Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fado. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fado. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 kwietnia 2018

Spotkanie z Portugalią – piękna Madera i fado Kingi Rataj


Szanowni sympatycy My Lisbon Story i Portugalii. Jak obiecaliśmy w poprzednim poście, ogłaszamy oficjalnie naszą pierwszą imprezę. Będzie to wieczór pod hasłem „Spotkanie z Portugalią”, który będzie się składał z dwóch części. W pierwszej z nich miłośniczka Portugalii Justyna Kłaczany opowie o tym, co urzekło ją w tak pięknym zakątku świata, jakim jest wiecznie zielona wyspa Madera. Justyna miała okazję trochę tam pomieszkać, a w Gliwicach podzieli się z Wami wrażeniami ze swoich pobytów na Maderze i odpowie na różne ciekawe pytania. Na przykład co łączy wyspę z piłką nożną, jak smakuje poncha, albo dlaczego warto wędrować wzdłuż levady. A może chcecie się dowiedzieć, jak obchodzi się początek wiosny i karnawał, albo czy Madera jest wyspą dla fanów adrenaliny? Na te pytania i wiele innych odpowiedzi padną już 26 kwietnia 2018 r.

W drugiej części wieczoru wystąpi Kinga Rataj, która za pomocą bardzo emocjonalnej muzyki, jaką jest fado, a o czym nie trzeba Wam chyba mówić, przeniesie nas do Lizbony, stolicy tego gatunku, gdzie rozbrzmiewa ono co noc w tawernach, domach fado i na ulicach.


Kinga Rataj, fot. Małgorzata Lebda
Kinga Rataj jest wyjątkową wokalistką, która polskiej (i nie tylko) publiczności przybliża tę niezwykłą muzykę. Artystka jest laureatką Grand Prix 42. Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, na tymże festiwalu otrzymała też nagrodę prezesa TVP za najciekawszy debiut. Potem występowała na 11. Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Artystycznej w Rybniku OFPA oraz na 2. Festiwalu Twórczości Marka Grechuty – Korowód. Na obu zdobywała pierwsze nagrody. Ma za sobą udział w festiwalach zagranicznych oraz występy u boku Anny Marii Jopek, Grzegorza Turnaua czy João de Sousy. Doskonale opanowała język portugalski, w którym śpiewa fado – do tego stopnia, że Portugalczycy biorą ją za swoją rodzimą piosenkarkę.

Obecnie Kinga Rataj pracuje nad koncertem polskim, którego repertuar znajdzie się też na debiutanckiej płycie Artystki. Jej premiera planowana jest wiosną tego roku.

O jednym z koncertów Kingi Rataj pisałem już na blogu (tutaj). Jestem bardzo szczęśliwy, że Artystka zgodziła się zaśpiewać podczas imprezy inaugurującej nasze Stowarzyszenie.

To jeszcze nie koniec atrakcji tego wieczoru. Otóż o kubki smakowe naszych gości zadba firma A Mesa (www.amesa.pl – kodu zniżkowego na zamówienia w sklepie szukajcie na naszym profilu facebookowym), której przedstawiciele będą nas częstować portugalską kawą, herbatą z Madery oraz pysznym Vinho Verde.

Spotkanie odbędzie się w Gliwicach w bardzo gościnnym Klubie Pracowników Politechniki Śląskiej przy ul. Banacha 3. Klub jest współorganizatorem naszego spotkania – odbędzie się ono w ramach cyklicznie organizowanych tam spotkań pod nazwą „Klub Podróżnika”. Współorganizatorem wydarzenia jest też Biblioteka Główna Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Miejsce: Klub Pracowników Politechniki Śląskiej, Gliwice,ul. Banacha 3
Czas: 26 kwietnia 2018, godz. 18.00
Zaśpiewa: Kinga Rataj – polska wokalistka fado o nietuzinkowym głosie i olbrzymim talencie (jej profil na Facebooku tutaj)
O Maderze opowie: Justyna Kłaczany – miłośniczka Portugalii, anglistka, politolog, okresowa mieszkanka Madery, którą nazywa swym miejscem na ziemi
Sponsor poczęstunku: A Mesa – portugalskie produkty na polskim stole (www.amesa.pl)
Organizatorzy: Stowarzyszenie Miłośników Portugalii „My Lisbon Story”, Klub Pracowników Politechniki Śląskiej w Gliwicach, Biblioteka Główna Politechniki Śląskiej w Gliwicach

Wstęp wolny!!

Zdjęcia Madery ze zbiorów Justyny Kłaczany, zdjęcie Kingi Rataj na plakacie Arkadiusz Kikulski

Justyna Kłaczany i Madera

Madera


niedziela, 4 marca 2018

Cuca Roseta dała świetny koncert w Zabrzu (3.03.2018)

Wczoraj w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca zaśpiewała Cuca Roseta. I zrobiła to wspaniale, oczarowując zgromadzoną publiczność. Wychodząc z koncertu słyszałem rozmowy, że ludzie spodziewali się tylko smutnej muzyki, po której będą zalewać się łzami, tymczasem fado potrafi też rozweselić. Trafne spostrzeżenia, które dla stałych bywalców koncertów fado nie są nowością.
Koncert rozpoczął się od zapowiedzi Marcina Kydryńskiego, który wspominał sytuację, gdy pierwszy raz usłyszał Cukę Rosetę w lizbońskim Clube de Fado kilka ładnych lat temu, i gdy się nią wówczas zachwycił a potem zaprosił na Siesta Festival. Powiedział też o zaobserwowanej sytuacji, że fado ma się bardzo dobrze w Polsce, a Portugalię i nasz kraj połączył pod tym względem pewnego rodzaju most… No cóż, coś w tym jest i oby tych koncertów było jeszcze więcej.
Cuca Roseta koncertem w Zabrzu promowała swoją ostatnią płytę, wydaną w listopadzie ubiegłego roku Luz, a przynajmniej tak koncert był zapowiadany. Jednak większość wykonanych tego wieczoru utworów pochodziła z wcześniejszych płyt Artystki, głównie z pierwszej. Przypomnijmy, że przed Luz wydała ona płyty Cuca Roseta (2011), Raiz (2013) i Riû (2015).
Zabrzański koncert rozpoczął się od Rua do Capelão, który znalazł się na debiutanckiej płycie Cuca Roseta. Już po nim Artystka zebrała gromkie brawa. Z tej samej płyty był drugi utwór, Lisboa a Namorar. Kolejnym fado był Quero z ostatniej płyty, który bardzo dobrze zabrzmiał w wersji na żywo. Havemos de Ir a Viana to znany utwór Amálii Rodrigues, który nawiązuje do miejscowości Viana do Castelo na północy Portugalii. Nie słyszałem go wcześniej w tym wykonaniu, tymczasem wyszło świetnie. Podobnie jak inny utwór legendy fado, który pojawił się tego wieczoru, a mianowicie Barco Negro. Przyznaję, że Cuca obroniła swoją wersję. Podobnie było w przypadku pięknego Lagrima. Zachwyt wzbudziło też wykonanie Maria Lisboa. Z utworów Amálii Rodrigues pojawiła się jeszcze jedna perełka – Estranha Forma de Vida. Wykonanie Cuki było magiczne.
Z debiutanckiej płyty Cuca zaśpiewała jeszcze bardzo udane Soudades do Brasil Em Portugal, które porwało publiczność, piękne Ave Maria Fadista i Nos Teus Braços oraz Marche de Santo António, do którego Cuca sama napisała tekst. Artystka zresztą bardzo często sama pisze i komponuje, płyta Raiz zawiera wyłącznie jej teksty i kompozycje. Z płyty tej mogliśmy usłyszeć Fado do Contra (poniżej znajdziecie nagranie tego utworu z koncertu) i Marcha da Esperança, natomiast z płyty RiûAmor Ladrão. Na scenie Artystce towarzyszyli muzycy Pedro Viana (gitara portugalska), Bernardo Viana (gitara akustyczna) i Frederico Gato (gitara basowa).

To był bardzo udany koncert, myślę, że Artystka też była zadowolona, zwłaszcza że zabrzańska publiczność (choć słuchacze na widowni przyjechali tak naprawdę z całej Polski), zgotowała jej owację na stojąco, po której siłą rzeczy musiały nastąpić bisy. Przed koncertem Cuca udzieliła na scenie wywiadu lokalnej telewizji, który być może uda się odnaleźć w sieci. 

Cuca Roseta: Fado do Contra

Pedro Viana, Cuca Roseta, Bernardo Viana i Frederico Gato

Przed koncertem Cuca Roseta udzieliła wywiadu lokalnej telewizji

poniedziałek, 19 lutego 2018

Ana Moura zaśpiewała w Katowicach (17 lutego 2018 r.)

fot. Izabela Furgoł-Wala

Kilkakrotnie opisywałem już koncerty Any Moury, na których byłem. Pierwszy raz było to w Wiedniu (zob. tutaj), potem w Bielsku-Białej (zob. tutaj) i we Wrocławiu (zob. tutaj). Tym razem Artystka wystąpiła w najlepszej sali koncertowej w Polsce, a może i w Europie – w katowickiej siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Tematem przewodnim koncertu była płyta Moura, która ukazała się 27 listopada 2015 roku (zob. tutaj). Wśród utworów mogliśmy jednak usłyszeć kilka tematów z poprzednich płyt artystki a także te, które zostały nagrane na inne płyty. Takim utworem jest fenomenalne Maldição, które w wersji koncertowej jest numerem popisowym Any, a wykonuje je ona tak genialnie, z głębi duszy, że ciarki przechodzą po ciele. Towarzysząca temu jedynie gitara portugalska w wykonaniu Ângelo Freire, który również wzbudził entuzjazm publiczności, jeszcze dobitniej oddawała podniosłość utworu. Valentim to z kolei utwór żywiołowy, przy którym można tańczyć, i w którym udziela się publiczność. Zresztą przy jego rytmach trudno siedzieć spokojnie. Oba fado znalazły się ostatnio na płycie Any Best of wydanej w listopadzie ubiegłego roku. Na tej samej płycie jest też utwór Loucura (w wersji koncertowej), który do tej pory w wykonaniu Any można było znaleźć jedynie na płycie DVD z Coliseu z 2008 roku. Artystka wykonuje Loucurę zazwyczaj na bis, z towarzyszeniem gitar, i jest to kolejna uczta fado. Ana śpiewa to genialnie, a cała sala głęboko przeżywa utwór razem z nią. 
Jeśli jesteśmy przy publiczności, trzeba przyznać, że ta katowicka przyjęła Anę Mourę bardzo dobrze. Oklaski po każdym utworze trwały zdecydowanie dłużej niż zazwyczaj obserwuję na koncertach, co chyba dostrzegła i Artystka, a cały koncert zakończył się oczywiście owacją na stojąco. Liczę na to, że jeszcze nie raz Ana powróci do Katowic…
Artystce od lat towarzyszy ten sam skład muzyków. Wspomniany już Ângelo Freire grał na gitarze portugalskiej i zebrał najwięcej braw w trakcie prezentacji zespołu. Na gitarze klasycznej grał Pedro Soares, a na basowej André Moreira. Na perkusji zagrał Mario Costa, a na klawiszach João Gomes. Panowie mieli zresztą swoją chwilę, podczas której mogli zagrać solówki – Ana w tym czasie zrobiła sobie krótką przerwę na zmianę kreacji.
Oprócz koncertu w Katowicach, który odbył się 17 lutego, Ana wystąpiła też dzień później we Wrocławiu w Imparcie w ramach Ethno Jazz Festivalu. Z tego co czytałem na Facebooku, też było magicznie J.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Aldina Duarte − „Quando Se Ama Loucamente”

Aldina Duarte zawsze była dla mnie wyjątkową Artystką, mimo iż jeszcze, nadal, nie słyszałem jej na żywo. Mam jednak głęboką nadzieję, że to się niedługo zmieni. Tymczasem od kilkunastu tygodni rozkoszuję się jej nową płytą, którą i Wam polecam. Warto po nią sięgnąć, bo Aldina Duarte reprezentuje fado w jego najczystszej postaci. Tak mi się przynajmniej wydaje. Już sam fakt, że oprócz jej głosu na płycie Quando Se Ama Loucamente występują tylko gitara akustyczna i gitara portugalska za tym przemawiają.

Jak mówi Aldina Duarte, nicią przewodnią płyty stał się utwór tytułowy Quando se ama Loucamente (co znaczy mniej więcej „Kiedy kochasz do szaleństwa”), który podesłał jej autor Manuel Cruz (słowa i muzyka). Od tego się zaczęło, od tego zaczęła się snuć fabuła płyty, którą otwierają dźwięki pozytywki występujące w utworze Conto de fadas z muzyką Armando Machado i słowami Aldiny Duarte. Do najpiękniejszych utworów na płycie należy Refúgio, utwór, który powstał 40 lat temu napisany przez José Ferreira, a któremu teraz Aldina nadała nowy kształt. Zachwyca utwór Uma Graça Antiga, a jeszcze bardziej Fora Do Mundo z muzyką Miguela Ramosa. Beijo Enganador, czyli Fado Cravo niezmiennie kojarzy mi się ze znanym z różnych wykonań równie pięknym Maldição. W romantycznym Senhora dos Meus Passos oprócz charakterystycznego głosu Aldiny pięknie brzmi gitara portugalska, a utwór Anjo Azul przywodzi na myśl wspaniałe wyznanie miłosne.

Album kończy się wierszem recytowanym przez João Barrento, którego autorką jest Maria Gabriela LLonsol – inspiracja, a może motyw przewodni dla całego albumu dla Aldiny Duarte. Zresztą na ostatniej stronie okładki czytamy: Tributo a Maria Gabriela LLansol.

Aldina jest tutaj autorką tekstów większości utworów na płycie. Wyjątkami są Beijo Enganador (Maria do Rosário Pedreira) i Quando Se Ama Loucamente (Manel Cruz). To nazwiska powtarzające się w działalności muzycznej Aldiny Duarte i pojawiające się też na poprzednich płytach. Tak jak nazwisko producenta Pedro Gonçalvesa, który produkował też poprzedni album Romance (s). Niezmienni są też towarzyszący na płycie muzycy Paulo Parreira (gitara portugalska) i Rogério Ferreira.


Płyta jest zapisem tego, kto celebruje życie po zakończeniu żałoby po miłości, która zakończyła się przypadkową śmiercią, nagłą, podczas namiętności. Kogoś, kogo ponadto uratowała wspólnota obcych. Fado tej osoby, czyli naszej Aldiny Duarte, jest dla niej świadkiem tego, kim ona tak naprawdę jest, nawet jeśli nikt inny w ten sposób nie widzi jej w tych utworach. To wszystko wypływa z szóstej płyty Aldiny i to wszystko na tej płycie słychać, zwłaszcza jeśli się wie, co można usłyszeć. A wiemy o tym, bo tak mówiła o płycie, jej inspiracji i tym czym ona jest sama autorka.
Album jest genialny, polecam. Jest dostępny m.in. na Spotify. 

Aldina Duarte
Quando Se Ama Loucamente
2017







środa, 20 grudnia 2017

Konkurs świąteczno-noworoczny

Mam dla Was konkurs, powiedzmy że świąteczno-noworoczny. Dawno żadnego konkursu nie było, a w domu odkryłem zapasy, które postanowiłem przeznaczyć na nagrody w tym konkursie. Pierwszą będzie książka Historia fado, której autorem jest Rui Vieira Nery, i o której pisałem tutaj. Drugą nagrodą będzie natomiast film Wima Wendersa Lisbon Story na DVD, który jeszcze nie doczekał się porządnej recenzji na tym blogu, jednak wzmiankę o nim znajdziecie w dziale Filmy.
Ponieważ jestem zżyty z przedmiotami, które są nagrodami w konkursie (mimo że mam swoje egzemplarze), postanowiłem, że nie będzie łatwo ich zdobyć. Chociaż trudne to też nie będzie :-)

A oto zasady konkursu. Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy polubić profil My Lisbon Story na Facebooku, a następnie przesłać za pomocą tamtejszej skrzynki (Messengera) lub na adres mylisbonstory.blog@gmail.com zdjęcie z Portugalii lub w jakikolwiek sposób nawiązujące do Portugalii i wyrazić zgodę na opublikowanie go na wymienionym wyżej profilu na Facebooku. Czas na ich przesyłanie macie do 15 stycznia 2018 roku. Po tym okresie udostępnię te zdjęcia na Facebooku, w przypadkowej kolejności i bez podpisów, w jednym poście. Głosowanie potrwa tydzień. Wygrają autorzy, których zdjęcia będą miały najwięcej polubień. Pierwszą nagrodą jest książka, drugą film. Gotowi? Już od teraz czekam na Wasze zdjęcia. Jeszcze jedna zasada: ważne, byście to Wy byli autorami zdjęć. Zapraszam!

poniedziałek, 27 listopada 2017

Mój koncertowy listopad w Lizbonie

Miguel Araujo i Ana Moura (źródło zdjęcia tutaj)
Listopad to był dla mnie bardzo koncertowy czas, zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę portugalską. Jedną trzecią tego miesiąca spędziłem w Lizbonie i akurat podczas mojej obecności odbywało się mnóstwo koncertów, które mnie interesowały. Do tego stopnia było ich dużo, że nie na wszystkie mogłem iść. Bo np. koncerty Teresy Salgueiro, Tito Parisa i kogoś tam jeszcze pokrywały się czasowo z koncertem Carlosa do Carmo i Raquel Tavares, w którym udział był dla mnie bezdyskusyjny. Wybrałem jeszcze kilka i z udziału w nich jestem w większości zadowolony. Piszę, że w większości, bo w przypadku jednego z nich było trochę zgrzytów, o czym za chwilę.
Napiszę jeszcze o mnich odczuciach niekoniecznie muzycznych, jeśli chodzi o występy muzyczne w Lizbonie, przynajmniej na przykładzie tych wydarzeń, w których brałem udział. Przede wszystkim prawie zawsze zaczynają się z opóźnieniem, i to niekoniecznie 10–15 minutowym, w czym rekord pobili organizatorzy Gali Fado (o której poniżej) – impreza zaczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem (o godzinie 15.00, która widniała na biletach, zaczęto dopiero wpuszczać gości na widownię!). Drugą rzeczą, która trochę mnie raziła, było to, jak ludzie się ubierali na koncerty czy na galę (!) – jakieś zwykłe „łachy”, które nie przystawały do rangi wydarzeń. Może za często chodzę do NOSPR-u, ale raziło mnie to bardzo. Nieco lepiej było jedynie na koncercie Pedro Jóia Trio w CCB, gdzie były i marynarki, i koszule, i nawet suknie. Szczytem wszystkiego był jednak popcorn sprzedawany przez obnośnych handlarzy przed koncertem Carlosa do Carmo i Raquel Tavares. Panowie z popcornem i innymi specjałami przechadzali się między mega wąskimi rzędami siedzeń i nawoływali do kupna. Chętnych było wielu. Nie wiem, jakim cudem organizatorzy zgadzają się na takie rzeczy. Ale dość narzekań.
António Zambujo, Ana Moura, Miguel Araujo, Kappas, Ana Bacalhau, João Só
i muzycy grający podczas koncertu (fot. Krzysztof Rosenberger)
Pierwszym koncertem, na którym byłem, był ten Miguela Araújo – 11 listopada w Coliseu. Pierwszy raz byłem w tej sali, dlatego kupując bilety miejsca wybierałem w ciemno. Niby było blisko sceny, ale z bardzo złą widocznością, co widać na zdjęciach i nagraniach. Ale sam koncert, który rozpoczął się o 22.00 (nie licząc opóźnienia), był fantastyczny. Pierwszy raz słyszałem tego Artystę na żywo w czerwcu (o czym wspominałem tutaj) i już wówczas zrobił na mnie wrażenie. Teraz było jeszcze lepiej. Ponadto byli zaproszeni goście. W pierwszej części Artysta zaprezentował utwory z ostatniej płyty Giesta z towarzyszeniem muzyków, z którymi gra na co dzień, natomiast w drugiej odsłonie pojawili się dodatkowo muzycy z instrumentami dętymi, starszy materiał i zaproszeni goście. Było ich aż czworo. Nie znałem dotąd João Só i pewnie nie zapamiętam go na dłużej, chociaż wspólne wykonanie piosenki z gospodarzem wieczoru mi się podobało. Z Aną Mourą, którą pierwszy raz słyszałem na żywo w Portugalii, zaśpiewał genialne Fado Dancado. Utwór pochodzi z płyty Moura, ale Miguel jest jego współautorem. Jak im wyszło możecie posłuchać na filmiku poniżej. Kolejną zaproszoną Artystką była Ana Bacalhau, którą słyszałem na żywo po raz pierwszy w ogóle, i która właśnie wydała solową płytę (pisałem o tym tutaj). Miguel Araújo napisał na nią piosenkę Ciúme i właśnie ona zabrzmiała na koncercie. Ten duet też mi się podobał. 
Miguel Araujo i Ana Bacalhau (źródło zdjęcia tutaj)
Ostatnim zapowiedzianym gościem był zespół Kappas, o którym wcześniej nie słyszałem. Na scenę weszli starsi panowie i wspólnie z muzykami gospodarza wykonali utwór House of the Rising Sun. Wzbudzili niesamowity entuzjazm wśród publiczności. Tutaj możecie zobaczyć ich wspólny występ, który miał miejsce kilka dni wcześniej w Porto. Zapowiedzianych gości było czworo, tymczasem na bis wyszedł jeszcze António Zambujo. Jakież było moje zaskoczenie. Artyści wykonali wspólnie jedną piosenkę Miguela Araújo oraz Pica do 7 Antónia. Wyszło cudnie. W kolejnym bisie wystąpili jeszcze wszyscy artyści, którzy pojawili się tego wieczoru. Gdy koncert się skończył, było całkiem blisko godz. 1.00.

Miguel Araujo i Kappas

Miguel Araujo

Miguel Araujo i Ana Moura

Helder Moutinho podczas Gali de Fado d'a Voz do Operario (źródło zdjęcia tutaj)
12 listopada o godz. 15.00 miała się rozpocząć 1. Gala de Fado d'A Voz do Operário. Jak już pisałem, rozpoczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem. I to nie było jedyne przewinienie operatorów, którzy przybyłą widownię zaczęli wpuszczać do sali widowiskowej (impreza odbywała się w budynku przy Rua da Voz do Operário pod nr. 13) dopiero po godz. 15.00. Były też olbrzymie problemy z dźwiękiem i naprawdę współczuję wykonawcom, którzy występowali jako pierwsi (później Artystom przekazywano mikrofon prowadzących). Samo prowadzenie imprezy i stroje męskich prowadzących, które nijak się miały do galowej sukni pani prowadzącej, też pozostawiały wiele do życzenia. Niestety nie wytrzymałem do końca gali. A szkoda, bo to mogła być wspaniała impreza.

Obraz inspirowany Marią da Nazare,
będący jednocześnie inspiracją dla wzoru wręczanej
statuetki (źródło zdjęcia tutaj)
Przyznawano na niej nagrody twórcom fado, jednak nagrodzonych wybierali pracownicy tej branży muzycznej a nie np. krytycy. Nagrodę specjalną odebrała Maria da Nazaré, która przy okazji była inspiracją dla twórców statuetki (na zdjęciu). Podobało mi się jak śpiewała, zawsze zresztą chciałem usłyszeć ją na żywo. Nagrodę w kategorii „Popular” odebrał José António Garcia – jak się zaprezentował możecie zobaczyć i usłyszeć na filmiku. Nagrody w kategorii „Objawienie” odebrali Beatriz Felizardo i Pedro Junot. Oboje byli nieźli, chociaż Beatriz występowała jako pierwsza i problemy z dźwiękiem były jeszcze ogromne. Szkoda, bo dla niej pewnie to było ważne wydarzenie. Ale być może niedługo usłyszymy o obojgu Artystach więcej. Wśród nagrodzonych byli też Mestre António Parreira i Vital d’Assunçao (w kategorii „Kompozytor”), Anita Guerreiro („Prémio Lisboa”), Mário Raínho i Fernando Campos de Castro („Prémio Poesia e Literatura”), Maria Amélia Proença i António Rocha (w kategorii „Kariera”), Grupo Sportivo Adicense („Prémio Divulgação”) oraz Carlos do Carmo („Prémio Solidariedade”). Carlosa do Carmo nie widziałem wśród gości, którzy pojawiali się później na scenie. Pomiędzy przyznawaniem nagród i występami nagrodzonych były też występy zaproszonych fadistów: Ana Maurício, António Pinto Basto, Augusto Ramos, Cidália Moreira, Conceiçao Ribeiro, Emma, Fernando Santos, Filipe Duarte, Hélder Moutinho, Jorge Baptista da Silva, Luís Matos i Vanessa Alves. Nie pamiętam już kto w jakiej kolejności występował, ani kto podobał mi się najbardziej, bo przyznam się, że oprócz Filipe Duarte i Héldera Moutinho nie znałem wcześniej tych Artystów. Wiem że wrażenie zrobiła na mnie Vanessa Alves i Conceiçao Ribeiro. Solistom na scenie towarzyszyli muzycy, naprzemiennie: António Parreira i Manuel Gomes, Fernando Gomes i Guilherme Carvalhais oraz Fernando Costa i Nuno Lourenço. Galę prowadzili Diamantina (ta ładnie ubrana) oraz José Nobre i Vítor de Sousa (ubrani niezbyt stosownie do okoliczności). Była to pierwsza gala i wierzę, że za rok organizatorzy, już z pewnym doświadczeniem, spiszą się znacznie lepiej. Tego im życzę, bo impreza ta naprawdę miała potencjał i zapowiadała się na ważne wydarzenie.

José António Garcia

Bernardo Viana podczas koncertu o Fado Acontece (grał także w zespole Raquel Tavares
na koncercie w Campo Pequenio; fot. Krzysztof Rosenberger)
O koncercie O Fado Acontece, podczas którego zaprezentowało się 10 fadystów i podczas którego zbierano fundusze na wspieranie projektów w zakresie edukacji i współpracy rozwojowej Portugalii i Mozambiku, pisałem już tutaj, zapraszam więc do oddzielnej luktury.


Pedro Jóia Trio (João Frade, Pedro Jóia i Norton Daiello) i Mariza (źródło zdjęcia tutaj)
Następnego dnia, 15 listopada o godz. 21.30 w Centro Cultural de Belém, odbył się koncert Pedro Jóia Trio, na który zaproszona została Mariza. To cykl koncertów, na który Pedro Jóia zaprasza różnych artystów. Od 2012 r. Pedro jest kierownikiem zespołu Marizy, gdzie gra na gitarze akustycznej, zajmuje się też własnym projektem właśnie pod nazwą Pedro Jóia Trio. Koncert składał się z gitarowych kompozycji, wśród których było sporo kawałków Paco de Lucíi, którego Pedro jest chyba fanem. W końcowej części koncertu na scenę weszła Mariza, która, jak zapowiedział gospodarz wieczoru, dzień wcześniej wróciła z tournée po Stanach Zjednoczonych. Nie znam pierwszej piosenki, którą wykonała. Potem była z gracją zaśpiewana Capriciosa, jak zawsze piękne Meu Fado i na koniec Adeus, które bardzo lubię. Nie obyło się bez bisu, w którym Mariza zaśpiewała kolejną piosenkę, której nie znam. Być może to utwory z nowej płyty, która chyba niedługo, ale trochę dalekie były od fado, aczkolwiek bardzo piękne. Może ktoś z Was był i słyszał? Koncert był świetny, a Grande Auditorio w CCB to jedna z lepszych lizbońskich sal koncertowych, takie jest przynajmniej moje wrażenie.


Mariza, João Frade, Pedro Jóia i Norton Daiello (źródło zdjęcia tutaj)
Ostatni biletowany koncert, na jakim byłem w listopadzie w Lizbonie to wspólny występ Carlosa Do Carmo i Raquel Tavares w Campo Pequenio (od razu zaznaczę, że to najbardziej niewygodna sala, w jakiej byłem na koncercie – na plecach czułem przez cały koncert czyjeś nogi, moje chyba też komuś z przodu przeszkadzały). Obojga Artystów po raz pierwszy słyszałem na żywo i oboje byli wspaniali. Na Carlosa do Carmo cieszyłem się najbardziej z całej tej listy Artystów, bo wiadomo że nie koncertuje on już tak często i trafić na jego występ wcale nie jest tak łatwo. Jakaż więc była moja radość, gdy okazało się, że zaśpiewa w Lizbonie wtedy, gdy ja tam jeszcze będę. I do tego z Raquel Tavares. Pomijając kwestie organizacyjne, było nieziemsko, dwa wspaniałe głosy na jednej scenie!

Carlos do Carmo & Raquel Tavares (źródło zdjęcia tutaj)
Najpierw na scenę weszli muzycy obojga Artystów, potem Raquel i na końcu Carlos do Carmo. Rozpoczęli od nagranego niegdyś wspólnie na płytę tego ostatniego utworu O Que Sobrou de um Queixume i od razu wypadli genialnie. Może to zresztą magia tego duetu. Później Artyści naprzemiennie wykonywali po dwa utwory. Carlos do Carmo śpiewał głównie największe przeboje; zresztą, co w jego dorobku nie było przebojem. Były więc m.in. Bairro Alto, Um Homem na Cidade,Os Putos czy Fado da Saudade. Nie zabrakło też Gaivoty i Canoas do Tejo, natomiast Lisboa, Menina e Moça Artyści wykonali wspólnie na bis. Raquel Tavares wykonywała natomiast utwory ze swojej płyty Raquel. Były więc nastrojowe Deste-me um Beijo e Vivi, Não Me Esperes de Volta czy Regras De Sensatez jak i bardziej żywiołowe Limão, Tradição, Rapaz Da Camisola Verde czy Gostar De Quem Gosta de Nós. Nie zabrakło też oczywiście ostatniego przeboju Meu Amor De Longe. Nie muszę chyba dodawać, że większość utworów obu Artystów publiczność śpiewała razem z nimi. Pomiędzy wykonaniami Artyści prowadzili ożywione rozmowy, których niestety nie rozumiałem, były tam jednak m.in. przekomarzania, w których Raquel namawiała Carlosa do śpiewania popu czy rocka. Był to niezwykle udany koncert, który w 100% spełnił moje oczekiwania. Zazdrośćcie mi, że Was tam nie było :-)

Carlos do Carmo, Raquel Tavares i towarzyszący im muzycy (źródło zdjęcia tutaj)




środa, 22 listopada 2017

O Fado Acontece - 14 listopada 2017 r. w Lizbonie

André Gago i Fernanda Freitas
O Fado Acontece to koncert charytatywny organizowany przez fundację Aid Global. 14 listopada 2017 roku odbyła się jego dziesiąta edycja. Oprócz koncertu fado, w którym biorą udział wybitne osobistości wykonujące ten gatunek, tego wieczoru sprzedawane są książki oraz inne produkty, a dochód z całej imprezy jest przeznaczony na wspieranie projektów w zakresie edukacji i współpracy rozwojowej Portugalii i Mozambiku. Koncerty każdego roku odbywają się w Cinema São Jorge mieszczącym się przy Avenida da Liberdade.
Tegoroczna edycja odbywała się w czasie mojego pobytu w Portugalii, nie mogłem sobie więc odmówić udziału w niej, zwłaszcza że bilety kosztowały tylko 10 € (12 w dniu koncertu). Podobały mi się właściwie wszystkie występy, chociaż niektórych Artystów nie znałem w ogóle, a o niektórych słyszałem niewiele. Pierwszy raz miałem styczność z twórczością Sebastião Antunesa, niewidomego Artysty, którego udział w koncercie był traktowany jako wydarzenie specjalne. W dwóch utworach towarzyszyła mu niesamowita Ana Laíns, która wystąpiła też w solowym repertuarze, jako ostatnia. Maja Milinkovic okazała się pochodzącą z Zagrzebia utalentowaną Artystką o ciekawym głosie, charakterystycznym i rozpoznawalnym. Nie za bardzo kojarzyłem też fadistę o nazwisku João Pestana Dias o mocnym męskim głosie, natomiast o Silvanie Peres, którą od razu polubiłem, i która właśnie wydaje debiutancką płytę, dowiedziałem się od czytelnika (pana Władysława).

Duarte

Jako pierwsza na scenie pojawiła się młodziutka Beatriz i od razu porwała publiczność. Następna śpiewała wspomniana wyżej Silvana Peres, a po niej na scenę wszedł João Pestana Dias. Bardzo podobał mi się też występ Cristiany Águas, która śpiewała jako następna. Wspomniany Sebastião Antunes był kolejnym,który zaśpiewał tego wieczoru. Sam akompaniował sobie na gitarze i, jak już wspomniałem, do dwóch utworów zaprosił Anę Laíns. Joana Amendoeira też bardzo mnie ciekawiła, bo w domu często słucham jej płyty. Na żywo jest równie rewelacyjna. Kolejny śpiewał Rodrigo Costa Félix, którego znałem z kilku piosenek z Internetu i na żywo wypada o niebo lepiej. Wspomniana już  Maja Milinkovic była następną Artystką wieczoru, a po niej zaśpiewał, też rewelacyjnie, Duarte (którego byłem bardzo ciekaw). Jako ostatnia na scenę drugi raz tego wieczoru weszła Ana Laíns, która dostała owację na stojąco. Było fantastycznie, koncert bardzo mi się podobał. Każdy z Artystów zaśpiewał dwa utwory. Dodam jeszcze, że żadnego z tych wykonawców nie słyszałem nigdy na żywo, a wiadomo, że na żywo jest zawsze lepiej (no chyba że ktoś jest kiepskim artystą). Byłoby jeszcze lepiej gdybym rozumiał, o czym mówią prowadzący André Gago i Fernanda Freitas (niestety nie znam portugalskiego). Wiem tylko, że prezentowali działania fundacji na rzecz Mozambiku i zapowiadali pojawiających się na scenie Artystów. Śpiewakom towarzyszyli muzycy – na gitarze portugalskiej Guilherme Banza, na gitarze Bernardo Viana, a na kontrabasie João Penedo.

Autorem zdjęć i nagrań jest Krzysztof Rosenberger

Bernardo Viana

Joana Amendoeira

Cristiana Águas

Beatriz
Beatriz
Beatriz
Beatriz
Silvana Peres
Silvana Peres
Silvana Peres
Silvana Peres
João Pestana Dias
João Pestana Dias
João Pestana Dias
Cristiana Águas
Cristiana Águas
Cristiana Águas
Sebastião Antunes

Sebastião Antunes i Ana Laíns
Sebastião Antunes i Ana Laíns
Joana Amendoeira
Joana Amendoeira
Joana Amendoeira
Rodrigo Costa Félix
Rodrigo Costa Félix
Rodrigo Costa Félix
Maja Milinkovic
Maja Milinkovic
Maja Milinkovic
;-)
Duarte
Duarte
Duarte
João Penedo
Guilherme Banza
Bernardo Viana