Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyty. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lipca 2016

„Confidências” – znakomita płyta Viviane na 10-lecie solowej działalności Artystki


Niektórzy z Was uwielbiają Viviane, większość chyba jednak jej nie zna. Ja słucham od niedawna, dopiero od ostatniej płyty Confidências (czyli „zwierzenia”), która ukazała się w ubiegłym roku. Tymczasem Artystka płytą tą świętowała 10-lecie solowej kariery artystycznej prowadzonej właśnie pod nazwą Viviane (imię i nazwisko artystki to Viviane Parra). Oprócz działalności indywidualnej Artystka jest wokalistką zespołu Entre Aspas, który popularność w Portugalii zdobył w latach 90. ubiegłego stulecia i nadal działa artystycznie. Tymczasem Viviane, wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka,  w ciągu dziesięciu lat nagrała cztery solowe płyty, z których najlepsze utwory znalazły się na Confidências – rozpoczęcie przygody z muzyką Viviane od tego właśnie krążka jest więc całkiem dobrym pomysłem. Po jego przesłuchaniu ma się ochotę na więcej, i wtedy przychodzi czas na kolejne nagrania. Pierwszą płytę Viviane nagrała w 2005 roku – była to Amores Imperfeitos, dwa lata później ukazała się Viviane, w 2011 roku As Pequenas Gavetas do Amor, a w 2014 – Dia Novo. W sumie 46 wspaniałych, wpadających w ucho utworów, od których nie można się zbyt łatwo oderwać.

Wśród autorów tekstów utworów, które znalazły się na płycie Confidências można wymienić tak znane nazwiska, jak chociażby pisarz José Luís Peixoto (o jedynej jego książce wydanej w Polsce pisałem tutaj) – napisał tekst do O Tempo Subitamente Solto Pelas Ruas e Pelos Dias, która znalazła się wcześniej na płycie As Pequenas Gavetas do Amor, i w której Viviane towarzyszy António Zambujo. Hugo V. Costa to autor trzech utworów – opatrzonego ciekawym teledyskiem, wpadającego w ucho pięknego Fado do Beijo – pierwszego singla z płyty, Alma Danada i Do Chiado até ao Cais. Fado do Beijo to premierowy utwór, którego nie było na wcześniejszych płytach, podobnie jak Cantoras do Rádio – drugi singiel, utwór napisany przez Lamartine Babo, Jõao de Barro i Alberto Ribeiro, a wykonywany oryginalnie przez Carmen Miranda i jej siostrę Aurorę Miranda (pojawił się w filmie Alô, Alô Carnaval z 1936 r.). Muzykę do większości piosenek z płyty napisała sama Viviane, niektóre wspólnie z Tó Viegas, m.in. wspomniane Fado do Beijo i O Tempo Subitamente Solto Pelas Ruas e Pelos Dias.

Piosenki, które znalazły się na płycie Confidências, jak i cała muzyka, którą tworzy Viviane, to połączenie tradycji i nowoczesności czerpanej z portugalskiej muzyki, dające fantastyczną i rozpoznawalną nutę charakterystyczną dla Viviane od pierwszych dźwięków. To połączenie fado i jazzu, ale także piosenki francuskiej, bossa novy i muzyki latynoamerykańskiej, może nieco popu na wysokim poziomie. Wszystko to w odpowiednich proporcjach i w świetnych aranżacjach daje przyjemną muzykę, która wprawia w dobry nastrój, poprawia samopoczucie i której po prostu przyjemnie się słucha, mając przy tym świadomość, że to wyrafinowana przyjemność na wysokim poziomie.


Płyta ukazała się 27 listopada 2015 r. – wspominałem o niej w poście tutaj. W Polsce nie jest dostępna w wersji CD, można jej jednak posłuchać na stronie Vivian (tej, jak i wszystkich pozostałych, pod każdą płytą jest też link do iTunes, gdzie są dostępne pliki z poszczególnymi piosenkami): www.viviane.com.pt. Polecam. W Portugalii płyta jest też dostępna w postaci winylowej. A jeśli ktoś w sierpniu będzie na Litwie, warto wybrać się na jeden z trzech występów – Artystka będzie tam koncertować 11, 12 i 13 sierpnia. Szczegóły na jej stronie lub na Facebooku.

Viviane
Confidências
Zipmix records 2015



sobota, 19 marca 2016

Mariza – „Mundo”

Mija już pół roku od ukazania się płyty Mundo, ale jakoś dotąd nie udało mi się o niej napisać (jedynie wspominałem o niej w zestawieniu portugalskich nowości płytowych tutaj). Pomyślałem, że jednak nadrobię zaległości, zwłaszcza że w przyszłym miesiącu Mariza przyjedzie do Krakowa na koncert. Mundo ukazała się po pięciu latach od poprzedniej studyjnej płyty Fado Tradicional i rok po kompilacji Best of… W zapowiedziach albumu Mariza wielokrotnie podkreślała, że będzie to płyta zupełnie inna niż jej wcześniejsze muzyczne dokonania. Płyta miała zawierać utwory, które nie są tradycyjnym fado, a na pewno nie miały przeważać. Mariza nastawiała się na muzykę świata, będącą wypadkową jej podróży, doświadczeń życiowych i muzycznych. Sam słyszałem takie zapewnienia podczas koncertu w Londynie rok temu (16.03.2015 r., pisałem o nim tutaj), dlatego też nie zdziwiła mnie zawartość Mundo, za to wszystkie zarzuty wobec Marizy – owszem. Rozumiem, że można żałować, że taka artystka, z takim głosem, charyzmą i fado w duszy nie śpiewa fado i że jest to spora strata. Z drugiej jednak strony zyskujemy nowe brzmienia w wykonaniu Marizy, które moim zdaniem wypadają świetnie. Nawet jeśli jest to pop (zawsze mam problem z rozróżnieniem, co jeszcze jest popem, a co już nie; w końcu pop to Tylor Swift czy Rihanna, a przecież ich muzyka i dokonania Marizy to dwie odległe galaktyki…), to jest to pop świetny, oryginalny, do tego łatwo wpadający w ucho. W moje na pewno. Regularnie, obok innych ostatnio ulubionych albumów, o których już tutaj pisałem, słucham Mundo przez słuchawki,w drodze, i za każdym razem wychwytuję nowe dźwięki – a to jakaś ukryta gitara, a to chórek nie zawsze oczywisty. Bardzo lubię. A Mariza w książeczce do płyty napisała: „This is me! This is my World!”. 
Świat był inspiracją piosenek, które znalazły się na płycie, stąd jej tytuł Mundo.

Płytę wyprodukował Javier Limón, ten sam z którym Mariza już współpracowała przy albumie Terra. Producent, laureat Grammy, zagrał też na gitarze hiszpańskiej, którą można wychwycić tu i ówdzie. Na gitarze portugalskiej zagrał José Manuel Neto, a na gitarze klasycznej Pedro Jóia – we wszystkich utworach poza Maldição i Anda o Sol na Minha Rua, gdzie możemy usłyszeć gitarę Carlosa Leitão. W tych utworach na gitarze basowej zagrał Joel Pina, w pozostałych Charlie Mendes. Na instrumentach klawiszowych możemy podziwiać Alfonso Péreza (z wyjątkiem utworu Meu Amor Pequenio, gdzie gra sam kompozytor Rui Veloso, który sam niedawno wydał płytę – wspominałem o niej tutaj). Na instrumentach perkusyjnych udzielał się Hiszpan Israel Suárez „Piraña”.


Dwa z nagranych na płytę utworów pochodzą z repertuaru Amálii Rodrigues – uwielbiane przeze mnie Maldição, które Mariza wykonuje w bardzo tradycyjny, ujmujący sposób, i Anda o Sol na Minha Rua, przywołujący tradycyjną Marizę z płyt z repertuarem bardziej fadowym niż Mundo. Jeden z utworów, bardzo przyjemna Alma, to utwór w całości napisany przez producenta Javiera Limóna. Mariza śpiewa go po hiszpańsku, ale w książeczce dołączonej do płyty znajdziemy tłumaczenie na portugalski i angielski (jak zresztą w przypadku pozostałych piosenek nie śpiewanych po portugalsku – do tych w języku portugalskim jest tylko tłumaczenie na angielski). Alma była drugim singlem promującym płytę, powstał też teledysk, który zamieszczam poniżej. Skoro już o singlach promujących – pierwszym był utwór Paixão autorstwa Jorge Fernando (muzyka i słowa). Po pierwszych przesłuchaniach piosenka jakoś nie wpadła mi w ucho, teraz jest jednak jedną z ulubionych z płyty i przy każdym słuchaniu żałuję, że jest tak krótka. Teledysk do Peixão też znajdziecie poniżej. Na płycie jest jeszcze jeden utwór Jorge Fernando – piękne fadowe Sombra, które osobiście zrobiłbym singlem promującym płytę. Trzecim singlem, do którego powstał teledysk z udziałem fanów Marizy (tak się domyślam), jest Melhor de Mim z muzyką Tiago Machado i słowami AC Firmino, opowiadający o tym, co śpiewająca osoba ma w sobie najlepszego i czym może się podzielić z innymi. Utwór ma charakter przeboju, i takim chyba się stał. Wspomniane już Meu Amor Pequenino (moja mała miłość) to piękny, rozczulający utwór, do którego słowa napisał  Paulo Abreu Lima, a który jest kołysanką śpiewaną przez Marizę dla syna. Jest on o tyle wyjątkowy, że to właśnie urodzenie dziecka miało spory wpływ na to, jaka ta płyta jest, bo wydarzenie to, z 2011 roku, miało znaczący wpływ na teraźniejsze życie Artystki, o czym mówiła niejednokrotnie w wywiadach. Bardzo lubię Saudade Solta. Balladowe zwrotki przechodzą w ciekawie brzmiące wartkie refreny, które zwłaszcza dobrze brzmią na full (i przez słuchawki). Autorem piosenki są bracia z zespołu Deolinda – Pedro da Silva Martins i Luís José Martins. Sem Ti to z kolei trochę smutny, trochę refleksyjny utwór autorstwa Miguela Gameiro. Przywołuje na myśl to co stracone, dając jednak nadzieję, że da się to przeżyć. Padoce de Céu Azul to utwór śpiewany po kreolsku ze wstawkami w języku angielskim, to miłosna piosenka napisana przez Vlu (pojawiła się już wcześniej na płycie Lury). Po hiszpańsku Mariza śpiewa też utwór Carlosa Gardela (argentyńskiego śpiewaka z gatunku tango) Caprichosa, który jest chyba żartobliwym utworem o miłości do kapryśnej portugalskiej dziewczyny, czego można się domyślać ze sposobu śpiewania, tempa oraz tekstu przetłumaczonego na język angielski. Adeus, w stylu fado, to utwór Cabral do Nascimento i Pedro Jóia, który na Mundo gra na gitarze. Skoczny utwór Missangas napisali Paulo Abreu Lima i Paulo de Carvalho i chyba mogę go uznać za utwór, który na płycie podoba mi się najmniej, chociaż chórki Marizy w refrenie są ciekawe.

Obecnie Mariza, poza zasiadaniem w jury Got Talent Portugal, promuje płytę na koncertach. Spora ich część odbyła się już w ubiegłym roku, tuż po premierze Mundo, kolejna porcja czeka na fanów w tym roku. Docenieni czują się chyba też polscy fani, bo Mariza wystąpi u nas w tym roku aż cztery razy. Jeden koncert będzie 17 kwietnia w Krakowie, a trzy pozostałe w listopadzie w Warszawie, Wrocławiu i Bielsku-Białej (daty znajdziecie tutaj).

Mariza – Mundo
Warner Music 2015





piątek, 5 lutego 2016

Portugalskie nowości płytowe – subiektywny wybór (3)

Od mojego ostatniego subiektywnego przeglądu muzycznych nowości z Portugalii (tutaj) minęły zaledwie trzy miesiące (z niewielkim okładem). Uzbierało się w tym czasie sporo płyt, które warto posłuchać przynajmniej raz. Wiele z nich pewnie pozostanie w muzycznej bibliotece na dłużej (mojej i Waszej), a te które się nie spodobają – warto wiedzieć, że są i dlaczego nie warto do nich wracać. Ciągle czekam na wieści o nowej płycie Sary Tavares, która się nagrywa. Natomiast Teresa Salgueiro, którą też uwielbiam, prawdopodobnie nagrała płytę La Golondrína yel Horizonte, która ukazała się na razie tylko w Meksyku. Piszę prawdopodobnie, bo nigdzie nie znalazłem konkretnych informacji na ten temat, jedyne informacje pochodzą z konta Artystki na FB.


                                                      Różni Artyści: Tivoli 62
To szczególna płyta, jest zapisem nagrań z 1962 r. w lizbońskim Tivoli przez Hugo Ribeiro niejako w geście serdeczności dla chorującego już wówczas Filipe Pinto. Nagrania zostały odkryte przez Federico Santiago podczas prac nad spuścizną Amálii Rodrigues, której osiem utworów znalazło się wśród szesnastu kompozycji na płycie (m.in. Consaço, Madrugada de Alfama, Um Fado Nasce czy Maria Lisboa). Na płycie są też dwa utwory w wykonaniu Lucílii Do Carmo (Loucura i Olhos Garotos), dwa Fernanda Farinhy (Dois Fados i Guitarra Triste), dwa Alfreda Marceneiro (Cabelo Branco i Eterno Bailado) oraz jeden utwór Filipe Pinto (Desespero) zapowiedzianego przez  Rogéria Paulo. Prawdziwa perełka.


Ana Moura: Moura
Nie ukrywam, że dla mnie to najlepsza płyta tego zestawienia, jak i najlepsza płyta ubiegłego roku. Słucham jej regularnie niemal codziennie i nadal nie mam ulubionego utworu, bo każdy ma w sonie to coś, co przykuwa uwagę. O albumie, już dawno w Portugalii platynowym, pisałem już tutaj. Niedługo płyta będzie miała premierę za granicą, wraz z zagraniczną trasą koncertową Any Moury, która rozpocznie się 19 lutego w paryskiej Olympii. Mam zamiar być przynajmniej na jednym z koncertów tej trasy, ale o tym jeszcze cicho sza... W Polsce Artystka wystąpi 18 maja w Lublinie i 19 maja w Bielsku-Białej w ramach cyklu Marcina Kydryńskiego „Siesta w drodze”.



Deolinda: Outras Histórias
Najnowsza płyta Deolindy ukaże się za kilkanaście dni. To świetna wiadomość, bo ich muzyka dawno temu przypadła mi do gustu od pierwszego posłuchania. Nowy materiał jest nagrany w rozpoznawalnym stylu zespołu. Do nagrań zaproszono gości. W utworze Ornatos Violeta w duecie z Aną Bacalhau (wokalistką zespołu, znaną też z solowych dokonań) pojawił się Manel Cruz, natomiast w utworach Desavindos i A Velha e o DJ pojawia się Riot z Buraka Som Sistema. Udział w nagraniu płyty wzięła też Orquestra Sinfonietta de Lisboa, o której pisałem niedawno przy okazji koncertu z Carminho (tutaj). Jest już zaplanowana trasa koncertowa, może natkniecie się na jakiś występ zespołu podczas wojaży po Portugalii.



Gil do Carmo: A Uma Voz

Pierwsza od ośmiu lat płyta Artysty zawiera w całości autorski materiał z udziałem takich instrumentów, jak gitara portugalska, gitara akustyczna i akordeon. No i oczywiście wokal Gila do Carmo. Utwory zgromadzone na płycie nawiązują do fado, jazzu i world music. W zamyśle autora mają zabrać słuchacza w bardzo osobistą podróż i umożliwić jasne spojrzenie na świat i życie.






César Cardoso: Bottom Shelf
Siódmy album jazzmana z Leirii, utalentowanego saksofonisty, mentora i dyrektora artystycznego Orquestra Jazz de Leiria. Współpracuje z wieloma artystami nie tylko jazzowymi z Portugalii i świata. Na jego ostatniej płycie, Bottom Shelf, wystąpili także Bruno Santos (gitara), Demian Cabaud (kontrabas) i André Sousa Machado (perkusja). César Cardoso zagrał na saksofonie tenorowym i sopranowym. Jazz w najlepszym wydaniu.




Cristina Nóbrega: Ao Vivo no Chiado
To koncertowy album Artystki. Jest zapisem występu, który odbył się 29 sierpnia 2014 r. w ramach imprez Lisboa na Rua. Płyta ukazała się 17 grudnia ubiegłego roku. Cristina Nóbrega jest jednym z wazniejszych głosów fado, w 2009 r. zdobyła Prémio Amália w kategorii „Objawienie”. Nagrała do tej pory kilka płyt, koncertuje w kraju i za granicą.





Joana Andrade: Remédio Errado
Drugi po Será Que Será (2010) album wokalistki utrzymany konwencji rockowo-popowej. Na płycie znajdziemy muzykę do tańca w sam raz na szaloną noc, jak i bardziej spokojne ballady śpiewane po portugalsku. To zapis osobistych przeżyć piosenkarki, refleksji i doświadczeń zdobytych od czasu poprzedniej płyty.






 
Różni wykonawcy: Fado de Coimbra | Clássicos
Dziewiętnaście kompozycji reprezentujących styl fado z Coimbry, które mogą wykonywać tylko mężczyźni. Są tu utwory takich wykonawców, jak Augusto Hilário, António Menano, Edmundo Bettencourt, Artur i Carlos Paredes, José Afonso czy Adriano Correia de Oliveira. Doskonała pozycja dla fanów tej odmiany fado.





Carlos Araújo: Duo
Płyta, do której Carlos Araújo zaprosił takich muzyków, jak Luiz Caracol (znany m.in. z występów z Sarą Tavares), Fernando Nascimento, Sérgio Castro, António Pinto i Cláudio César Ribeiro. Ten Portugalski muzyk zaprasza nas na wycieczkę, podczas której prezentuje dźwięki luzofońskie, flamenco i manouche wytwarzane podczas „dialogów” gitar akustycznych. Wszystkie instrumenty były nagrywane jednocześnie podczas wspólnego grania w jednym pokoju, zmieniały się tylko lokalizacje – Porto, Lizbona, Hiszpania.




Ana Ritta: Doce Fado
Pierwszy singiel z tej płyty, A Nossa Guerra, doskonale odzwierciedla cały album. Kompozytorem utworu jest Jorge Fernando, a sama wokalistka, od lat obecna na portugalskiej scenie muzycznej, zaskakuje wyborem fado na repertuar i proponuje 11 nowych wersji fado w aranżacji André Ramosa i Tiago Simõe z towarzyszeniem gitary portugalskiej (Jose Manuel Neto), gitary klasycznej (André Ramos) i gitary basowej (José António).






Rui Veloso: O Melhor de Rui Veloso
Dwupłytowe wydawnictwo to zestaw the best of Artysty, na którym znalazły się dwie nowe kompozycje. Romeu e Juliana to utwór autorstwa João Monge i João Gila, natomiast Do Meu País,do którego Veloso sam napisał muzykę, jest hołdem dla przyjaciela z Mozambiku Eduardo Costley-White. Do smaczków płyty należy studyjne nagranie Nunca me esqueci de Ti, którego tej pory dostępne było jedynie to z zapisu koncertowego umieszczonego na płycie O Concerto Acústico (2003). Z kolei utwór Cine Felicidade wcześniej znalazł się jedynie na B-side singla Um Café e um Bagaço z 1981 r.



J.P. GIL E ANDRADE: Outro Tempo, José Afonso
Outro Tempo, José Afonso czyli Innym razem, José Afonso to jeden z projektów muzycznych José Pedro Gila i Emanuela de Andrade, w którym utwory Afonsa wykonywane są przez zespół-orkiestrę złożoną z kwartetu smyczkowego, fortepianu i głosu. José Afonso jest znany jako Zeca Afonso (zm. 1987), jest autorem m.in. utworu Grândola Vila Morena, od którego (pisząc w skrócie) rozpoczęła się Rewolucja Goździków w 1974 r.




Mariana Abrunheira: Cantar Paredes
Mariana Abrunheiro międzynarodowym słuchaczom znana może być z tego, że koncertowała i nagrywała z zespołem Madredeus. Ale do nazwisk, z którymi współpracowała Artystka należy dopisać też Carlosa do Carmo, Sarę Tavares, Amélię Muge, Rui Velosa, czy Paula de Carvalho. Głównym tematem płyty są kompozycje Carlosa Paredesa, wirtuoza gitary portugalskiej. Nagrano je bez gitary, w połączeniach głosowych i innych instrumentów, na których zagrali wybitni muzycy studyjni. Do płyty dołączono książkę, w której znalazły się teksty utworów, poezja i fotografie obrazujące i inspirowane muzyką z płyty.




Fernanda Moreira: Um Porto de Fado
Fernanda Moreira jest pieśniarką z Porto wykonującą fado. Jest to fado śpiewane z duszy, tak jak czuje Artystka. Tematem jest miłość, która nie jest łatwa, radość i smutek, życie.









Viviane: Confidências
Album zawiera największe przeboje z solowej kariery Viviane znanej z zespołu Entre Aspas. Jest podsumowaniem 25 lat jej działalności muzycznej i zawiera utwory z czterech płyt solowych, wśród których są perełki Fado do Beijo i Cantoras do Rádio. Solowa kariera wokalistki toczy się równolegle do tej w zespole, w którym przeważa repertuar popowo-rockowy. Na swoich solowych płytach i koncertach Viviane wykonuje repertuar w klimacie fado, piosenki francuskiej, manouche jazzu, bossa novy oraz muzyki latynoamerykańskiej.




Maria Anadon & Davide Zaccaria: (Re) cantos da Alma
Najnowszy album wokalistki Marii Andanon i wiolonczelisty, gitarzysty i autora piosenek Davide Zaccaria. Wśród autorów muzyki i słów są takie nazwiska jak Zeca Afonso, Sérgio Godinho, Chico Buarque, Florbela Espanca, João Gil, Amália Rodrigues i Carlos Gonçalves. Doskonała interpretacja na głos Marii Andanon oraz cztery wiolonczele i gitarę portugalską Davide Zaccaria, a także obój dają wspaniały efekt.



Fernando Carvalho: Amor de Papé
Czternasty album Gwinejczyka mieszkającego i tworzącego w Portugalii, o życiu, miłości i saudade. Różnorodność rytmów i melodii to cechy charakterystyczne twórczości Carvalho, w której słychać jego gwinejskie pochodzenie. W dwunastu premierowych utworach skomponowanych przez Carvalho wybrzmiewa tęsknota za Gwineą, jej kulturą, tradycjami i zwyczajami, ale także jej mieszkańcami i rodzina muzyka.





David Carreira: David Carreira | 3
Trzecia płyta dwudziestoczteroletniego piosenkarza pop, dance, hip hop i R&B, a także aktora, tancerza i modela. David Carreira jest też producentem i autorem tekstów swoich utworów – słowem cudowne dziecko... W Portugalii, ale także we Francji zrobił błyskotliwą karierę, a ostatnia płyta prawdopodobnie też przypadnie do gustu fanom tego rodzaju muzyki. W niektórych utworach na ostatniej płycie Carreirze towarzyszą Ana Free, C4Pedro i Plutónio.





Różni Artyści: Portugal tem Alma
Album składa się z dwóch płyt i jest kompilacją utworów wykonywanych przez wielkie głosy portugalskiej pieśni, od popu do fado. Wśród wymienionych na okładce Artystów widnieją Paulo de Carvalho, Rita Guerrera, José Cid, Luís Represas, André Indiana i in.






João Pedro Pais: Identidade
Muzyka João Pedro Pais jest charakterystyczna także na tym krążku, rozpoznawalna od pierwszych taktów i ciekawa brzmieniem. Album wyprodukował Luís Jardim, był nagrywany w Londynie i w Paço de Arcos niedaleko Lizbony. Pojawiają się na nim znane nazwiska, jak Keith Scott (gitara), Ian Thomas (perkusja), Rui Almeida (organy Hammonda). Luís Jardim zagrał na basie, pojawia się też Quarteto de Cordas Atlântico.





Júlio Resende: Fado & Further
Najnowsza płyta tego uzdolnionego pianisty to zarejestrowane występy, które odbyły się między 2014 a 2015 r., całkowicie na żywo i bez jakiejkolwiek obróbki studyjnej. Album składa się z dwóch części. W pierwszej słyszymy tylko fortepian, na którym muzyk wykonuje tradycyjne hiszpańskie motywy w swojej interpretacji. Część druga to utwory, do których wokalu użyczyła Sílvia Pérez Cruz.






Cristiana: Segredos
Pierwszy od siedmiu lat album Cristiany nagrany w stylu country-pop z charakterystycznym głosem wokalistki. Utwór Chegar ao Final promujący płytę ma być w zamyśle motywacją do podejmowania działań, realizacji marzeń i osiągania zamierzonych celów. To rozpoznawalny utwór, łatwo wpadający w ucho. Tytułowy utwór Segredos to soulowa ballada o namiętności i  miłości, sekretnej, która się jeszcze nie wydarzyła, ale jest w zasięgu marzeń.





Joana Amendoeira: Muito Depois
Szesnaście utworów na płycie to piękne melodie Fado Zeca z jednym z najciekawszych głosów fado Joany Amendoeiry. Doskonałe interpretacje wokalne i muzyczne zgromadzonego materiału nie pozostawiają miejsca na dodatkowe elementy, wszystko brzmi tak jak powinno, a słuchając płyty można się wygodnie rozsiąść w fotelu i delektować piękna muzyką i głosem.






Danças Ocultas: Amplitude
Płyta jest efektem dwuletniego projektu, który został sfinalizowany koncertami w dwóch ważnych dla portugalskiej muzyki obiektach – Casa da Música w Porto i Centro Cultural de Belém w Lizbonie. W koncertach z udziałem Orquestra Filarmonia das Beiras brali udział także inni goście, tacy jak Carminho, Dead Combo i Rodrigo Leão, a efektów współpracy, która prezentuje się niemal zjawiskowo, można posłuchać na płycie.



czwartek, 14 stycznia 2016

Mísia – „Para Amália”

Mísia jest Artystką o charakterystycznym i niemal od pierwszego usłyszenia rozpoznawalnym głosie. Na scenie jest od lat, wykonuje głównie fado, choć, jak sama o sobie mówi, jest anarchistką fado. Nie zawsze w jej wykonaniu jest to ten typowy gatunek, o którym myślimy mając na uwadze fado. Jej repertuar wykracza poza fado, zawiera m.in. covery znanych przebojów interpretowanych w konwencji fado, ale także bolera czy tanga. Nie zawsze też Artystka śpiewa po portugalsku – często również po francusku, hiszpańsku czy angielsku.
Pomysł projektu Para Amália zrodził się kilka lat temu, ale bardziej realnie ukształtował się w 2014 r. w Madrycie podczas spektaklu Tribute to Amália Rodrigues, w którym Mísia brała udział. Artystka niejednokrotnie wykonywała już utwory z repertuaru Amálii, więc ta płyta jest poniekąd ukoronowaniem dotychczasowych interpretacji. Jest jednocześnie hołdem złożonym w 15-rocznicę śmierci Amálii Rodrigues, bo dokładnie wtedy album się ukazał.


Na wydawnictwo składają się dwie płyty. Na pierwszej wokalistka śpiewa utwory z towarzyszeniem jedynie fortepianu, na którym gra Fabrizio Romano. Ich kompozytorami są Alain Oulman, Fontes Rocha, Carlos Gonçalves, Ferrer Trindade i Frederico Valério. Artyści nadają nowe brzmienie dobrze znanym nam utworom Amálii, niekoniecznie oczywiste i niekoniecznie w typowym klimacie fado.
Pierwszy utwór z płyty, Tive Um Coração, Predi-O był singlem promującym wydawnictwo. Do utworu powstał też teledysk, który zamieszczam poniżej. Na pierwszej płycie znalazł się duet z portugalskim aktorem Rogério Samora, znanym choćby z filmu Tysiąc i jedna noc Cz. 1, pokazywanego podczas ostatniego festiwalu Nowe Horyzonty. Aktor nie śpiewa lecz raczej recytuje obok wokalu Mísi w utworze Amor Sem Casa.
Drugi krążek to utwory śpiewane z towarzyszeniem gitary portugalskiej, na której gra Luis Guerreiro, i gitary basowej i klasycznej, na której zagrał Daniel Pinto. Wśród kompozytorów, których utwory znalazły się na płycie, są Márian Pacheco, Ricardo Borges de Sousa, Carlos Gonçalves, Arlindo De Carvalho, Alberto Janes, Carlos Cano, Fabrizio Romano i Raul Portela. Są tu aż dwa, moim zdaniem bardzo udane duety. Pierwszy z Marią Bethânia – to ciekawa kompozycja Amália Sempre E Agora ze słowami Amélii Muge (która w ubiegłym roku również przygotowała projekt muzyczny poświęcony Amálii Rodrigues, więcej tutaj). Maria Bethânia jest brazylijską wokalistką popową i siostrą Caetano Veloso. Artystki występowały już razem na scenie, tym razem połączyły siły nagrywając wspólnie utwór fado.
Drugi duet to Maria La Portugesa wykonany wspólnie z hiszpańską wokalistką Martirio, która w twórczości inspiruje się flamenco. Ich wspólny duet to kolejne na portugalskim rynku fado wykonanie popularnego przeboju Amálii Rodrigues, ale jakże udane, w doskonałej interpretacji i z nowym przekazem.

Portret Artystki autorstwa Marioli Landowskiej, który znalał się w książeczce dołączonej do albumu (źródło tutaj)
Na płycie znalazł się m.in. À Janela Do Meu Peito, do którego słowa i muzykę napisał Alberto Janes. Bardzo go lubię w różnych wykonaniach, m.in. Katii Guerreiro, André Baptisty czy oczywiście Amálii, teraz do tej grupy dołączyło wykonanie Mísi. Kolejny wyjątkowy utwór na płycie to Fado Amália, jeden z pierwszych usłyszanych przeze mnie utworów Amálii Rodrigues, z pierwszej jej płyty, jaką sobie kupiłem. Wykonanie Mísi też mi się podoba, pokazuje możliwości wokalne i talent Artystki, podobnie jak tradycyjny portugalski utwór Rosinha Da Serra d'Arga, wykonywany przez obie wokalistki.
Płyta Mísi ukazała się 30 października 2015 r. W Polsce nie można jej jeszcze kupić, ale być może Artystka przywiezie ją na swoje koncerty w Lublinie, które odbędą się 14 i 15 stycznia w tamtejszym Teatrze Starym. Ja płytę przywiozłem sobie z ostatniego wyjazdu do Lizbony i gorąco ją polecam – zarówno fanom Mísi jak i Amálii Rodrigues, ale także wielbicielom fado i portugalskiej muzyki. Ciekawostką jest książeczka dołączona do albumu – wśród kilku zamieszczonych w niej ilustracji znalazł się portret Mísi autorstwa malarki polskiego pochodzenia Marioli Landowskiej (o której pisałem już tutaj).

Mísia Para Amália
Warner 2015 



niedziela, 13 grudnia 2015

„Moura" – nowa płyta Any Moury

zdjęcie z okładki płyty (źródło zdjęcia tutaj)
27 listopada ukazał się nowy album Any Moury zatytułowany Moura – dokładnie tak jak nazwisko wokalistki, ale także tytuł utworu, który na płycie ma numer 13. Tytuł płyty odzwierciedla też poniekąd utwór numer jeden  Moura Encantada, który brzmi tak samo, jak nazwa istoty nadprzyrodzonej z bajek folkloru portugalskiego i galicyjskiego. Także okładka płyty, której autorem jest artysta o pseudonimie Ignasi, ma nawiązywać do transformacji i odkrywania na nowo. 
Na płycie w jej podstawowym wydaniu znalazło się trzynaście utworów, na wydaniu w edycji specjalnej FNAC znalazły się jeszcze dwa dodatkowe utwory, w tym jeden śpiewany w języku angielskim (ta wersja albumu dostępna jest na stronie fnac.pt). Wszystkie pozostałe utwory Ana Moura wykonuje w swoim ojczystym języku portugalskim (na poprzedniej płycie znalazły się trzy utwory śpiewane po angielsku, w tym piękny Dream of Fire, do którego Artystka sama napisała słowa i muzykę i której w nagraniu towarzyszył Herbie Hancock). Jest to szósty album Artystki. Poprzedni Desfado ukazał się w listopadzie 2012 r. i do tej pory pokrył się w pięciokrotnie platyną co daje najlepiej sprzedającą się płytę portugalskiego artysty w ostatnim dziesięcioleciu. Niby nie chodzi o liczby i pozycje na listach, a jednak dobrze wiedzieć, że ta wspaniała płyta spodobała się tak licznemu gronu odbiorców i jednocześnie postawiła Anę Mourę na czele portugalskich artystów. Być może podobny sukces powtórzy Moura – na razie już przed premierą płyta była złota, a kilka dni temu pokryła się platyną. Poza Portugalią płyta nie jest jeszcze dostępna – ma się to zmienić w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2016 roku. Do tego czasu będę już posiadaczem krążka wydanego w Portugalii, na razie jednak udało mi się posłuchać płyty dzięki uprzejmości pewnej osoby, za co serdecznie Jej dziękuję.

Wśród autorów piosenek z płyty Moura znaleźli się Carlos Tê (O Meu Amor Foi Para o Brasil), z którym Artystka współpracowała po raz pierwszy oraz Samuel Úria 
(Cantiga De Abrigo), o którym od czasów nagrywania Desfado mówiła, że jest wielkim fanem tego kompozytora. Inni muzycy, z którymi Ana współpracowała po raz pierwszy to Jorge Cruz (Dia Da Folga) z grupy Diabo na Cruz, Edu Mundo (Eu Entrego – piękny duet z Omarą Portundo) i Sara Tavares (którą osobiście też uwielbiam; Não Quero Nem Saber), która napisała muzykę do tekstu Kalafa Espalangi z grupy Buraka Som Sistema. Muzykę do tekstu autorstwa José Eduardo Agualusa pt. Moura napisał angolski artysta Toty Sa'Med. Wśród osób współpracujących przy płycie znalazły się takie, z którymi Ana Moura współpracowała przy różnych projektach od czasu Desfado, i których pojawienie się na tym krążku było jakby naturalną koleją rzeczy. Do tych Artystów należą Márcia Santos (znana po prostu jako Márcia  to ona jest autorką przeboju z Desfado pt. Até Ao Verão; tutaj napisała słowa i muzykę do Desamprao), Miguel Araújo Jorge (Fado Dançado), Pedro da Silva Martins, Luís José Martins (bracia, obaj z grupy Deolinda; pierwszy z nich napisał słowa, a drugi muzykę do Ai Eu) oraz Pedro Abrunhosa, który napisał dwie piosenki (Tens Os Olhos DeDeus i Agora É Que É). Oczywiście na płycie nie zabrakło tradycyjnego fado, reprezentowanego przez takich twórców, jak Manuela de Freitas (słowa utworu Moura Encantada do muzyki Fado Cravo) i Maria do Rosário Pedreira (słowa do Ninharia, utworu z muzyką Fado Carlos Da Maia).

Album Moura został wyprodukowany przez czterokrotnego zdobywcę Grammy, Kanadyjczyka Larry'ego Kleina, znanego ze współpracy z takimi legendami muzyki, jak Joni Mitchel (której utwór Ana Moura nagrała na poprzedniej płycie) czy Herbie Hancock (pojawił się na płycie Desfado 
– patrz wyżej). Ana Moura współpracowała już z producentem przy poprzednim krążku i nikogo nie zdziwiło, że Artyści postanowili kontynuować współpracę – w końcu efekt poprzedniej był powalający.

Wśród muzyków biorących udział w nagraniach także można wyliczyć całą plejadę światowych sław. Na gitarze basowej zagrał Dan Lutz (znany ze współpracy z Lizz Wright i Michaelem Bublé, na gitarach Dean Parks (nagrywał m.in. z Madonną, Steviem Wonderem, Eltonem Johnem czy Dianą Ross), na perkusji Pete Korpela (Robbie Williams, Melody Gardot), na klawiszach Pete Kuzma (Jill Scott, Lizz Wright) oraz dodatkowo na instrumentach perkusyjnych Vinnie Colaiuta (Frank Zappa, Sting).
Udział w nagraniu płyty wzięło też dwóch portugalskich muzyków, którzy regularnie występują z Aną na koncertach (towarzyszyli jej też na ubiegłorocznych występach w Polsce). Na gitarze portugalskiej zagrał Ângelo Freire, a na gitarze klasycznej Pedro Soares. Trzeba przyznać, że skład osób biorących udział w nagraniach brzmi imponująco, słychać to też na płycie. A trzeba jeszcze dodać, że za zmiksowanie nagrań odpowiedzialny był Tim Palmer, który wcześniej miksował nagrania U2, The Cure czy Arctic Monkeys. Album powstał w hollywoodzkim Henson Recording Studios oraz w The Village Studios w Los Angeles, gdzie nagrywają muzycy światowej sławy i najwyższej rangi.

Moura jest niejako kontynuacją Desfado. Oba albumy były nagrywane w USA, oba bardzo wykraczają poza fado jednocześnie nie gubiąc po drodze tego gatunku, a raczej głęboko czerpiąc z oryginalnego nurtu fado do nowoczesnych utworów. Na każdym z nich jest też miejsce na tradycyjne, poruszające i głębokie utwory fado, których Ana Moura jest niekwestionowaną mistrzynią (choć niektórzy, zarówno w Portugalii, jak i w Polsce, zarzucają jej, że nie wywodzi się ze środowiska fado, a tylko do niego niejako wstąpiła – jak widać nie ma to większego znaczenia, a tych zarzucających jest na szczęście mniej). DesfadoMoura pokazują jednak, że jej talent daleko wykracza poza ramy jednego gatunku i Artystka doskonale porusza się po różnych ścieżkach muzycznych kierunków, płynnie przechodząc z jednej do drugiej lub perfekcyjnie łącząc różne gatunki. Te dokonania są też doceniane poza Portugalią, o czym świadczy chociażby fakt, że udało jej się pozyskać tak znakomite nazwiska do stworzenia kolejnej już światowej płyty. Także to, że Desfado wydano na całym świecie, gdzie święciło znaczne sukcesy, zdobywając m.in. pierwsze miejsca na listach world music w USA, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. W jednym z wywiadów (cytowanym tutaj) Ana Moura mówiła, że nagrywając nową płytę nie chciała się powtarzać. Zależało jej na tym, by się rozwijać muzycznie i by było to słychać na nowym krążku. Chyba jej się to udało 
– poszła o krok dalej, na płycie pojawiły się nowe elementy, inaczej brzmią utwory. Pojawiły się organy Hammonda, których na poprzednich płytach nie było. W jednym z utworów wokalistka śpiewa, że fado można śpiewać i płakać, ale można też tańczyć. I taka jest ta płyta. A w jej centrum jest głos Any, mocny, charakterystyczny, trochę czarny, jakby z lekką rozpoznawalną chrypką, wokół którego wszystko jest zbudowane i zaaranżowane  muzyka, teksty, produkcja. Ana powiedziała też, że płyta odzwierciedla jej afrykańskie dziedzictwo (jej matka pochodzi z Angoli, na płycie znalazło się sporo akcentów afrykańskich – patrz wyżej). Płyta jest fantastyczną mieszanką różnych nurtów, a w centrum tego wszystkiego jest fado.

Ana Moura jest obecnie na wyżynach swojej kariery i mam nadzieję, że jeszcze długo tam pozostanie, sprzedała ponad 300 tysięcy płyt w Portugalii, co w tym kraju jest ogromnym osiągnięciem i zdobyła liczne nagrody, w tym dwie najważniejsze dla fado – Prémio Amália (o jednej z nich pisałem tutaj).
Być może moje zachwyty nie są obiektywne, ale Ana Moura należy do czołówki moich ulubionych portugalskich wokalistek, której dokonania podobają mi się niemal bez wyjątku, także ostatnia płyta bardzo przypadła mi do gustu – nie pozostaje mi nic innego, niż zachwalać i polecać :)

W wielu wywiadach pytano Anę Mourę o presję, jaką musi odczuwać po sukcesie Desfado, o to że nowa płyta musi być przynajmniej tak samo dobra, a sama wokalistka konkurencyjna na rozwijającym się rynku fado. Ana odpowiadała że oczywiście cieszy się z sukcesów poprzedniej płyty, popularności na listach przebojów i sprzedaży i tak samo będzie się cieszyć z sukcesów Moury. Nie jest to jednak jej priorytetem, bo tworzy muzykę taką jaką czuje i która jest gdzieś w niej, a jednocześnie stara się, by była na wysokim poziomie i satysfakcją jest to, że tak wielu ludzi to docenia i czuje podobnie jak ona i identyfikuje się z tym, co chce przekazać swoimi utworami. A czy płyta powtórzy sukces Desfado przekonamy się za jakiś czas, na razie wszystko wskazuje na to, że tak. Tymczasem dla nas słuchaczy ważne jest to,czy nam się płyta podoba, i czy chcemy by nam towarzyszyła w codziennych muzycznych podróżach. Ja chcę. Liczę też, że w końcu uda mi się pójść na koncert Any Moury, i że nowy materiał na żywo będzie brzmiał tak samo dobrze jak na płycie (trasa koncertowa Artystki dostępna jest na jej stronie internetowej tutaj, na razie jednak nie ma na niej żadnego polskiego miasta). 


Ana Moura Moura
Universal Music Portugal 2015


Poniższy utwór, Dia De Folga, był pierwszym singlem z płyty Moura.



Ana Moura (źródło zdjęcia tutaj)
Okładka płyty Moura autorstwa Ignasi