wtorek, 26 stycznia 2016

Noworoczny koncert Carminho w Lizbonie z udziałem Antónia Zambujo i Orchestra Sinfonietta de Lisboa (1.01.2016)

Carminho (1.10.2016)
Minęło już trochę czasu od koncertu Carminho w Lizbonie, bo odbył się 1 stycznia. Zapowiedziany był na godz. 18.30 na Praҁa do Comércio, gdzie dzień wcześniej były koncerty sylwestrowe. Występ gwiazdy wieczoru miał poprzedzić koncert orkiestry symfonicznej Orchestra Sinfonietta de Lisboa, później wszyscy mieli wystąpić wspólnie, dodatkowo z gościnnym udziałem Antónia Zambujo. I mniej więcej tak to się odbyło, tylko z lekkim opóźnieniem. Przybywając na plac grubo po 18.00 byliśmy pewni, że nie załapiemy się już na orkiestrę bez Carminho. Przecisnęliśmy się nieco pod scenę, na którą za chwilę weszła wokalistka. Ubrana jakoś dziwnie (niescenicznie), w płaszczu, i na dodatek coś nie działało i nie było jej słychać. Uznałem że to wina ulewy i wichury, która przeszła nad Lizboną nad ranem i zaraz wszystko się wyjaśni. No i się wyjaśniło. Z powodów usterek popogodowych wszystko trochę się przesunęło w czasie i trafiliśmy jeszcze na próbę Carminho, z której zdjęcia także znajdują się poniżej.

Gdy rozpoczął się właściwy koncert, na scenę wkroczyli muzycy z Orchestra Sinfonietta de Lisboa w galowych strojach, zajęli miejsca i zaczęli grać. W repertuarze znalazły się m.in. tematy z Carmen oraz Marsz Radetzkiego Straussa. Po zakończeniu własnego koncertu muzycy orkiestry zostali na scenie, na którą weszła Carminho w swoim rozpoznawalnym już czerwonym kombinezonie (tak to się nazywa?), w którym ostatnio występuje. Występ rozpoczęła utworem As Pedras da Minha Rua z płyty Alma. Potem powitała publiczność, mówiąc mniej więcej, że nie ma lepszego sposobu na rozpoczęcie nowego roku, niż koncert na pięknym placu Lizbony. Jako drugi wybrzmiał bardzo wesoło, i jak się okazało doskonale pasujący do klimatów noworocznych Saia Rodada, który drugi raz Artystka wykonała też na bis. A właściwie trzeci, bo utwór wybrzmiał w całości także na próbie. Potem był jeszcze utwór Chuva no Mar, który Carminho dostała od Marisy Monte i do którego słowa napisał Arnaldo Santos.

Carminho & António Zambujo podczas próby
Stałem dosyć blisko sceny i nie oglądałem się, by zobaczyć co dzieje się za mną. Gdy to zrobiłem, okazało się, że Praҁa do Comércio jest zapełniony po brzegi. Spodziewałem się tłumów, bo przecież Carminho to międzynarodowa gwiazda, ale że tak olbrzymi plac zapełni się niemal w całości podczas koncertu fado  nie.

Carminho
Artystka wykonywała utwory ze swojej ostatniej płyty Canto (2014), z poprzedniej płyty Alma (2012) również. Pojawiły się też przeboje znane z debiutanckiego krążka Fado (2009). Publiczność wielokrotnie została porwana  nie jeden raz, nawet nieproszona wykonywała z Carminho znane przeboje. Entuzjazm wzbudził utwór Bom Dia, Amor, który pięknie wybrzmiał z akompaniamentem orkiestry. Zresztą wszystkie utwory, do których przygrywała orkiestra, nabrały nowego brzmienia i ciekawej oprawy, przynajmniej dla mnie, bo dotąd znałem utwory Carminho jedynie z nagrań studyjnych.

Wspaniale wykonany utwór Disse-te Adeus, który pojawił się w dalszej kolejności, Carminho dedykowała zmarłej niedawno ikonie fado Beatriz da Conceição. Zanim na scenę wszedł António Zambujo, był jeszcze czas na wykonanie Ventura Miguela Araújo. Potem na scenie zrobiło się magicznie, gdy Carminho i António Zambujo wspólnie wykonali trzy muzyczne tematy. Jednym z nich był przebój wokalisty Pica 7. Co ciekawe, utwór powstał dla Carminho, jednak ona zdecydowała się nagrać swoją ostatnią płytę w stylu tradycyjnego fado i Pica 7 nie pasował – to utwór w stylu alentejańskim. Trafił więc na płytę Zambójo, i jak widać dobrze ją promuje.

Carminho & António Zambujo
Potem Carminho zaśpiewała jeszcze m.in. genialne Talvez skomponowane przez  Mário Pacheco, piękne Fado Das Queixas czy Meu Amor Marinheiro.
Koncert był magiczny. Trwał ponad dwie godziny, a rozentuzjazmowana publiczność nie pozwoliła tak po prostu odejść Artystom ze sceny. Były bisy, owacje… I mimo że nie lubię „stadionowych” koncertów, a ten prawie taki był, całą imprezę uważam za bardzo udaną, a śpiewająca całą sobą Carminho pozwoliła zapomnieć, że stoję na ogromnym placu i poczuć muzykę, którą chciała i udało jej się przekazać słuchaczom.
O Fadista!

Oprócz Orchestry Sinfonietta de Lisboa Artystce na scenie towarzyszył zespół muzyków. Na gitarze portugalskiej zagrał Luis Guerreiro, na basie Marino de Freitas, Ruben Alves na klawiszach i akordeonie, Ivo Costa na perkusji, a na gitarze Flávio César Cardoso.

Autorem zdjęć jest Krzysztof Rosenberger


Luis Guerreiro








Ivo Costa
Luis Guerreiro



Flávio César Cardoso, Marino de Freitas
Ivo Costa

Carminho & António Zambujo
Carminho & António Zambujo
Carminho & António Zambujo
Carminho & António Zambujo
Carminho & António Zambujo
António Zambujo
António Zambujo


Luis Guerreiro, Flávio César Cardoso, Marino de Freitas
Luis Guerreiro
Carminho & António Zambujo

António Zambujo
Guitarra portuguesa
Orchestra Sinfonietta de Lisboa
Orchestra Sinfonietta de Lisboa
Orchestra Sinfonietta de Lisboa
Orchestra Sinfonietta de Lisboa
Flávio César Cardoso
Luis Guerreiro





Ruben Alves



Ivo Costa


António Zambujo wita się z Carminho
Carminho & António Zambujo

António Zambujo

Carminho & António Zambujo
Carminho & António Zambujo
Orchestra Sinfonietta de Lisboa

czwartek, 14 stycznia 2016

Mísia – „Para Amália”

Mísia jest Artystką o charakterystycznym i niemal od pierwszego usłyszenia rozpoznawalnym głosie. Na scenie jest od lat, wykonuje głównie fado, choć, jak sama o sobie mówi, jest anarchistką fado. Nie zawsze w jej wykonaniu jest to ten typowy gatunek, o którym myślimy mając na uwadze fado. Jej repertuar wykracza poza fado, zawiera m.in. covery znanych przebojów interpretowanych w konwencji fado, ale także bolera czy tanga. Nie zawsze też Artystka śpiewa po portugalsku – często również po francusku, hiszpańsku czy angielsku.
Pomysł projektu Para Amália zrodził się kilka lat temu, ale bardziej realnie ukształtował się w 2014 r. w Madrycie podczas spektaklu Tribute to Amália Rodrigues, w którym Mísia brała udział. Artystka niejednokrotnie wykonywała już utwory z repertuaru Amálii, więc ta płyta jest poniekąd ukoronowaniem dotychczasowych interpretacji. Jest jednocześnie hołdem złożonym w 15-rocznicę śmierci Amálii Rodrigues, bo dokładnie wtedy album się ukazał.


Na wydawnictwo składają się dwie płyty. Na pierwszej wokalistka śpiewa utwory z towarzyszeniem jedynie fortepianu, na którym gra Fabrizio Romano. Ich kompozytorami są Alain Oulman, Fontes Rocha, Carlos Gonçalves, Ferrer Trindade i Frederico Valério. Artyści nadają nowe brzmienie dobrze znanym nam utworom Amálii, niekoniecznie oczywiste i niekoniecznie w typowym klimacie fado.
Pierwszy utwór z płyty, Tive Um Coração, Predi-O był singlem promującym wydawnictwo. Do utworu powstał też teledysk, który zamieszczam poniżej. Na pierwszej płycie znalazł się duet z portugalskim aktorem Rogério Samora, znanym choćby z filmu Tysiąc i jedna noc Cz. 1, pokazywanego podczas ostatniego festiwalu Nowe Horyzonty. Aktor nie śpiewa lecz raczej recytuje obok wokalu Mísi w utworze Amor Sem Casa.
Drugi krążek to utwory śpiewane z towarzyszeniem gitary portugalskiej, na której gra Luis Guerreiro, i gitary basowej i klasycznej, na której zagrał Daniel Pinto. Wśród kompozytorów, których utwory znalazły się na płycie, są Márian Pacheco, Ricardo Borges de Sousa, Carlos Gonçalves, Arlindo De Carvalho, Alberto Janes, Carlos Cano, Fabrizio Romano i Raul Portela. Są tu aż dwa, moim zdaniem bardzo udane duety. Pierwszy z Marią Bethânia – to ciekawa kompozycja Amália Sempre E Agora ze słowami Amélii Muge (która w ubiegłym roku również przygotowała projekt muzyczny poświęcony Amálii Rodrigues, więcej tutaj). Maria Bethânia jest brazylijską wokalistką popową i siostrą Caetano Veloso. Artystki występowały już razem na scenie, tym razem połączyły siły nagrywając wspólnie utwór fado.
Drugi duet to Maria La Portugesa wykonany wspólnie z hiszpańską wokalistką Martirio, która w twórczości inspiruje się flamenco. Ich wspólny duet to kolejne na portugalskim rynku fado wykonanie popularnego przeboju Amálii Rodrigues, ale jakże udane, w doskonałej interpretacji i z nowym przekazem.

Portret Artystki autorstwa Marioli Landowskiej, który znalał się w książeczce dołączonej do albumu (źródło tutaj)
Na płycie znalazł się m.in. À Janela Do Meu Peito, do którego słowa i muzykę napisał Alberto Janes. Bardzo go lubię w różnych wykonaniach, m.in. Katii Guerreiro, André Baptisty czy oczywiście Amálii, teraz do tej grupy dołączyło wykonanie Mísi. Kolejny wyjątkowy utwór na płycie to Fado Amália, jeden z pierwszych usłyszanych przeze mnie utworów Amálii Rodrigues, z pierwszej jej płyty, jaką sobie kupiłem. Wykonanie Mísi też mi się podoba, pokazuje możliwości wokalne i talent Artystki, podobnie jak tradycyjny portugalski utwór Rosinha Da Serra d'Arga, wykonywany przez obie wokalistki.
Płyta Mísi ukazała się 30 października 2015 r. W Polsce nie można jej jeszcze kupić, ale być może Artystka przywiezie ją na swoje koncerty w Lublinie, które odbędą się 14 i 15 stycznia w tamtejszym Teatrze Starym. Ja płytę przywiozłem sobie z ostatniego wyjazdu do Lizbony i gorąco ją polecam – zarówno fanom Mísi jak i Amálii Rodrigues, ale także wielbicielom fado i portugalskiej muzyki. Ciekawostką jest książeczka dołączona do albumu – wśród kilku zamieszczonych w niej ilustracji znalazł się portret Mísi autorstwa malarki polskiego pochodzenia Marioli Landowskiej (o której pisałem już tutaj).

Mísia Para Amália
Warner 2015