czwartek, 18 sierpnia 2016

Cerâmica S. Vicente - fascynująca pracownia w Lizbonie


W Lizbonie, przy rua de São Vicente 31, mieści się pracowania ceramiki i fajansu, w której tworzy artystka Cristina Pina. Nazwa sklepu widoczna na wizytówce brzmi Cerâmica - Azulejaria e Faianças de S. Vicente. Weszliśmy tam przez przypadek, prawdopodobnie coś ciekawego widniało w witrynie wystawowej, i okazało się, że było to nadzwyczaj trafione posunięcie. Wnętrza tej niewielkiej pracowni kryją bowiem wiele ciekawych dla oka elementów, na które składają się jej wyposażenie służące do produkcji ceramiki, jak i gotowe produkty ustawione na półkach. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie stół, przy którym powstają ceramiczne dzieła zanim trafią do pieca. Stoją na nim przyrządy, chwilę temu używane do malowania czy lepienia.
W pierwszej części jest coś na wzór sklepu, w którym można oglądać i kupować gotowe prace, stoi tu też wspomniany stół. Część druga to typowy warsztat z piecem do wypalania ceramiki,choć i tutaj na ścianach wiszą azulejos, stoją na półeczkach czy nawet leżą na podłodze.
Cristina Pina tworzy prace, które są jej własną autorską twórczością, lub takie, które ktoś u niej zamówił. Mogą to być zarówno azulejos z tradycyjnymi motywami, nawet odwzorowujące jakieś konkretne ilustracje, lub popularne wzory niekoniecznie najwyższej próby, lecz realizowane na zamówienie, których przykłady są na zdjęciach. Produkowane tutaj kafelki nie są tanie, ale to nie dziwi po poznaniu sposobu i jakości ich produkcji. Warto wejść do środka, nawet jeśli niczego się nie kupuje - można nacieszyć oko, a przy okazji uciąć pogawędkę z artystką czy pracownikiem sklepu.
Nie mam zdjęć Cristiny Piny, można jednak ją dojrzeć na fotografiach, które uchwyciły zdjęcia artystki wiszące w pracowni.


























Zdjęcia: Krzysztof Rosenberger, Tomasz Giza

niedziela, 7 sierpnia 2016

Lizbońskie wątki w powieści Anny B. Kann „Powrót do Barcelony” + KONKURS


Powrót do Barcelony nie jest książką wymagającą ani specjalnie ambitną czy skierowaną do wyszukanego odbiorcy. Nie chcę przez to napisać, że to powieść płytka, i tylko ktoś o niewyrafinowanym guście czytelniczym będzie się nią cieszyć. Jest to lektura z serii lekkich, łatwych i przyjemnych, w sam raz do pociągu, czy do poczytania pod drzewem w letnie upalne popołudnie. Niewątpliwą zaletą powieści są opisy dwóch pięknych miast – Barcelony i Lizbony, a także dwóch charakteryzujących te miasta obszarów kultury – flamenco i fado. Nas oczywiście bardziej interesuje Lizbona i fado, zresztą tylko ze względu na nie sięgnąłem po Powrót do Barcelony (zasugerowała mi to jedna z czytelniczek my lisbon story, za co dziękuję!).

Powrót do Barcelony jest drugą częścią historii zawartej wcześniej w Do zobaczenia w Barcelonie – być może zechcecie przeczytać w tej kolejności, jeśli jednak ktoś jak ja chce pominąć część pierwszą, też tak można. Bohaterką historii jest 40-letnia prawniczka Ewa, która ma problemy w małżeństwie, zakochuje się w nauczycielu flamenco, gorącycm Hiszpanie, potem wyrusza do Hiszpanii w pogoni za miłością i ratowaniem siebie i swojego życia. To tak krótko, upraszczając. Potem sprawy komplikują się jeszcze bardziej, bo jej ukochany okazuje się być niewierny, co nasza bohaterka odkrywa przypadkiem. Postanawia opuścić Barcelonę i swojego chłopaka, nie wie jednak, co dalej. Na lotnisku wsiada do samolotu do Lizbony, z myślą, że tam zbierze myśli i zastanowi się, jakich dokonać wyborów.

Dalsza część książki to ta, która najbardziej mnie zainteresowała, czyli zdarzenia opisane po przylocie bohaterki do Portugalii. Muszę przyznać, że przywoływane opisy Lizbony, miejsca i sytuacje są opisane bardzo rzetelnie. Ba, są nawet przypisy wyjaśniające niezrozumiałe kwestie, wątki historyczne lub po prostu sytuacje niejasne dla kogoś, kto Lizbony czy jej zwyczajów nie zna. Byłem pozytywnie zaskoczony i spodobała mi się ta część bardzo. Mogłaby nawet, w kryzysowej sytuacji,zastąpić przewodnik turystyczny komuś, kto przypadkiem znalazł się w Lizbonie z tą tylko powieścią... A może przesadzam?
Są przechadzki po mieście szlakiem kawiarni, nostalgicznych miejsc i zwyczajnych atrakcji. Są spacery szlakiem knajpek z fado, a w jedej z nich występuje nawet Polka..., spacery magiczną lizbońską nocą, którą większość z nas zna i pewnie kocha… Ewa poznaje w Lizbonie pewną dziewczynę, Polkę mieszkającą tu na stałe, która przybliża jej uroki miasta. Ale poznanie Lizbony przedstawionej w tej książce pozostawiam Wam drodzy Czytelnicy, tak jak i Waszej konfrontacji ze znaną Wam Lizboną i Waszymi odczuciami odnośnie portugalskiej stolicy, jej klimatu i magii.Opisanie tutaj szczegółow zepsułoby Wam lekturę, do czego w żaden sposób nie chcę doprowadzić.

Kolejne strony powieści rozwiązują perypetie bohaterki w sposób nieco zaskakujący, autorka wprowadza w niej bowiem wątki kryminalne (?), które doprowadzają do końca ten etap historii Ewy. Przy okazji dowiadujemy się, jaki związek z całą opowieścią ma historia kobiety opisana w pierwszym rozdziale – dla mnie początkowo był to trochę niejasny wstęp, który długo nie łączył się z całością. Być może po prostu niezbyt uważnie czytałem, a może rzeczywiście brakowało mi początku historii, tej opisanej w Do zobaczenia w Barcelonie

Anna B. Kann
Powrót do Barcelony
Pascal 2015

Jeden egzemplarz powieści można wygrać w konkursie, którego szczegóły znajdziecie tutaj lub w zakładce Konkursy w prawym menu tego bloga.

środa, 20 lipca 2016

„Confidências” – znakomita płyta Viviane na 10-lecie solowej działalności Artystki


Niektórzy z Was uwielbiają Viviane, większość chyba jednak jej nie zna. Ja słucham od niedawna, dopiero od ostatniej płyty Confidências (czyli „zwierzenia”), która ukazała się w ubiegłym roku. Tymczasem Artystka płytą tą świętowała 10-lecie solowej kariery artystycznej prowadzonej właśnie pod nazwą Viviane (imię i nazwisko artystki to Viviane Parra). Oprócz działalności indywidualnej Artystka jest wokalistką zespołu Entre Aspas, który popularność w Portugalii zdobył w latach 90. ubiegłego stulecia i nadal działa artystycznie. Tymczasem Viviane, wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka,  w ciągu dziesięciu lat nagrała cztery solowe płyty, z których najlepsze utwory znalazły się na Confidências – rozpoczęcie przygody z muzyką Viviane od tego właśnie krążka jest więc całkiem dobrym pomysłem. Po jego przesłuchaniu ma się ochotę na więcej, i wtedy przychodzi czas na kolejne nagrania. Pierwszą płytę Viviane nagrała w 2005 roku – była to Amores Imperfeitos, dwa lata później ukazała się Viviane, w 2011 roku As Pequenas Gavetas do Amor, a w 2014 – Dia Novo. W sumie 46 wspaniałych, wpadających w ucho utworów, od których nie można się zbyt łatwo oderwać.

Wśród autorów tekstów utworów, które znalazły się na płycie Confidências można wymienić tak znane nazwiska, jak chociażby pisarz José Luís Peixoto (o jedynej jego książce wydanej w Polsce pisałem tutaj) – napisał tekst do O Tempo Subitamente Solto Pelas Ruas e Pelos Dias, która znalazła się wcześniej na płycie As Pequenas Gavetas do Amor, i w której Viviane towarzyszy António Zambujo. Hugo V. Costa to autor trzech utworów – opatrzonego ciekawym teledyskiem, wpadającego w ucho pięknego Fado do Beijo – pierwszego singla z płyty, Alma Danada i Do Chiado até ao Cais. Fado do Beijo to premierowy utwór, którego nie było na wcześniejszych płytach, podobnie jak Cantoras do Rádio – drugi singiel, utwór napisany przez Lamartine Babo, Jõao de Barro i Alberto Ribeiro, a wykonywany oryginalnie przez Carmen Miranda i jej siostrę Aurorę Miranda (pojawił się w filmie Alô, Alô Carnaval z 1936 r.). Muzykę do większości piosenek z płyty napisała sama Viviane, niektóre wspólnie z Tó Viegas, m.in. wspomniane Fado do Beijo i O Tempo Subitamente Solto Pelas Ruas e Pelos Dias.

Piosenki, które znalazły się na płycie Confidências, jak i cała muzyka, którą tworzy Viviane, to połączenie tradycji i nowoczesności czerpanej z portugalskiej muzyki, dające fantastyczną i rozpoznawalną nutę charakterystyczną dla Viviane od pierwszych dźwięków. To połączenie fado i jazzu, ale także piosenki francuskiej, bossa novy i muzyki latynoamerykańskiej, może nieco popu na wysokim poziomie. Wszystko to w odpowiednich proporcjach i w świetnych aranżacjach daje przyjemną muzykę, która wprawia w dobry nastrój, poprawia samopoczucie i której po prostu przyjemnie się słucha, mając przy tym świadomość, że to wyrafinowana przyjemność na wysokim poziomie.


Płyta ukazała się 27 listopada 2015 r. – wspominałem o niej w poście tutaj. W Polsce nie jest dostępna w wersji CD, można jej jednak posłuchać na stronie Vivian (tej, jak i wszystkich pozostałych, pod każdą płytą jest też link do iTunes, gdzie są dostępne pliki z poszczególnymi piosenkami): www.viviane.com.pt. Polecam. W Portugalii płyta jest też dostępna w postaci winylowej. A jeśli ktoś w sierpniu będzie na Litwie, warto wybrać się na jeden z trzech występów – Artystka będzie tam koncertować 11, 12 i 13 sierpnia. Szczegóły na jej stronie lub na Facebooku.

Viviane
Confidências
Zipmix records 2015