poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Lisboa na Rua – mnóstwo atrakcji kulturalnych od 20 sierpnia do 20 września 2015 r. w Lizbonie



Plakat tegorocznej edycji Lisboa na Rua
Między 20 sierpnia a 20 września w Lizbonie odbędzie się kolejny ciekawy festiwal. To cykliczna impreza pod nazwą Lisboa na Rua, której wydarzenia odbywają się w różnych częściach Lizbony i są bezpłatne. Program, który jest obszerny i obejmuje kilka wydarzeń każdego dnia, możecie przejrzeć na stronie festiwalu lub tutaj.
Wydarzenia są pogrupowane na różne kategorie. Jedną z najbardziej mnie interesujących jest cykl koncertów pod nazwą Sou do Fado, które odbędą się na placu przy Teatro Nacional de São Carlos o godz. 21.30. Wystąpią Raquel Tavares (21.08), Amélia Muge (28.08), Katia Guerreiro (29.08), António Chaínho (4.09) i Jorge Fernando (11.09). Lista wykonawców jest bardzo ciekawa, a że będę na przełomie sierpnia i września w Lizbonie, liczę na to, że uda mi się zobaczyć występy Amélii Mugel i Katii Guerreiro. Jeśli tak – na pewno o tym napiszę ;-) Występom w ramach tego cyklu patronuje Museu do Fado.
Z kolei bardzo żałuję, że nie wezmę udziału w występie Orquestra Gulbenkian, który odbędzie się 20 września o godz. 20.00 na Praça da Municipio. Jeśli ktoś będzie wtedy w Lizbonie – gorąco polecam, zwłaszcza że rzadko można zobaczyć tę orkiestrę na świeżym powietrzu podczas ogólnodostępnego koncertu. Zazwyczaj można jej posłuchać w Grande Auditório Gulbenkian w Lizbonie, gdzie odbywają się regularne występy cykliczne odpowiednie na każdą porę roku. Historia orkiestry sięga 1962 roku, zdobyła mnóstwo międzynarodowych nagród, dostępne są nagrania CD, jednak to występy na żywo są najlepsze.
Ciekawie zapowiadają się też występy w cyklu A Arte da Big Band. 20 sierpnia o godz. 19.00 w Jardim Arco do Cego można będzie zobaczyć występ istniejącej od 2002 r. Orquestra Angrajazz z azorskiego Angra do Heroísmo. 27 sierpnia o godz. 19.00 w Parque da Quinta das Conchas wystąpi ciekawy Big Band do Município da Nazaré. 3 sierpnia o godz. 19.00 na placu przy dworcu Rossio odbędzie się koncert niemieckiej orkiestry Thoneline Orchestra „Black&White Swan”, a 17 września, też o 19.00, na Ribeira das Naus wystąpi Orquestra de Jazz do Hot Club de Portugal składająca się z najlepszych portugalskich muzyków jazzowych.
W cyklu Clássicos naRua występy będą się odbywać 22 i 29 sierpnia oraz 5, 12 i 19 września. Wystąpią m.in. Alis Ubbo Ensemble, którzy czerpią z tanga oraz Ensemble de Metais e Bateria, którzy wykonają utwory Franka Zappy.
Z kolei Noites de Verão – MNAC to koncerty 21 i 28 sierpnia oraz 4 września organizowane jako Jardim das Esculturas przez Museu do Chiado. Cykl występów ma na celu promować cel i misję muzeum poza jego murami. W ramach Cidade das Tradições (czyli miasto tradycji) odbędą się występy, które z założenia mają promować społeczną świadomość portugalskiej tradycji i dziedzictwa kulturowego. 18 września wystąpi Amélia Muge (wcześniej usłyszymy ją w cyklu Sou do Fado), 20 września Toques do Caramulo. 19 września o 22.00 w Parque de Jogos 1º de Maio wystąpią Danças Ocultas i Orquestra Filarmonia das Beiras, a między 18 a 20 września będą miały miejsce różne Actividades związane z promowaniem portugalskiej tradycji.
W ramach całej Lisboa na Rua odbędzie się jeszcze wiele innych koncertów, pokazów filmowych i występów teatralnych oraz różnego rodzaju akcji artystycznych, na które na pewną natkną się osoby przebywające w tym czasie w Lizbonie, bo teren imprezy obejmuje całą stolicę. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam.

Mapa wydarzeń festiwalowych

 Poniżej próbka twórczości Artystów, którzy pojawią się na tegorocznej Lisboa na Rua:












sobota, 8 sierpnia 2015

Na ścianach w Leirii

Leiria nie należy chyba do najchętniej odwiedzanych miast w Portugalii, ale moim zdaniem niesłusznie jest pomijana w wędrówkach po tym kraju. Jest tam sporo zabytków oraz malownicza starówka i górujący nad miastem zamek. Ja bardzo polubiłem to miasto - być może także dzięki ludziom, których udało mi się tam poznać - i chciałbym je jeszcze odwiedzić w niedalekiej przyszłości. Tymczasem wspominając postanowiłem podzielić się z Wami zdjęciami, na których są różnego rodzaju dekoracje ścienne - często są to przypadkowe bohomazy, które ktoś uwiecznił na ścianie, zdarzały się ilustracje nawiązujące do różnego rodzaju akcji, wydarzeń czy propagujące jakieś idee, przypominające stemple. Jest też logo kawiarni, mural z okazji Rewolucji Goździków i parę dekoracji z użyciem azulejos. Zdjęcia były robione we wrześniu ubiegłego roku, więc pewnie niektóre z zamieszczonych poniżej malunków już nie istnieją, za to na pewno pojawiły się nowe, które być może kiedyś się tutaj pojawią.








 


Ten królik był papierowy, przyklejony do ściany
fot. Walentyna Uljanowa
fot. Walentyna Uljanowa
fot. Walentyna Uljanowa
fot. Walentyna Uljanowa
fot. Walentyna Uljanowa
Kawałek ściany w jednej ze szkół podstawowych w Leirii, fot. Walentyna Uljanowa
Ta sama ściana, co wyżej, fot. Walentyna Uljanowa
fot. Walentyna Uljanowa
fot. Walentyna Uljanowa
Logo kawiarni przy wejściu do niej, post o kawiarni znajdziecie tutaj

Cztery poniższe ilustracje to plakaty reklamujące jeden z miejscowych teatrów. Znajdowały się dosyć wysoko, w bardzo wąskiej uliczce,co utrudniało robienie zdjęć.






Ten pies (poniżej w powiększeniu), podobnie jak królik parę zdjęć wyżej, powstał na papierze, potem przyklejono go do ściany










Zamek w Leirii na azulejos

piątek, 31 lipca 2015

Lizbońskie wątki w książce "Cierpliwy snajper" Arturo Pérez-Reverte’a + KONKURS



Zabierając się za czytanie Cierpliwego snajpera Arturo Pérez-Reverte’a nie do końca miałem świadomość, że jest to książka tematycznie związana (częściowo) z tym blogiem, a więc Lizboną i Portugalią. Po prostu czytane wcześniej książki tego hiszpańskiego pisarza i dziennikarza spodobały mi się, postanowiłem więc przeczytać następną. Dopiero potem przeczytałem na ostatniej stronie okładki: „Pojawia się w mrocznych zakamarkach Madrytu, Lizbony i Neapolu. Nikt go nigdy nie spotkał, ale wszyscy o nim wiedzą”.
Cytat dotyczy oczywiście tytułowej postaci, głównego bohatera książki, o pseudonimie Sniper. Jest on znanym chyba na całym świecie grafficiarzem, tworzącym rozpoznawalne, szeroko omawiane i komentowane prace, które od razu są uznawane za dzieła – chyba głównie z powodu tego, kto jest ich autorem. Jest Hiszpanem, który początkowo tworzył w Madrycie, potem w innych rejonach Hiszpanii, a z czasem pojawiał się w Lizbonie, Anglii, we Włoszech i innych częściach Europy. Ma swoich wyznawców w postaci innych grafficiarzy, głównie młodych, ale nie tylko, którzy zawsze są gotowi wykonywać polecenia mistrza, stawiać się na wyznaczane przez niego akcje i uczestniczyć w nich. Sniper jest poszukiwany przez wielu, ale głównie przez pewnego milionera, którego syn zginął podczas jednej z akcji zorganizowanej przez grafficiarza. Oferuje za niego sporo pieniędzy i jest zdeterminowany, by zrobić wiele w celu schwytania swojego wroga.

Choć moim zdaniem główną bohaterką jest jednak dziewczyna Alejandra Varela, której wszyscy mówią Lex. Ma ona dość specyficzną pracę, która zresztą mogłaby mi się podobać. Zajmuje się wyszukiwaniem ciekawych autorów i książek, na zlecenie wydawców, którzy całkiem nieźle jej płacą (pod warunkiem, że doprowadzi zlecenie do końca). W żargonie wydawniczym taka osoba to skaut. I właśnie Sniper jest jej kolejnym zleceniem. Pewien wydawca chce opublikować książkę z pracami grafficiarza, wydaniu towarzyszyłyby wystawy w Nowym Jorku, a całość miałaby być ogromną sensacją, za którą organizatorzy są w stanie zapłacić naprawdę ogromne kwoty. Problem polega na tym, że nikt nie wie gdzie przebywa Sniper, ani jak do niego dotrzeć. I bardziej niż pewne jest też to, że raczej nie będzie zainteresowany ofertą, no chyba że ktoś go przekona... Lex podejmuje się zadania. Co ją do tego motywuje? Czy tylko spore pieniądze, czy może coś jeszcze? Być może jeszcze chęć poznania artysty uchodzącego za postać kultową, przystojnego mężczyznę, w którym grafficiarze widzą boga, a kobiety zwyczajnie się podkochują. Jednak Lex to raczej nie dotyczy, woli kobiety. Kiedyś zresztą była z jedną grafficiarką… Ale, jej motywacje czytelnik poznaje w trakcie lektury książki, zatem wszystko przed Wami.

No więc Lex ma za zadanie odnaleźć Snipera i przekazać mu ofertę wydawcy. Pierwsze kroki kieruje do znajomego policjanta, którego wypytuje o Snipera. Nie dowiaduje się zbyt wiele, ale pewien trop prowadzi do Lizbony, gdzie artysta zorganizował akcję, podczas której cała Lizbona została pokryta pewnym motywem nawiązującym do książki portugalskiego noblisty José Saramago Miasto ślepców. Na czym dokładnie polegała akcja, w żargonie grafficiarzy nazywana bombingiem? Całe miasto zostało pokryte tysiącami ślepych oczu, począwszy od siedziby Fundacji Saramago (na zdjęciu) promieniście rozchodzącymi się we wszystkie strony miasta. Na usuwanie skutków tej masowej i bezlitosnej akcji władze Lizbony wydały prawie pół miliona euro. Pewnych informacji o graffiti w Lizbonie, o zorganizowaniu przestrzeni dla tego typu artystów i znikomych o Sniperze udziela naszej bohaterce lizboński porucznik Caetano Dinis, do którego namiary dostała od swojego hiszpańskiego znajomego policjanta. Przy okazji lektury tej książki, jeszcze przed przyjazdem bohaterki do Portugalii, dowiadujemy się, czym się różnią graffiti od murali – no więc, cytując tytuł drugiego rozdziału, „jeśli jest zgodne z prawem, to nie jest graffiti”. 

Podczas pobytu Lex w Lizbonie spacerujemy razem z nią znajomymi uliczkami, którymi się przechadza, zaglądamy do jej ulubionego hotelu, w którym zazwyczaj się zatrzymuje podczas pobytów w stolicy Portugalii, czy robimy sobie przejażdżkę windą. Okazuje się także, że razem z nią stajemy twarzą w twarz z mężczyzną w zielonym płaszczu, którego pierwszego dnia pobytu bohaterka spotyka już trzeci raz. Być może tylko jej się wydaje, że ktoś ją śledzi – ale nic więcej nie napiszę, poza tym, że pan w zielonym płaszczu, w pewnym towarzystwie, pojawi się jeszcze w Weronie, potem we Florencji… 

A Lex w Lizbonie spotyka się jeszcze z dwiema dziewczynami, które tworzą murale i graffiti. Były siostrami bliźniaczkami o imionach Sim i Não – jako grafficiarki podpisywały się też pseudonimem As Irmãs, czyli siostry. Z Lex umówiły się na jednej z betonowych ramp nabrzeża Tagu, po lewej stronie miały wieżę Belém, a za plecami tory kolejowe i autostradę. Większość z Was już zapewne kojarzy, gdzie mniej więcej mogło się odbyć to spotkanie. As Irmãs opowiadają naszej bohaterce, dlaczego zajęły się tworzeniem graffiti, dlaczego zdecydowały się także na działalność legalną, i jaki jest dla nich sens tego, co robią. Dzięki tym rozmowom poznajemy trochę bliżej istotę sztuki jaką jest graffiti samo w sobie – czytałem o tym z zainteresowaniem, bo zazwyczaj jestem tylko ciekawym odbiorcą tego, co pojawia się na ścianach. Prawdopodobnie lektura tej książki nieco wpłynie na moje postrzeganie sztuki ulicznej. Siostry współpracowały kiedyś ze Sniperem, stąd zainteresowanie Lex dziewczynami – próbuje ona dowiedzieć się czegoś więcej na temat lizbońskiej działalności grafficiarza i natrafić na jego trop. Czy jej się to udaje i jakich informacji udzielają jej Sim i Não? Czy w ogóle są pomocne? Musicie o tym przeczytać sami, nie mogę zdradzać zbyt wiele, by czytało się Wam równie dobrze, jak mnie. 

Co się dzieje potem? Lizbona to tylko fragment książki, po niej akcja przenosi się do Włoch, można się więc domyśleć, że w Portugalii Lex nie odnajduje Snipera, a jakieś tamtejsze wydarzenia kierują jej kroki w stronę Werony. Ale czy na pewno pojawi się tam Sniper, i czy jego kolejne akcje są jeszcze możliwe, skoro artysta jest tak bardzo poszukiwany? Napiszę tylko, że jeszcze parę zwrotów akcja ma w książce miejsce, a samo zakończenie zaskoczyło mnie w stu procentach! Życzę udanej lektury i przyjemnego oglądania wszelakiej sztuki ulicznej!

Arturo Pérez-Reverte; przekł. Joanna Karasek
Cierpliwy snajper

Dwie osoby, chcące przeczytać książkę, mogą ją wygrać w konkursie, o którym więcej w zakładce Konkursy (w bocznym menu tego bloga) lub tutaj. Książki otrzymałem dzięki uprzejmości wydawcy, za co serdecznie dziękuję!