poniedziałek, 27 listopada 2017

Mój koncertowy listopad w Lizbonie

Miguel Araujo i Ana Moura (źródło zdjęcia tutaj)
Listopad to był dla mnie bardzo koncertowy czas, zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę portugalską. Jedną trzecią tego miesiąca spędziłem w Lizbonie i akurat podczas mojej obecności odbywało się mnóstwo koncertów, które mnie interesowały. Do tego stopnia było ich dużo, że nie na wszystkie mogłem iść. Bo np. koncerty Teresy Salgueiro, Tito Parisa i kogoś tam jeszcze pokrywały się czasowo z koncertem Carlosa do Carmo i Raquel Tavares, w którym udział był dla mnie bezdyskusyjny. Wybrałem jeszcze kilka i z udziału w nich jestem w większości zadowolony. Piszę, że w większości, bo w przypadku jednego z nich było trochę zgrzytów, o czym za chwilę.
Napiszę jeszcze o mnich odczuciach niekoniecznie muzycznych, jeśli chodzi o występy muzyczne w Lizbonie, przynajmniej na przykładzie tych wydarzeń, w których brałem udział. Przede wszystkim prawie zawsze zaczynają się z opóźnieniem, i to niekoniecznie 10–15 minutowym, w czym rekord pobili organizatorzy Gali Fado (o której poniżej) – impreza zaczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem (o godzinie 15.00, która widniała na biletach, zaczęto dopiero wpuszczać gości na widownię!). Drugą rzeczą, która trochę mnie raziła, było to, jak ludzie się ubierali na koncerty czy na galę (!) – jakieś zwykłe „łachy”, które nie przystawały do rangi wydarzeń. Może za często chodzę do NOSPR-u, ale raziło mnie to bardzo. Nieco lepiej było jedynie na koncercie Pedro Jóia Trio w CCB, gdzie były i marynarki, i koszule, i nawet suknie. Szczytem wszystkiego był jednak popcorn sprzedawany przez obnośnych handlarzy przed koncertem Carlosa do Carmo i Raquel Tavares. Panowie z popcornem i innymi specjałami przechadzali się między mega wąskimi rzędami siedzeń i nawoływali do kupna. Chętnych było wielu. Nie wiem, jakim cudem organizatorzy zgadzają się na takie rzeczy. Ale dość narzekań.
António Zambujo, Ana Moura, Miguel Araujo, Kappas, Ana Bacalhau, João Só
i muzycy grający podczas koncertu (fot. Krzysztof Rosenberger)
Pierwszym koncertem, na którym byłem, był ten Miguela Araújo – 11 listopada w Coliseu. Pierwszy raz byłem w tej sali, dlatego kupując bilety miejsca wybierałem w ciemno. Niby było blisko sceny, ale z bardzo złą widocznością, co widać na zdjęciach i nagraniach. Ale sam koncert, który rozpoczął się o 22.00 (nie licząc opóźnienia), był fantastyczny. Pierwszy raz słyszałem tego Artystę na żywo w czerwcu (o czym wspominałem tutaj) i już wówczas zrobił na mnie wrażenie. Teraz było jeszcze lepiej. Ponadto byli zaproszeni goście. W pierwszej części Artysta zaprezentował utwory z ostatniej płyty Giesta z towarzyszeniem muzyków, z którymi gra na co dzień, natomiast w drugiej odsłonie pojawili się dodatkowo muzycy z instrumentami dętymi, starszy materiał i zaproszeni goście. Było ich aż czworo. Nie znałem dotąd João Só i pewnie nie zapamiętam go na dłużej, chociaż wspólne wykonanie piosenki z gospodarzem wieczoru mi się podobało. Z Aną Mourą, którą pierwszy raz słyszałem na żywo w Portugalii, zaśpiewał genialne Fado Dancado. Utwór pochodzi z płyty Moura, ale Miguel jest jego współautorem. Jak im wyszło możecie posłuchać na filmiku poniżej. Kolejną zaproszoną Artystką była Ana Bacalhau, którą słyszałem na żywo po raz pierwszy w ogóle, i która właśnie wydała solową płytę (pisałem o tym tutaj). Miguel Araújo napisał na nią piosenkę Ciúme i właśnie ona zabrzmiała na koncercie. Ten duet też mi się podobał. 
Miguel Araujo i Ana Bacalhau (źródło zdjęcia tutaj)
Ostatnim zapowiedzianym gościem był zespół Kappas, o którym wcześniej nie słyszałem. Na scenę weszli starsi panowie i wspólnie z muzykami gospodarza wykonali utwór House of the Rising Sun. Wzbudzili niesamowity entuzjazm wśród publiczności. Tutaj możecie zobaczyć ich wspólny występ, który miał miejsce kilka dni wcześniej w Porto. Zapowiedzianych gości było czworo, tymczasem na bis wyszedł jeszcze António Zambujo. Jakież było moje zaskoczenie. Artyści wykonali wspólnie jedną piosenkę Miguela Araújo oraz Pica do 7 Antónia. Wyszło cudnie. W kolejnym bisie wystąpili jeszcze wszyscy artyści, którzy pojawili się tego wieczoru. Gdy koncert się skończył, było całkiem blisko godz. 1.00.

Miguel Araujo i Kappas

Miguel Araujo

Miguel Araujo i Ana Moura

Helder Moutinho podczas Gali de Fado d'a Voz do Operario (źródło zdjęcia tutaj)
12 listopada o godz. 15.00 miała się rozpocząć 1. Gala de Fado d'A Voz do Operário. Jak już pisałem, rozpoczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem. I to nie było jedyne przewinienie operatorów, którzy przybyłą widownię zaczęli wpuszczać do sali widowiskowej (impreza odbywała się w budynku przy Rua da Voz do Operário pod nr. 13) dopiero po godz. 15.00. Były też olbrzymie problemy z dźwiękiem i naprawdę współczuję wykonawcom, którzy występowali jako pierwsi (później Artystom przekazywano mikrofon prowadzących). Samo prowadzenie imprezy i stroje męskich prowadzących, które nijak się miały do galowej sukni pani prowadzącej, też pozostawiały wiele do życzenia. Niestety nie wytrzymałem do końca gali. A szkoda, bo to mogła być wspaniała impreza.

Obraz inspirowany Marią da Nazare,
będący jednocześnie inspiracją dla wzoru wręczanej
statuetki (źródło zdjęcia tutaj)
Przyznawano na niej nagrody twórcom fado, jednak nagrodzonych wybierali pracownicy tej branży muzycznej a nie np. krytycy. Nagrodę specjalną odebrała Maria da Nazaré, która przy okazji była inspiracją dla twórców statuetki (na zdjęciu). Podobało mi się jak śpiewała, zawsze zresztą chciałem usłyszeć ją na żywo. Nagrodę w kategorii „Popular” odebrał José António Garcia – jak się zaprezentował możecie zobaczyć i usłyszeć na filmiku. Nagrody w kategorii „Objawienie” odebrali Beatriz Felizardo i Pedro Junot. Oboje byli nieźli, chociaż Beatriz występowała jako pierwsza i problemy z dźwiękiem były jeszcze ogromne. Szkoda, bo dla niej pewnie to było ważne wydarzenie. Ale być może niedługo usłyszymy o obojgu Artystach więcej. Wśród nagrodzonych byli też Mestre António Parreira i Vital d’Assunçao (w kategorii „Kompozytor”), Anita Guerreiro („Prémio Lisboa”), Mário Raínho i Fernando Campos de Castro („Prémio Poesia e Literatura”), Maria Amélia Proença i António Rocha (w kategorii „Kariera”), Grupo Sportivo Adicense („Prémio Divulgação”) oraz Carlos do Carmo („Prémio Solidariedade”). Carlosa do Carmo nie widziałem wśród gości, którzy pojawiali się później na scenie. Pomiędzy przyznawaniem nagród i występami nagrodzonych były też występy zaproszonych fadistów: Ana Maurício, António Pinto Basto, Augusto Ramos, Cidália Moreira, Conceiçao Ribeiro, Emma, Fernando Santos, Filipe Duarte, Hélder Moutinho, Jorge Baptista da Silva, Luís Matos i Vanessa Alves. Nie pamiętam już kto w jakiej kolejności występował, ani kto podobał mi się najbardziej, bo przyznam się, że oprócz Filipe Duarte i Héldera Moutinho nie znałem wcześniej tych Artystów. Wiem że wrażenie zrobiła na mnie Vanessa Alves i Conceiçao Ribeiro. Solistom na scenie towarzyszyli muzycy, naprzemiennie: António Parreira i Manuel Gomes, Fernando Gomes i Guilherme Carvalhais oraz Fernando Costa i Nuno Lourenço. Galę prowadzili Diamantina (ta ładnie ubrana) oraz José Nobre i Vítor de Sousa (ubrani niezbyt stosownie do okoliczności). Była to pierwsza gala i wierzę, że za rok organizatorzy, już z pewnym doświadczeniem, spiszą się znacznie lepiej. Tego im życzę, bo impreza ta naprawdę miała potencjał i zapowiadała się na ważne wydarzenie.

José António Garcia

Bernardo Viana podczas koncertu o Fado Acontece (grał także w zespole Raquel Tavares
na koncercie w Campo Pequenio; fot. Krzysztof Rosenberger)
O koncercie O Fado Acontece, podczas którego zaprezentowało się 10 fadystów i podczas którego zbierano fundusze na wspieranie projektów w zakresie edukacji i współpracy rozwojowej Portugalii i Mozambiku, pisałem już tutaj, zapraszam więc do oddzielnej luktury.


Pedro Jóia Trio (João Frade, Pedro Jóia i Norton Daiello) i Mariza (źródło zdjęcia tutaj)
Następnego dnia, 15 listopada o godz. 21.30 w Centro Cultural de Belém, odbył się koncert Pedro Jóia Trio, na który zaproszona została Mariza. To cykl koncertów, na który Pedro Jóia zaprasza różnych artystów. Od 2012 r. Pedro jest kierownikiem zespołu Marizy, gdzie gra na gitarze akustycznej, zajmuje się też własnym projektem właśnie pod nazwą Pedro Jóia Trio. Koncert składał się z gitarowych kompozycji, wśród których było sporo kawałków Paco de Lucíi, którego Pedro jest chyba fanem. W końcowej części koncertu na scenę weszła Mariza, która, jak zapowiedział gospodarz wieczoru, dzień wcześniej wróciła z tournée po Stanach Zjednoczonych. Nie znam pierwszej piosenki, którą wykonała. Potem była z gracją zaśpiewana Capriciosa, jak zawsze piękne Meu Fado i na koniec Adeus, które bardzo lubię. Nie obyło się bez bisu, w którym Mariza zaśpiewała kolejną piosenkę, której nie znam. Być może to utwory z nowej płyty, która chyba niedługo, ale trochę dalekie były od fado, aczkolwiek bardzo piękne. Może ktoś z Was był i słyszał? Koncert był świetny, a Grande Auditorio w CCB to jedna z lepszych lizbońskich sal koncertowych, takie jest przynajmniej moje wrażenie.


Mariza, João Frade, Pedro Jóia i Norton Daiello (źródło zdjęcia tutaj)
Ostatni biletowany koncert, na jakim byłem w listopadzie w Lizbonie to wspólny występ Carlosa Do Carmo i Raquel Tavares w Campo Pequenio (od razu zaznaczę, że to najbardziej niewygodna sala, w jakiej byłem na koncercie – na plecach czułem przez cały koncert czyjeś nogi, moje chyba też komuś z przodu przeszkadzały). Obojga Artystów po raz pierwszy słyszałem na żywo i oboje byli wspaniali. Na Carlosa do Carmo cieszyłem się najbardziej z całej tej listy Artystów, bo wiadomo że nie koncertuje on już tak często i trafić na jego występ wcale nie jest tak łatwo. Jakaż więc była moja radość, gdy okazało się, że zaśpiewa w Lizbonie wtedy, gdy ja tam jeszcze będę. I do tego z Raquel Tavares. Pomijając kwestie organizacyjne, było nieziemsko, dwa wspaniałe głosy na jednej scenie!

Carlos do Carmo & Raquel Tavares (źródło zdjęcia tutaj)
Najpierw na scenę weszli muzycy obojga Artystów, potem Raquel i na końcu Carlos do Carmo. Rozpoczęli od nagranego niegdyś wspólnie na płytę tego ostatniego utworu O Que Sobrou de um Queixume i od razu wypadli genialnie. Może to zresztą magia tego duetu. Później Artyści naprzemiennie wykonywali po dwa utwory. Carlos do Carmo śpiewał głównie największe przeboje; zresztą, co w jego dorobku nie było przebojem. Były więc m.in. Bairro Alto, Um Homem na Cidade,Os Putos czy Fado da Saudade. Nie zabrakło też Gaivoty i Canoas do Tejo, natomiast Lisboa, Menina e Moça Artyści wykonali wspólnie na bis. Raquel Tavares wykonywała natomiast utwory ze swojej płyty Raquel. Były więc nastrojowe Deste-me um Beijo e Vivi, Não Me Esperes de Volta czy Regras De Sensatez jak i bardziej żywiołowe Limão, Tradição, Rapaz Da Camisola Verde czy Gostar De Quem Gosta de Nós. Nie zabrakło też oczywiście ostatniego przeboju Meu Amor De Longe. Nie muszę chyba dodawać, że większość utworów obu Artystów publiczność śpiewała razem z nimi. Pomiędzy wykonaniami Artyści prowadzili ożywione rozmowy, których niestety nie rozumiałem, były tam jednak m.in. przekomarzania, w których Raquel namawiała Carlosa do śpiewania popu czy rocka. Był to niezwykle udany koncert, który w 100% spełnił moje oczekiwania. Zazdrośćcie mi, że Was tam nie było :-)

Carlos do Carmo, Raquel Tavares i towarzyszący im muzycy (źródło zdjęcia tutaj)




środa, 22 listopada 2017

O Fado Acontece - 14 listopada 2017 r. w Lizbonie

André Gago i Fernanda Freitas
O Fado Acontece to koncert charytatywny organizowany przez fundację Aid Global. 14 listopada 2017 roku odbyła się jego dziesiąta edycja. Oprócz koncertu fado, w którym biorą udział wybitne osobistości wykonujące ten gatunek, tego wieczoru sprzedawane są książki oraz inne produkty, a dochód z całej imprezy jest przeznaczony na wspieranie projektów w zakresie edukacji i współpracy rozwojowej Portugalii i Mozambiku. Koncerty każdego roku odbywają się w Cinema São Jorge mieszczącym się przy Avenida da Liberdade.
Tegoroczna edycja odbywała się w czasie mojego pobytu w Portugalii, nie mogłem sobie więc odmówić udziału w niej, zwłaszcza że bilety kosztowały tylko 10 € (12 w dniu koncertu). Podobały mi się właściwie wszystkie występy, chociaż niektórych Artystów nie znałem w ogóle, a o niektórych słyszałem niewiele. Pierwszy raz miałem styczność z twórczością Sebastião Antunesa, niewidomego Artysty, którego udział w koncercie był traktowany jako wydarzenie specjalne. W dwóch utworach towarzyszyła mu niesamowita Ana Laíns, która wystąpiła też w solowym repertuarze, jako ostatnia. Maja Milinkovic okazała się pochodzącą z Zagrzebia utalentowaną Artystką o ciekawym głosie, charakterystycznym i rozpoznawalnym. Nie za bardzo kojarzyłem też fadistę o nazwisku João Pestana Dias o mocnym męskim głosie, natomiast o Silvanie Peres, którą od razu polubiłem, i która właśnie wydaje debiutancką płytę, dowiedziałem się od czytelnika (pana Władysława).

Duarte

Jako pierwsza na scenie pojawiła się młodziutka Beatriz i od razu porwała publiczność. Następna śpiewała wspomniana wyżej Silvana Peres, a po niej na scenę wszedł João Pestana Dias. Bardzo podobał mi się też występ Cristiany Águas, która śpiewała jako następna. Wspomniany Sebastião Antunes był kolejnym,który zaśpiewał tego wieczoru. Sam akompaniował sobie na gitarze i, jak już wspomniałem, do dwóch utworów zaprosił Anę Laíns. Joana Amendoeira też bardzo mnie ciekawiła, bo w domu często słucham jej płyty. Na żywo jest równie rewelacyjna. Kolejny śpiewał Rodrigo Costa Félix, którego znałem z kilku piosenek z Internetu i na żywo wypada o niebo lepiej. Wspomniana już  Maja Milinkovic była następną Artystką wieczoru, a po niej zaśpiewał, też rewelacyjnie, Duarte (którego byłem bardzo ciekaw). Jako ostatnia na scenę drugi raz tego wieczoru weszła Ana Laíns, która dostała owację na stojąco. Było fantastycznie, koncert bardzo mi się podobał. Każdy z Artystów zaśpiewał dwa utwory. Dodam jeszcze, że żadnego z tych wykonawców nie słyszałem nigdy na żywo, a wiadomo, że na żywo jest zawsze lepiej (no chyba że ktoś jest kiepskim artystą). Byłoby jeszcze lepiej gdybym rozumiał, o czym mówią prowadzący André Gago i Fernanda Freitas (niestety nie znam portugalskiego). Wiem tylko, że prezentowali działania fundacji na rzecz Mozambiku i zapowiadali pojawiających się na scenie Artystów. Śpiewakom towarzyszyli muzycy – na gitarze portugalskiej Guilherme Banza, na gitarze Bernardo Viana, a na kontrabasie João Penedo.

Autorem zdjęć i nagrań jest Krzysztof Rosenberger

Bernardo Viana

Joana Amendoeira

Cristiana Águas

Beatriz
Beatriz
Beatriz
Beatriz
Silvana Peres
Silvana Peres
Silvana Peres
Silvana Peres
João Pestana Dias
João Pestana Dias
João Pestana Dias
Cristiana Águas
Cristiana Águas
Cristiana Águas
Sebastião Antunes

Sebastião Antunes i Ana Laíns
Sebastião Antunes i Ana Laíns
Joana Amendoeira
Joana Amendoeira
Joana Amendoeira
Rodrigo Costa Félix
Rodrigo Costa Félix
Rodrigo Costa Félix
Maja Milinkovic
Maja Milinkovic
Maja Milinkovic
;-)
Duarte
Duarte
Duarte
João Penedo
Guilherme Banza
Bernardo Viana

poniedziałek, 6 listopada 2017

Portugalskie nowości płytowe - subiektywny wybór (6)

Znowu minęło sporo czasu od mojego ostatniego przeglądu portugalskich nowości na rynku muzycznym (zob. tutaj). A ukazało się sporo i niestety wiele płyt nie zostanie tu ujętych - skupiam się głównie na ostatnich nowościach i zapowiedziach. Na niektóre płyty czekałem z utęsknieniem, jak Sary Tavares, inne były sporym zaskoczeniem, bo nie wiedziałem, że mają się ukazać, jak ta Any Moury. Każdą z nich chcę jednak mieć w swojej kolekcji, jestem wszak tradycjonalistą, któremu nie wystarczą wersje piosenek w mp3.




Camané – Canta Marceneiro

Kiedy ktoś zabiera się za twórczość mistrza, to może to być albo wielki niewypał, albo genialna płyta. Jeśli jednak tym kimś jest też mistrz, jak np. Camané, to mamy sukces gwarantowany. Gdybyście nie znali dorobku Alfredo Marceneiro (1891−1982), koniecznie spieszcie nadrobić zaległości. Możecie też zacząć od tego, co proponuje Wam Camané. Od października dostępna jest jego płyta, wraz z DVD, na której książę fado genialnie rozprawia się z fado Marceneiro.






Sara Tavares – Fitxadu

Z różnych powodów premiera tej płyty była przekładana kilka razy, ale w końcu jest. I opłacało się czekać. Ten album jest naprawdę genialny, a Sara jak zwykle zaczarowuje swoim głosem, wprowadza nastrój błogości i uspokaja, wycisza a z drugiej strony dodaje też powera. Dużo się dzieje w tle, tzn. poza głosem Artystki, jest tam sporo elektroniki i nowoczesności, ale zupełnie to nie przeszkadza, doskonale się komponuje z całością. Są też goście – Paulo Flores, Toty Sa’Med i Princezito. Polecam.







Ana Bacalhau – Nome Próprio

Kolejna październikowa nowość to płyta znanej z zespołu Deolinda Any Bacalhau. Tym razem Artystka postanowiła nagrać solową płytę, na którą utwory napisali znakomici portugalscy twórcy. Są wśród nich Jorge Cruz, Nuno Prata, António Zambujo, Miguel Araújo (11 listopada będę na koncercie Miguela Araújo, podczas którego gościnnie wystąpi Ana – ciekawe czy wykonają ich wspólny utwór Ciúme z tej płyty), Capicua i inni. Sama Ana też napisała kilka utworów. Fani Deolindy od razu rozpoznają i w solowych utworach charakterystyczny głos i wokal Artystki, ale to chyba tylko zaleta tego albumu.




Tiago Bettencourt – A Procura

Szósta płyta tego zdolnego i interesującego Artysty jest, jak mówi jej tytuł, poszukiwaniem – pragnienia, zamiaru, chęci zrobienia czegoś i odnalezienia, poszukiwania w niekończącej się podróży. Tiago Bettencourt sam napisał wszystkie utwory, utrzymane w klimacie akustycznych trubadurowych piosenek, okraszonych popem i subtelną elektroniką. Artysta ciągle szuka muzycznych inspiracji, co jest cechą charakterystyczną dla jego twórczości i co słychać na płycie. Jakże pięknie słychać.







Marco Rodrigues – Copo Meio Cheio

Tego Artysty chyba też nikomu z fanów fado nie trzeba przedstawiać. Marco Rodrigues wydał we wrześniu czwartą, świetną płytę, na którą utwory napisali mu różni Artyści, niekoniecznie zajmujący się na co dzień fado, raczej szeroko pojętym popem – Diogo Piçarra, Luísa Sobral, AGIR, Capicua czy ÁTOA. Singiel Fado do Cobarde na pewno już znacie, czas na posłuchanie całej płyty. Na żywo Marco Rodrigues prezentował ją po raz pierwszy podczas tegorocznej edycji festiwalu Caixa Alfama.







Aldina Duarte – Quando se Ama Loucamente

Aldina Duarte to Artystka, której płyt nie można przegapiać. Zawsze są genialne, poruszające, w pewnym sensie chwytające za serce, czy po prostu w stylu najprawdziwszego fado. Na co dzień Artystka śpiewa w domu fado Sr.Vinho, jednak regularnie nagrywa też płyty. Ta ostatnia to stworzony z pasją hołd dla pisarki Marii Gabrieli Llansol, ale także spotkanie fado z innymi pasjami Artystki – fotografią, grafiką, malarstwem i literaturą.








D.A.M.A. – Lado a Lado

Trzecia płyta zespołu pokazuje jego ewolucję w muzyce i dojrzałość. Utwory na najnowszym albumie to bardzo dobrej jakości pop ze świetnymi tekstami, które charakteryzują twórczość grupy, jej oryginalność i przebojowość. Są już znane i dobrze były przyjęte single Era Eu, Pensa Bem oraz nowe Oquelavai i Deixa-me Ir. A cała płyta już w listopadzie.









Cuca Roseta – Luz

Czwarta już płyta Artystki właśnie trafiła do sklepów. W edycji specjalnej album jest sprzedawany razem z książką – poezją Cuki. Co z jednej strony może dziwić, ale z drugiej nie tak bardzo, w końcu Artystka nie raz i nie dwa sama pisała teksty na swojej poprzednie albumy.











Ana Moura – Best of

Po piętnastu latach kariery, sześciu albumach studyjnych i wielu utworach spoza jej solowych płyt Ana wydaje w końcu krążek z największymi przebojami. Domyślam się, że wybór nie był łatwy, bo dla Artysty chyba każdy utwór, który nagrywa jest ważny. Ponadto Ana doczekała się sporo przebojów. Tak więc w edycji płytowej mamy 32 utworów, w jednopłytowej – 22. Całkiem imponujące liczby. Ta płyta to przede wszystkim dobra okazja do poznania twórczości Any dla tych, którzy dotąd jej nie słuchali, ale także idealne zgromadzenie przeglądu twórczości Artystki na jednym albumie. Bonusem dla mnie jest Loucura w wersji live, która pojawiła się dotąd tylko na DVD artystki z Coliseu kilka lat temu.



Júlio Pereira – Praça do Comércio

Tytuł 22. płyty Júlia Pereiry nazywa się jak najbardziej znany plac w Lizbonie. Hm, w sumie na płycie, jak na placu jest wszystko – mnóstwo instrumentów – nazw niektórych z nich nawet nie znam, mnóstwo zaproszonych gości i fantastyczna muzyka. Głównym instrumentem tego autorskiego albumu jest cavaquinho, na której gra sam Artysta. Wśród zaproszonych gości są José Manuel Neto (gitara portugalska), James Hill (ukulele), Pedro Jóia (gitara), Norberto Gonçalves da Cruz (mandolina), a wokalnie udzielają się António Zambujo, Olga Cerpa (z Wysp Kanaryjskich), Chney Wa Gune (z Mozambiku), Luanda Cozetti (z Brazylii) i inni. Są też zazwyczaj towarzyszący muzykowi Miguel Veras i Sandra Martins.



Raquel Tavares – Roberto Carlos por Raquel Tavares


Najnowsza płyta Raquel Tavares, która już za chwilę, to jej interpretacja popularnych przebojów wielkiego brazylijskiego Artysty Roberta Carlosa, któremu Raquel oddaje hołd. Projekt wyprodukował Max Pierre znany ze współpracy z takimi artystami jak Maria Bethania, Caetano Veloso czy Ney Matogrosso. Na płycie są dwa duety – z Caetano Veloso i Aną Caroliną. Charakterystyczna barwa głosu Artystki nadaje utworom Brazylijczyka nowych walorów, niejako je uszlachetnia i dodaje kunsztu.