Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fado. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fado. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 kwietnia 2016

Mariza wystąpiła w Krakowie (17.04.2016 r.)

Zdjęcie: Ada i Sobiesław Pawlikowscy www.facebook.com/pawlikowscy.photography
W wiosenną niedzielę, dokładnie 17 kwietnia na koncert do Krakowa przyjechała Mariza. Artystka promuje swoją ostatnią płytę Mundo, która ukazała się 9 października ubiegłego roku (pisałem o niej tutaj), i utworów z tego albumu nie zabrakło podczas występu w Krakowie. Ale po kolei.

Koncert składał się z dwóch części, chyba że bisy uznamy za trzecią.
Najpierw na scenę weszli muzycy – Pedro Jóia grający na gitarze akustycznej, José Manuel Neto na gitarze portugalskiej i Yami, który udzielał się na gitarze basowej, ale także wokalnie, w chórkach. Yami jest w Polsce całkiem dobrze znany, występował już u nas wielokrotnie, solo i z innymi artystami (poza Marizą m.in. z Sarą Tavares i Anną Marią Jopek), i pewnie pojawi się jeszcze nie raz. Ma zresztą swój fan club w Polsce, prężnie działający.

Potem na scenę weszła Mariza, ubrana w czarną suknię z czymś w rodzaju dużego wisiora na szyi i rozpoczęła koncert wykonując tradycyjnie utwory fado, z towarzyszeniem tylko gitar, w niepełnym świetle, siedząc tuż przed publicznością z pierwszych rzędów. Od razu zrobiło się nastrojowo co udzieliło się też publiczności, która od początku nagradzała gwiazdę wieczoru gromkimi brawami. Wstyd się przyznać, ale nie rozpoznałem większości z tych utworów po tytułach, poza ostatnim, którym był Primavera, a było ich pięć lub sześć. Mniej więcej po drugim lub trzecim utworze Mariza powitała się z publicznością, przywitała też ambasador Portugalii w Polsce Marię Amélię Paiva, która przyjechała na koncert z mężem. Trzeba dodać, że przywitała się z fanami po polsku, mówiąc Dobry wieczór!


Zdjęcie: Ada i Sobiesław Pawlikowscy www.facebook.com/pawlikowscy.photography
Po krótkiej części z tradycyjnym fado na scenę wszedł perkusista Vicky Marques i rozbrzmiało intro inspirowane utworem Melhor de Mim. W tym czasie Mariza wyszła zmienić sukienkę i rozpoczęła się druga część koncertu. Niestety nie pamiętam już kolejności utworów (po raz kolejny żałuję, że nie napisałem posta od razu po powrocie; sporo Was było na koncercie - będę wdzięczny za uwagi o tym, czego nie napisałem, i co jeszcze Mariza śpiewała itp.), ale na początku były głównie utwory z Mundo. Trochę się obawiałem jak będą brzmieć na żywo, w końcu to nowy materiał i nie fado, okazało się jednak że niepotrzebnie, bo utwory live brzmiały jeszcze lepiej niż na płycie, a sama Mariza była niesamowita. Zmieniła nieco repertuar, ale nie zmieniła sposobu śpiewania, przekazywania przez śpiew emocji i wyrażania tego, co chce przekazać samą sobą. Kilkakrotnie zaprosiła do śpiewania publiczność. Początkowo szło trochę opornie, mimo iż trzeba było powtarzać tylko „once forever, once for all” – był to utwór Padoce de Céu Azul. Potem jednak fani się rozkręcili i było coraz lepiej. Mariza namawiała też do wspólnego śpiewania utworu Rosa Branca i Missangas. Podczas zapowiedzi utworu Meu Amor Pequenino okazało się, że wśród publiczności jest mąż Marizy, bo piosenkę dedykowała właśnie jemu (moja interpretacja była taka, że jest to utwór dla syna, o czym pisałem w recenzji płyty, tymczasem okazało się że dla męża; przy okazji okazało się, że Mariza ma męża ;-)). Rewelacyjna jest koncertowa wersja Almy, nieco zmieniona w stosunku do płyty, z dłuższymi wokalizami, równie genialnie wybrzmiały singlowe Paixão i Melhor de Mim. Przy okazji zapowiedzi piosenki Caprichosa wokalistka opowiedziała, skąd wziął się pomysł, by ją zaśpiewać. Z Googole! To znaczy tam Mariza ją znalazła, szukając argentyńskiej piosenki o portugalskiej dziewczynie. Okazuje się, że ojciec wokalistki, Portugalczyk, wiele lat spędził w Argentynie. Caprichiosa wybrzmiała wdzięcznie i zgrabnie, co doceniła publiczność gromkimi brawami.
Zdjęcie: Ada i Sobiesław Pawlikowscy www.facebook.com/pawlikowscy.photography
Były utwory z Mundo, na początku tylko one, potem Mariza wykonała też swoje największe przeboje. Nie zabrakło pięknego Chuva, była też Primavera, jako ostatni wybrzmiał utwór Ó Gente Da Minha Terra, podczas którego Mariza zeszła ze sceny i śpiewając ściskała ręce słuchaczy siedzących w rzędach blisko przejścia. To gest wykonywany przez Artystkę na zakończenie koncertu nie po raz pierwszy, ale trzeba przyznać, że bardzo miły, a nawet wzruszający. Sama Mariza też wyglądała na wzruszoną, być może tym, że po raz kolejny doświadczyła uznania wśród polskiej publiczności, która jest jej niezwykle przychylna, ceni ją, a bilety na koncerty wykupuje na długo przed występami, jak było i tym razem.

Dla mnie był to bardzo udany koncert, drugi Marizy, na którym byłem. Poprzedni, rok temu w londyńskim Barbicanie (zob. tutaj), bardzo mi się podobał, ale ten w Krakowie był jeszcze lepszy. Być może miało znaczenie to, że tym razem siedziałem bliżej sceny i mogłem dokładnie obserwować co się na niej dzieje, jakie miny robi Mariza (a robi różne ;-)),i co robią muzycy, co zawsze bardzo mnie interesuje.



Za zdjęcia dziękuję: Ada i Sobiesław Pawlikowscy www.facebook.com/pawlikowscy.photography

Zdjęcie: Ada i Sobiesław Pawlikowscy www.facebook.com/pawlikowscy.photography
Zdjęcie: Ada i Sobiesław Pawlikowscy www.facebook.com/pawlikowscy.photography

środa, 23 marca 2016

Rui Vieira Nery: „Historia Fado” + KONKURS

Historia Fado to niezwykła pozycja książkowa, zwłaszcza jeśli chodzi o nasz rynek. niezwykła przez sam fakt, że została przetłumaczona na język polski. Słowa pochwały należą się wydawcy za podjęcie się wydania tej niezwykle cennej jeśli chodzi o wiedzę na temat fado książki. Tym bardziej cennej u nas, gdzie ten gatunek nie jest jakoś super powszechny, a wiadomości o nim są jeszcze skromniejsze. A właściwie były, bo zaległości nadrabia dzieło portugalskiego badacza gatunku Rui Vieiry Nery.
Wydanie, które ukazało się w Polsce nakładem Wydawnictwa Replika jest tłumaczeniem drugiego wydania portugalskiego z roku 2012, poprawionego i uzupełnionego. Pierwsze ukazało się w Portugalii w 2004 roku.

Drugie wydanie zostało opatrzone wstępnym rozdziałem zatytułowanym Osiem lat później 2012. Autor w skrócie charakteryzuje w nim panoramę fado na tle portugalskiego społeczeństwa w pierwszej dekadzie XXI w., która w pierwszym wydaniu w zasadzie nie mogła być omówiona, nie licząc trzech pierwszych lat. Tymczasem autor zauważa dwa ważne zjawiska. Pierwszym z nich jest wzmocnienie dynamicznej ekspansji gatunku fado, która rozpoczęła się już w latach 80. XX w. zarówno w kraju, jak i za granicą. Drugą ważną i charakterystyczną rzeczą dla wspomnianego dziesięciolecia było zakończenie historycznej debaty na temat polityczno-ideologicznej wierzytelności i estetycznej godności tego gatunku. O tym, że debata ta toczyła się niemal od początku istnienia fado przekonamy się czytając książkę, bo wątek przewija się właściwie przez wszystkie jej rozdziały. W rozdziale wstępnym autor omawia także rozwój gatunku, który można obserwować w ostatnich latach w mediach (np. powołanie i działanie z sukcesem radia Amália), w ilości sprzedawanych płyt z muzyką fado (sporo przeważającej nad innymi gatunkami muzyki portugalskiej), czy po prostu w ogólnonarodowej akceptacji gatunku, powodującej odkrywanie na nowo zasłużonych dla niego postaci czy wydarzeń. Autor poświęca też uwagę nowym twórcom i wykonawcom, którzy pojawili się pod koniec lat 90. XX w. i na początku XXI w. i w poprzednim wydaniu zostali właściwie tylko wspomniani. To cała plejada doskonale znanych nam dzisiaj wykonawców, wśród których są Mísia, Cristina Branco, Aldina Duarte, Katia Guerreiro, Mariza, Ana Moura, Carminho, Cuca Roseta, Joana Amendoeira, Mafalda Arnauth, Ricardo Ribeiro, Teresa Tarouca, Raquel Tavares, Gonçalo Salgueiro, Helder Moutinho, jego brat Pedro, Duarte, Marco Rodrigues i inni. Autor nie pomija też zasług starszego pokolenia, wymieniając zasługi Carlosa do Carmo, Argentiny Santos, Paula de Carvalho, Ruia Veloso i wielu innych. Niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń było wpisanie fado w 2010 roku na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kultury Ludzkości UNESCO, do czego przygotowania rozpoczęto w 2004 roku (autor omawianej książki miał w tym spory udział i zasługi).

We Wstępie właściwym, czyli tym z 2004 roku, autor przede wszystkim wyjaśnia, w jaki sposób zrodziło się studium Para uma História do Fado, jak brzmi oryginalny tytuł książki (czyli Przyczynek do historii fado). Jednym z pretekstów miało być świętowanie stu lat od najstarszego znanego obecnie dyskograficznego nagrania fado. Trzeba przyznać, że powód bardzo dobry! Pierwotnie książka była przygotowywana w odcinkach stanowiących cotygodniowe zeszyty, których ostatecznie uzbierało się dziewiętnaście. W edycji, którą mam przed sobą autor pogrupował pierwotne rozdziały w siedem, z których każdy wyznacza jakąś granicę chronologiczną lub inną w dziejach fado. 

W rozdziale 1., zatytułowanym Od początków do 1840 roku: Proces zaszczepienia autor sięga do samych początków gatunku próbując ustalić, skąd dokładnie się wywodzi. Niektórych może zadziwić fakt, że tych początków należy szukać w afro-brazylijskich tańcach, jakie były popularne w XIX w. w Brazylii. Taniec ten nazywał się fado i w źródłach literackich można znaleźć wiele odniesień do jego obecności w XIX-wiecznych domach, dworach i lokalach, jego opisów i charakterystyk. Autor przywołuje relacje m.in. brazylijskiego pisarza Manuela Antónia de Almeidy czy Niemca Johanna-Friedricha von Weecha. Fragmenty ich opisów znajdziecie w rozdziale 1. W rozdziale tym przeczytacie też, jak wyglądała w tym czasie sytuacja w Lizbonie pod kontem podatności przeszczepienia fado, jeszcze jako  tańca, na tutejszy grunt. Autor analizuje nieliczne miejsca publiczne w których toczyło się życie towarzysko-kulturalne stolicy, salony bogatej burżuazji i ulice biedoty. Czytamy o pojawieniu się modinhy, jak nazywano salonowe piosenki pisane przez kompozytorów muzyki artystycznej, wśród których zostają wymienieni João de Sousa Carvalho, Jerónimo Francisco de Lima i Marcos Portugal. Autor, analizując te utwory, przytacza nawet teksty niektórych z nich. Do akompaniamentu w modinhi używano gitary angielskiej, której mistrzem był wówczas (w latach 1790−1830) m.in. Manuel José Vidigala. Dalej czytamy o końcu pewnej epoki, spowodowanym ucieczką rodziny królewskiej i dworu do Brazylii, skutkach politycznych i społecznych tego wydarzenia i w konsekwencji jego wpływie na dzieje, które były zaczątkiem fado. W kolejnym podrozdziale czytamy o pierwszych „domach fado” i „fadistach”, których pojawienie się obserwowano od lat 30. XIX w., i które kojarzone były wówczas z prostytucją i środowiskami cyganerii. W dalszej części autor postanawia ostatecznie wyjaśnić kwestię datacji momentu przybycia fado do Lizbony, przywołując liczne odniesienia do literatury i wydarzeń, które wskazują, że były to lata 40. XIX w. Jest to bardzo ciekawa kwestia, zwłaszcza dla miłośników gatunku.

Rozdział 2. jest zatytułowany 1840−1869: Dzielnicowe ukorzenienie. Zaczyna się od podrozdziału o Marii Severze, o której większość z Was zapewne już słyszała, choć pewnie niewiele, bo o jej życiu za dużo nie wiadomo. Wiadomo, że była prostytutką, która doskonale śpiewała fado, zyskując tym sławę, i że zmarła w wieku zaledwie 26 lat na atak apopleksji. Informacje o jej romansach i kochankach są niesprawdzone, choć faktem jest, że prawdziwą sławę przyniósł Severze związek miłosny z hrabią de Vimoso, Dom Francisco de Paula Portugal e Castro. Dzięki ekscentryzmowi hrabi Maria Severa mogła prezentować swoje muzyczne zdolności przed publicznością wywodzącą się z portugalskich elit, o czym czytamy w dalszej części rozdziału, jak i o rozrastaniu się mitu o fadistce wiele lat po jej śmierci, który to mit potwierdza chociażby fado na cześć artystki zatytułowane Fado da Severa (które zaczyna się tak: „Płaczcie, fadiści, płaczcie, / Bo zmarła fadistka. / Dziś właśnie mija rok / Jak umarła Severa”). W kolejnym podrozdziale autor wspomina pierwszych obok Severy wielkich znanych z imienia i/lub nazwiska fadistów, wśród których wymienia Carlotę Scarniccii, Scharnichię, Joaquinę „Dos Cordões”, „Chicórię”, „Borboletę” (trzy ostatnie to akurat pseudonimy, których tłumaczenie znajdziecie w książce), Custódię Marię oraz mężczyzn – José Norberto, „O Saloio de Campolide”, Sales „Patuscão”, Sousa „do Cascão” (kolejne pseudonimy), António Maria Eusébio i inni.
Kolejny podrozdział jest zatytułowany Taniec i muzyka w pierwotnym lizbońskim Fado, i to zagadnienie szczegółowo analizuje autor, przywołując liczne odniesienia literackie i muzyczne, a nawet plastyczne (reprodukcje obrazów, rysunków, zdjęć). Podobnie jest w podrozdziale o pierwszych formach poetyckich, gdzie pojawiają się opisy i cytaty pierwszych wierszy śpiewanych jako fado. Dalej autor śledzi najczęściej pojawiające się w fado tematy, przywołując analizę Alberto Pimentela, który wymienia zagadnienia występujące w fado oprócz życia falisty i śmierci kobiet z ludu naznaczonych tragicznym losem. Bardzo ciekawy jest podrozdział Gitara klasyczna i portugalska, który charakteryzuje oba instrumenty, rozróżnia i wyjaśnia rodowód gitary portugalskiej.

Trzeci rozdział jest zatytułowany 1869−1890: Pierwsza ekspansja, i jak pisze autor we wstępie, „towarzyszy [on] procesowi ekspansji fado, manifestującej się jego obecnością w teatrze muzycznym, publicznymi spektaklami, publikacjami fadowych tekstów i partytur, co w konsekwencji wywołuje stopniowe przeobrażanie się gatunku, począwszy od końca lat 60. XX w. po kryzys świadomości obywatelskiej wywołany przez angielskie ultimatum z 1890 r.” (dotyczące wycofania wojsk portugalskich z terytorium między Angolą i Mozambikiem – portugalskimi koloniami). W rozdziale tym jest m.in. podrozdział Fado i studencka bohema, z którego dowiadujemy się między innymi, w jaki sposób fado trafiło do Coimbry, i skąd wzięła się tamtejsza odmiana gatunku. Z kolei w następnym podrozdziale autor omawia zjawisko skażenia fadowych tekstów przez estetykę i modele poetyckie typowe dla literatury pięknej, jako jednej z konsekwencji wprowadzenia gatunku w coimbryjskie środowisko akademickie. W dalszej części rozdziału autor opisuje stopniowe poszerzanie się środowisk fado o grupy społeczne, które z gatunkiem w ogóle nie były związane podczas jego kształtowania się u zarania.

Rozdział czwarty obejmuje lata 1890−1926 i ma podtytuł Rewolucyjna radykalizacja. Jak wiemy, był to okres, w którym w Portugalii następowały przemiany, przestała istnieć monarchia, powstała Pierwsza Republika Portugalska, Portugalia uczestniczyła w I wojnie światowej. Wszystkie te zmiany i wydarzenia były siłą rzeczy obecne także w fado. Uzewnętrzniały się m.in. w tekstach, jak np. w tym napisanym przez Pinto de Carvalho, a śpiewanym przez José Augusto: „Zniszczyć monarchię / Zaprowadzić równość na świecie, / To dwie najwznioślejsze kwestie / o które bije się społeczeństwo / Po co ojczyźnie król, / I cała ta idiotyczna arystokracja […]. Ten i inne teksty oraz ich społeczno-polityczną otoczkę autor analizuje w podrozdziale Fado w czasach społecznych niepokojów, co jednak nie oznacza, że w tamtym okresie powstawały jedynie fado zaangażowane politycznie. Bardzo ciekawy jest podrozdział Pokolenie końca wieku i pojawienie się płyty, omawiający jakże ważną kwestię. Ważną, bo możliwość realizowania nagrań miało ogromne znaczenie dla rozwoju fado, w takim samym stopniu jak dla każdego innego gatunku muzycznego. Pierwsze nagranie dźwiękowe zrealizowano w Portugalii w 1902 lub w 1904 roku – skąd te różnice? Odpowiedź znajdziecie w rozdziale 4. Wyróżniającym się ilością dokonanych nagrań (140) był w tym czasie Reinaldo Varela, nagrywający dla siedmiu różnych wydawnictw zarówno jako wokalista, jak i gitarzysta (gitara portugalska). Innym ciekawym podrozdziałem jest ten zatytułowany Pierwsi krytycy fado. Zaskoczył mnie ten fragment książki, nie sądziłem bowiem, że krytyka gatunku była tak rozwinięta, i że fado miało tylu przeciwników. Autor przywołuje różnych krytyków i ich słowa, jednym z nich był znany pisarz (pisałem o nim tutaj) Eça de Queirós, który na łamach „Gazeta de Portugal” 13 października 1867 roku pisał: „Ateny stworzyły rzeźbę. Rzym dał prawo. Paryż wynalazł rewolucję, Niemcy wymyśliły mistycyzm. A co stworzyła Lizbona? Fado… Fatum było Bogiem na Olimpie; w lizbońskich dzielnicach jest komedią. Ma gitarową orkiestrę i iluminację z papierosów. Jego jedyny mebel to prycza. Finałowa scena rozgrywa się w szpitalu i w karcerze. Tłem jest śmiertelny całun”. Inni analizowani krytycy fado to np. Fialho de Almeida, António Arroio, czy jeden z twórców portugalskiej etnomuzykologii Armando Leça. Nie przeszkodziło to oczywiście w rozwoju gatunku, o czym można poczytać w dalszej części rozdziału (Moc repliki ze strony Fado). W tym okresie pojawiły się też różnego rodzaju czasopisma o tematyce fado, które broniły gatunku i propagowały go. Autor szeroko je omawia, jak też zagadnienie poetyckiego eksperymentalizmu i czystości gatunku w fado, stosowania w nim różnych zabiegów artystycznych (połączenie dwu hemistychów, powtórzenie ostatniego dystychu). Całość jest bogato popierana przykładami tekstów fado. Droga do zawodowstwa to ostatni podrozdział, z którego dowiemy się, jak kształtował się „zawód” fadista, kiedy pojawiły się gaże za występy i jaką rolę odegrał w tym teatr i wystawiane w nim rewie. Także o adaptacji fado przez kawiarnie, salony tańca i kino. 

Rozdział piąty obejmuje lata 1926−1945, czyli pierwsze dekady dyktatury i ma tytuł Formalizacja „czystego” gatunku. W okresie tym fado musiało się zmagać z nałożoną przez władzę cenzurą. I ten problem, mający duże znaczenie dla rozwoju gatunku, szeroko przeanalizował autor w omawianym dziele. W okresie tym zaczęły też powstawać pierwsze domy fado, których pojawienie się było pośrednim efektem działalności cenzorskiej. W tych latach powstały m.in. istniejące do dziś (choć często w innych lokalizacjach, po licznych przemianach, a nawet przerwach w działalności) Café Luso, Adega Machado czy Adega Mesquita. Kolejnym przełomowym wydarzeniem, nie tylko zresztą dla fado, było wynalezienie radia. O jego początkach i wpływie na rozwój fado autor pisze w podrozdziale Od apogeum płyty do początków epoki radia, tam też analizuje dalszy rozwój fonograficznego rynku fado. Autor omawia też fado pod kontem „czystości” repertuaru. Dowiemy się, co oznacza, że Alfredo Marceneiro był uważany za mistrza dzielenia oraz jakie praktyki głosem zyskały na znaczeniu za czasów Amálii Rodrigues i Marii Teresy de Noronhi. W dalszej części czytamy o upowszechnieniu się fado w rewii, teatrze, o powstających trupach fadistów, które objeżdżają z repertuarem inne miasta, o kinie, które czerpie z fado, tworząc o nim filmy, angażując fadistów do ról aktorskich i wykorzystując utwory do ścieżek dźwiękowych.

O zmianach w okresie powojennym przeczytamy w kolejnym, szóstym rozdziale, zatytułowanym 1945−1974: Kontynuacja i odnowienie. To okres, z przedłużeniem na lata 50. i 60. XX w., stabilizacji „praktyki wykonawczej fado w formie ustalonej w poprzedniej fazie”. Działające domy fado mają najlepsze lata, powstają też nowe, często sygnowane lub będące własnością samych artystów, np. w 1948 r. powstaje dom fado Lucílli do CarmoA Adega do Lucília, który potem zmienia nazwę na O Faia. Do lokali ściągają nie tylko Portugalczycy chcący posłuchać fado, ale przede wszystkim znacząco rośnie liczba obcokrajowców, coraz liczniej przybywających do Lizbony w ramach turystyki. W latach 50. pojawia się też telewizja, która nie stroni od fado, emitując różnego rodzaju programy rozrywkowe uwzględniające ten gatunek lub odrębne programy z recitalami itp. Także radio poświęca fado sporą ilość czasu antenowego, a rynek radiowy w Portugalii się rozwija, co z kolei przekłada się na wzrost zainteresowania gatunkiem. W tym czasie organizuje się też liczne festiwale lub im podobne imprezy, z których najważniejszą jest Wielka Noc Fado, której pierwsza edycja odbyła się w 1951 roku (od 1953 impreza miała charakter konkursu). W dalszej części jest podrozdział Maria Teresa i Amália, w której autor charakteryzuje sylwetki dwóch najznamienitszych wówczas fadistek. Pierwszą z nich była Maria Teresa de Nohorna, której głównym środkiem artystycznej realizacji była nadawana w państwowym radiu autorska audycja poświęcona fado. Występowała „od święta”, nagrywała za to płyty, jednak już w 1961 r. podjęła decyzję o całkowitym wycofaniu się z życia artystycznego, opuszczając też radio i stopniowo rezygnując z występów i nagrań. Drugą ówczesną „gwiazdą” była urodzona w 1920 r. Amália Rodrigues, której chyba nikomu, kto choć trochę interesuje się tematyką fado nie trzeba przedstawiać. Amália miała zresztą swój udział w powstaniu omawianej publikacji – autor zdradza, że wielokrotnie namawiała go do napisania takiej książki, bo nikt inny nie zrobi tego lepiej. W rozdziale przeczytamy, w zarysie, bo na szczegóły potrzebna jest oddzielna książka, o fenomenie Amálii, historii jej kariery krajowej i międzynarodowej (która rozpoczęła się już w 1941 r. w Madrycie) , o najważniejszych płytach i piosenkach, o inspiracjach i autorach utworów śpiewanych przez artystkę. Także o przykrych sprawach związanych z oskarżeniami o współpracę z reżimem i konsekwencjami tego w kontekście fado. Osobny podrozdział ma zagadnienie Fado w przededniu Rewolucji Goździków, które to wydarzenie miało następnie ogromny wpływ na wszystko co się działo w Portugalii, w tym także na fado. Zanim to jednak nastąpi, fado ciągle się rozwija, a jego teksty mają tematykę nie tylko opozycyjną. Wręcz przeciwnie. W tym okresie, od początku lat 60. rozwija się kariera Carlosa do Carmo i autor charakteryzuje działalność muzyczną syna Lucílli do Carmo, choć tak jak w przypadku Amálii, przydałaby się tutaj oddzielna książka, bo Carlos do Carmo to postać niezwykle ważna w dziejach fado, o nieprzeciętnych dokonaniach i ogromnym dorobku. Dodajmy, że Carlos do Carmo do dziś jest aktywny jako fadista, a do ciekawostek należy fakt, że pierwsza portugalska płyta CD to album nagrany właśnie przez Carlosa do Carmo (Um Homem no País).

Ostatni, siódmy rozdział, to Od 1974 roku: Przełom i ponowne spotkanie. Autor omawia w nim aspekty wpływu Rewolucji Goździków na fado, analizując triumf piosenki rewolucyjnej, która już wcześniej coraz bardziej zaczynała istnieć m.in. w fado. Ogólnie były to trudne chwile, a fado w latach 1974–1975 prawie całkowicie zniknęło z radia, nie odbywała się też wówczas wspominana wcześniej Wielka Noc Fado. Jednak potem, na przełomie lat 70. i 80. fado odradza się z niespotykaną wcześniej siłą, a o tym jak to się objawiało, przeczytacie w rozdziale siódmym. Także o tym, jaki wpływ na fado i muzykę w ogóle miał kryzys tożsamości lat 80., jaki dopadł Portugalię. Był to okres po dekolonizacji, zmianach ustrojowych, otwarcia się państwa na Europę i świat, także czas poważnego kryzysu ekonomicznego. To wszystko nie mogło pozostawać bez wpływu na muzykę. W dalszej części autor wprowadza czytelnika do wiedzy o coraz współcześniejszych dziejach fado, w której coraz więcej znanych dziś nazwisk kompozytorów, autorów tekstów i wykonawców, ale także opisów domów fado, wytwórni produkujących i wydających fadowe nagrania. Poznajemy debiutantów z lat 90. XX w. i początków wieku XXI, wśród których są znane i uznane dziś nazwiska, jak choćby Dulce Pontes, Mariza, Ana Moura, Carminho czy António Zambujo. W tym rozdziale jest też miejsce dla tych artystów, którzy debiutowali dużo wcześniej i dotąd działają artystycznie, jak choćby Argentina Santos, Carlos do Carmo, czy nieco młodszy Camané. Książkę kończy podrozdział Powrót do badań nad gatunkiem. Autor wymienia tutaj różnego rodzaju opracowania, książki, artykuły, rozdziały, ale także wystawy – wszystko, co przyczynia się do poszerzenia wiedzy na temat fado. Podaje źródła, analizuje je pod kątem jakości i przydatności do dalszych badań lub „skreśla”. To także dobre miejsce do wyszukania materiałów do własnych badań, które być może ktoś z Czytelników chciałby przeprowadzić, nawet w niewielkim zakresie. 

Ogólnie dzieło Historia Fado to wspaniała monografia gatunku, którą mimo naukowego charakteru i sporych rozmiarów czyta się niemal jednym tchem. Moja wiedza na temat fado została zaspokojona w ogromnym stopniu, wiele rzeczy się rozjaśniło, inne wymagają dalszej lektury, bo autor zwyczajnie mnie zaciekawił. Dodatkowo książka jest ładnie wydana, na kredowym papierze, a zamieszczone ilustracje niejednokrotnie pomagają w lekturze. Jest ich sporo – są okładki magazynów, książek, reprodukcje obrazów, stare zdjęcia, rysunki i portrety artystów. Bardzo cenne jest to, że wszystkie cytowane teksty utworów fado zostały przetłumaczone, podobnie jak tytuły utworów, płyt, książek wymieniane w tekście. Książka została opatrzona bibliografią, indeksem, przypisami autora i niezwykle cennymi przypisami tłumaczki, które często wyjaśniają zagadnienia mogące być niezrozumiałe lub nieznane polskiemu czytelnikowi. Patronami honorowymi publikacji są Camara Municipal de Lisboa EGEAC, Ambasada Portugalii w Warszawie, Instytut Camõesa oraz Museu do Fado (z którego zresztą pochodzi wiele zbiorów reprodukowanych w książce).


Książkę przetłumaczyła Grażyna Jadwiszczak, dla której nie była to pierwsza przygoda z fado. Tłumaczka jest też autorką przekładu m.in. książki Amália  Rodrigues. Najsłynniejsza śpiewaczka fado Vitora Pavão dos Santosab (o której kiedyś tu napiszę). Grażyna Jadwiszczak jest absolwentką Portugalistyki na Uniwersytecie Warszawskim, a obecnie wykładowcą w Instytucie Filologii Romańskiej UAM Poznań, oraz lektorką lizbońskiego Instituto Camões na UAM.

Rui Vieira Nery urodził się w 1957 r. w Lizbonie. Jest wybitnym muzykologiem, autorem licznych publikacji
Rui Vieira Nery (źródło zdjęcia tutaj)
dotyczących portugalskiej muzyki, artykułów naukowych, wystąpień, z którymi jeździ po świecie. Z wykładem pt. Portugalskie Fado: od afro-brazylijskich korzeni do post-modernistycznej world music był nawet w Polsce (Warszawa, 2012 r., Uniwersytet Warszawski).
W badaniach, które prowadzi, interesuje go barok i manieryzm w muzyce iberyjskiej oraz procesy przenikania się wpływów kulturowych w muzyce portugalskiej – od renesansowego gatunku vilancico po modinhę i fado. Obecnie wykłada na uniwersytetach w Evorze i Lizbonie, jest też związany z Fundacją Calouste Gulbenkiana, gdzie aktualnie jest szefem Programu Języka i Kultury Portugalskiej Gulbenkian. W ubiegłym roku został Komandorem Orderu Infanta Dom Henrique, ale to tylko jedno z jego odznaczeń. Więcej o autorze Historii Fado przeczytacie na Blogu Camõesa (tutaj), skąd i ja zaczerpnąłem powyższe informacje.

Zamieszczone powyżej ilustracje, poza okładką książki i portretem autora, mozna znaleźć na stronach Museu do Fado.




Historia Fado
Rui Vieira Nery; tłum. Grażyna Jadwiszczak
Replika 2014



KONKURS :)

Jedna osoba może wygrać książkę Historia Fado w konkursie, którego szczegóły zamieściłem w zakładce Konkursy – również w menu po prawej stronie bloga lub tutaj. Sponsorem nagrody jest wydawca wydawnictwo Replika.  

sobota, 19 marca 2016

Mariza – „Mundo”

Mija już pół roku od ukazania się płyty Mundo, ale jakoś dotąd nie udało mi się o niej napisać (jedynie wspominałem o niej w zestawieniu portugalskich nowości płytowych tutaj). Pomyślałem, że jednak nadrobię zaległości, zwłaszcza że w przyszłym miesiącu Mariza przyjedzie do Krakowa na koncert. Mundo ukazała się po pięciu latach od poprzedniej studyjnej płyty Fado Tradicional i rok po kompilacji Best of… W zapowiedziach albumu Mariza wielokrotnie podkreślała, że będzie to płyta zupełnie inna niż jej wcześniejsze muzyczne dokonania. Płyta miała zawierać utwory, które nie są tradycyjnym fado, a na pewno nie miały przeważać. Mariza nastawiała się na muzykę świata, będącą wypadkową jej podróży, doświadczeń życiowych i muzycznych. Sam słyszałem takie zapewnienia podczas koncertu w Londynie rok temu (16.03.2015 r., pisałem o nim tutaj), dlatego też nie zdziwiła mnie zawartość Mundo, za to wszystkie zarzuty wobec Marizy – owszem. Rozumiem, że można żałować, że taka artystka, z takim głosem, charyzmą i fado w duszy nie śpiewa fado i że jest to spora strata. Z drugiej jednak strony zyskujemy nowe brzmienia w wykonaniu Marizy, które moim zdaniem wypadają świetnie. Nawet jeśli jest to pop (zawsze mam problem z rozróżnieniem, co jeszcze jest popem, a co już nie; w końcu pop to Tylor Swift czy Rihanna, a przecież ich muzyka i dokonania Marizy to dwie odległe galaktyki…), to jest to pop świetny, oryginalny, do tego łatwo wpadający w ucho. W moje na pewno. Regularnie, obok innych ostatnio ulubionych albumów, o których już tutaj pisałem, słucham Mundo przez słuchawki,w drodze, i za każdym razem wychwytuję nowe dźwięki – a to jakaś ukryta gitara, a to chórek nie zawsze oczywisty. Bardzo lubię. A Mariza w książeczce do płyty napisała: „This is me! This is my World!”. 
Świat był inspiracją piosenek, które znalazły się na płycie, stąd jej tytuł Mundo.

Płytę wyprodukował Javier Limón, ten sam z którym Mariza już współpracowała przy albumie Terra. Producent, laureat Grammy, zagrał też na gitarze hiszpańskiej, którą można wychwycić tu i ówdzie. Na gitarze portugalskiej zagrał José Manuel Neto, a na gitarze klasycznej Pedro Jóia – we wszystkich utworach poza Maldição i Anda o Sol na Minha Rua, gdzie możemy usłyszeć gitarę Carlosa Leitão. W tych utworach na gitarze basowej zagrał Joel Pina, w pozostałych Charlie Mendes. Na instrumentach klawiszowych możemy podziwiać Alfonso Péreza (z wyjątkiem utworu Meu Amor Pequenio, gdzie gra sam kompozytor Rui Veloso, który sam niedawno wydał płytę – wspominałem o niej tutaj). Na instrumentach perkusyjnych udzielał się Hiszpan Israel Suárez „Piraña”.


Dwa z nagranych na płytę utworów pochodzą z repertuaru Amálii Rodrigues – uwielbiane przeze mnie Maldição, które Mariza wykonuje w bardzo tradycyjny, ujmujący sposób, i Anda o Sol na Minha Rua, przywołujący tradycyjną Marizę z płyt z repertuarem bardziej fadowym niż Mundo. Jeden z utworów, bardzo przyjemna Alma, to utwór w całości napisany przez producenta Javiera Limóna. Mariza śpiewa go po hiszpańsku, ale w książeczce dołączonej do płyty znajdziemy tłumaczenie na portugalski i angielski (jak zresztą w przypadku pozostałych piosenek nie śpiewanych po portugalsku – do tych w języku portugalskim jest tylko tłumaczenie na angielski). Alma była drugim singlem promującym płytę, powstał też teledysk, który zamieszczam poniżej. Skoro już o singlach promujących – pierwszym był utwór Paixão autorstwa Jorge Fernando (muzyka i słowa). Po pierwszych przesłuchaniach piosenka jakoś nie wpadła mi w ucho, teraz jest jednak jedną z ulubionych z płyty i przy każdym słuchaniu żałuję, że jest tak krótka. Teledysk do Peixão też znajdziecie poniżej. Na płycie jest jeszcze jeden utwór Jorge Fernando – piękne fadowe Sombra, które osobiście zrobiłbym singlem promującym płytę. Trzecim singlem, do którego powstał teledysk z udziałem fanów Marizy (tak się domyślam), jest Melhor de Mim z muzyką Tiago Machado i słowami AC Firmino, opowiadający o tym, co śpiewająca osoba ma w sobie najlepszego i czym może się podzielić z innymi. Utwór ma charakter przeboju, i takim chyba się stał. Wspomniane już Meu Amor Pequenino (moja mała miłość) to piękny, rozczulający utwór, do którego słowa napisał  Paulo Abreu Lima, a który jest kołysanką śpiewaną przez Marizę dla syna. Jest on o tyle wyjątkowy, że to właśnie urodzenie dziecka miało spory wpływ na to, jaka ta płyta jest, bo wydarzenie to, z 2011 roku, miało znaczący wpływ na teraźniejsze życie Artystki, o czym mówiła niejednokrotnie w wywiadach. Bardzo lubię Saudade Solta. Balladowe zwrotki przechodzą w ciekawie brzmiące wartkie refreny, które zwłaszcza dobrze brzmią na full (i przez słuchawki). Autorem piosenki są bracia z zespołu Deolinda – Pedro da Silva Martins i Luís José Martins. Sem Ti to z kolei trochę smutny, trochę refleksyjny utwór autorstwa Miguela Gameiro. Przywołuje na myśl to co stracone, dając jednak nadzieję, że da się to przeżyć. Padoce de Céu Azul to utwór śpiewany po kreolsku ze wstawkami w języku angielskim, to miłosna piosenka napisana przez Vlu (pojawiła się już wcześniej na płycie Lury). Po hiszpańsku Mariza śpiewa też utwór Carlosa Gardela (argentyńskiego śpiewaka z gatunku tango) Caprichosa, który jest chyba żartobliwym utworem o miłości do kapryśnej portugalskiej dziewczyny, czego można się domyślać ze sposobu śpiewania, tempa oraz tekstu przetłumaczonego na język angielski. Adeus, w stylu fado, to utwór Cabral do Nascimento i Pedro Jóia, który na Mundo gra na gitarze. Skoczny utwór Missangas napisali Paulo Abreu Lima i Paulo de Carvalho i chyba mogę go uznać za utwór, który na płycie podoba mi się najmniej, chociaż chórki Marizy w refrenie są ciekawe.

Obecnie Mariza, poza zasiadaniem w jury Got Talent Portugal, promuje płytę na koncertach. Spora ich część odbyła się już w ubiegłym roku, tuż po premierze Mundo, kolejna porcja czeka na fanów w tym roku. Docenieni czują się chyba też polscy fani, bo Mariza wystąpi u nas w tym roku aż cztery razy. Jeden koncert będzie 17 kwietnia w Krakowie, a trzy pozostałe w listopadzie w Warszawie, Wrocławiu i Bielsku-Białej (daty znajdziecie tutaj).

Mariza – Mundo
Warner Music 2015





piątek, 5 lutego 2016

Portugalskie nowości płytowe – subiektywny wybór (3)

Od mojego ostatniego subiektywnego przeglądu muzycznych nowości z Portugalii (tutaj) minęły zaledwie trzy miesiące (z niewielkim okładem). Uzbierało się w tym czasie sporo płyt, które warto posłuchać przynajmniej raz. Wiele z nich pewnie pozostanie w muzycznej bibliotece na dłużej (mojej i Waszej), a te które się nie spodobają – warto wiedzieć, że są i dlaczego nie warto do nich wracać. Ciągle czekam na wieści o nowej płycie Sary Tavares, która się nagrywa. Natomiast Teresa Salgueiro, którą też uwielbiam, prawdopodobnie nagrała płytę La Golondrína yel Horizonte, która ukazała się na razie tylko w Meksyku. Piszę prawdopodobnie, bo nigdzie nie znalazłem konkretnych informacji na ten temat, jedyne informacje pochodzą z konta Artystki na FB.


                                                      Różni Artyści: Tivoli 62
To szczególna płyta, jest zapisem nagrań z 1962 r. w lizbońskim Tivoli przez Hugo Ribeiro niejako w geście serdeczności dla chorującego już wówczas Filipe Pinto. Nagrania zostały odkryte przez Federico Santiago podczas prac nad spuścizną Amálii Rodrigues, której osiem utworów znalazło się wśród szesnastu kompozycji na płycie (m.in. Consaço, Madrugada de Alfama, Um Fado Nasce czy Maria Lisboa). Na płycie są też dwa utwory w wykonaniu Lucílii Do Carmo (Loucura i Olhos Garotos), dwa Fernanda Farinhy (Dois Fados i Guitarra Triste), dwa Alfreda Marceneiro (Cabelo Branco i Eterno Bailado) oraz jeden utwór Filipe Pinto (Desespero) zapowiedzianego przez  Rogéria Paulo. Prawdziwa perełka.


Ana Moura: Moura
Nie ukrywam, że dla mnie to najlepsza płyta tego zestawienia, jak i najlepsza płyta ubiegłego roku. Słucham jej regularnie niemal codziennie i nadal nie mam ulubionego utworu, bo każdy ma w sonie to coś, co przykuwa uwagę. O albumie, już dawno w Portugalii platynowym, pisałem już tutaj. Niedługo płyta będzie miała premierę za granicą, wraz z zagraniczną trasą koncertową Any Moury, która rozpocznie się 19 lutego w paryskiej Olympii. Mam zamiar być przynajmniej na jednym z koncertów tej trasy, ale o tym jeszcze cicho sza... W Polsce Artystka wystąpi 18 maja w Lublinie i 19 maja w Bielsku-Białej w ramach cyklu Marcina Kydryńskiego „Siesta w drodze”.



Deolinda: Outras Histórias
Najnowsza płyta Deolindy ukaże się za kilkanaście dni. To świetna wiadomość, bo ich muzyka dawno temu przypadła mi do gustu od pierwszego posłuchania. Nowy materiał jest nagrany w rozpoznawalnym stylu zespołu. Do nagrań zaproszono gości. W utworze Ornatos Violeta w duecie z Aną Bacalhau (wokalistką zespołu, znaną też z solowych dokonań) pojawił się Manel Cruz, natomiast w utworach Desavindos i A Velha e o DJ pojawia się Riot z Buraka Som Sistema. Udział w nagraniu płyty wzięła też Orquestra Sinfonietta de Lisboa, o której pisałem niedawno przy okazji koncertu z Carminho (tutaj). Jest już zaplanowana trasa koncertowa, może natkniecie się na jakiś występ zespołu podczas wojaży po Portugalii.



Gil do Carmo: A Uma Voz

Pierwsza od ośmiu lat płyta Artysty zawiera w całości autorski materiał z udziałem takich instrumentów, jak gitara portugalska, gitara akustyczna i akordeon. No i oczywiście wokal Gila do Carmo. Utwory zgromadzone na płycie nawiązują do fado, jazzu i world music. W zamyśle autora mają zabrać słuchacza w bardzo osobistą podróż i umożliwić jasne spojrzenie na świat i życie.






César Cardoso: Bottom Shelf
Siódmy album jazzmana z Leirii, utalentowanego saksofonisty, mentora i dyrektora artystycznego Orquestra Jazz de Leiria. Współpracuje z wieloma artystami nie tylko jazzowymi z Portugalii i świata. Na jego ostatniej płycie, Bottom Shelf, wystąpili także Bruno Santos (gitara), Demian Cabaud (kontrabas) i André Sousa Machado (perkusja). César Cardoso zagrał na saksofonie tenorowym i sopranowym. Jazz w najlepszym wydaniu.




Cristina Nóbrega: Ao Vivo no Chiado
To koncertowy album Artystki. Jest zapisem występu, który odbył się 29 sierpnia 2014 r. w ramach imprez Lisboa na Rua. Płyta ukazała się 17 grudnia ubiegłego roku. Cristina Nóbrega jest jednym z wazniejszych głosów fado, w 2009 r. zdobyła Prémio Amália w kategorii „Objawienie”. Nagrała do tej pory kilka płyt, koncertuje w kraju i za granicą.





Joana Andrade: Remédio Errado
Drugi po Será Que Será (2010) album wokalistki utrzymany konwencji rockowo-popowej. Na płycie znajdziemy muzykę do tańca w sam raz na szaloną noc, jak i bardziej spokojne ballady śpiewane po portugalsku. To zapis osobistych przeżyć piosenkarki, refleksji i doświadczeń zdobytych od czasu poprzedniej płyty.






 
Różni wykonawcy: Fado de Coimbra | Clássicos
Dziewiętnaście kompozycji reprezentujących styl fado z Coimbry, które mogą wykonywać tylko mężczyźni. Są tu utwory takich wykonawców, jak Augusto Hilário, António Menano, Edmundo Bettencourt, Artur i Carlos Paredes, José Afonso czy Adriano Correia de Oliveira. Doskonała pozycja dla fanów tej odmiany fado.





Carlos Araújo: Duo
Płyta, do której Carlos Araújo zaprosił takich muzyków, jak Luiz Caracol (znany m.in. z występów z Sarą Tavares), Fernando Nascimento, Sérgio Castro, António Pinto i Cláudio César Ribeiro. Ten Portugalski muzyk zaprasza nas na wycieczkę, podczas której prezentuje dźwięki luzofońskie, flamenco i manouche wytwarzane podczas „dialogów” gitar akustycznych. Wszystkie instrumenty były nagrywane jednocześnie podczas wspólnego grania w jednym pokoju, zmieniały się tylko lokalizacje – Porto, Lizbona, Hiszpania.




Ana Ritta: Doce Fado
Pierwszy singiel z tej płyty, A Nossa Guerra, doskonale odzwierciedla cały album. Kompozytorem utworu jest Jorge Fernando, a sama wokalistka, od lat obecna na portugalskiej scenie muzycznej, zaskakuje wyborem fado na repertuar i proponuje 11 nowych wersji fado w aranżacji André Ramosa i Tiago Simõe z towarzyszeniem gitary portugalskiej (Jose Manuel Neto), gitary klasycznej (André Ramos) i gitary basowej (José António).






Rui Veloso: O Melhor de Rui Veloso
Dwupłytowe wydawnictwo to zestaw the best of Artysty, na którym znalazły się dwie nowe kompozycje. Romeu e Juliana to utwór autorstwa João Monge i João Gila, natomiast Do Meu País,do którego Veloso sam napisał muzykę, jest hołdem dla przyjaciela z Mozambiku Eduardo Costley-White. Do smaczków płyty należy studyjne nagranie Nunca me esqueci de Ti, którego tej pory dostępne było jedynie to z zapisu koncertowego umieszczonego na płycie O Concerto Acústico (2003). Z kolei utwór Cine Felicidade wcześniej znalazł się jedynie na B-side singla Um Café e um Bagaço z 1981 r.



J.P. GIL E ANDRADE: Outro Tempo, José Afonso
Outro Tempo, José Afonso czyli Innym razem, José Afonso to jeden z projektów muzycznych José Pedro Gila i Emanuela de Andrade, w którym utwory Afonsa wykonywane są przez zespół-orkiestrę złożoną z kwartetu smyczkowego, fortepianu i głosu. José Afonso jest znany jako Zeca Afonso (zm. 1987), jest autorem m.in. utworu Grândola Vila Morena, od którego (pisząc w skrócie) rozpoczęła się Rewolucja Goździków w 1974 r.




Mariana Abrunheira: Cantar Paredes
Mariana Abrunheiro międzynarodowym słuchaczom znana może być z tego, że koncertowała i nagrywała z zespołem Madredeus. Ale do nazwisk, z którymi współpracowała Artystka należy dopisać też Carlosa do Carmo, Sarę Tavares, Amélię Muge, Rui Velosa, czy Paula de Carvalho. Głównym tematem płyty są kompozycje Carlosa Paredesa, wirtuoza gitary portugalskiej. Nagrano je bez gitary, w połączeniach głosowych i innych instrumentów, na których zagrali wybitni muzycy studyjni. Do płyty dołączono książkę, w której znalazły się teksty utworów, poezja i fotografie obrazujące i inspirowane muzyką z płyty.




Fernanda Moreira: Um Porto de Fado
Fernanda Moreira jest pieśniarką z Porto wykonującą fado. Jest to fado śpiewane z duszy, tak jak czuje Artystka. Tematem jest miłość, która nie jest łatwa, radość i smutek, życie.









Viviane: Confidências
Album zawiera największe przeboje z solowej kariery Viviane znanej z zespołu Entre Aspas. Jest podsumowaniem 25 lat jej działalności muzycznej i zawiera utwory z czterech płyt solowych, wśród których są perełki Fado do Beijo i Cantoras do Rádio. Solowa kariera wokalistki toczy się równolegle do tej w zespole, w którym przeważa repertuar popowo-rockowy. Na swoich solowych płytach i koncertach Viviane wykonuje repertuar w klimacie fado, piosenki francuskiej, manouche jazzu, bossa novy oraz muzyki latynoamerykańskiej.




Maria Anadon & Davide Zaccaria: (Re) cantos da Alma
Najnowszy album wokalistki Marii Andanon i wiolonczelisty, gitarzysty i autora piosenek Davide Zaccaria. Wśród autorów muzyki i słów są takie nazwiska jak Zeca Afonso, Sérgio Godinho, Chico Buarque, Florbela Espanca, João Gil, Amália Rodrigues i Carlos Gonçalves. Doskonała interpretacja na głos Marii Andanon oraz cztery wiolonczele i gitarę portugalską Davide Zaccaria, a także obój dają wspaniały efekt.



Fernando Carvalho: Amor de Papé
Czternasty album Gwinejczyka mieszkającego i tworzącego w Portugalii, o życiu, miłości i saudade. Różnorodność rytmów i melodii to cechy charakterystyczne twórczości Carvalho, w której słychać jego gwinejskie pochodzenie. W dwunastu premierowych utworach skomponowanych przez Carvalho wybrzmiewa tęsknota za Gwineą, jej kulturą, tradycjami i zwyczajami, ale także jej mieszkańcami i rodzina muzyka.





David Carreira: David Carreira | 3
Trzecia płyta dwudziestoczteroletniego piosenkarza pop, dance, hip hop i R&B, a także aktora, tancerza i modela. David Carreira jest też producentem i autorem tekstów swoich utworów – słowem cudowne dziecko... W Portugalii, ale także we Francji zrobił błyskotliwą karierę, a ostatnia płyta prawdopodobnie też przypadnie do gustu fanom tego rodzaju muzyki. W niektórych utworach na ostatniej płycie Carreirze towarzyszą Ana Free, C4Pedro i Plutónio.





Różni Artyści: Portugal tem Alma
Album składa się z dwóch płyt i jest kompilacją utworów wykonywanych przez wielkie głosy portugalskiej pieśni, od popu do fado. Wśród wymienionych na okładce Artystów widnieją Paulo de Carvalho, Rita Guerrera, José Cid, Luís Represas, André Indiana i in.






João Pedro Pais: Identidade
Muzyka João Pedro Pais jest charakterystyczna także na tym krążku, rozpoznawalna od pierwszych taktów i ciekawa brzmieniem. Album wyprodukował Luís Jardim, był nagrywany w Londynie i w Paço de Arcos niedaleko Lizbony. Pojawiają się na nim znane nazwiska, jak Keith Scott (gitara), Ian Thomas (perkusja), Rui Almeida (organy Hammonda). Luís Jardim zagrał na basie, pojawia się też Quarteto de Cordas Atlântico.





Júlio Resende: Fado & Further
Najnowsza płyta tego uzdolnionego pianisty to zarejestrowane występy, które odbyły się między 2014 a 2015 r., całkowicie na żywo i bez jakiejkolwiek obróbki studyjnej. Album składa się z dwóch części. W pierwszej słyszymy tylko fortepian, na którym muzyk wykonuje tradycyjne hiszpańskie motywy w swojej interpretacji. Część druga to utwory, do których wokalu użyczyła Sílvia Pérez Cruz.






Cristiana: Segredos
Pierwszy od siedmiu lat album Cristiany nagrany w stylu country-pop z charakterystycznym głosem wokalistki. Utwór Chegar ao Final promujący płytę ma być w zamyśle motywacją do podejmowania działań, realizacji marzeń i osiągania zamierzonych celów. To rozpoznawalny utwór, łatwo wpadający w ucho. Tytułowy utwór Segredos to soulowa ballada o namiętności i  miłości, sekretnej, która się jeszcze nie wydarzyła, ale jest w zasięgu marzeń.





Joana Amendoeira: Muito Depois
Szesnaście utworów na płycie to piękne melodie Fado Zeca z jednym z najciekawszych głosów fado Joany Amendoeiry. Doskonałe interpretacje wokalne i muzyczne zgromadzonego materiału nie pozostawiają miejsca na dodatkowe elementy, wszystko brzmi tak jak powinno, a słuchając płyty można się wygodnie rozsiąść w fotelu i delektować piękna muzyką i głosem.






Danças Ocultas: Amplitude
Płyta jest efektem dwuletniego projektu, który został sfinalizowany koncertami w dwóch ważnych dla portugalskiej muzyki obiektach – Casa da Música w Porto i Centro Cultural de Belém w Lizbonie. W koncertach z udziałem Orquestra Filarmonia das Beiras brali udział także inni goście, tacy jak Carminho, Dead Combo i Rodrigo Leão, a efektów współpracy, która prezentuje się niemal zjawiskowo, można posłuchać na płycie.