sobota, 19 marca 2016

Mariza – „Mundo”

Mija już pół roku od ukazania się płyty Mundo, ale jakoś dotąd nie udało mi się o niej napisać (jedynie wspominałem o niej w zestawieniu portugalskich nowości płytowych tutaj). Pomyślałem, że jednak nadrobię zaległości, zwłaszcza że w przyszłym miesiącu Mariza przyjedzie do Krakowa na koncert. Mundo ukazała się po pięciu latach od poprzedniej studyjnej płyty Fado Tradicional i rok po kompilacji Best of… W zapowiedziach albumu Mariza wielokrotnie podkreślała, że będzie to płyta zupełnie inna niż jej wcześniejsze muzyczne dokonania. Płyta miała zawierać utwory, które nie są tradycyjnym fado, a na pewno nie miały przeważać. Mariza nastawiała się na muzykę świata, będącą wypadkową jej podróży, doświadczeń życiowych i muzycznych. Sam słyszałem takie zapewnienia podczas koncertu w Londynie rok temu (16.03.2015 r., pisałem o nim tutaj), dlatego też nie zdziwiła mnie zawartość Mundo, za to wszystkie zarzuty wobec Marizy – owszem. Rozumiem, że można żałować, że taka artystka, z takim głosem, charyzmą i fado w duszy nie śpiewa fado i że jest to spora strata. Z drugiej jednak strony zyskujemy nowe brzmienia w wykonaniu Marizy, które moim zdaniem wypadają świetnie. Nawet jeśli jest to pop (zawsze mam problem z rozróżnieniem, co jeszcze jest popem, a co już nie; w końcu pop to Tylor Swift czy Rihanna, a przecież ich muzyka i dokonania Marizy to dwie odległe galaktyki…), to jest to pop świetny, oryginalny, do tego łatwo wpadający w ucho. W moje na pewno. Regularnie, obok innych ostatnio ulubionych albumów, o których już tutaj pisałem, słucham Mundo przez słuchawki,w drodze, i za każdym razem wychwytuję nowe dźwięki – a to jakaś ukryta gitara, a to chórek nie zawsze oczywisty. Bardzo lubię. A Mariza w książeczce do płyty napisała: „This is me! This is my World!”. 
Świat był inspiracją piosenek, które znalazły się na płycie, stąd jej tytuł Mundo.

Płytę wyprodukował Javier Limón, ten sam z którym Mariza już współpracowała przy albumie Terra. Producent, laureat Grammy, zagrał też na gitarze hiszpańskiej, którą można wychwycić tu i ówdzie. Na gitarze portugalskiej zagrał José Manuel Neto, a na gitarze klasycznej Pedro Jóia – we wszystkich utworach poza Maldição i Anda o Sol na Minha Rua, gdzie możemy usłyszeć gitarę Carlosa Leitão. W tych utworach na gitarze basowej zagrał Joel Pina, w pozostałych Charlie Mendes. Na instrumentach klawiszowych możemy podziwiać Alfonso Péreza (z wyjątkiem utworu Meu Amor Pequenio, gdzie gra sam kompozytor Rui Veloso, który sam niedawno wydał płytę – wspominałem o niej tutaj). Na instrumentach perkusyjnych udzielał się Hiszpan Israel Suárez „Piraña”.


Dwa z nagranych na płytę utworów pochodzą z repertuaru Amálii Rodrigues – uwielbiane przeze mnie Maldição, które Mariza wykonuje w bardzo tradycyjny, ujmujący sposób, i Anda o Sol na Minha Rua, przywołujący tradycyjną Marizę z płyt z repertuarem bardziej fadowym niż Mundo. Jeden z utworów, bardzo przyjemna Alma, to utwór w całości napisany przez producenta Javiera Limóna. Mariza śpiewa go po hiszpańsku, ale w książeczce dołączonej do płyty znajdziemy tłumaczenie na portugalski i angielski (jak zresztą w przypadku pozostałych piosenek nie śpiewanych po portugalsku – do tych w języku portugalskim jest tylko tłumaczenie na angielski). Alma była drugim singlem promującym płytę, powstał też teledysk, który zamieszczam poniżej. Skoro już o singlach promujących – pierwszym był utwór Paixão autorstwa Jorge Fernando (muzyka i słowa). Po pierwszych przesłuchaniach piosenka jakoś nie wpadła mi w ucho, teraz jest jednak jedną z ulubionych z płyty i przy każdym słuchaniu żałuję, że jest tak krótka. Teledysk do Peixão też znajdziecie poniżej. Na płycie jest jeszcze jeden utwór Jorge Fernando – piękne fadowe Sombra, które osobiście zrobiłbym singlem promującym płytę. Trzecim singlem, do którego powstał teledysk z udziałem fanów Marizy (tak się domyślam), jest Melhor de Mim z muzyką Tiago Machado i słowami AC Firmino, opowiadający o tym, co śpiewająca osoba ma w sobie najlepszego i czym może się podzielić z innymi. Utwór ma charakter przeboju, i takim chyba się stał. Wspomniane już Meu Amor Pequenino (moja mała miłość) to piękny, rozczulający utwór, do którego słowa napisał  Paulo Abreu Lima, a który jest kołysanką śpiewaną przez Marizę dla syna. Jest on o tyle wyjątkowy, że to właśnie urodzenie dziecka miało spory wpływ na to, jaka ta płyta jest, bo wydarzenie to, z 2011 roku, miało znaczący wpływ na teraźniejsze życie Artystki, o czym mówiła niejednokrotnie w wywiadach. Bardzo lubię Saudade Solta. Balladowe zwrotki przechodzą w ciekawie brzmiące wartkie refreny, które zwłaszcza dobrze brzmią na full (i przez słuchawki). Autorem piosenki są bracia z zespołu Deolinda – Pedro da Silva Martins i Luís José Martins. Sem Ti to z kolei trochę smutny, trochę refleksyjny utwór autorstwa Miguela Gameiro. Przywołuje na myśl to co stracone, dając jednak nadzieję, że da się to przeżyć. Padoce de Céu Azul to utwór śpiewany po kreolsku ze wstawkami w języku angielskim, to miłosna piosenka napisana przez Vlu (pojawiła się już wcześniej na płycie Lury). Po hiszpańsku Mariza śpiewa też utwór Carlosa Gardela (argentyńskiego śpiewaka z gatunku tango) Caprichosa, który jest chyba żartobliwym utworem o miłości do kapryśnej portugalskiej dziewczyny, czego można się domyślać ze sposobu śpiewania, tempa oraz tekstu przetłumaczonego na język angielski. Adeus, w stylu fado, to utwór Cabral do Nascimento i Pedro Jóia, który na Mundo gra na gitarze. Skoczny utwór Missangas napisali Paulo Abreu Lima i Paulo de Carvalho i chyba mogę go uznać za utwór, który na płycie podoba mi się najmniej, chociaż chórki Marizy w refrenie są ciekawe.

Obecnie Mariza, poza zasiadaniem w jury Got Talent Portugal, promuje płytę na koncertach. Spora ich część odbyła się już w ubiegłym roku, tuż po premierze Mundo, kolejna porcja czeka na fanów w tym roku. Docenieni czują się chyba też polscy fani, bo Mariza wystąpi u nas w tym roku aż cztery razy. Jeden koncert będzie 17 kwietnia w Krakowie, a trzy pozostałe w listopadzie w Warszawie, Wrocławiu i Bielsku-Białej (daty znajdziecie tutaj).

Mariza – Mundo
Warner Music 2015





środa, 16 marca 2016

Daniel Jonas: „Częsty przechodzień” – portugalski poeta na festiwalu „Europejski Poeta Wolności” w Gdańsku + KONKURS


Daniel Jonas (źródło zdjęcia tutaj)
Daniel Jonas jest portugalskim poetą z Porto. Tam się urodził w 1973 roku, i tam mieszka i pracuje jako nauczyciel. Oprócz nauczania i poezji zajmuje się też dramatem i tłumaczeniami. Jest autorem przekładów na portugalski dzieł Miltona, Waugha, Pirandella, Huysmansa, Audena, Berrymana, Szekspira i Wordswortha. Napisał kilka utworów dramatycznych dla grupy teatralnej Teatro Bruto, jest też współautorem adaptacji Kupca weneckiego Szekspira i Raju utraconego Miltona wystawianych w Teatrze Narodowym São João w Porto.

Jest uważany za jedną z najważniejszych postaci współczesnej poezji portugalskiej i europejskiej, co potwierdzają przyznawane mu nagrody, m.in. portugalskiego PEN Clubu (za tom wierszy Sonotonnie z 2007 r.) oraz nagroda Europa/David Mourão Ferreira Uniwersytetu w Bari. Za kilka dni poeta ma szansę na gdańską nagrodę „Europejski Poeta Wolności”.

Częsty przechodzień, na którego okładce wydrukowano także tytuł portugalski Passageiro frequente, jest szóstym tomem poetyckim Jonasa. Został bardzo dobrze przyjęty przez portugalską krytykę i uznany za ważny głos poetycki z ostatnich lat, co potwierdziło i umocniło pozycję poety na portugalskim rynku. Jak czytamy na stronie polskiego Instytutu Książki, „poeta legitymuje się formalną maestrią i erudycją, twórczo czerpiąc z rozmaitych motywów i konwencji, zarówno zachodniej, jak i wschodniej kultury, a przy tym wciąż zachowuje osobny, z gruntu prywatny i nowatorski styl”. Natomiast w uzasadnieniu nominacji do nagrody „Europejski Poeta Wolności” napisano: „Tomik dotyczy szeroko pojętego zagadnienia wolności – bowiem jego treść nieustannie oscyluje wokół trudnej relacji jednostki z otaczającym ją światem, kondycji człowieka walczącego o zachowanie indywidualizmu i niezależności w stale ewoluującym i często nieprzyjaznym mu środowisku”.

Wpisujący się w literacką dyskusję o współczesnym świecie i człowieku tom zahacza o wiele ważnych kwestii. W wierszu Częsty przechodzień (tytuł taki sam jak całego tomu) tytułowa postać to ktoś, kto pojawia się z opóźnieniem, w którym to wydarzeniu nie bez znaczenia są początkowe słowa: „Oto on: przybyły z opóźnieniem z przedmieść / w samo serce wszystkiego, w centrum rzeczy”. Owo opóźnienie jest symboliczne, bo naznacza późniejszy spóźniony widok, chwiejny krok pomiędzy opuszczonymi zbombardowanymi domami, zmiażdżonymi ciałami, „bez fatygi społecznego piętna”. Sygnalizuje nieciągłość czasów, w których żyjemy za pomocą charakterystycznych dla całej tej poezji słów, próbując za ich pomocą bezskutecznie rozwiązać ów problem.

W ciągu poetyckiej świadomości poeta przekazuje swoje spostrzeżenia jako pewnego rodzaju krajobraz psychiczny, który najbardziej uwidacznia się w wierszu Plaża myślana. Mamy tu do czynienia z inscenizacją spektaklu własnej refleksyjności: „Pada na plażę myślaną. / O wietrze, który czuję, nie myślę, / przeszkadza mi, nie myślę o nim, / przeszkadza mi w tym, o czym myślę, / i wszystko czyni mniej prawdziwym, / bo tyle ma myśl jego przeszkód”.

O powtarzalnej beznadziejności, której bezwiednie doświadczamy, może być wiersz Agnus Dei: „Przed tym barankiem co roku, / tam, w miejscu wujków i cioć, / pan Rzeźnia siadywał i rżnął / krok po kroku”. Escher albo czas to wiersz o ostrożnym zaciekawieniu przemijalnością, upływającym czasem: „Pajęczyca czy co / po stepowaniu z sufitu się / spuszcza / lub wchodzi jak saper po słupie / ze śliny / ku mnie / może ciekawa / tej drugiej sieci / na mojej twarzy”. Upływający czas jest zresztą tematem wiersza Schyłkowe dni, który otwiera tomik. W pierwszych jego słowach czytamy: „Zbierz wszystko, co kiedyś było piękne, rozległe / i obiecujące, a potem zrób z tego paszę i dach dla twoich niechlubnych dni zeschłej słomy”. Wraz z tym przemijającym czasem przemija życie, które może skończyć np. jak „mucha uwięziona w pajęczym gulaszu”.  Jako że nie jestem zbyt wielkim znawcą poezji, a jej interpretacja to raczej sprawa indywidualna każdego czytelnika, na tym poprzestanę, na zachętę cytując jeszcze fragment wiersza Opór materiałów, który jakoś szczególnie przypadł mi do gustu:


Ach, lubię, kiedy nic nie ma!
Wszystko się powinno poza sobą znaleźć,
abym mógł cieszyć się moim spokojem,
wciąż czując się sobą
obok wszystkiego, także obok siebie.


Michał Lipszyc (źródło zdjęcia tutaj)
To, w jakim kształcie możemy czytać wiersze Daniela Jonasa w Polsce zawdzięczamy w dużej mierze tłumaczowi, którym jest Michał Lipszyc (z wyjątkiem osób, które znają język portugalski w takim stopniu, by czytać i rozumieć poezję, bo tom w polskim wydaniu jest opracowany tak, że tłumaczenia umieszczono obok oryginalnych tekstów Jonasa). A tłumacz spisał się chyba bardzo dobrze, przynajmniej z perspektywy przeciętnego czytelnika poezji, jakim sam jestem. Kim jest Michał Lipszyc? Pewnie znacie jego twórczość, bo poza tłumaczeniem z języka portugalskiego zajmuje się też bajkopisarstwem dla dzieci, popularyzowaniem literatury nie tylko portugalskiej, ale także afrykańskiej czy brazylijskiej. Sam czytałem kilka książek w jego tłumaczeniu, m.in. Jeruzalem Gonҁalo M. Tavaresa (zob. tutaj), Babcia 19 i sowiecki sekret Ondjakiego, Żony mojego ojca José Eduarda Agualusy, czy Lunatyczna kraina Mii Couto.


Daniel Jonas przyjechał do Polski na festiwal w Gdańsku, a jego tom jest nominowany do nagrody „Europejski Poeta Wolności” – noszącej nazwę tak, jak cały festiwal. Spotkania z poetą odbędą się 17 i 18 marca w Gdańsku oraz 21 marca w Warszawie. Szczegółów szukajcie na stronie festiwalu: europejskipoetawolnosci.pl, gdzie znajdują się też informacje o pozostałych nominowanych. Linki do wydarzeń znajdują się też w zakładce Kalendarz wydarzeń w Polsce w menu po prawej stronie tego bloga.

Daniel Jonas: Częsty przechodzień = Passageiro frequente
przeł. Michał Lipszyc
Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku, Wydawnictwo Słowo/obraz terytoria
Gdańsk 2016

No i KONKURS :)

Jedna osoba może wygrać ostatni tom wierszy Daniela Jonasa w konkursie, którego szczegóły zamieściłem w zakładce Konkursy – również w menu po prawej stronie bloga lub tutaj. Sponsorem nagrody jest współwydawca: Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku. 

środa, 2 marca 2016

Mercado do Livramento w Setúbal


Mercado do Livramento de Setúbal to malownicze kryte targowisko w budynku z 1930 r. w stylu art déco. Dach obiektu jest wsparty na żeliwnych kolumnach, a południowa ściana jest pokryta ogromnym panelem biało-niebieskich azulejos, których autorem jest Pedro Pinto, mistrza w swoim fachu, wielokrotnie nagradzanego za obraz z Setúbal. Na dzieło składa się 5700 płytek, których obrazy tworzą scenki z życia codziennego rybaków i mieszkańców miasta i okolicznych wiosek. W przedsionkach głównej hali targowej na ścianach znajdują się kolorowe azulejos przedstawiające sceny przeważnie o tematyce marynistycznej
– wszak Setúbal jest miastem portowym.

Targ jest oddalony nieco od ścisłego centrum, ale niewiele, można o niego zahaczyć w drodze na nabrzeże. Idąc tam z centrum należy wypatrywać dużego czerwonego, jednopiętrowego budynku na prawo. Warto go odwiedzić zarówno dla dekoracji i samej konstrukcji obiektu, jak i dla malowniczości prowadzonych tam stoisk. Targ jest miejscem, w którym mieszkańcy Setúbal i okolic, choć nie tylko, robią codzienne zakupy. Kupuje się tu przede wszystkim świeże ryby, mięso, warzywa i owoce. Zresztą, zobaczcie na zdjęciach. 

Do ciekawostek należy fakt, że w ubiegłym roku USA Today zaliczył Mercado do Livramento de Setúbal do najlepszych targów rybnych na świecie. Dziennik zanotował, że gwiazdą targu jest zawsze sardynka, narodowa ryba Portugalczyków, których podczas czerwcowych świąt zjada się 13 sztuk na sekundę.

Zdjęcia: Krzysztof Rosenberger & Tomasz Giza

Mercado do Livramento de Setúbal
Av. Luísa Todi 163, Setúbal

czynne od 7.30 do 14.00