czwartek, 8 grudnia 2016

Carlos Martins „Absence” – jazzowa uczta z Portugalii




Niemałą niespodziankę otrzymałem ostatnio  jako prezent urodzinowy, a mianowicie płytę koncertującego niedawno portugalskiego jazzmana Carlosa Martinsa Absence. Na dodatek płyta jest z dedykacją – możecie ją odczytać na zamieszczonym poniżej zdjęciu.

Przyznam się szczerze, że nie znałem dotąd twórczości tego Artysty, teraz dopiero nadrabiam zaległości, bo płyta okazała się niesłychanie ciekawa. Ukazała się w 2014 r. po kilkuletniej przerwie od poprzedniego krążka. Przerwa spowodowana była różnymi muzycznymi projektami, w których Carlos Martins brał udział, w końcu jednak powstało Absence. Płyta jest dedykowana artyście o nazwisku Bernardo Sassetti, portugalskiemu jazzmanowi i kompozytorowi muzyki filmowej zmarłemu przedwcześnie w 2012 r. i jest niejako inspirowana jego talentem jako artysty i człowieka. Płyta składa się z prostych i melodyjnych tematów jazzowych, którym towarzyszą intensywne emocje przeżywane przez kompozytora, którym jest sam Martins (z wyjątkiem trzech utworów; dwa z nich skomponował Bernando Sassetti, a jeden z nich to kompozycja Charliego Hadena). Jest odą do milczenia, chwilą kontemplacji w której dąży się do wewnętrznej duchowości, a jej słuchanie wprowadza nas niejako do duchowego świata Artysty, w którym określa on czas, życie i nieustanne dążenie do nowych doświadczeń. Wszytko to znajduje odzwierciedlenie na płycie, w muzyce i sposobie jej grania. Jak podkreśla muzyk, nie chciał nagrywać kolejnej płyty z amerykańskim czy europejskim jazzem, chciał by to było coś bardziej portugalskiego, jednocześnie łącząc fascynację książką Idiota Dostojewskiego (i cytatem „Świat będzie zbawiony przez piękno”), która też była inspiracją przy pisaniu muzyki.


Carlos Martins (źródło zdjęcia tutaj)

Carlos Martins jest uważany za jednego z najlepszych portugalskich muzyków jazzowych, co potwierdza przyznany mu tytuł najlepszej płyty jazzowej 2008 r. za album Água, poprzedzający Absence.W sumie nagrał siedem autorskich albumów sygnowanych własnym nazwiskiem i każdy z nich zdobył jakąś nagrodę. Współpracował z wieloma wybitnymi muzykami z całego świata – m.in. z Bernardo Sassettim, Cindy Blackman i George’m Garzone.

Artysta dał koncert 18 października tego roku w ramach festiwalu PalmJazz w Gliwicach. Wystąpił razem z Carlos Martins Quartet w skład którego weszli muzycy, którzy pojawili się na płycie Absence. Carlos Martins zagrał na saksofonie tenorowym, który jest jego instrumentem wiodącym. Ponadto pojawili się Mario Delgado, który zagrał na gitarach, Carlos Barretto na kontrabasie i Alexander Frazão na perkusji.


Autoria: Carlos Martins Absence
Sons da Lusofonia 2014

Dedykacja dla mnie na płycie Carlosa Martinsa Absence

A fragmentu grania Carlosa Martinsa możecie posłuchać tutaj:



poniedziałek, 5 grudnia 2016

Mariza zaśpiewała w Bielsku-Białej na zakończenie trasy „Mundo” 2016 (30 listopada 2016)

Mariza podczas koncertu w Bielsku-Białej (źródło zdjęcia tutaj)

W niecodziennej scenerii, bo urządzonej w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbe w Bielsku-Białej wystąpiła Mariza na zakończenie swojej trasy promującej Mundo w tym roku. Dalsza część trasy będzie, ale w przyszłym roku – teraz Mariza ma zamiar odpoczywać, co oznajmiła na bielskim koncercie. Niektórzy z Was zastanawiali się, ja sam zresztą też, jak będzie brzmiał ten koncert w kościele. Otóż koncert brzmiał świetnie, bo akustyka tego miejsca jest idealna na koncerty, ale to jego jedyna zaleta. Siedząc w niewygodnych kościelnych ławkach słuchacz miał wrażenie, że od razu pokutuje za to, że tak wielką przyjemność czerpie z tego, co na scenie. Ja się tak czułem. No i kościół sam sobie też nie jest ładny, a scena kojarzyła mi się z rozstawionym na środku rusztowaniem. Niestety takie były moje odczucia koncertowe, które potem, na skutek samego występu Marizy nieco się ociepliły, ale ogólnie koncertu w tym kościele nie polecam. Dodatkowo miejsca były nienumerowane, co oburzało nie tylko mnie.

A sam koncert Marizy? Jak zawsze, a to już mój trzeci, na najwyższym poziomie. Mariza jest w świetnej formie, miała dobry humor, żartowała z publicznością i rewelacyjnie śpiewała. Zmieniła też układ piosenek w stosunku do tego, co było w Krakowie wiosną i właściwie naprzemiennie śpiewała piosenki z Mundo i starsze utwory fado. Nie całe Mundo wybrzmiało tego wieczoru. Mi zabrakło Almy, bo jakoś bardzo polubiłem ten kawałek, nie było też Melhor de Mim, natomiast w utworze Caprichosa basy miejscami zagłuszały wokal Artystki. Ale to był jedyny moment niezgrania wokalu z muzyką i ewentualnych minusów.

Zastanwiałem się czy będzie Primavera, którą Mariza śpiewa chyba zawsze, i była, jakże pięknie wybrzmiała późną jesienią. Bardzo wzruszająco, przepięknie wypadł utwór Chuva, po prostu najlepsze wykonanie, jakie dotąd słyszałem. Był też utwór Recusa, z płyty Transparente, też zjawiskowo zaśpiewany. Równie pięknie jak Chuva zabrzmiał zadedykowany Marcinowi Kydryńskiemu utwór Meu Fado (niejako w podziękowaniu za umieszczenie go wiele lat temu na płycie Siesta 2), podobnie jak Terra. Przy utworze Rosa Branca Mariza jak zwykle zachęcała publiczność do śpiewania, i o dziwo wyszło całkiem nieźle, aż Artystka sięgnęła po telefon i nagrała filmik – możecie go zobaczyć na Facebooku Marizy (tutaj lub w udostępnieniu na My Lisbon Story). Publiczność śpiewała też frazę do utworu Padoce de Céu Azul – też poszło całkiem nieźle. Z kolei Meu Amor Pequenino Artystka jak zwykle zadedykowała mężowi, z myślą o którym powstała ta piosenka. Utwór Missangas rozpoczął się niecodziennym intro, chyba wtedy Mariza miała wejść przebrana w drugą sukienkę, czego nie zrobiła. Jak powiedziała, musiałaby iść się przebrać do innego budynku, przez mróz i śnieg, i została cały wieczór w jednej, całkiem zresztą przyjemnej kreacji. 

Tak jak donosiliście z innych koncertów, pierwszy bis był zaśpiewany i zagrany akustycznie wśród publiczności, podczas drugiej piosenki Artystka obeszła publiczność, i jak zawsze było nastrojowo i bajecznie. A potem był już koniec, a na zewnątrz mróz i śnieg… Koncert trwał ponad dwie godziny, a wydawało się, że minęło może 40 minut.
Marizie towarzyszył zespół w składzie: Pedro Jóia (gitarze akustyczna), José Manuel Neto (gitara portugalska), Yami (gitara basowa), Vicky Marques (perkusja). Jedną z piosenek, jak pisałem wyżej, Mariza zadedykowała Marcinowi Kydryńskiemu. Zaznaczyła wówczas że wie, iż nie podoba mu się jej ostatnia płyta, dla niej jednak, jak powiedziała, jest ona najlepsza.

Koncert odbył się w ramach Siesty w Drodze, a jego współorganizatorem było BCK - Bielskie Centrum Kultury. Mariza śpiewała w Bielsku-Białej po raz pierwszy.


Mariza podczas bielskiego koncertu (źródło zdjęcia tutaj)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Biblioteca Joanina w Coimbrze

Główne wejście do biblioteki

Biblioteca Joanina wchodzi obecnie w skład uniwersyteckiej Biblioteki Głównej w Coimbrze (napiszę o niej osobny post w przyszłości). Jest usytuowana w zabytkowym kompleksie uniwersyteckim – stojąc w bramie jest to charakterystyczny budynek narożny  na wprost po lewej stronie, doskonale oznaczony na mapkach. Udało mi się, i moim koleżankom, zwiedzić ją z indywidualnym przewodnikiem w ramach naszej czerwcowej wizyty w bibliotece uniwersyteckiej w ramach programu Erasmus. To była moja druga wizyta w tym miejscu – za pierwszym razem zabytkowa biblioteka była z jakiegoś powodu zamknięta (nie pamiętam już, jaka była przyczyna) i nie udało mi się wejść do środka.

Biblioteca Joanina, zwana inaczej Casa da Livraria jest najbardziej znaną i najznakomitszą z portugalskich bibliotek. Prace budowlane rozpoczęto w 1717 roku i były kontynuowane podczas kadencji kolejnych rektorów: Dom Nuno da Silva Tales II, Dom Pedro de Baena i Dom Francisco Carneiro de Figueiroa. Autor projektu nie jest znany, jednak wiadomo, że był on realizowany przez Gaspara Ferreira, architekta z Coimbry, który w tym czasie nadzorował wszystkie prace kontynuowane na uniwersytecie oraz był autorem dodatków wszystkich uniwersyteckich kościołów. Głównym wykonawcą był João Carlos Ferreira, budowniczy z Coimbry. Niektóre drugorzędne projekty zostały wykonane przez Manuela Morreirę. Prace stolarskie powierzono João Rodrigues de Almeida. Kamieniarz Martins João z pobliskiej wsi Pé de Cão i szklarz André Salgado również brali udział w pracach budowlanych budynku biblioteki. Szlachetna, charakterystyczna barokowa brama zewnętrzna, stoi na czele ogromnego i niezwykle skomplikowanego portugalskiego herbu, co było modne w czasach rządów króla João V.

Wnętrze biblioteki (źródło zdjęcia tutaj)
Po wejściu do biblioteki, której budynek z zewnątrz wydaje się niewielki, naszym oczom ukazują się spore wnętrza. Parter składa się z trzech przestronnych pomieszczeń, połączonych ze sobą łukami o strukturze identycznej do głównej bramy wejściowej. Ściany są pokryte wyjątkowo pięknymi artystycznymi dwupiętrowymi regałami książkowymi, które zaprojektował włoski artysta Francesco Gualdino. Są wykonane z pozłacanego i wielobarwnego drewna egzotycznego sprowadzonego z Brazylii. Z brazylijskiego drzewa zrobione są też cenne ogromne stoły stojące we wnętrzach książnicy. W każdych pomieszczeń są małe boczne drzwi prowadzące do pomieszczeń, w których znajdują się cymelia lub pokoje do indywidualnego czytania. Malowania i złocenia w drewnie wykonał Manuel da Silva, malarz, który przybył z Lizbony i osiadł w Coimbrze. Sufity zostały pomalowane w 1727 roku przez dwóch artystów z Lizbony: António Simones Rodrigues i Vincente Nunes. Na frontowej ścianie, w honorowym miejscu wisi wielkie płótno z portretem króla João V, monarchy, który ufundował budynek biblioteki. W rzeczywistości jest to jeden z najlepszych portretów króla w ogóle, namalowany około 1795 roku przez Giorgio Domenico Dupra, Włocha z Turynu, który wówczas żył i tworzył w Lizbonie.

Wnętrze biblioteki (źródło zdjęcia tutaj)
Na niższym piętrze, na które można się dostać przez „Escadas de Minerva” (schody Minervy), są pomieszczenia o pustakowym sklepieniu. Schody mają gotyckie poręcze pochodzące prawdopodobnie ze średniowiecznego pałacu królewskiego. Znajdujące się u ich zbiegu wejście prowadzi do studenckiego więzienia, używanego w tym celu jeszcze w późnych latach XIX wieku. Są to małe pomieszczenia z wysoko sklepionymi sufitami bez dostępu do światła słonecznego. Były przeznaczone dla studentów wykazujących się antyspołecznym zachowaniem. Oceniał to uczelniany sąd i skazywał delikwentów do tego więzienia. Uwięziony student uczęszczał na zajęcia, a po ich zakończeniu codziennie wracał do celi w podziemiach biblioteki. Sam o mały włos nie zostałem umieszczony w tym więzieniu,ku uciesze koleżanek (!). Próbowałem w bibliotece zrobić zdjęcia do tego posta, z ukrycia, z ręki (nie wyszły) i zauważyła to nasza przewodniczka. Jako że fotografowanie w bibliotece jest zabronione, nawet bez lampy, zażartowała, że umieści mnie w więzieniu ;-).

Zbiory biblioteczne (źródło zdjęcia tutaj)
Kolekcja książek w Biblioteca Joanina jest naprawdę niezwykła, gdyż zawiera wszystkie wielkie i ważne dzieła opublikowane w Europie w minionych wiekach, przede wszystkim z zakresu prawa cywilnego i kanonicznego, teologii i filozofii, w sumie 250 tys. woluminów. Ze zgromadzonych tu mniej i bardziej cennych dzieł (także bezcennych) można korzystać. Przede wszystkim za pośrednictwem biblioteki cyfrowej tworzonej przez bibliotekę uniwersytecką, w skład której wchodzi Biblioteca Joanina (tutaj). Poza biblioteką cyfrową książki mogą być zamawiane do czytelni w Bibliotece Głównej, i są zamawiane, o czym świadczą puste miejsca na regałach z włożonymi w nie rewersami. To dobra wiadomość dla badaczy i naukowców, bo w sumie biblioteka pełni raczej rolę muzeum, do którego lgną tłumy zwiedzających. Taką rolę pełni dziś Biblioteca Joanina, a wszelkie działania biblioteczne związane z jej zbiorami prowadzone są w Bibliotece Głównej.

Livro de Horas. Códice quatrocentista iluminado (zdjęcie pochodzi z książki João Gabriel Silva: A Universidade de Coimbra)
Warto tu wspomnieć, że biblioteka ma niezwykłych stałych mieszkańców. Są to nietoperze żyjące we wnętrzach biblioteki. Nie są usuwane, gdyż przynoszą korzyści zbiorom bibliotecznym, mianowicie żywią się owadami, które mogłyby zaszkodzić zabytkowym książkom. Problemem są jedynie ich odchody, dlatego codziennie przed zamknięciem biblioteki na drogocenne stoły i balustrady rozścielane są płótna zabezpieczające je przed zniszczeniem.

Naprzeciwko biblioteki, na placu przed nią i frontem do rektoratu, od 1950 roku stoi pomnik króla João III, który definitywnie zadecydował o przeniesieniu uniwersytetu do Coimbry, do pałacu królewskiego – bo początkową jego siedzibą była Coimbra. Autorem pomnika jest Francisco Franco, jeden z najznakomitszych portugalskich rzeźbiarzy XX wieku. Od jego imienia wzięła się też nazwa – Biblioteca Joanina.


Starszy niż posąg króla, bo sięgający epoki baroku, jest posąg wiedzy, który stoi na wspomnianych wyżej „schodach Minervy”. Klatka schodowa łączyła dziedziniec z dolną ulicą zanim powstała tu biblioteka – to podczas jej budowy miejsce to uzyskało obecny kształt, około 1724 roku pod kierownictwem wspomnianego wyżej  mistrza budowniczego Gaspara Ferreiry.

Podczas zwiedzania biblioteki przedstawiono nam jedną z jej pracownic. Okazało się, że była to pani, która brała ślub właśnie w tej bibliotece, na co jej zezwolono ze względu na zasługi jako wieloletniej pracownicy. Dodatkowo, o ile dobrze pamiętam, mąż tej pani miał polskie pochodzenie.

Po zakończeniu zwiedzania można zrobić zakupy w znajdującym się przy bocznym wyjściu sklepie z pamiątkami.

Wiadomości w tym poście, o ile nie pamiętałem ich z tego co mówiła przewodniczka, zaczerpnąłem z książki João Gabriel Silva: A Universidade de Coimbra.

Pomnik króla João III na placu przed biblioteką
Wnętrze biblioteki (źródło zdjęcia tutaj)
Wnętrze biblioteki (źródło zdjęcia tutaj)
Wnętrze biblioteki (źródło zdjęcia tutaj)