sobota, 13 stycznia 2018

Lizbona początków XVI wieku w książce Richarda Zimlera „Ostatni kabalista Lizbony”

Ostatni kabalista Lizbony to książka trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Jest rok 1506 i w stolicy Portugalii rozgrywa się prawdziwy horror – chrześcijanie mordują żydów, a prowodyrami całej akcji są dominikanie, którzy nawołują do spalenia każdego żyda w mieście. Dodatkowo w Lizbonie panuje pewna plaga siejąca pomór, za której rozprzestrzenianie  oskarża się właśnie żydów. Większość z nich to zresztą Nowi Chrześcijanie, którzy przyjęli nową wiarę pod groźbą wypędzenia z Portugalii a nawet śmierci. To jednak nie wystarcza, by uznać ich za swoich. Z drugiej strony wielu nowych Chrześcijan praktykuje w tajemnicy starą wiarę, pielęgnuje jej idee i przekazuje dalszemu pokoleniu.

Jednym z nich jest stary kabalista Abraham Zarco, który owego feralnego dnia wybuchu zamieszek ginie. Jego uczeń i siostrzeniec Berekiasz, po chrzcie Pedro, znajduje go martwego w ich własnej tajemnej piwnicy, uduszonego i z poderżniętym gardłem. Mistrz był na dodatek nagi, a obok niego leżała naga martwa kobieta, uśmiercona w ten sam sposób. Piwnica była miejscem, w którym mistrz i uczeń przepisywali stare księgi, by potem przemycać je ku ocaleniu za granicę. Nikt o niej nie wiedział, a dodatkowo Berekiasz zastał zamkniętą od środka klapę. Jak zatem dostał się do niej, a potem wyszedł morderca? Berekiasz jest początkowo bezradny w domysłach, jednak na miejscu zbrodni znajduje rozmaite dowody, które pozostawił napastnik – koralik z różańca którym prawdopodobnie uduszono wuja, a także nić z rękawiczki, która mogła należeć do jednego ze współpracowników starego Abrahama. Tylko dlaczego ten mógłby chcieć śmierci kabalisty, który był jego przyjacielem? Berekiasz odkrywa też zniknięcie błyskotek służących do iluminacji ksiąg oraz ostatniego rękopisu, nad którym pracował wuj, a w którym ten prawdopodobnie zamieścił podobizny osób, które mogły chcieć jego śmierci. Okazuje się bowiem, z lektury listów przechowywanych w piwnicy, że były osoby, które dla zachowania własnych tajemnic mogły chcieć się pozbyć jedynego świadka. Berekiasz jest załamany z powodu straty mistrza. Ponadto okazuje się, że w lizbońskiej zawierusze gdzieś zapodział się jego brat, nikt go nie widział, a zakonnik z którym był widziany jako ostatni stracił go z oczu… Postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się, kto zabił jego wuja i kobietę, która mu towarzyszyła. Zastanawia się też kim ona była. Naprędce rysuje jej portret, który potem pomoże mu w ustaleniu jej tożsamości, jak i powodu, dla którego znalazła się naga w tajemnej piwnicy. Berekiasz przemierza więc całą Lizbonę i jej okolice w poszukiwaniu osób, które mogły mieć w ostatnich dniach kontakt z wujem i naprowadzić go na jakiś ślad. Rozpatruje wszystkie możliwości, analizuje układy wuja z dostawcami, z osobami skupującymi wartościowe rękopisy, z innymi żydami i ze Starymi Chrześcijanami. Spotykają go różne przygody, napotyka na swojej drodze morderców, którzy dobierają się także do osób, których on poszukuje. To kolejny trop. Jest ich wiele. W czasie jego wędrówek poznajemy średniowieczną Lizbonę z jej zaułkami, splątanymi uliczkami, sklepikami i tym, jak mogła ona wyglądać w owym czasie. Centrum, w którym zbiega się wiele uliczek, a także przemierzanych przez Berekiasza dróg, jest plac Rossio, na którym płonął stos żydów. 

Towarzyszył mu przyjaciel Farid, który cudem wyzdrowiał, a który okazał się być głuchoniemym gejem. Ten fakt to trochę „przedobrzony” mały wątek umieszczony przez pisarza w książce. Oficjalny gej żyd przyjaźniący się z kabalistą u progu XVI wieku w Lizbonie czy gdziekolwiek indziej to raczej niemożliwe. Innym rozczarowującym w książce wątkiem może być kabała – tutaj kabalista zajmuje się tylko przepisywaniem i rozprowadzaniem kabalistycznych ksiąg. Jednak pozostałe fakty zdają się znajdować odzwierciedlenie w podręcznikach historii, jak np. długotrwała susza w Lizbonie, sytuacja żydów w Portugalii w tym czasie i ich pogrom, jak i stosunek do całej sytuacji panującego wówczas króla Manuela.

Richard Zimler (źródło zdjęcia tutaj)
Przekaz książki jest mniej więcej taki, że ówcześni chrześcijanie w imię Boga, w którego wierzyli, w okrutny sposób postępowali z żydami, często przed ich spaleniem odrąbując sobie części ich ciała jako trofea. Na koniec jednak okazuje się, że ciała palonych chrześcijan mają taki sam zapach, jak spalane ciała żydów… Tolerancja nie była mocną stroną ówczesnej Lizbony, przynajmniej tej chrześcijańskiej, i wszystko to w książce jest pokazane.

Richard Zimler to urodzony w 1956 r. w Nowym Jorku popularny pisarz, który od 1990 roku mieszka w Porto, gdzie był profesorem dziennikarstwa na Uniwersytecie Porto. Wielokrotnie nagradzano go za twórczość. W Polsce, oprócz Ostatniego kabalisty Lizbony ukazały się też książki Anagramy z Warszawy, Stróż świtu i Szukanie Midnighta.

Richard Zimler
Ostatni kabalista Lizbony
Poznań, Zysk i S-ka 2003 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Aldina Duarte − „Quando Se Ama Loucamente”

Aldina Duarte zawsze była dla mnie wyjątkową Artystką, mimo iż jeszcze, nadal, nie słyszałem jej na żywo. Mam jednak głęboką nadzieję, że to się niedługo zmieni. Tymczasem od kilkunastu tygodni rozkoszuję się jej nową płytą, którą i Wam polecam. Warto po nią sięgnąć, bo Aldina Duarte reprezentuje fado w jego najczystszej postaci. Tak mi się przynajmniej wydaje. Już sam fakt, że oprócz jej głosu na płycie Quando Se Ama Loucamente występują tylko gitara akustyczna i gitara portugalska za tym przemawiają.

Jak mówi Aldina Duarte, nicią przewodnią płyty stał się utwór tytułowy Quando se ama Loucamente (co znaczy mniej więcej „Kiedy kochasz do szaleństwa”), który podesłał jej autor Manuel Cruz (słowa i muzyka). Od tego się zaczęło, od tego zaczęła się snuć fabuła płyty, którą otwierają dźwięki pozytywki występujące w utworze Conto de fadas z muzyką Armando Machado i słowami Aldiny Duarte. Do najpiękniejszych utworów na płycie należy Refúgio, utwór, który powstał 40 lat temu napisany przez José Ferreira, a któremu teraz Aldina nadała nowy kształt. Zachwyca utwór Uma Graça Antiga, a jeszcze bardziej Fora Do Mundo z muzyką Miguela Ramosa. Beijo Enganador, czyli Fado Cravo niezmiennie kojarzy mi się ze znanym z różnych wykonań równie pięknym Maldição. W romantycznym Senhora dos Meus Passos oprócz charakterystycznego głosu Aldiny pięknie brzmi gitara portugalska, a utwór Anjo Azul przywodzi na myśl wspaniałe wyznanie miłosne.

Album kończy się wierszem recytowanym przez João Barrento, którego autorką jest Maria Gabriela LLonsol – inspiracja, a może motyw przewodni dla całego albumu dla Aldiny Duarte. Zresztą na ostatniej stronie okładki czytamy: Tributo a Maria Gabriela LLansol.

Aldina jest tutaj autorką tekstów większości utworów na płycie. Wyjątkami są Beijo Enganador (Maria do Rosário Pedreira) i Quando Se Ama Loucamente (Manel Cruz). To nazwiska powtarzające się w działalności muzycznej Aldiny Duarte i pojawiające się też na poprzednich płytach. Tak jak nazwisko producenta Pedro Gonçalvesa, który produkował też poprzedni album Romance (s). Niezmienni są też towarzyszący na płycie muzycy Paulo Parreira (gitara portugalska) i Rogério Ferreira.


Płyta jest zapisem tego, kto celebruje życie po zakończeniu żałoby po miłości, która zakończyła się przypadkową śmiercią, nagłą, podczas namiętności. Kogoś, kogo ponadto uratowała wspólnota obcych. Fado tej osoby, czyli naszej Aldiny Duarte, jest dla niej świadkiem tego, kim ona tak naprawdę jest, nawet jeśli nikt inny w ten sposób nie widzi jej w tych utworach. To wszystko wypływa z szóstej płyty Aldiny i to wszystko na tej płycie słychać, zwłaszcza jeśli się wie, co można usłyszeć. A wiemy o tym, bo tak mówiła o płycie, jej inspiracji i tym czym ona jest sama autorka.
Album jest genialny, polecam. Jest dostępny m.in. na Spotify. 

Aldina Duarte
Quando Se Ama Loucamente
2017







środa, 20 grudnia 2017

Konkurs świąteczno-noworoczny

Mam dla Was konkurs, powiedzmy że świąteczno-noworoczny. Dawno żadnego konkursu nie było, a w domu odkryłem zapasy, które postanowiłem przeznaczyć na nagrody w tym konkursie. Pierwszą będzie książka Historia fado, której autorem jest Rui Vieira Nery, i o której pisałem tutaj. Drugą nagrodą będzie natomiast film Wima Wendersa Lisbon Story na DVD, który jeszcze nie doczekał się porządnej recenzji na tym blogu, jednak wzmiankę o nim znajdziecie w dziale Filmy.
Ponieważ jestem zżyty z przedmiotami, które są nagrodami w konkursie (mimo że mam swoje egzemplarze), postanowiłem, że nie będzie łatwo ich zdobyć. Chociaż trudne to też nie będzie :-)

A oto zasady konkursu. Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy polubić profil My Lisbon Story na Facebooku, a następnie przesłać za pomocą tamtejszej skrzynki (Messengera) lub na adres mylisbonstory.blog@gmail.com zdjęcie z Portugalii lub w jakikolwiek sposób nawiązujące do Portugalii i wyrazić zgodę na opublikowanie go na wymienionym wyżej profilu na Facebooku. Czas na ich przesyłanie macie do 15 stycznia 2018 roku. Po tym okresie udostępnię te zdjęcia na Facebooku, w przypadkowej kolejności i bez podpisów, w jednym poście. Głosowanie potrwa tydzień. Wygrają autorzy, których zdjęcia będą miały najwięcej polubień. Pierwszą nagrodą jest książka, drugą film. Gotowi? Już od teraz czekam na Wasze zdjęcia. Jeszcze jedna zasada: ważne, byście to Wy byli autorami zdjęć. Zapraszam!