niedziela, 7 października 2018

Ana Laíns − „Quatro Caminhos” + KONKURS

Quatro Caminhos to druga w kolejności płyta Any Laíns. Artystka wydała ją w 2010 roku niejako na 10-lecie swojej muzycznej drogi, tej profesjonalnej. Album zebrał sporo wychwalających opinii, nie tylko od krytyków portugalskich, ale z całego świata. Rozpisywano się o tym, że Ana wnosi powiew świeżości do portugalskiej muzyki, a jej głos elektryzuje i zachwyca.

Do współpracy przy produkcji płyty Ana zaprosiła, podobnie jak przy debiucie fonograficznym, Diogo Clemente – cenionego producenta i muzyka, który na Quatro Caminhos skomponował m.in. tytułową piosenkę. Diogo Clemente zaliczany jest do czołówki portugalskich muzyków związanych z fado, wyprodukował też sporo płyt artystów tego gatunku, m.in. Carminho, której był nawet mężem.

Wracając do płyty Any, pojawia się na niej więcej znanych nazwisk. Kilka piosenek napisała niezwykle uzdolniona portugalska artystka Amelia Muge – byłem na jej koncercie, więc wiem co piszę (tutaj), zresztą – jest sporo piosenek, których słuchamy, nie wiedząc, że to właśnie ona jest ich autorką. ZdecydowaniE Amelia Muge ma znaczący wpływ na kształt płyty Quatro Caminhos, i jest to wpływ bardzo pozytywny. Obie artystki łączy zamiłowanie do poszukiwania w muzyce, zwłaszcza ludowej I folkowej, tego co najlepsze i włączanie do swojej twórczości.
Amelia Muge napisała na płytę kilka tekstów, podobnie jak Diogo Clemente. Inni autorzy tekstów piosenek to m.in. José Manuel David i Samuel Lopes, ale Ana śpiewa też wiersze dwóch swoich ulubionych poetów – Rubena Dario i Natalii Correii. Wśród autorów pojawia się też Paulo Loureiro, który w Filharomonii Śląskiej zagra na fortepianie.

Quatro Caminhos nie jest płytą nowoczesną, ale w dobrym znaczeniu tych słów. Brzmi tradycyjnie, a fado nie jest jedynym gatunkiem, który słychać na tej płycie. Ana inspirowała się różnymi stylami, włączając nawet muzykę cygańską, której wpływy wybrzmiewają na krążku. To czysta i autentyczna porcja wspaniałej muzyki – tradycyjnego fado z domieszką różnych wpływów, wykonana z temperamentem, który zwrócił uwagę krytyków na całym świecie. To płyta świetna także z instrumentalnego punktu widzenia, jednak najsilniejszą stroną Quatro Caminhos jest głos – ciepły i pełen emocji, który może znacząco szeptać, ale też wydobywać się głęboko z wnętrza, z pasją prosto z serca. To album fado, ale też płyta różnorodności urzekająca trzynastoma pięknymi kompozycjami opatrzonymi niesamowitymi aranżacjami i słowikowym głosem, spod których rozbrzmiewa wspaniałe fado. 

Niektóre utwory z płyty będziecie mogli usłyszeć na żywo, podczas pierwszego koncertu Any w Polsce, który będzie miał miejsce 9 listopada w Filharmonii Śląskiej w Katowicach.

KONKURS
Dla uczestników koncertu mamy niespodziankę – wśród osób, które kupią bilety na koncert rozlosujemy płytę Quatro Caminhos z autografem. Pięć kolejnych osób otrzyma natomiast plakat z dedykacją od Any! Więcej o konkursie tutaj. Po bilety zapraszamy na Ticketmaster lub do partnerów – Empik, Media Markt lub Saturn.


Quatro Caminhos

Condição

Não sou nascida do Fado (na gitarze portugalskiej Marta Pereira da Costa)

niedziela, 16 września 2018

Ana Laíns − „Portucalis” + KONKURS

Portucalis to ostatnia i zarazem trzecia w karierze płyta Any Laíns. Ukazała się pod koniec 2017 roku. Od razu została doceniona jako jedna z najlepszych płyt portugalskich 2017 roku, przynosząc Artystce nominacje do najważniejszych portugalskich nagród muzycznych, m.in. w kategoriach „najlepszy portugalski piosenkarz”, „najlepsza piosenka” (za A Verdade da Mentira) czy „najlepszy koncert” za koncert w Casa da Musica w Porto. Została też wyróżniona tytułem najlepszej piosenkarki w konkursie Prémios Festivais da Canção 2017. Także w prasie szwedzkiej i hiszpańskiej Portucalis doczekało się pozytywnych recenzji, a płytę zaliczono tam do dziesięciu najważniejszych płyt 2017 roku. Z kolei w Belgii rozpisywano się o Portucalis jako o najlepszej płycie Any, a o samej wokalistce, że posiada najwyższej jakości warsztat i repertuar, które stawiają ją na muzycznych scenach wśród najlepszych. Niemieckie źródła podają, że Portucalis to kraina snów Any Laíns (wolne tłumaczenie tytułu krążka), a jednocześnie płyta, która określa tożsamość Artystki z ostatnich 18 lat. To podróż po świecie muzyki i kolorów, etnografii i portugalskiego języka, od fado po tradycyjną muzykę Beiras i Trás-os-Montes. 

Sama Ana mówi, że ten album jest dedykowany wszystkim, którzy kochają ludzi, którzy lubią być ludźmi swojego kraju i rozumieją, że życie jest misją. Jest przeznaczony dla wszystkich, którzy rozumieją, że ta misja jest częścią miejsca, w którym się urodziliśmy!

Sama płyta to prawdziwa uczta z udziałem znamienitych gości, którzy zaśpiewali z Aną w duetach – Ivan Lins (Sou dual), Luís Represas (Não sei o quê desgosta), Mafalda Arnauth (Charanga do tempo) i Filipe Raposo (As fontes). Autorzy tekstów na płycie to Ana Laíns (Charanga do Tempo, Sou dual), Mafalda Arnauth (Sou dual, Sei-te), Sophia de Mello Breyner (As fontes), Fernando Pessoa (Não sei o quê desgosta, Não sei quanta almas tenho), José Afonso (Teresa Torga), Sebastião Antunes (A Verdade da Mentira), Carlos Leitão (O Fado do tempo morto), D. Dinis (Ai flores do verde pino) i D. António de Bragança (Fado das horas), natomiast muzykę napisali Ivan Lins (Sou dual), Fernando Alvim (Sei-te), Paulo Loureiro (Portucalis, A Verdade da Mentira), Filipe Raposo (As fontes), Luís Caracol (znany polskiej publiczności z występów z Sarą Tavares; Não sei o quê desgosta), José Afonso  (Teresa Torga), Helena Del Alfonso (As flores do verde pino) i José Lara Gruñeiro (As flores do verde pino). Znalazły się też utwory tradycyjne, z ludową muzyką i tekstami, jak choćby wspaniale wykonana Mi Morena czy Cantiga bailada. Tradycyjna muzyka na płycie Portucalis została też wykorzystana w utworach Fado das horas i rewelacyjnym O Fado do tempo morto

Tę płytę trzeba po prostu mieć. W Polsce jest na razie niedostępna w wersji na CD, jednak Ana Laíns przywiezie ją na swój koncert do Polski. Przypomnijmy, że Artystka zaśpiewa 9 listopada 2018 roku na organizowanym przez nas koncercie w Filharmonii Śląskiej w Katowicach (więcej tutaj).

KONKURS

Dla uczestników koncertu mamy niespodziankę – wśród osób, które kupią bilety na koncert rozlosujemy płytę Portucalis z autografem. Pięć kolejnych osób otrzyma natomiast plakat z dedykacją od Any! Więcej o konkursie tutaj. Zapraszamy na Ticketmaster lub do partnerów – Empik, Media Markt lub Saturn.



poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Podniebna Portugalia

Bartolomeu Lourenço de Gusmão (źródło zdjęcia tutaj)
Ludzkość od wieków pragnęła zdobywać nowe tereny, morza, lądy, niebo, gwiazdy i dalej, gdzie wzrok nie sięga. Jak wiadomo, dzięki Portugalczykom rozpoczął się proces stopniowej globalizacji poprzez ich wyprawy do Indii, Brazylii itd. Jednak Portugalczycy byli również prekursorami podboju przestworzy. Zapewne niejeden marzył o tym, by wznieść się w powietrze i szybować niczym mewy krążące nad wysokimi klifami Nazaré. Spoglądając w niebo nie szukali jedynie znaków Gwiazdy Polarnej, ale również natchnienia i pomysłu, który pomógłby im wznieść się wysoko w kierunku chmur. 

Chciałbym Wam przybliżyć postać portugalskiego księdza Bartolomeu Lourenço de Gusmão. Wokół tego Brazylijczyka (z urodzenia) narosło wiele legend, jednak jedno jest pewne. Był on prekursorem budowy aerostatów, czyli statków powietrznych napełnionych gazem lżejszym od powietrza. Był rok 1701 kiedy to Gusmão opuścił zakon jezuitów w Bahia i przeprowadził się do Portugalii. Była to postać niezwykle ciekawa i barwna. W Coimbrze studiował filologię, matematykę oraz został doktorem prawa kanonicznego. Dzięki zachowanemu pamiętnikowi przeora kościoła Lorento w Lizbonie, Francisco Leitão Ferreira, możemy dowiedzieć się, że 19 kwietnia 1709 roku wydano patent na machinę latającą dzieła Gusmão. Czytamy w niej: „On (Gusmão) dokonał próby 8 sierpnia tego roku 1709 na dziedzińcu Casa da India w obecności Jego Królewskiej Mości, wielu szlachetnie urodzonych oraz innych, z kulą, która łagodnie wznosiła się na wysokość Salla das Embaixadas i w taki sam sposób opadła, podniesiona za pomocą łatwopalnego materiału, który wynalazca sam podpalił”. Co ciekawe,  pod tym tekstem widnieje dopisek: „Próbę przeprowadzono w Salla das Embaixadas”. Zatem próbę przeprowadzono nie na dziedzińcu, ale w środku wspomnianej Sali. Można dywagować, jaki był powód zmiany miejsca tej prezentacji. Może zmiana pogody, może chęć ukrycia swego eksperymentu przed oczami wielu osób mogących wykorzystać tę obserwację do przeprowadzenia własnych prac przypisując sobie zasługi lub zwyczajnie szpiegów. Co do samego patentu, znajduje się on w Archiwum Państwowym w Lizbonie. Dokument zakładał, że będzie to machina latająca mogąca pokonać dystans 200 mil w ciągu 24 godzin. Sam patent był skierowany do Króla Jana V. Zatem król pełnił w tym czasie rolę Urzędu Patentowego. Patent ten mówi, jakie będą korzyści polityczne z posiadania takich machin latających, jakżeby inaczej, do celów militarnych. 
Kolejne źródło mówiące o tym wydarzeniu znajduje się w bibliotece uniwersytetu w Coimbrze. Pochodzi ono z 1724 roku i relacjonuje to wydarzenie dokładniej. Był to model latający, składający się z płótna wypełnianego gorącym gazem, pochodzącym ze spalania przeróżnych alkoholi, wlewanych do łódeczki umieszczonej pod płótnem. Co ciekawe, nie odbyło się to bez wypadku. Model ten wznosił się i opadał. W trakcie jednego z takich lotów ku dołowi zajęły się ogniem zasłony. Na szczęście Jego Królewska Mość nie poczuł się dotknięty tym faktem − może nie podobały się mu te zasłony ;-) Jakkolwiek trzy źródła, jakie znajdują się w różnych miejscach w Portugalii, są wiarygodne i wskazują, że Portugalczycy prowadzili swe badania nad lotami w kierunku chmur 74 lata przed słynnym pokazem francuskich braci Montgolfier. Sam eksperyment został uwieczniony na płótnie przez brazylijskiego malarza Bernardino de Souza Pererira


Pierwsze doświadczenia z balonem Bartholomeu Lourenço de Gusmão na obrazie Bernardino de Souza Pereriry (źródło zdjęcia tutaj)
Obraz znajduje się obecnie w Museu Paulista da Universidade de São Paulo. Dalsze eksperymenty Gusmão są nieznane. Również losy samego księdza są tajemnicze. Z 1736 roku pochodzą dwa źródła, mówiące że Gusmão wzniósł się w powietrze w balonie swojej konstrukcji napełnionym gorącym powietrzem. Miało to miejsce na placu w pobliżu pałacu również w obecności Jego Królewskiej Mości. Próba zakończyła się fiaskiem, gdy osoby trzymające liny powiązane z balonem nie zdołały go utrzymać i statek uderzył w budynek, pękł i spadł na ziemię. Nie zachowały się jednak inne wiarygodne źródła z tego wydarzenia, ani nie zostało to uwiecznione na płótnie żadnego z artystów. Gusmão zmarł w Toledo w Hiszpanii w wieku 39 lat. Istnieje kilka hipotez dotyczących jego ucieczki do sąsiedniego kraju, porzucającego swe prace. Jedną z nich jest inkwizycja ścigająca go za jego wynalazki. Inna hipoteza mówi, że załamał się po tym, kiedy ludzie drwili z niego i jego kilku nieudanych prób. Gusmão był Brazylijczykiem, jednak dopiero w 2004 roku jego ciało spoczęło w tym kraju w Katedrze Metropolitalnej w São Paulo. 
Pomysły Gusmão wyprzedzały dokonania innych wynalazców w dziedzinie aerostatów o kilkadziesiąt lat. Mimo że pochodził z Brazylii, dokonał wielkich rzeczy dla Portugalii, kraju wizjonerów i zdobywców świata. 

tekst: Krzysztof Rosenberger


Tablica upamiętniająca przeniesienie ciała Bartolomeu do São Paulo (źrodło zdjęcia tutaj)
Dziś możemy sobie wyobrazić wizję tego portugalsko-brazylijskiego odkrywcy przylatując do Lizbony. Piloci samolotów bardzo często wykonują dodatkowe okrążenie nad stolicą Portugalii, Tagiem i Costa da Caparicą, ukazujące ten niesamowity widok, jaki zapewne chciał ujrzeć także Bartolomeu, projektując swój wizjonerski wynalazek.