sobota, 11 marca 2017

Polskie wydania książek Catariny Sobral

Aciumpa

Co to jest aciumpa? Czym jest tytułowe słowo z książeczki Catariny Sobral? Na początku nikt tego nie wie. Pewien badacz w starym zapomnianym słowniku odnalazł to słowo, a wiadomość o tym rozeszła się błyskawicznie. Wszyscy chcieli używać aciumpy, jednak nikt nie wiedział jak. Nie wiedziano nawet, jaka to część mowy. O opinię postanowiono zapytać panią Zulmirę, która z racji wieku (miała 137 lat) powinna wszystko wiedzieć. I wiedziała. Ciekawi Was, co powiedziała? Czy aciumpa to rzeczownik? A może wcale nie, może powinno się mówić aciumpować. Jeśli jednak jest to rzeczownik, to jaki ma kolor? I skąd wziąć aciumpę? Podobno za granicą jeszcze są dostępne, nawet w zielonym kolorze. Co jednak jeśli powinno się mówić aciumpowe i słowo to jest po prostu przymiotnikiem? A może rację ma premier, który używa tego słowa w formie jak najaciumpniej, czyli jak przysłówka? Strasznie to zakręcone i w dodatku nie wiadomo kto ma rację. Bo to jeszcze nie wszystkie możliwe znaczenia aciumpy. Reszty dowiecie się z tej pięknej, ładnie ilustrowanej książeczki, w której pojawia się nawet żółty tramwaj z numerem 28. Aciumpastyczna książka dla wszystkich aciumpnych czytelników – jak czytamy na stronie wydawcy.

Aciumpa
Catarina Sobral
przełożył Tomasz Pindel
Dwie Siostry 2017



Mój dziadek

Mój dziadek to książeczka dla dzieci, ale traktująca o poważnych sprawach – czasie, przemijaniu i codziennym zabieganiu. Tytułowy dziadek jest zegarmistrzem, który kiedyś próbował dogonić czas. Dziś ma czas na delektowanie się życiem i codziennymi drobnymi przyjemnościami. Urządza pikniki na trawie, pisze długie listy i ma czas dla innych. Reprezentuje postawę zachwytu codziennością, nieustającej chęci poznawania i zwiedzania świata oraz ciągłego uczenia się czegoś nowego. Jego przeciwieństwem jest doktor Sebastian, ciągle zapracowany, wiecznie się śpieszący i w intensywności swoich działań niemający czasu na prawdziwe życie. Postawa dziadka fascynuje wnuczka, inspiruje go i sprawia, że czas z nim spędzony, to najlepsze chwile w jego dotychczasowym życiu.
Mój dziadek to głównie obrazkowa opowieść o ludzkich relacjach – bliskości i przyjaźni niosących największą dla człowieka wartość. To  także opowieść o umiejętnym korzystaniu z tego co daje nam życie, codzienność, bieżąca chwila. To opowieść dla małych i dużych.

Mój dziadek
Catarina Sobral
Catarina Sobral (źródło zdjęcia tutaj)
Przełożyła Agata Błoch
Kocur Bury 2016


Catarina Sobral to urodzona w 1985 roku portugalska ilustratorka i autorka książek obrazkowych. Jest
autorką ilustracji i tekstu do obu książeczek, a za ilustracje do Mojego dziadka otrzymała prestiżową nagrodę International Prize for Illustration Bologna Children`s Book Fair – Fundación SM 2014.

niedziela, 26 lutego 2017

„Wysokie Góry Portugalii” Yanna Martela



Yanna Martela pewnie wszyscy kojarzą z książką Życie Pi, nawet jeśli jej nie czytali, tymczasem na początku roku ukazała się jego nowa i całkiem interesująca książka Wysokie Góry Portugalii. Składa się z trzech opowieści, które właściwie można czytać oddzielnie, a łączy je wioska Tuizelo, położona na północy Portugalii, niedaleko Bragançy.
Akcja pierwszego opowiadania, pt. Bezdomny, rozgrywa się na początku XX w., a dokładnie w grudniu 1904 r. Bohaterem jest Tomás, ubogi kustosz Narodowego Muzeum Sztuki Starożytnej w Lizbonie, oddelegowany do archiwum episkopalnego, w którym ma ustalić pochodzenie podarowanych przez kardynała artefaktów. Tam przypadkowo odkrywa niezainwentaryzowany nigdzie dziennik ojca Ulissesa – były to zapiski zakonnika z XVII w. prowadzone w Luandzie i São Tomé. Czytając dziennik, Tomás natrafia na zapiski o pewnym cennym przedmiocie, który przed wiekami musiał trafić do Portugalii. Ustala, gdzie on może się znajdować i postanawia wyruszyć w podróż w Wysokie Góry Portugalii, gdzie w jednym z pięciu kościołów powinien znajdować się skarb. Od bogatego wuja dostaje na drogę automobil – pojazd, który dopiero co zaczął pojawiać się w Portugalii, a na prowincji w ogóle nikt jeszcze takiego cudu techniki nie widział. Tomás miał sam prowadzić, mimo iż nigdy wcześniej nie siedział za kierownicą. Poznajemy argumentację wuja, jakie to proste, i obawy Tomása, że raczej nie da rady. W końcu jednak nasz bohater wyrusza w drogę, której opis jest niezwykle ciekawy. Po pierwsze wszystkie wydarzenia wynikające z nieumiejętności kierowania pojazdem, a także inne perypetie trochę śmieszą, a trochę przerażają czytelnika. Po drugie ciekawe są opisy mijanych miejsc, przyroda, pojawiające się po drodze miejscowości i spotykani ludzie. W finale nasz bohater dociera przez przypadek do małej wioski Tuizelo, która później pojawia się w dwóch następnych opowiadaniach. Czy Tomás znalazł skarb, którego poszukiwał? Jaki ślad pozostawił po sobie w zapomnianej wiosce na północy Portugalii? Tego dowiecie się po lekturze książki Martela – nie zdradzę Wam szczegółów, by nie psuć lektury.
Drugie opowiadanie ma tytuł Droga do domu i czytając byłem pewien, że będą to dalsze losy Tomása. Tymczasem jego akcja dzieje się ponad 30 lat później w gabinecie patologicznym w Bragançy. Bohaterem jest tu Eusebio, miłośnik kryminałów Agathy Christie, który chcąc nadrobić zaległości w pracy, spędza w gabinecie sylwestrową noc. Okazuje się, że to dziwna, a może niezwykła noc. Eusebia odwiedzają goście. Jednym z nich jest pewna wiejska kobieta, która przybyła z dużą walizą. Pochodziła z Tuizelo i to jej historia łączy się z pierwszym opowiadaniem Wysokich Gór Portugalii. Kobieta ma dość nietypową prośbę – w walizce są zwłoki męża, a ona chce by Esebio przeprowadził ich autopsję. Dalsza część opowiadania jest jeszcze bardziej intrygująca – dodam tylko, że Eusebio spełnia życzenie wiejskiej kobiety, a opis tego jak to robi, znajdziecie w książce.
Dom to tytuł trzeciej opowieści. Domem okazuje się być Tuizelo, choć nie od razu jest to oczywiste. Akcja ma miejsce 50 lat później, a jej bohaterem jest kanadyjski senator, który niedawno stracił żonę. Jednym ze sposobów na ukojenie ogromnego smutku ma być wyjazd na delegację do Stanów Zjednoczonych. Tam, poza sprawami zawodowymi, czekają na niego dodatkowe atrakcje, z których jedną jest zwiedzanie farmy szympansów. Wycieczka okazała się przełomowa dla Petera Tovy, bo tak nazywa się senator. Postanowił on kupić szympansa o imieniu Odo, tak po prostu, pod wpływem nagłego impulsu, i może zachowania szympansa. Dopiero potem zdał sobie sprawę, że to szalony pomysł, że porywa się z motyką na słońce. Ale nie bardzo może się wycofać, zaczyna wszystko analizować i postanawia zmienić swoje życie, m.in. poprzez wyjazd do wsi w której się urodził, a z której jego rodzice wyjechali do Kanady, gdy Peter miał cztery lata. Co było dalej? Też musicie przeczytać sami. To ciekawa historia, trochę smutna, trochę radosna – historia człowieka doświadczonego wielką stratą i radzącego sobie z pokonaniem po niej smutku i pustki. Dodatkowo poznajemy malutkie Tuizelo z kilkoma domami na krzyż, kawiarenką, polami i piękną przyrodą wokół.
Yann Martel (źródło zdjęcia tutaj)
Książka Martela może się spodobać, ale nie musi. Bywa ciężka, zmusza do zastanawiania się nad ważnymi życiowymi problemami, które dotykają każdego z nas. Czasami „zalatuje” fantastyką, co też nie każdy lubi, innym razem trochę filozofuje. Na pewno trzeba się skupić na lekturze, trochę poanalizować życiowe sytuacje bohaterów, ich zachowanie, sposoby postępowania. Dodatkowym atutem jest Portugalia jako miejsce akcji, co niewątpliwie wielu z Was skusi do lektury. Mnie skusiło.
Yann Martel jest kanadyjskim pisarzem urodzonym w 1963 r. w Salamance (jego rodzice byli dyplomatami przebywającymi akurat na placówce w Hiszpamnii). Ukończył filozofię na Trent University w Peterborough, obecnie pisze, podróżuje, ćwiczy jogę i udziela się jako wolontariusz w hospicjum. W Polsce ukazało się kilka jego książek, z których najpopularniejszą było Życie Pi, za którą autor otrzymał zresztą nagrodę Bookera.

Yann Martel Wysokie Góry Portugalii
przeł. Paweł Lipszyc 
Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz s.c. 2017

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Portugalia w czasach króla Manuela I Szczęśliwego oraz skąd się wziął królewski przydomek

Manuel I (źródło ilustracji tutaj)
Manuel I był królem Portugalii od roku 1495 do śmierci w 1521. Urodził się w 1469 r. Był synem księżniczki Beja Beatrycze i księcia Viseu Ferdynanda. Na tronie zasiadł po śmierci króla João II, niejako z jego woli, ale głównie dzięki namowom Eleonory de Viseu, żony króla João II a siostry Manuela. Sprzyjał temu fakt, że syn João II, prawowity następca tronu Afonso, zabił się spadając z konia, a drugi syn Jorge był nieślubny. Król Manuel zyskał przydomek Szczęśliwy za sprawą w miarę spokojnych lat swojej władzy, dobrego usposobienia i przychylności, jaką zdobył w czasie sprawowania władzy dzięki podejmowanym decyzjom. Okres jego panowania zalicza się do najświetniejszych czasów w dziejach Portugalii. 
Już w pierwszych latach swojej władzy Manuel wyprawił Vasco da Gamę (w latach 1497−1499), by ten odkrył drogę do Indii. Wyprawa zakończyła się sukcesem i otworzyła nową epokę w dziejach ludzkości. Manuel sam wybrał da Gamę na dowódcę wyprawy, a ciekawostką jest to, że wielki odkrywca nigdy wcześniej nie żeglował. Po jego sukcesie do Indii wyruszały kolejne wyprawy, drugą, liczniejszą i jeszcze lepiej zaopatrzoną dowodził Pedro Álvares Cabral, który po drodze miał lądować na ziemiach położonych za Atlantykiem. Tak odkryto ziemię Santa Cruz zwaną potem Brazylią. Trzecią wyprawą znowu kierował Vasco da Gama i odtąd systematycznie wysyłano armady, co zapewniło Portugalii regularny dopływ towarów z Afryki i ze Wschodu. Portugalia objęła we władanie handel z wybrzeżami Afryki, Zatoki Perskiej, Indii i Wysp Dalekiego Wschodu (poza Japonią, do której Portugalczycy przybyli dopiero w 1542 r.). Nawiązano też kontakty handlowe z Chinami, a król Manuel stał się najbogatszym monarchą Europy, co z kolei z Lizbony uczyniło największe europejskie centrum handlowe. Vasco da Gama przywiózł z jednej z wypraw m.in. chińską porcelanę, a następnie na zamówienie Manuela, jako pierwszego europejskiego władcy wykonano porcelanę chińską z emblematami władcy. W ślad za królem całe zastawy stołowe ze swoimi herbami zamawiali panowie portugalscy.
Także w latach panowania Manuela Portugalia w pełni kontrolowała Ocean Indyjski, żeglarze dotarli też do Oceanu Spokojnego. Zwyciężono mameluków z Egiptu oraz Turków, a walczono lub nawiązywano pożyteczne kontakty z Arabami, Persami, Hindusami, Malajczykami, Jawajczykami, Cejlończykami i Chińczykami. Wielu władców stawało się lennikami króla Portugalii, innych przekonywano do tego siłą. Na zdobywanych ziemiach budowano fortece, w których na stałe stacjonowali Portugalczycy. Podbijane ziemie i ludy przechodziły ponadto na wiarę chrześcijańską, czym król Portugalski zaskarbiał sobie przychylność papieża. Niemniej jednak nikt wtedy nie mógł rywalizować z Portugalczykami w sztuce żeglowania. Poza wymienionymi ziemiami Portugalczycy w owym czasie dotarli także m.in. do Grenlandii, Labradoru, Florydy czy Nowej Funlandii.
Jednak nie tylko budowanie morskiego imperium zajmowało króla Manuela. Był on niejako władcą wszechstronnym. Był uzdolnionym politykiem, co dało się obserwować zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej. Był też sprawiedliwym władcą, który zajmował się rozstrzyganiem sporów, wysłuchiwał swoich poddanych, także tych najniższego stopnia, o czym donoszą kroniki.
To również król Manuel nakazał w 1498 r. budowę pałacu da Ribeira nad brzegiem rzeki Tag jako swojej nowej siedziby (pałac ten runął w czasie trzęsienia ziemi w 1755 r.) wraz z placem wydartym wodom rzeki. Pałac był gotowy w 1505 r., a ozdobiły go skarby przywożone z zamorskich wypraw. Powstała też galeria malarstwa z dziełami mistrzów flamandzkich, włoskich, niemieckich i portugalskich. Wówczas też bardzo rozwinęła się sztuka azulejos. Król był też amatorem muzyki i literatury. W kronikach czytamy, że wszędzie towarzyszyli mu grajkowie, którzy przygrywali królowi – zarówno podczas posiłków jak i audiencji czy polowań. Na dworze przebywało też wielu poetów, których twórczość została zebrana w Wielkim kancjonarzu, w którym z czasów Manuela znajdziemy twórczość takich autorów, jak Gil Vincente, Garcia de Resende, Francisco Sá de Miranda czy João Roiz de Castel Branco. Byli też autorzy tworzący dzieła o wartości poznawczej, wielu z nich wychowywało się na dworze królewskim.
W związku ze stałym napływem złota nastąpił też rozkwit sztuki złotniczej, której najwspanialszym przykładem jest monstrancja, ofiarowana przez króla klasztorowi hieronimitów. Nie brakowało też innych drogich kamieni przywożonych z wypraw, którymi Lizbona ponoć była zapełniona.
Ważnym elementem czasów panowania króla Manuela jest styl zwany w architekturze manuelińskim (manuelino) – specyficzna odmiana późnego gotyku z pewnymi szczegółami renesansowymi, głównie często pojawiającą się specyficzną ornamentacją stanowiącą odbicie zamorskich podróży. Najświetniejszym jego przykładem w Lizbonie jest wieża Belém wybudowana w tym czasie oraz klasztor hieronimitów, którego budowę ukończono już po śmierci Manuela.
Nie można też pominąć rozwoju sztuki drukarskiej, który przypada na lata panowania króla Manuela. Powstały wówczas inkunabuły o wysokich walorach artystycznych, m.in. Almanach Perpetuum (1496), Gramatica Pastrane (1497 i 1512), Livro do Marco Polo (1502) czy Cancioneiro Geral (1516). Do naszych czasów zachowało się czterdzieści ksiąg drukowanych z tego okresu. Powstałe wówczas Ordenações Afonsincas (1512) stanowią najważniejsze dzieło drukowane w XVI w. Wielkim i cennym z perspektywy historii przedsięwzięciem króla było zarządzenie w 1504 r. przepisania na pergaminach wszystkich dokumentów, kronik i herbarzy znajdujących się w Archiwum Królewskim. Dzięki temu powstały dzieła znane pod nazwą Leitura Nova odznaczające się pięknymi bogatymi iluminacjami wykonanymi przez ówczesnym portugalskich mistrzów tej sztuki. Iluminacje to kolejna gałąź sztuki, która niezwykle rozwijała się w tych czasach. Zdobiły one m.in. brewiarze (tzw. Godzinki) rodziny królewskiej i arystokracji.
Król miał zasługi także dla nauki. Przede wszystkim zreformował uniwersytet, nadając mu nowy statut i budynki. Ponadto sprowadzał zagranicznych wykładowców i zwiększył liczbę katedr. Dawał też stypendia na naukę w zagranicznych ośrodkach, dzięki czemu Portugalczycy pozostawali w kontakcie z centrami naukowymi Europy.
O szczęśliwych rządach króla Manuela, już po jego śmierci, pisał hiszpański historyk J.M. Rodriguez Gordillo tak: Gdy umierał 13 maja 1521 roku, Portugalia znajdowała się w fazie splendoru rzadko osiągniętego przez jakikolwiek naród. Usprawnił rząd, zreformował sprawy skarbowe, zebrał w jednym kodeksie prawa przodków, roztoczył opiekę nad żeglugą […]. Wielce interesował się literaturą, muzyką i sztuką, co spowodowało, że bujnie rozkwitał renesans. Zakładał fundacje, budował niezliczone monumenty religijne i świeckie, wśród których wyróżniają się klasztor Belém, klasztor w Tomar, szpital Bożego Miłosierdzia, katedra w Elvas, kościół Santa Cruz w Coimbrze itd., w których można zaobserwować najlepsze przykłady stylu zwanego manuelińskim. Przydomka Szczęśliwy, pod którym jest znany, nie należy rozumieć, iż wszystko zawdzięczał losowi czy przypadkowi, wielce bowiem się przyczynił do otrzymania go swoją rozwagą, trafnością swych sądów i niezmierną dbałością o sprawy królestwa Portugalii.


Szczegóły dotyczące czasów panowania króla Manuela I Szczęśliwego znajdziecie w Kronice wielce szczęśliwego króla Dom Manuela autorstwa Damião de Góis, z której czerpałem informacje do tego wpisu.