niedziela, 22 października 2017

Sekrety Elise Hensler (hrabiny Edla) i historia krzyża na jej nagrobku

Ferdynand II Hofburg i Elise Hensler (źródło zdjęcia tutaj)
Elise Hensler była urodzoną w Szwajcarii amerykańską aktorką i piosenkarką, która żyła w latach 1836–1929. Piszę o niej, ponieważ jej grobowiec, warty zwrócenia nań uwagi, znajduje się na Cemitério dos Prazeres w Lizbonie, gdzie hrabina zmarła. W Sintrze natomiast znajduje się wybudowany jako pierwszy w Portugalii wiejski dom w stylu amerykańskim, który zaprojektowała Elise Hensler. Jak doszło do jej związków z Portugalią?

Urodziła się w Szwajcarskim mieście La Chaux-de-Fonds, jednak gdy miała dwanaście lat, jej rodzina przeniosła się do Bostonu. Tam Elise otrzymała solidne wykształcenie, w którym kładziono nacisk na sztukę i języki obce, co przełożyło się na to, że jako dorosła kobieta władała siedmioma językami. Studia ukończyła w Paryżu, a następnie otrzymała angaż w Teatro alla Scala w Mediolanie. Wiodła w miarę udane życie. W Wieku 19 lat urodziła córkę, której ojciec nie był znany. Wiadomo jednak, że córka miała na imię Alice i poślubiła później portugalskiego oficera, który nazywał się Manuel de Azevedo Gomes. Było to już po tym, gdy jej matka, czyli Elise, należała do portugalskiej arystokracji. Stało się to po jej portugalskich występach. Najpierw śpiewała od 2 lutego 1860 roku wTeatro Nacional São João w Porto, potem w Teatro Nacional de São Carlos w Lizbonie; występowała wówczas w operze Verdiego Bal maskowy. Tak się złożyło, że 15 kwietnia 1860 roku jej śpiewu słuchał król Ferdynand II Koburg i oczarował go głos 24-letniej śpiewaczki. Portugalski król był już wówczas wdowcem po królowej Marii II z rodu Bragança, a wzajemne relacje artystki i monarchy pogłębiały się dzięki wspólnym zainteresowaniom – rzeźbie, ceramice, malarstwu czy ogrodnictwu. 9 lat później, 10 czerwca w lizbońskiej Benfice para wzięła ślub. Tuż przed ceremonią Elisie Hensler nadano tytuł hrabiny Edla. 

Chalet da Condessa d’Edla
Para była bezdzietna, choć niektóre źródła podają, że ich córką była Alice. Mieszkali „dyskretnie” w Palácio da Pena w Sintrze, gdzie wspólnie zajmowali się rozległymi ogrodami, prowadząc całkiem przyjemne życie. W jednej z części ogrodu Elise zaprojektowała wybudowany specjalnie dla niej dom w stylu wiejskich domów z USA. Można go dziś zwiedzać w ramach dodatkowego biletu podczas wizyty w ogrodach otaczających Palácio Nacional da Pena (Chalet da Condessa d’Edla). Hrabina zajmowała się tam m.in. eksperymentowaniem z roślinami, które sprowadzała z różnych zakątków świata. Malowała też motywy z portugalskiej mitologii – na płótnie i naczyniach. Król odtwarzał tu rajskie motywy z oper Wagnera Lohengrin i Parasifal i być może dlatego niektórzy specjaliści od ezoteryki nazywają to miejsce szczytem św. Graala, mając na myśli przede wszystkim Cruz Alta, o którym za chwilę. 

Po śmierci męża hrabina opuściła Sintrę, mimo iż ten zapisał jej wszystkie wspólne posiadłości, wraz z funduszami na ich utrzymanie, i zamieszkała z córką i jej mężem w Lizbonie. Zmarła 21 maja 1929 roku w wieku 91 lat. Jej grobowiec znajduje się na lizbońskim Cemitério dos Prazeres (o którym pisałem już tutaj). Ferdynand II Koburg został pochowany u boku swojej pierwszej żony.

Grobowiec Elise Hensler na Cemitéario dos Prazeres (źródło zdjęcia tutaj)
Wielka pasja hrabiny i jej męża do Sinatry znalazła odzwierciedlenie w jej nagrobku, jest on bowiem odwzorowaniem Cruz Alta, który znajduje się w ogrodach pałacu Pena. Jeśli zwiedzając pałac i wyglądając przez jego okna lub podziwiając okolicę z któregoś z dziedzińców natknęliście się na charakterystyczny „pleciony” krzyż postawiony na wzgórzu z kamieni, mieliście taki sam widok, jaki podziwiała księżna mieszkając w pałacu. Zapragnęła, jak widać, by towarzyszył jej także po śmierci, chciała nawet, by do zbudowania grobowca użyto kamieni z tamtego miejsca. 
Rok przed śmiercią wyraziła swoje życzenie w następujących słowach: „Należy zakupić działkę o powierzchni 4 metrów. Na niej powinna być umieszczona kopia krzyża znajdującego się na Cruz Alta w parku Pena w Sintrze. Rozmiar krzyża musi być proporcjonalny do rozmiaru działki. Na stopniach tworzących podstawę krzyża zostaną napisane następujące słowa: ‘Tu leży Elisa Hensler, wdowa po jego wysokości królu Ferdynandzie II, urodzona w 1836’.

Grobowiec został wybudowany w alei 2A, pod nr. 6399 i jest odwzorowaniem najwyższego punktu uwielbianej przez hrabinę Sintry. Autorem dzieła jest Raúl Lino. Stworzył on imitację krzyża z Sintry, na którą składa się stos nieregularnych bloków granitowych pochodzących z okolic Sintry, ułożonych na kwadratowym bloku wapiennym i otoczonych gęstą roślinnością. Na jego wierzchołku stanęła kopia Cruz Alta, którego oryginał wznosi się w Serra de Sintra na wysokości 529 m. Choć nie do końca oryginał. Historia krzyża sięga połowy XVI w., jednak na początku XX w. zniknął ze wzgórza. Ponownie stanął na swoim miejscu, odbudowany, w 1997 r.

Cruz Alta w Parque de Sintra
Cruz Alta w Parque de Sintra
Detale Chalet da Condessa d’Edla
Palacio Nacional da Pena widziany ze wzgórza Cruz Alta

środa, 27 września 2017

Museu da Cerâmica w Caldas da Rainha

Museu da Cerâmica (źródło zdjęcia tutaj)
Caldas da Rainha to miasto, które nieczęsto znajduje się na trasach zwiedzania Portugalii, przynajmniej takie mam wrażenie. A szkoda, bo jest urocze i wiele ciekawych rzeczy można w nim zobaczyć. Postaram się kiedyś o tym napisać. Tymczasem zapraszam na krótką wycieczkę do jednego z tamtejszych muzeów, które jest wizytówką miasta.

Muzeum Ceramiki (Museu da Cerâmica) w Caldas da Rainha, bo o nim mowa, utworzono w 1983 roku. Inicjatywa ta była niejako wyjściem naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców miasta, którzy widzieli potrzebę takiej formy dbania o dziedzictwo regionu. Siedziba muzeum mieści się w dawnym dworze II wicehrabiego Sacavém José Joaquima Pinto da Silvy (1863–1928) z lat 90. XIX w. Była to jego letnia rezydencja, w której przez lata spędzano wiele czasu. Właściciel pałacyku był kolekcjonerem sztuki, w tym ceramiki, a także ważnym patronem ceramików z Caldas da Rainha. W latach 1892–1896 działała tu nawet z jego inicjatywy pracownia ceramiczna, którą kierował austriacki rzeźbiarz José Füller. Gmach muzeum składa się z budynku w stylu późnoromantycznym, w którym mieści się stała ekspozycja, oraz z dodatkowego budynku, w którym organizowane są wystawy czasowe. Znajduje się tam również sklep z pamiątkami, pracownia ceramiki oraz pomieszczenia służące dokumentacji ceramicznych tradycji regionu.


źródło zdjęcia tutaj
Pałacyk znajduje się w ładnym ogrodzie, przez środek którego do muzeum prowadzi aleja porośnięta ciekawą roślinnością, w tym kwiatami w kwietnikach i starodawnych ceramicznych donicach i wazonach. W ogrodzie jest też plenerowe audytorium z zabytkowymi azulejos z XVI w. zdobione ceramicznymi rzeźbami i posągiem. Porozrzucane tu i ówdzie oczka wodne z wodną roślinnością dodają otoczeniu charakterystycznego klimatu pałacowych ogrodów.

fot. Walentyna Uljanow
W muzeum znajduje się kilka kolekcji, które reprezentują ceramiczną produkcję z Caldas da Rainha oraz z innych ośrodków ceramicznych w Portugalii i za granicą na przestrzeni wieków. Kolekcja zawiera m.in. fragmenty tak zwanej archaicznej ceramiki z Caldas z XVII i XVIII oraz głównych centrów produkcji ceramiki z XIX i pocz. XX w.

Warto zwrócić uwagę na prace garncarza Marii Dos Cacos (zm. 1853 r.), autora antropomorficznych elementów przedmiotów używanych w domu z XIX w. oraz ceramikę Manuela Mafry żyjącego w Caldas da Rainha w latach 1831–1905, którego ceramikę upodobał sobie królewski małżonek Ferdinand of Coburg.

Prace Marii Dos Cacos (źróło zdjęcia tutaj)
Godne uwagi są fragmenty prac Rafaela Bordalo Pinheiro. Są one najbardziej reprezentatywne dla jego twórczości ceramiki z Caldas, której był wielkim mistrzem. Jest to również autentyczna dokumentacja intensywnej działalności Fábrica de Faianças das Caldas da Rainha w latach 1884–1905.

Praca Rafaela Bordalo Pinheiro
(fot. Walentyna Uljanow)
Zwracające uwagę fajansowe eksponaty z Real Fábrica do Rato są datowane na lata 1767–1779, natomiast tradycyjna ceramika, lokalne rzeźby i miniaturowe produkcje z XIX i XX w. pochodzą z najważniejszych portugalskich fabryk: Bandeira, Rocha Soares, Gaia, Darque, Barcelos, Ratinho, Juncal, Estremoz, Sacavém, Viúva Lamego, Vista Alegre, Aleluia and Santana. Produkcja zagraniczna obejmuje ceramikę z Francji, Hiszpanii, Włoch, Holandii, Belgii i Chin.

Z kolei wśród dzieł współczesnej ceramiki wyróżniają się prace takich artystów jak Llorens Artigas, Júlio Pomar i Manuel Cargaleiro. Ciekawa jest też kolekcja ponad 1200 płytek ceramicznych – portugalskich, hiszpańsko-mauretańskich i holenderskich z okresu XVI–XX w.


Ważnym elementem ekspozycji muzeum są też dzieła sztuki ilustrujące projektowanie i produkcję ceramiki na przestrzeni wieków. Kolekcja tych dzieł przekracza 1200 sztuk i została podarowana muzeum w 2007 r.

Informacje praktyczne: Od października do czerwca muzeum jest czynne w godz. 10.00-12.30 i 14.00-17.30, od lipca do września nieco dłużej bo do 18.00. Zamknięte jest w poniedziałki, 1 stycznia, Wielkanoc, 1 i 15 maja oraz 25 grudnia.
Muzeum jest nieco oddalone od centrum, chociaż można dojść na piechotę. Jeżdżą tam także autobusy Toma's Green Line. Mieści się przy Rua Dr. Ilídio Amado - Ap. 97. 
Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć mniej więcej godzinę. Normalny bilet kosztuje 3 €, zniżkowy 1,50 €.

Autorką poniższych zdjęć jest Walentyna Uljanow.



































niedziela, 20 sierpnia 2017

Marta Pereira da Costa i jej genialny debiutancki album

Pierwszy raz o Artystce usłyszałem, gdy 7 października 2014 roku odbierała nagrodę Prémio Amália i przy okazji występowała podczas gali. Napisałem o tym nawet w poście o tym wydarzeniu (tutaj). Już wtedy okazało się dla mnie, że to niezwykle ciekawa postać portugalskiej sceny muzycznej. Nie znałem innych kobiet grających na gitarze portugalskiej, tymczasem Marta Pereira da Costa okazała się jej mistrzynią. Nie wiem czy były już wtedy przymiarki do płyty, jednak w końcu krążek się ukazał – 13 maja ubiegłego roku. Od tego czasu słuchałem utworów z płyty, tych dostępnych, w sieci, jednak płytę kupiłem dopiero niedawno, podczas czerwcowego pobytu w Lizbonie (jakoś nadal wolę tradycyjne CD). Dopiero teraz mogłem w pełni docenić jej walory. Artystyczne, estetyczne… To bardzo dobra płyta, nagrana przy udziale wybitnych współtwórców, co przy talencie głównej Artystki musiało równać się sukcesowi. 

Pojawiają się tu znane nazwiska, nie tylko z Portugalii. Bo oto w utworze Encontro pojawia się Richard Bona, który udziela się wokalnie, gra na gitarze basowej i jest współodpowiedzialny za aranżację. W utworze Moon możemy usłyszeć irańską artystkę Tarę Tiba, która wraz z Diogo Clemente jest także autorką muzyki do tej piosenki. Pojawia się też portugalska Artystka Dulce Pontes, która ma spory wkład w utwór É Elle Que Me Canta a Mim. Nie tylko śpiewa – napisała muzykę i słowa, zagrała na pianinie i zaaranżowała ten utwór. Wyszło genialnie. Jest też utwór Fado Laranjeira Alfreda Marceneiro, który na płycie Marta Pereira da Costa śpiewa genialny Camané. Rui Veloso napisał natomiast muzykę do wspaniałego utworu Casa Encantada, który przy okazji zaśpiewał. Gościnnie pojawił się na płycie jeszcze Pedro Jóia, który zagrał na gitarze w skomponowanym przez siebie utworze Ícaro, a także współaranżował go. Aranżerem większości utworów na płycie był Filipe Raposo, portugalski pianista, kompozytor i aranżer.

Nie muszę chyba dodawać, że w każdym utworze pojawia się gitara portugalska w wykonaniu jej mistrzyni, bo do grona mistrzów możemy już zaliczyć Martę Pereirę da Costa. Jest ona też współautorką aranżacji większości utworów z płyty. Natomiast do utworów Terra, Movimento, Viagem oraz Minha Alma Artystka sama napisała muzykę. Trzeba przyznać, że to bardzo dobre utwory. Terra był zresztą singlem promującym płytę, powstał też to tego kawałka teledysk, który znajdziecie poniżej.

Mimo iż głównym, przewodnim tematem płyty jest gitara portugalska, instrument na którym gra Marta Pereira da Costa, nie jest to album do końca w stylu fado. Podkreślała to zresztą Artystka w wypowiedziach na temat płyty, i to na niej słychać. Debiutancki krążek Marty to mieszanka world music, jazzu i fado, bardzo wdzięczna i przyjemna dla ucha. Artystka chciała nadać nowego brzmienia swojemu instrumentowi, umiejscowić to jego brzmienie w innych niż typowe fado dźwiękach i bardzo dobrze jej się to udało. Trafnie dobrała repertuar do tego typu eksperymentu i efekt jest zachwycający. Docenili to zresztą słuchacze, którzy licznie sięgnęli po płytę, dzięki czemu wspięła się ona dosyć wysoko na portugalskich listach sprzedaży. Nie wiem czy płyta jest dostępna poza Portugalią, na pewno można ją kupić w sklepie Amazon, a w wersji cyfrowej w naszym Empiku (tutaj), jednak książeczka została opatrzona w opisy portugalskie i angielskie, co jest dobrym początkiem do podboju tzw. zagranicy.

Pod koniec maja tego roku w lizbońskim Teatro Tivoli BBVA odbył się fantastyczny koncert Artystki i zaproszonych przez nią gości, m.in. tych z płyty. Jeden z naszych czytelników, pan Wiesław, był na tym koncercie i donosił, że było wydarzenie niesamowite, Artyści wypadli genialnie, a sama Marta Pereira da Costa wyznała mu potem, że po raz pierwszy daje autograf po angielsku. Jestem pewny że nie po raz ostatni, a panu Wiesławowi zazdroszczę ;-)
A płytę polecam!