest to, że wybrał mnie do współpracy, nie wyobrażając nawet sobie, jak bardzo jego muzyka jest dla mnie ważna.
Filipe Raposo gra na pianinie w taki sposób, że czuję jakbym to była ja. Gdybym umiała grać na fortepianie, chciałabym robić to z jego niesamowitą wrażliwością.
Po raz pierwszy połączyłam na płycie dźwięk adufy i Fado – coś, co robię na moich koncertach od prawie 20 lat... I było to niemalże zabronione.
Ana Laíns & Sebastião Antunes, współtwórca utworu A Verdade da Mentira
 z płyty Portucalis (fot. Krzysztof Rosenberger)
Tym razem czułam, że mam prawo „krzyczeć”: To ja! Zdecyduj się! Jak sobie życzysz!
A co oznacza tytuł Portucalis?
Nic. Ale dla mnie, tak jak wcześniej powiedziałam, jest to wymyślone przeze mnie słowo, które reprezentuje Portugalię moich marzeń.
Podobno lubisz być nazywana „kolorowym piosenkarzem”, to prawda? Co to oznacza?
Pewien portugalski dziennikarz użył takiego wyrażenia – spodobało mi się i zaadoptowałam je. Określa ono typ piosenkarza, który nie wykonuje określonego gatunku. Ja łączę je wszystkie i moja muzyka jest wynikiem wszystkich kolorów tradycyjnej muzyki portugalskiej i ludowej.
W 2010 roku nagrałaś dwa bardzo piękne utwory na płytę Beto Betuka Catavento, gdzie byłaś gościem obok wielu innych wybitnych osobistości muzycznych. Często przyjmujesz tego typu propozycje współpracy?
Tak. Dzielenie się muzyką z innymi kolegami jest jedną z najbardziej uczciwych rzeczy, które muzycy mogą zrobić! Zawsze przyjmuję tego rodzaju zaproszenia, jeśli czuję nić połączenia. Jeśli nie – odmawiam. Po prostu.
A jak doszło do nagrania piosenki z Boyem Georgem? Śledzisz jego twórczość?
Szczerze mówiąc nie! Ale bardzo go szanuję. Kiedy mnie zaprosił, poczułam że to bardzo dziwna rzecz… jednocześnie pomyślałam, że to będzie bardzo ciekawy sposób, by pokazać mój głos w Anglii i przełamać mury. Muzyka potrzebuje przełamywania murów i budowania mostów. On znalazł mnie na My Space i skontaktował się z moją wytwórnią! To był szok, ale też bardzo miłe doświadczenie.
Na wspomnianej płycie Beto Betuka zaśpiewała też w kilku utworach polska piosenkarka Anna Maria Jopek, która nagrała kiedyś portugalską płytę z udziałem artystów z Twojego kraju. Słyszałaś może o tej artystce?
Tak, i bardzo ją lubię. Pracowała też z Pathem Methenym i tak poznałam jej głos.
Miałaś może jakiś kontakt z polską muzyką?
Tylko z Anną Marią oraz z piosenkarką, która nazywa się Dominika Ziemnicka. Znam też mazurka – polski styl taneczny. Chyba się nie mylę?
Skoro jesteśmy przy Polsce – przyjedziesz tutaj po raz pierwszy na koncert. Co wiesz o naszym kraju, jakie masz wyobrażenia?
Cóż, słyszałam, że w Polsce są najpiękniejsze dziewczyny na świecie (ahahahah) i nie jestem pewna, czy to mi się podoba!!!!! (Ahahahah)
Często słyszę też, jak moi koledzy mówią, że polska publiczność jest bardzo zainteresowana i ma wiedzę na temat Fado! Biorąc pod uwagę, że moja muzyka jest nieco inna od tradycyjnego Fado, jestem bardzo ciekawa, jaka będzie reakcja polskiej publiczności!
Jakie jest najdziwniejsze miejsce, w którym występowałaś?
Na pewno śpiewałam w wielu dziwnych miejscach, chociaż w tej chwili żadnego nie mogę sobie przypomnieć…
Pewnego dnia napiszę książkę o życiu muzyków w drodze, bo podczas takich podróży wszystko może się zdarzyć. Loty, za którymi tęsknimy, to że źle się czujemy przed koncertami, a mimo to wciąż musimy śpiewać…
Podczas mojego ostatniego koncertu w Stambule, we wrześniu, 30 minut przed koncertem zdałam sobie sprawę, że nie mam ze sobą żadnych kosmetyków do makijażu! Zostawiłam wszystko w Niemczech, gdzie śpiewałam dzień wcześniej. Wpadłam w panikę i poprosiłam o pomoc producenta, który w 10 minut obdzwonił wszystkie swoje przyjaciółki i przyniósł mi tyle kosmetyków, że wystarczyłoby mi ich do końca życia! 
Teraz przypominam sobie koncert, który miał się odbyć na placu w małej portugalskiej wiosce, jednak zaczęło mocno padać i cała impreza została przeniesiona do budynku straży pożarnej. Scenerią mojego występu były samochody strażackie, które się tam znajdowały. I nie miałam makijażu!!
Byłaś ambasadorką języka portugalskiego z okazji celebrowania ośmiu wieków tego języka. Jak do tego doszło i z czym to się wiązało?
Zostałam zaproszona przez Portuguese Comité do wzięcia udziału w obchodach ośmiu wieków języka portugalskiego. Ich prezes usłyszał jak śpiewam podczas wydarzenia państwowego dla prezydenta Portugalii Cavaco Silvy, słyszał jak bronię naszego języka i poetów. Podszedł do mnie i zaprosił mnie do reprezentowania portugalskiej muzyki i poezji podczas tego wydarzenia.
Byłam producentem różnych koncertów, które odbywały się w ramach obchodów, ale najważniejszy był koncert zamykający, z udziałem ośmiu krajów używających języka portugalskiego, z muzykami i poetami z każdego z nich. To był jeden z najbardziej niesamowitych koncertów w moim życiu, a do tego ogromna odpowiedzialność.
A jakie jest Twoje ulubione portugalskie słowo?
Pneumoultramicroscopicossilicovulcanoconióticos – najdłuższe portugalskie słowo w naszym słowniku.
Przywiązujesz dużą wagę do tekstów swoich piosenek. Czy literatura piękna ma w Twoim życiu jakieś szczególne miejsce? Jakie książki czytasz, masz swoich ulubionych pisarzy?
Jest kilku poetów i pisarzy, których podziwiam! Moją ulubioną portugalską poetką jest Florbela Espanca, której teksty również śpiewam. Kocham również Camõesa, także ze względu na odpowiedzialność za moją pasję do języka portugalskiego. Fernando Pessoa, Sophia de Mello Breyner, Natália Correia, Ary dos Santos, Mia Couto, itd. Ale lubię też takich autorów, jak Ruben Dario z Nikaragui, Pablo Neruda i innych zagranicznych pisarzy i poetów.
Uwielbiam czytać! Nie tylko poezję, ale prozę. Czytanie daję szansę na stworzenie swojego własnego świata za pomocą słów utalentowanych pisarzy i ucieczkę z „prawdziwego świata”.
Jakie są Twoje ulubione miejsca w Portugalii? Mieszkasz w Lizbonie, ale pochodzisz z innego regionu kraju. Często tam wracasz?
Jestem całkowicie zakochana w moim kraju! Urodziłam się w regionie Ribatejo w centralnej Portugalii, lubię więc wieś i kontakt z naturą. Jednak w pełni wierzę, że Portugalia jest małą „potpourri” wypełnioną historią, pięknem, morzem, dobrym jedzeniem i winem, a także tradycją. Większość osób odwiedzających Portugalię zostaje jedynie w Lizbonie i Porto. A mamy przecież obwód dwunastu historycznych portugalskich wsi, które ja uwielbiam odwiedzać (Castelo Rodrigo, Sortelha, Monsanto, Castelo Novo, Castelo Mendo, itd.). Co roku na początku stycznia biorę parę dni wolnego i podróżuję śladem tego szlaku. Działa to na mnie odradzająco, daje mi siłę i odwagę, których potrzebuję do końca roku. Czuję wówczas połączenie z moimi korzeniami!
Lubisz jeść? Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia, potrawa? Słyszałaś coś o polskiej kuchni? Ponoć Mariza zawsze gdy jest w Polsce zajada się naszymi pierogami…
Opowiem o polskim jedzeniu w moim następnym wywiadzie (ahaha), po moim pierwszym występie w Waszym kraju!
Uwielbiam jeść! To jest to, co najbardziej lubię w moim życiu!!! No i kocham portugalską kuchnię, ale także tę z innych części świata. Uczenie się, jak doceniać typową dla danego regionu kuchnię jest sposobem na zrozumienie i poszanowanie dziedzictwa ludzkości. Uwielbiam kuchnię indonezyjską, włoską turecką, marokańską, japońską, brazylijską… mocne i charakterystyczne smaki J
Ulubione miejsce na Ziemi? Poza Portugalią J
Świat jest moim domem. Chciałabym móc odwiedzić wszystkie narody świata. Im więcej podróżujemy, tym bardziej stajemy się tolerancyjni i rozumiemy innych. Byłam już w wielu miejscach i podobały mi się wszystkie. Ale w dalszym ciągu nigdy nie byłam w Belize (Great Blue Hole), w Peru (Machu Picchu), na Malediwach, Bora Bora, w Buthanie czy w Ziemi Ognistej na południu Argentyny. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mogła zobaczyć wszystkie te niesamowite miejsca!
Chciałabyś coś powiedzieć swoim polskim fanom, których teraz pewnie przybędzie?
Wiem, że powiem im: Miło mi Cię poznać, czy chcesz być moim przyjacielem?”. Ja nie mam fanów, mam przyjaciół! J

Ana Laíns z zespołem (źródło zdjęcia tutaj)


poniedziałek, 22 października 2018

Ana Laíns – „Sentidos” + KONKURS

Sentidos to debiutancka płyta Any Laíns, choć ukazała się w 2006 roku, po kilku latach od rozpoczęcia przez nią działalności na muzycznej scenie. Artystka nagrywała wcześniej różne utwory na kompilacje z muzyką fado i nie tylko, a w 2005 roku weszła do studia z zamiarem nagrania swojej pierwszej płyty. Do współpracy przy produkcji krążka zaprosiła Diogo Clemente, wybitnego portugalskiego gitarzystę i producenta. Choć potem produkował on wiele płyt innych artystów, jak Carminho, Mariza czy Raqel Tavares, Sentidos była jego producenckim debiutem.

Płyta pt. Sentidos zwróciła powszechną uwagę w prasie portugalskiej i międzynarodowej. W Portugalii nazwano ją „wielkim objawieniem” i uważano za pewnego rodzaju punkt zwrotny we współczesnym fado, przynoszący nowe muzyczne brzmienie i wyjątkową świeżość głosu Artystki. Także brytyjski magazyn „Songlines” wyróżnił ją pochwałą jako współczesny wyraz fado i znak siły portugalskiej sceny muzycznej.

Ana Laíns interpretuje na krążku wiersze takich autorów, jak Florbela Espanca, Lydia Oliveira, Helder Moutinho i Antonio Ramos Rosa, a wśród autorów muzyki są Jorge Fernando (ten, który dopiero co występował w Polsce na koncertach z Fábią Rebordão), Diogo Clemente, Miguel Ribeiro, João Pico czy Fernando Araújo. Trasa promocyjna obejmowała całą Portugalię, ale także Hiszpanię, Belgię, Holandię, Rosję czy Grecję.


To płyta „prawdziwa”,  ukazuje współczesne podejście artystki do fado, które jak wiemy na przestrzeni lat ewoluowało. Znajdziemy tu utwory na wzór kołysanek, które przenoszą nas do czasów dzieciństwa, ale tego z naszych wyobrażeń; a z drugiej strony jest też prawdziwe fado w najbardziej klasycznej formie. I jak już wtedy u Any  – mnóstwo różnych wpływów portugalskiej muzyki tradycyjnej.

Ana zaśpiewa kilka utworów z tej płyty na katowickim koncercie - 9 listopada 2018 roku w Filharmonii Śląskiej. Będzie to pierwszy występ Artystki w Polsce, i zapewne jedyny w tym roku. Nie przegapcie!!

KONKURS
Dla uczestników koncertu mamy niespodziankę – wśród osób, które do 7 listopada 2018 r. kupią bilety na koncert rozlosujemy płytę Sentidos z autografem. Pięć kolejnych osób otrzyma natomiast plakat z dedykacją od Any! Więcej o konkursie tutaj. Po bilety zapraszamy na Ticketmaster lub do partnerów – Empik, Media Markt lub Saturn.

Puco tempo

Eu

O fado que me traga


poniedziałek, 15 października 2018

João de Sousa w Gliwicach (25 października 2018)


25 października, na zaproszenie Klubu Pracowników Politechniki Śląskiej i Stowarzyszenia Miłośników Portugalii „My Lisbon Story”, w Gliwicach wystąpi João de Sousa. Będzie to pierwszy koncert Artysty w Gliwicach i prawdopodobnie pierwszy na Śląsku.

W listopadzie ukaże się najnowsza płyta João pt. Ideal i na gliwickim koncercie usłyszymy piosenki z tego albumu. Przygotowując płytę Artysta odnalazł drogę do szczęśliwego mariażu portugalskiej melancholii z polskim sentymentalizmem, zachowując charakterystyczne dla siebie brzmienie – słodko-gorzki romantyzm w stylu vintage. Do nagrania materiału, oprócz swojego zespołu polskich muzyków jazzowych, João zaprosił kwartet smyczkowy. Na krążku znalazło się kilkanaście piosenek autorskich śpiewanych w ojczystym języku Artysty, z jednym polskim akcentem – aranżacją kompozycji Krzysztofa Komedy pt. Była pogoda (z filmu Niewinni czarodzieje).

Trzeci album Portugalczyka wymyka się sztywnej klasyfikacji gatunków. Znajdziemy tu inspiracje muzyką Nicka Drake’a, Caetano Veloso, Toma Waitsa, Salvadora Sobrala czy trip hopowego Portishead. João myślami wraca do klimatu lat 90. XX w.

Wspomniany utwór Była pogoda to nie pierwsza przygoda João z polskimi piosenkami. Artysta ma w swoim repertuarze takie utwory, jak Groszki i róże, Nim wstanie dzień, czy Miłość Ci wszystko wybaczy − niebanalne interpretacje klasyki polskiej piosenki – Komedy, Warsa, Koniecznego.

João jest wokalistą, gitarzystą i kompozytorem pochodzącym z Porto w Portugalii. W Polsce, gdzie obecnie mieszka i tworzy, współpracował z Andrzejem Smolikiem, zespołem Mikromusic oraz artystami jazzowymi. Występował także z towarzyszeniem orkiestry kameralnej. Szersza publiczność może go kojarzyć z telewizyjnego programu X Factor.


W Gliwicach Artysta wystąpi z zespołem w składzie: João de Sousa (wokali gitara), Filip Miguła (instrumenty klawiszowe) i Marcin Spera (bas). Bilety (w cenie 10 złotych) są do nabycia w kasie Klubu Pracowników Politechniki Ślaskiej w Gliwicach przy ul. Banacha 3 w godz. 14.00−20.00 w dni robocze (tel. 32 237 22 38).

Vida tao estranha

Groszki i róże

Por que te vas

Chorando se foi

niedziela, 7 października 2018

Ana Laíns − „Quatro Caminhos” + KONKURS

Quatro Caminhos to druga w kolejności płyta Any Laíns. Artystka wydała ją w 2010 roku niejako na 10-lecie swojej muzycznej drogi, tej profesjonalnej. Album zebrał sporo wychwalających opinii, nie tylko od krytyków portugalskich, ale z całego świata. Rozpisywano się o tym, że Ana wnosi powiew świeżości do portugalskiej muzyki, a jej głos elektryzuje i zachwyca.

Do współpracy przy produkcji płyty Ana zaprosiła, podobnie jak przy debiucie fonograficznym, Diogo Clemente – cenionego producenta i muzyka, który na Quatro Caminhos skomponował m.in. tytułową piosenkę. Diogo Clemente zaliczany jest do czołówki portugalskich muzyków związanych z fado, wyprodukował też sporo płyt artystów tego gatunku, m.in. Carminho, której był nawet mężem.

Wracając do płyty Any, pojawia się na niej więcej znanych nazwisk. Kilka piosenek napisała niezwykle uzdolniona portugalska artystka Amelia Muge – byłem na jej koncercie, więc wiem co piszę (tutaj), zresztą – jest sporo piosenek, których słuchamy, nie wiedząc, że to właśnie ona jest ich autorką. ZdecydowaniE Amelia Muge ma znaczący wpływ na kształt płyty Quatro Caminhos, i jest to wpływ bardzo pozytywny. Obie artystki łączy zamiłowanie do poszukiwania w muzyce, zwłaszcza ludowej I folkowej, tego co najlepsze i włączanie do swojej twórczości.
Amelia Muge napisała na płytę kilka tekstów, podobnie jak Diogo Clemente. Inni autorzy tekstów piosenek to m.in. José Manuel David i Samuel Lopes, ale Ana śpiewa też wiersze dwóch swoich ulubionych poetów – Rubena Dario i Natalii Correii. Wśród autorów pojawia się też Paulo Loureiro, który w Filharomonii Śląskiej zagra na fortepianie.

Quatro Caminhos nie jest płytą nowoczesną, ale w dobrym znaczeniu tych słów. Brzmi tradycyjnie, a fado nie jest jedynym gatunkiem, który słychać na tej płycie. Ana inspirowała się różnymi stylami, włączając nawet muzykę cygańską, której wpływy wybrzmiewają na krążku. To czysta i autentyczna porcja wspaniałej muzyki – tradycyjnego fado z domieszką różnych wpływów, wykonana z temperamentem, który zwrócił uwagę krytyków na całym świecie. To płyta świetna także z instrumentalnego punktu widzenia, jednak najsilniejszą stroną Quatro Caminhos jest głos – ciepły i pełen emocji, który może znacząco szeptać, ale też wydobywać się głęboko z wnętrza, z pasją prosto z serca. To album fado, ale też płyta różnorodności urzekająca trzynastoma pięknymi kompozycjami opatrzonymi niesamowitymi aranżacjami i słowikowym głosem, spod których rozbrzmiewa wspaniałe fado. 

Niektóre utwory z płyty będziecie mogli usłyszeć na żywo, podczas pierwszego koncertu Any w Polsce, który będzie miał miejsce 9 listopada w Filharmonii Śląskiej w Katowicach.

KONKURS
Dla uczestników koncertu mamy niespodziankę – wśród osób, które kupią bilety na koncert rozlosujemy płytę Quatro Caminhos z autografem. Pięć kolejnych osób otrzyma natomiast plakat z dedykacją od Any! Więcej o konkursie tutaj. Po bilety zapraszamy na Ticketmaster lub do partnerów – Empik, Media Markt lub Saturn.


Quatro Caminhos

Condição

Não sou nascida do Fado (na gitarze portugalskiej Marta Pereira da Costa)

niedziela, 16 września 2018

Ana Laíns − „Portucalis” + KONKURS

Portucalis to ostatnia i zarazem trzecia w karierze płyta Any Laíns. Ukazała się pod koniec 2017 roku. Od razu została doceniona jako jedna z najlepszych płyt portugalskich 2017 roku, przynosząc Artystce nominacje do najważniejszych portugalskich nagród muzycznych, m.in. w kategoriach „najlepszy portugalski piosenkarz”, „najlepsza piosenka” (za A Verdade da Mentira) czy „najlepszy koncert” za koncert w Casa da Musica w Porto. Została też wyróżniona tytułem najlepszej piosenkarki w konkursie Prémios Festivais da Canção 2017. Także w prasie szwedzkiej i hiszpańskiej Portucalis doczekało się pozytywnych recenzji, a płytę zaliczono tam do dziesięciu najważniejszych płyt 2017 roku. Z kolei w Belgii rozpisywano się o Portucalis jako o najlepszej płycie Any, a o samej wokalistce, że posiada najwyższej jakości warsztat i repertuar, które stawiają ją na muzycznych scenach wśród najlepszych. Niemieckie źródła podają, że Portucalis to kraina snów Any Laíns (wolne tłumaczenie tytułu krążka), a jednocześnie płyta, która określa tożsamość Artystki z ostatnich 18 lat. To podróż po świecie muzyki i kolorów, etnografii i portugalskiego języka, od fado po tradycyjną muzykę Beiras i Trás-os-Montes. 

Sama Ana mówi, że ten album jest dedykowany wszystkim, którzy kochają ludzi, którzy lubią być ludźmi swojego kraju i rozumieją, że życie jest misją. Jest przeznaczony dla wszystkich, którzy rozumieją, że ta misja jest częścią miejsca, w którym się urodziliśmy!

Sama płyta to prawdziwa uczta z udziałem znamienitych gości, którzy zaśpiewali z Aną w duetach – Ivan Lins (Sou dual), Luís Represas (Não sei o quê desgosta), Mafalda Arnauth (Charanga do tempo) i Filipe Raposo (As fontes). Autorzy tekstów na płycie to Ana Laíns (Charanga do Tempo, Sou dual), Mafalda Arnauth (Sou dual, Sei-te), Sophia de Mello Breyner (As fontes), Fernando Pessoa (Não sei o quê desgosta, Não sei quanta almas tenho), José Afonso (Teresa Torga), Sebastião Antunes (A Verdade da Mentira), Carlos Leitão (O Fado do tempo morto), D. Dinis (Ai flores do verde pino) i D. António de Bragança (Fado das horas), natomiast muzykę napisali Ivan Lins (Sou dual), Fernando Alvim (Sei-te), Paulo Loureiro (Portucalis, A Verdade da Mentira), Filipe Raposo (As fontes), Luís Caracol (znany polskiej publiczności z występów z Sarą Tavares; Não sei o quê desgosta), José Afonso  (Teresa Torga), Helena Del Alfonso (As flores do verde pino) i José Lara Gruñeiro (As flores do verde pino). Znalazły się też utwory tradycyjne, z ludową muzyką i tekstami, jak choćby wspaniale wykonana Mi Morena czy Cantiga bailada. Tradycyjna muzyka na płycie Portucalis została też wykorzystana w utworach Fado das horas i rewelacyjnym O Fado do tempo morto

Tę płytę trzeba po prostu mieć. W Polsce jest na razie niedostępna w wersji na CD, jednak Ana Laíns przywiezie ją na swój koncert do Polski. Przypomnijmy, że Artystka zaśpiewa 9 listopada 2018 roku na organizowanym przez nas koncercie w Filharmonii Śląskiej w Katowicach (więcej tutaj).

KONKURS

Dla uczestników koncertu mamy niespodziankę – wśród osób, które kupią bilety na koncert rozlosujemy płytę Portucalis z autografem. Pięć kolejnych osób otrzyma natomiast plakat z dedykacją od Any! Więcej o konkursie tutaj. Zapraszamy na Ticketmaster lub do partnerów – Empik, Media Markt lub Saturn.



poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Podniebna Portugalia

Bartolomeu Lourenço de Gusmão (źródło zdjęcia tutaj)
Ludzkość od wieków pragnęła zdobywać nowe tereny, morza, lądy, niebo, gwiazdy i dalej, gdzie wzrok nie sięga. Jak wiadomo, dzięki Portugalczykom rozpoczął się proces stopniowej globalizacji poprzez ich wyprawy do Indii, Brazylii itd. Jednak Portugalczycy byli również prekursorami podboju przestworzy. Zapewne niejeden marzył o tym, by wznieść się w powietrze i szybować niczym mewy krążące nad wysokimi klifami Nazaré. Spoglądając w niebo nie szukali jedynie znaków Gwiazdy Polarnej, ale również natchnienia i pomysłu, który pomógłby im wznieść się wysoko w kierunku chmur. 

Chciałbym Wam przybliżyć postać portugalskiego księdza Bartolomeu Lourenço de Gusmão. Wokół tego Brazylijczyka (z urodzenia) narosło wiele legend, jednak jedno jest pewne. Był on prekursorem budowy aerostatów, czyli statków powietrznych napełnionych gazem lżejszym od powietrza. Był rok 1701 kiedy to Gusmão opuścił zakon jezuitów w Bahia i przeprowadził się do Portugalii. Była to postać niezwykle ciekawa i barwna. W Coimbrze studiował filologię, matematykę oraz został doktorem prawa kanonicznego. Dzięki zachowanemu pamiętnikowi przeora kościoła Lorento w Lizbonie, Francisco Leitão Ferreira, możemy dowiedzieć się, że 19 kwietnia 1709 roku wydano patent na machinę latającą dzieła Gusmão. Czytamy w niej: „On (Gusmão) dokonał próby 8 sierpnia tego roku 1709 na dziedzińcu Casa da India w obecności Jego Królewskiej Mości, wielu szlachetnie urodzonych oraz innych, z kulą, która łagodnie wznosiła się na wysokość Salla das Embaixadas i w taki sam sposób opadła, podniesiona za pomocą łatwopalnego materiału, który wynalazca sam podpalił”. Co ciekawe,  pod tym tekstem widnieje dopisek: „Próbę przeprowadzono w Salla das Embaixadas”. Zatem próbę przeprowadzono nie na dziedzińcu, ale w środku wspomnianej Sali. Można dywagować, jaki był powód zmiany miejsca tej prezentacji. Może zmiana pogody, może chęć ukrycia swego eksperymentu przed oczami wielu osób mogących wykorzystać tę obserwację do przeprowadzenia własnych prac przypisując sobie zasługi lub zwyczajnie szpiegów. Co do samego patentu, znajduje się on w Archiwum Państwowym w Lizbonie. Dokument zakładał, że będzie to machina latająca mogąca pokonać dystans 200 mil w ciągu 24 godzin. Sam patent był skierowany do Króla Jana V. Zatem król pełnił w tym czasie rolę Urzędu Patentowego. Patent ten mówi, jakie będą korzyści polityczne z posiadania takich machin latających, jakżeby inaczej, do celów militarnych. 
Kolejne źródło mówiące o tym wydarzeniu znajduje się w bibliotece uniwersytetu w Coimbrze. Pochodzi ono z 1724 roku i relacjonuje to wydarzenie dokładniej. Był to model latający, składający się z płótna wypełnianego gorącym gazem, pochodzącym ze spalania przeróżnych alkoholi, wlewanych do łódeczki umieszczonej pod płótnem. Co ciekawe, nie odbyło się to bez wypadku. Model ten wznosił się i opadał. W trakcie jednego z takich lotów ku dołowi zajęły się ogniem zasłony. Na szczęście Jego Królewska Mość nie poczuł się dotknięty tym faktem − może nie podobały się mu te zasłony ;-) Jakkolwiek trzy źródła, jakie znajdują się w różnych miejscach w Portugalii, są wiarygodne i wskazują, że Portugalczycy prowadzili swe badania nad lotami w kierunku chmur 74 lata przed słynnym pokazem francuskich braci Montgolfier. Sam eksperyment został uwieczniony na płótnie przez brazylijskiego malarza Bernardino de Souza Pererira


Pierwsze doświadczenia z balonem Bartholomeu Lourenço de Gusmão na obrazie Bernardino de Souza Pereriry (źródło zdjęcia tutaj)
Obraz znajduje się obecnie w Museu Paulista da Universidade de São Paulo. Dalsze eksperymenty Gusmão są nieznane. Również losy samego księdza są tajemnicze. Z 1736 roku pochodzą dwa źródła, mówiące że Gusmão wzniósł się w powietrze w balonie swojej konstrukcji napełnionym gorącym powietrzem. Miało to miejsce na placu w pobliżu pałacu również w obecności Jego Królewskiej Mości. Próba zakończyła się fiaskiem, gdy osoby trzymające liny powiązane z balonem nie zdołały go utrzymać i statek uderzył w budynek, pękł i spadł na ziemię. Nie zachowały się jednak inne wiarygodne źródła z tego wydarzenia, ani nie zostało to uwiecznione na płótnie żadnego z artystów. Gusmão zmarł w Toledo w Hiszpanii w wieku 39 lat. Istnieje kilka hipotez dotyczących jego ucieczki do sąsiedniego kraju, porzucającego swe prace. Jedną z nich jest inkwizycja ścigająca go za jego wynalazki. Inna hipoteza mówi, że załamał się po tym, kiedy ludzie drwili z niego i jego kilku nieudanych prób. Gusmão był Brazylijczykiem, jednak dopiero w 2004 roku jego ciało spoczęło w tym kraju w Katedrze Metropolitalnej w São Paulo. 
Pomysły Gusmão wyprzedzały dokonania innych wynalazców w dziedzinie aerostatów o kilkadziesiąt lat. Mimo że pochodził z Brazylii, dokonał wielkich rzeczy dla Portugalii, kraju wizjonerów i zdobywców świata. 

tekst: Krzysztof Rosenberger


Tablica upamiętniająca przeniesienie ciała Bartolomeu do São Paulo (źrodło zdjęcia tutaj)
Dziś możemy sobie wyobrazić wizję tego portugalsko-brazylijskiego odkrywcy przylatując do Lizbony. Piloci samolotów bardzo często wykonują dodatkowe okrążenie nad stolicą Portugalii, Tagiem i Costa da Caparicą, ukazujące ten niesamowity widok, jaki zapewne chciał ujrzeć także Bartolomeu, projektując swój wizjonerski wynalazek.






środa, 15 sierpnia 2018

Ana Laíns - z okazji urodzin Artystki (16 sierpnia)

Ana Laíns (źródło zdjęcia tutaj)

Ana Laíns jest opisywana jako jeden z najważniejszych interpretatorów portugalskiej muzyki ostatnich lat. Należy do nowego pokolenia strażników fado, które jest nierozerwalnym elementem jej twórczości. Jej wokalny styl i głos są niepodważalne, zachwycają lekkością i dotykiem wraz z pierwszym dźwiękiem. To wirtuoz sceny, za co kochają ją słuchacze na całym świecie.

Ana Laíns urodziła się 16 sierpnia 1979 roku w Tomar. Jej pełne imię i nazwisko to Ana Margarida Laíns da Silva Augusto. Jest związana głównie z gatunkiem fado, jednak tradycyjna muzyka portugalska to jej wielka pasja. Lubi być nazywana „kolorowym piosenkarzem”. Po raz pierwszy publicznie zaśpiewała w wieku sześciu lat w miejscowości Constância, z którą ma odtąd silny związek. W wieku 16 lat, pod kierunkiem João Chora po raz pierwszy zaśpiewała fado dla publiczności, i właściwie wtedy zaczęła się jej muzyczna droga. Jej kariera nabiera tempa, gdy w 1999 roku wygrywa główną nagrodę podczas Grande Noite do Fado de Lisboa, czyli podczas Wielkiej Nocy Fado w Lizbonie, która co roku odbywa się w lizbońskiej Alfamie i jest prezentacją najznamienitszych osobistości fado starszego i młodego pokolenia. Po tym sukcesie wyruszyła na koncerty zagraniczne – do Niemiec, Francji, Belgii, Luksemburga i USA. W 2001 roku wzięła udział  w 37. Festiwalu Piosenki RTP, portugalskiej telewizji, zjawiskowo wykonując utwór Há Sempre Alguém que Nos Quer. Jej pierwsze wizyty w studio nagraniowym miały miejsce już w 2000 roku, kiedy przygotowała utwory na różne kompilacje fado, natomiast w 2005 roku rozpoczęła prace nad swoją pierwszą płytą, której producentem został Diogo Clemente, wybitny portugalski gitarzysta. 

Płyta pt. Sentidos ukazała się w 2006 roku i zwróciła powszechną uwagę w prasie portugalskiej i międzynarodowej. W Portugalii nazwano ją „wielkim objawieniem”, natomiast brytyjski magazyn „Songlines” wyróżnił ją pochwałą jako współczesny wyraz fado i znak siły portugalskiej sceny muzycznej.
 Ana Laíns interpretuje na krążku wiersze takich autorów jak Florbela Espanca, Lydia Oliveira i Antonio Ramos Rosa, a wśród autorów muzyki są Jorge Fernando, Diogo Clemente, Miguel Ribejro czy Fernando Araujo. Trasa promocyjna obejmuje całą Portugalię, ale także Hiszpanię, Belgię, Holandię, Rosję czy Grecję.
Unikalne podejście Any Laíns  do muzyki przyciągnęło uwagę i zaowocowało współpracę z wieloma najlepszymi artystami z Portugalii i poza niej. Oprócz wielu wspaniałych nazwisk z jej debiutanckiej płyty, do wybitnych twórców muzyki współpracujących z Aną dołączył Boy George, który w 2009 roku zaprosił ją do wspólnego nagrania jego przeboju Amazing Grace, który umieścił na swojej płycie, a o wokalu Any wypowiedział się, że jest wzniosły.

W 2010 roku, w dziesiątą rocznicę kariery Any ukazuje się płyta Quatro Caminhos, również
wyprodukowana przez Diogo Clemente. Artysta zagrał też na płycie na gitarze. Wśród innych gości pojawiają się takie nazwiska jak Ãngelo Freire i Luis Guerreiro – obaj grają na gitarze portugalskiej. Ana debiutuje tu jako autorka tekstu do utworu Não Sou Nascida do Fado, obok takich autorów jak Natália Correia, Urugwajczyk Rubén Darío czy Brazylijczyk Carlos Drummond de Andrade. Wśród autorów muzyki wymienić należy takich twórców, jak Amélia Muge, José Manuel David czy Filipe Raposo.
Quatro Caminhos to płyta charakteryzująca się niezrównaną szerokością lirycznej ekspresji i uczciwości emocjonalnej. Była szeroko komentowana w prasie międzynarodowej. Holenderski magazyn „Jazzism” pisał o prawdziwej world music z Portugalii , a „VPro Gids” o naturalnej i eleganckiej urodzie głosu Any. „Daily Planet” z Australii idzie tym tropem i pisze o czystym i mocnym głosie Artystki, jako niezaprzeczalnym atucie jej repertuaru. 
Jeszcze w 2010 roku Ana nagrywa dodatkowo dwa utwory na płytę Beto Betuka, których autorami byli Dulce Pontes i Ivan Lins – Sob o Céu de Lisboa i Quase Haikai.

Ana Laíns podczas koncertu w CCB w Lizbonie w 2014 roku (źródło zdjęcia tutaj)
Znaczący udział Any w wykonywaniu i promowaniu tradycyjnej i wschodzącej muzyki portugalskiej został doceniony i w 2014 roku pełniła ona rolę ambasadora do spraw celebrowania ośmiu wieków języka portugalskiego. Udział w tym przedsięwzięciu zakończył się wspaniałym koncertem w Centro Cultural de Belém w Lizbonie, w którym wzięli udział wspaniali zaproszeni goście, m.in. Ivan Lins, Aline Frazão, Karyna Gomes, Aline Frazão, Celina Pereira czy  Paulo de Carvalho. Nagrania z tego koncertu można zobaczyć na kanale Any na Youtube.
Kolejnym etapem promowania języka i muzyki portugalskiej była długa trasa koncertowa w Stanach Zjednoczonych, gdzie artystka angażowała w swoją muzykę portugalską i amerykańską społeczność. Oprócz występów prowadziła przez dwa tygodnie warsztaty na niektórych uniwersytetach. W 2016 roku wróciła do USA by wystąpić na jednym z największych festiwali folklorystycznych w Lowell – Massachusetts.
Pod koniec 2016 r. Ana poleciała do Turcji na zaproszenie tamtejszej ambasady Portugalii. Jej występ w Ankarze odniósł tak wielki sukces, że pół roku później wystąpiła ponownie w Turcji dając 10 koncertów w St. Regis Istambul.

Długo wyczekiwana płyta Portucalis ukazała się pod koniec 2017 roku. Od razu została doceniona jako jedna z najlepszych płyt portugalskich 2017 roku, przynosząc Artystce nominacje do najważniejszych portugalskich nagród muzycznych, m.in. w kategoriach „najlepszy portugalski piosenkarz”, „najlepsza piosenka” (za A Verdade da Mentira) czy „najlepszy koncert” za koncert w Casa da Musica w Porto. Została też wyróżniona tytułem najlepszej piosenkarki w konkursie Prémios Festivais da Canção 2017. Także w prasie szwedzkiej i hiszpańskiej Portucalis doczekało się pozytywnych recenzji, a płytę zaliczono tam do dziesięciu najważniejszych płyt 2017 roku. Z kolei w Belgii rozpisywano się o Portucalis jako o najlepszej płycie Any, a o samej wokalistce, że posiada najwyższej jakości warsztat i repertuar, które stawiają ją na muzycznych scenach wśród najlepszych. Niemieckie źródła podają, że Portucalis to kraina snów Any Laíns (wolne tłumaczenie tytułu krążka), a jednocześnie płyta, która określa tożsamość Artystki z ostatnich 18 lat. To podróż po świecie muzyki i kolorów, etnografii i portugalskiego języka, od fado po tradycyjną muzykę Beiras i Trás-os-Montes. Sama Ana mówi, że ten album jest dedykowany wszystkim, którzy kochają ludzi, którzy lubią być ludźmi swojego kraju i rozumieją, że życie jest misją. Jest przeznaczony dla wszystkich, którzy rozumieją, że ta misja jest częścią miejsca, w którym się urodziliśmy!
A sama płyta? To prawdziwa uczta z udziałem znamienitych gości, którzy zaśpiewali z Aną w duetach – Ivan Lins, Luís Represas, Mafalda Arnauth i Filipe Raposo. Autorzy tekstów na płycie to Ana Laíns, Mafalda Arnauth, Sophia de Mello Breyner, Fernando Pessoa, José Afonso, Sebastião Antunes, Carlos Leitão, D. Dinis i D. António de Bragança, natomiast muzykę napisali Ivan Lins, Fernando Alvim, Paulo Loureiro, Filipe Raposo, Luís Caracol (znany polskiej publiczności z występów z Sarą Tavares), Helena Del Alfonso i José Lara Gruñeiro. Znalazły się też utwory tradycyjne, z ludową muzyką i tekstami, jak choćby wspaniale wykonana „Mi Morena”.

Od wydania Portucalis Ana jeździ z nią po świecie, przekazując słuchaczom dźwięki ze swojej krainy snów. 9 listopada Artystka w końcu zaśpiewa w Polsce, w Filharmonii Śląskiej w Katowicach. Ana przyjedzie na zaproszenie naszego Stowarzyszenia, a jej występ będzie inaugurował cykl Fado w Katowicach. Będzie to pierwszy koncert Artystki w Polsce i jedyny w tym roku. Zapraszamy! Więcej informacji tutaj, a bilety tutaj.

A Verdade Da Mentira

Quatro Caminhos

Condição

Live in Sintra

Live in Sintra

Koncert w Lizbonie promujący płytę Portucalis