czwartek, 4 września 2014

José Luís Peixoto

Zdjęcie pisarza pochodzi z jego profilu na Facebooku

José Luís Peixoto jest jednym z najważniejszych współczesnych pisarzy portugalskich. Jest też poetą i dramatopisarzem. Urodził się 4 września 1974 roku w Galveias w Alentejo. W Lizbonie na Universidade Nova de Lisboa studiował współczesną literaturę niemiecką i angielską, potem był nauczycielem, m.in. w Praia w  Republice Zielonego Przylądka. Wcześnie debiutował zarówno jako poeta, jak i jako prozaik. W latach 1997, 1998 i 2000 zdobywał nagrodę Prémio Jovenesz Criadores przyznawaną młodym twórcom. Za książkę Nenhum Olhar (Puste spojrzenie) otrzymał w 2001 r. Prémio Literário José Saramago.
Jego utwory pojawiają się w wielu zagranicznych antologiach literatury, a sam autor współpracuje z międzynarodowymi czasopismami literackimi. Sztuki pisał dla teatrów w Paryżu i Lizbonie.
W 2003 r. wziął udział w bezprecedensowym projekcie i wystąpił wraz z metalową grupą Moonspel, z którą przygotował książkę i płytę.
Gmina Ponte de Sor w Portugalii utworzyła nagrodę literacką im. José Luísa Peixot, przyznawaną twórcom literatury, którzy nie ukończyli 25. roku życia. Sam autor jest też laureatem Prémio de Poesia Daniel Faria i Prémio Cálamo Outra Mirada.
Jedyną jak dotąd książką José Luísa Peixoto przetłumaczoną na język polski, wydaną w 2008 r., jest wspominana powieść Puste spojrzenie. Ma ona najwięcej zagranicznych wydań spośród dzieł autora, na co na pewno miało duży wpływ przyznanie jej w Portugalii Prémio Literário José Saramago. Sam José Saramago powiedział: "José Luís Peixoto to jedno z najbardziej zdumiewających odkryć współczesnej literatury portugalskiej". Cytat ten zamieścił na okładce wydawca polskiego tłumaczenia Pustego spojrzenia, Prószyński i S-ka.

José Luís Peixoto
Puste spojrzenie
Prószyński i S-ka 2008
Niektórzy piszą, że książka jest literackim majstersztykiem, inni że Portugalia ma już drugiego José Saramago. Dla mnie powieść na pewno była trudna w odbiorze, przynajmniej na początku, zanim udało mi się wgryźć w opisywany świat, wczuć w rolę bohaterów i utożsamić z portugalską społecznością małego miasteczka czy wioski, która istnieje nie wiadomo gdzie.
Powieść nie jest łatwa, bo i bohaterowie nie są oczywiści. Są tu syjamscy bracia złączeni opuszkiem małego palca u ręki, jest ślepa prostytutka, olbrzym, który zapładnia żonę Józefa, jest kaleki cieśla, kucharka, jest mnóstwo starych i jeszcze starszych ludzi (którzy tak długo mogą żyć tylko w tej powieści). Jednak charakteryzuje ich nie tylko fizyczność. Są charakterystyczni ze względu na swoją osobowość, dosadnie opisywaną przez Peixoto, która uwidacznia się podczas pogrzebów i innych dotykających ich nieszczęść, których w książce nie brakuje. Cierpienie jest tu niemal podstawą egzystencji bohaterów, a im ich ból jest wyrazistszy, tym życie ich wydaje się bardziej prawdziwe i realne. Nie bez znaczenia jest tu przyroda, którą autor bardzo umiejętnie wpisuje w losy bohaterów.
Gdzieś w internecie przeczytałem, że proza Peixoto mieści się w nurcie portugalskiego realizmu magicznego, przy czym stylem nawiązuje do twórczości José Saramago. Ciekawą recenzję książki można znaleźć tutaj, a ja zachęcam do lektury Pustego spojrzenia.


Jedna ze ścian w Muzeum José Saramago w Lizbonie; na pierwszej fotografii
w drugim rzędzie 
José Luís Peixoto i José Saramago


sobota, 30 sierpnia 2014

Lizbona w Leksykonie miast intymnych Andruchowycza - Portugal is Cursed by God?

Jurij Andruchowycz był w Lizbonie dwukrotnie - tak przynajmniej wynika z zapisków w Leksykonie - w 2000 i 2005 r. Książkę warto polecić zarówno tym, którzy odwiedzili opisywane miasta (a na pewno nie znajdzie się wielu, którzy będą znali wszystkie) i chcą sobie porównać wrażenia, jak i tym, którzy dopiero chcą poznać niektóre z nich. Każde miasto to pretekst do mniej lub bardziej, zazwyczaj bardziej ciekawej historii. Lektura miła w odbiorze, przynajmniej jak dotąd, bo całości jeszcze nie przeczytałem.
Pisząc o Lizbonie, Andruchowycz przytacza własną historię związaną z pewnym napisem na ścianie w Alfamie, a całą notatkę kończy następująco:
Gdyby Najwyższy Designer pozwalał każdemu z nas przed narodzeniem pojeździć po świecie i wybrać sobie przyszłą ojczyznę, to wybrałbym właśnie to piękne miejsce, w którym przekleństwo niczym nie różni się od błogosławieństwa i jest tylko jedną z jego form.



Jurij Andruchowycz
Leksykon miast intymnych. Swobodny podręcznik do geopoetyki i kosmopolityki
Czarne 2014
Książka na stronie wydawnictwa tutaj.

środa, 27 sierpnia 2014

Przepis na domowe Pastéis de Nata

Największym problemem przy przygotowywaniu Pastéis de Nata jest chyba ciasto francuskie, ale można przecież kupić gotowe! Pozostałe składniki też są u nas ogólnie dostępne - można więc próbować przygotować swoją wersję tych wspaniałych portugalskich pyszności. Osobiście objadam się nimi bez końca podczas każdego pobytu w Portugalii i nigdy nie mam dość. Te przygotowane w domu wyszły niemal idealnie! W smaku przypominały pastéis zjadane w Portugalii, może tylko za bardzo się przypiekły...
Zachęcam do własnych prób przygotowania, bo są naprawdę pyszne. No i można przez chwilę poczuć się jak w Lizbonie, zwłaszcza wtedy, gdy nie możemy tam być...

Pastéis de Nata

Składniki na ok. 15 sztuk:

400 g ciasta francuskiego
300 g cukru
2 jajka
6 żółtek
pół litra mleka
2 łyżki mąki
100 ml wody
opcjonalnie laska cynamonu i cytryna
Przygotowanie:

Ciasto francuskie należy cienko rozwałkować na blacie lub stolnicy, najlepiej wcześniej posypanej mąką. Następnie cienkie ciasto należy ciasno zwinąć w rulon, potem ciąć na paski o szerokości ok. 3 cm.


Kawałki ciasta należy następnie umieścić w formie, którą przedtem najlepiej wysmarować masłem (ułatwi to potem wyjmowanie pastéis z formy). Ciasto należy rozciągnąć tak, aby dokładnie pokryło brzegi i dno foremek.


Przygotowane foremki z ciastem najlepiej umieścić w lodówce na czas przygotowywania pozostałych składników.


Gdy ciasto chłodzi się w lodówce, przygotowujemy wypełnienie babeczek. 
W garnku trzeba zagotować wodę, do której opcjonalnie można dodać laskę cynamonu i skórkę z cytryny lub odrobinę soku. Po kilku minutach gotowania dodać cukier, pogotować jeszcze kilka minut i odstawić. Roztwór powinien w tym czasie zgęstnieć i mieć konsystencję syropu.


W misce, najlepiej szklanej,odpornej na wysoką temperaturę, ubić jajka z żółtkami, dodać mąkę rozrobioną z odrobiną mleka a także pozostałe mleko i dobrze wymieszać mikserem.


Na palniku postawić garnek z wodą i zagotować (w garnku powinna się zmieścić miska). Następnie należy nastawić piekarnik na temperaturę 250°C.
Do miski z jajkami, mlekiem i mąką wlać syrop powstały z cukru i wody, wymieszać i wstawić wraz z miską do gotującej się wody. Należy mieszać masę podgrzewając przez 10 minut. Następnie masę należy zdjąć z ognia i porozlewać do foremek wyłożonych ciastem. 



Należy zwracać uwagę, by masa nie rozlała się poza ciasto czy na formę, inaczej będzie się przypalać. Formy należy wypełniać masą maksymalnie do 3/4 wysokości foremki.
Całość pieczemy około 20 minut lub trochę krócej, do czasu, aż na wierzchu ciastek pojawią się charakterystyczne przypalenia.


Po wyjęciu z piekarnika wypieki należy wyjąc z formy. Można posypać cynamonem i cukrem pudrem. Najlepiej smakują tego samego dnia.


Na forach internetowych można znaleźć wiele przepisów na Pastéis de Nata, które różnią się od siebie głównie kolejnością wykonywania poszczególnych czynności, techniką czy używanymi narzędziami. Poniżej dwa filmiki z nieco inną niż moja propozycją przygotowania tych portugalskich pyszności.
Smacznego!!