Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizbona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizbona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Lisboa na Rua – mnóstwo atrakcji kulturalnych od 20 sierpnia do 20 września 2015 r. w Lizbonie



Plakat tegorocznej edycji Lisboa na Rua
Między 20 sierpnia a 20 września w Lizbonie odbędzie się kolejny ciekawy festiwal. To cykliczna impreza pod nazwą Lisboa na Rua, której wydarzenia odbywają się w różnych częściach Lizbony i są bezpłatne. Program, który jest obszerny i obejmuje kilka wydarzeń każdego dnia, możecie przejrzeć na stronie festiwalu lub tutaj.
Wydarzenia są pogrupowane na różne kategorie. Jedną z najbardziej mnie interesujących jest cykl koncertów pod nazwą Sou do Fado, które odbędą się na placu przy Teatro Nacional de São Carlos o godz. 21.30. Wystąpią Raquel Tavares (21.08), Amélia Muge (28.08), Katia Guerreiro (29.08), António Chaínho (4.09) i Jorge Fernando (11.09). Lista wykonawców jest bardzo ciekawa, a że będę na przełomie sierpnia i września w Lizbonie, liczę na to, że uda mi się zobaczyć występy Amélii Mugel i Katii Guerreiro. Jeśli tak – na pewno o tym napiszę ;-) Występom w ramach tego cyklu patronuje Museu do Fado.
Z kolei bardzo żałuję, że nie wezmę udziału w występie Orquestra Gulbenkian, który odbędzie się 20 września o godz. 20.00 na Praça da Municipio. Jeśli ktoś będzie wtedy w Lizbonie – gorąco polecam, zwłaszcza że rzadko można zobaczyć tę orkiestrę na świeżym powietrzu podczas ogólnodostępnego koncertu. Zazwyczaj można jej posłuchać w Grande Auditório Gulbenkian w Lizbonie, gdzie odbywają się regularne występy cykliczne odpowiednie na każdą porę roku. Historia orkiestry sięga 1962 roku, zdobyła mnóstwo międzynarodowych nagród, dostępne są nagrania CD, jednak to występy na żywo są najlepsze.
Ciekawie zapowiadają się też występy w cyklu A Arte da Big Band. 20 sierpnia o godz. 19.00 w Jardim Arco do Cego można będzie zobaczyć występ istniejącej od 2002 r. Orquestra Angrajazz z azorskiego Angra do Heroísmo. 27 sierpnia o godz. 19.00 w Parque da Quinta das Conchas wystąpi ciekawy Big Band do Município da Nazaré. 3 sierpnia o godz. 19.00 na placu przy dworcu Rossio odbędzie się koncert niemieckiej orkiestry Thoneline Orchestra „Black&White Swan”, a 17 września, też o 19.00, na Ribeira das Naus wystąpi Orquestra de Jazz do Hot Club de Portugal składająca się z najlepszych portugalskich muzyków jazzowych.
W cyklu Clássicos naRua występy będą się odbywać 22 i 29 sierpnia oraz 5, 12 i 19 września. Wystąpią m.in. Alis Ubbo Ensemble, którzy czerpią z tanga oraz Ensemble de Metais e Bateria, którzy wykonają utwory Franka Zappy.
Z kolei Noites de Verão – MNAC to koncerty 21 i 28 sierpnia oraz 4 września organizowane jako Jardim das Esculturas przez Museu do Chiado. Cykl występów ma na celu promować cel i misję muzeum poza jego murami. W ramach Cidade das Tradições (czyli miasto tradycji) odbędą się występy, które z założenia mają promować społeczną świadomość portugalskiej tradycji i dziedzictwa kulturowego. 18 września wystąpi Amélia Muge (wcześniej usłyszymy ją w cyklu Sou do Fado), 20 września Toques do Caramulo. 19 września o 22.00 w Parque de Jogos 1º de Maio wystąpią Danças Ocultas i Orquestra Filarmonia das Beiras, a między 18 a 20 września będą miały miejsce różne Actividades związane z promowaniem portugalskiej tradycji.
W ramach całej Lisboa na Rua odbędzie się jeszcze wiele innych koncertów, pokazów filmowych i występów teatralnych oraz różnego rodzaju akcji artystycznych, na które na pewną natkną się osoby przebywające w tym czasie w Lizbonie, bo teren imprezy obejmuje całą stolicę. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam.

Mapa wydarzeń festiwalowych

 Poniżej próbka twórczości Artystów, którzy pojawią się na tegorocznej Lisboa na Rua:












piątek, 17 lipca 2015

Max Bilski - "Hotel w Lizbonie", czyli pierwszy tytuł kryminalnej serii "Podróże ze śmiercią" + KONKURS



Hotel w Lizbonie autorstwa Maxa Bilskiego to pierwsza książka z kryminalnej serii Podróże ze śmiercią, zainicjowanej przez Wydawnictwa Videograf z Chorzowa. Nie zaczytuję się w kryminałach jak niektórzy, tym bardziej nie przypominam sobie, bym czytał już książkę z tego gatunku, z akcją osadzoną w Lizbonie czy gdziekolwiek w Portugalii, więc nie wiedziałem czego się po tej książce spodziewać…
Akcja zaczyna się od tego, że para ludzi, dziennikarzy z Polski, leci na urlop do Lizbony. On, Michał, jest trochę zły na żonę Joannę, że wygrała tę wycieczkę w jakiejś loterii i teraz zamiast do Chorwacji muszą lecieć do Portugalii. Od razu poczułem lekką niechęć do głównego bohatera – też mi poświęcenie i powód do narzekania. Prawdopodobnie większość z osób zaglądających na bloga podziela moje zdanie, ale pewnie są osoby, dla których Chorwacja jest tym, czym dla nas Portugalia, więc w sumie w jakiś sposób rozumiem… No więc jest małżeństwo i jest ono trochę dziwne. Michał, który w powieści jest  narratorem, nazywa żonę parę razy suką, bo jest taka i owaka, uważa że jej okropna fryzura wreszcie pasuje do jej charakteru i takie tam. Ona często się na niego obraża, czemu się w sumie nie dziwię, zdarza jej się wrzeszczeć na niego w miejscach publicznych, albo znika na pół dnia i zapomina mu o tym wcześniej powiedzieć (a tymczasem w hotelu mordują!). No ale rozumiem, że takie charaktery zostały stworzone na potrzeby książki. Ciekawostką jest natomiast fakt, że oboje znają portugalski, bo kiedyś po prostu postanowili uczyć się języków obcych, jako rzecz niezbędna do podróżowania po świecie. Joannie nauka poszła nieco łatwiej, co jej mąż zgrabnie tłumaczy zwalając wszystko na wysoki poziom inteligencji odtwórczej małżonki (ona sama uważa, że po prostu ma chłonniejszy umysł).
Główni bohaterowie są na wycieczce do Lizbony razem z całą grupą turystów z Polski i wszyscy mieszkają w pewnym hotelu w centrum miasta (tak przynajmniej jest określana jego lokalizacja, chociaż z opisów miejsc  w pobliżu – niekoniecznie). Biuro podróży, organizator wyjazdu, wysłało wraz z nimi przewodniczkę Alicję, którą Michał obserwował już na lotnisku w Lizbonie, tuż po przylocie, i która była wtedy nienaturalnie zdenerwowana. Okazało się potem, że powodem zdenerwowania był…  − jednak nie napiszę, bo pewnie niektórzy od razu odgadliby kto kogo zamordował itp. A trupów w tej powieści jest kilka, i każda zamordowana osoba należała do polskiej grupy turystów. Zresztą kryminalne przygody zaczynają się już na początku pobytu w stolicy Portugalii, a w pierwszą z nich wplątuje się nasz główny bohater. Ujawnia się też jego dziennikarska dociekliwa strona i postanawia on rozwiązać zagadkę dziwnych śmierci w lizbońskim hotelu. Do współpracy namawia żonę i przystojnego portugalskiego policjanta Felipe, który okazuje się być także bardzo kompetentny w swoim fachu. Uroda Portugalczyka zostaje podkreślona w kontekście podekscytowania żony, z kolei odwrotne sytuacje są udziałem Michała, który ogląda się czasem za zgrabnymi nogami długonogiej Danieli czy innymi blondwłosymi pięknościami.
W sumie w powieści pojawia się kilka barwnych postaci – jest starsze małżeństwo, w którym on jest urzędnikiem pewnego (nie wiadomo jakiego) ministerstwa, a ona śmiertelnie chorą żoną, jest para rodzeństwa, które okazuje się nie być rodzeństwem – on jest kochankiem (ukrywającym się, bo żonatym), a ona jego kochanką, stanu wolnego. Inni członkowie wycieczki to pewna starsza pani (nazywana przez Michała „Złotą Dorotą”), która okazała się być babcią pewnego dziwnego mężczyzny zabierającego na urlop garnitury i koszule z kołnierzykiem, i pewien samotny mężczyzna, Bogdan, który wydawał się zwykłym podrywaczem-gawędziarzem. Innych członków wycieczki nie poznajemy, nie licząc przewodniczki Alicji. Czy wśród wymienionych osób są trupy, które sieją grozę wśród mieszkańców hotelu? I czy mordercą okaże się któryś z gości hotelowych, czy może jednak będzie to włamywacz, którego ścigał Michał? A może któryś z wymienionych przeze mnie członków polskiej grupy?
Mimo pewnych niedociągnięć w opisywaniu miejsca akcji, które mogą przeszkadzać znawcom Lizbony (np. bohater bez problemu pieszo pokonywał odległości między „starówką”, zamkiem św. Jerzego a klasztorem Hieronimitów; ani razu nie padła nazwa Alfama czy nawet Praça do Comércio), książkę czyta się lekko i przyjemnie, dzięki czemu jest to idealna lektura na wakacyjne popołudnie. Bo akurat tutaj nie szczegóły Lizbony a zagadki krwawych wydarzeń są ważne. A czy książka jest dobrym kryminałem? Niech ocenią znawcy gatunku.

Max Bilski
Hotel w Lizbonie

Jedną z tych osób, które będą miały możliwość oceniać, może być zwycięzca konkursu, w którym do wygrania jest egzemplarz książki podarowany przez Wydawnictwa Videograf, za co serdecznie dziękuję. Szczegóły konkursu w zakładce Konkursy w menu  po prawej stronie tego bloga lub tutaj.

piątek, 12 czerwca 2015

Casamentos de Santo António i Marchas Populares - dziś kulminacja Festas de Lisboa

Marchas Populares (źródło zdjęcia tutaj)

Dzisiejszy dzień jest poniekąd kulminacją kolejnego już święta – Festas de Lisboa. To dziś rozpoczynają się najbarwniejsze wydarzenia tej imprezy, które zakończą się późno w nocy albo raczej nad ranem, już w sobotę – w dniu imienin patrona Lizbony świętego Antoniego, któremu wszystkie te „świąteczne zabiegi” są poświęcone.
źródło ilustracji tutaj


Jedną z atrakcji dzisiejszego dnia będą Casamentos de Santo António – wesela świętego
Cesamentos de Santo Antonio w 2013 r.
(źródło zdjęcia tutaj)
Antoniego, podczas których 16 par wstąpi w związek małżeński. Zaślubiny odbędą się w katedrze o godz. 16.30. Wstęp na uroczystość mają tylko zaproszeni goście, ceremonię można jednak będzie oglądać w telewizji oraz na monitorach i telebimach ustawionych w imprezowych częściach miasta.

Natomiast o godz. 21.00 na Avenida da Liberdade rozpocznie się Marchas Populares. Jest to bardzo widowiskowa uroczysta parada połączona ze specjalnie przygotowanymi tańcami, w których biorą odświętnie przebrani tańczący lizbończycy. Historia Marchas Populares sięga 1932 r., wywodzą się jednak z tradycji XVIII-wiecznych – istniało wówczas stosowne rozporządzenie władz Lizbony dotyczące tego typu imprez.
Marchas Populares (źródło zdjęcia tutaj)
Marches Populares odbywają się także w innych częściach Portugalii, np. w Setúbal, jednak te lizbońskie są najbardziej kolorowe i organizowane z największą pompą. Przyciągają też najwięcej turystów, z których niektórzy tylko obserwują, a inni włączają się i korzystają z przedniej zabawy, która stopniowo obejmuje wszystkie okoliczne ulice, place i skwery. Kto dziś jest w Lizbonie – niech korzysta! 
Dobrej zabawy!
Kalendarz imprez warto śledzić na stronie Festas de Lisboa: www.festasdelisboa.com.

Poniżej film z ubiegłorocznego Marchas Populares:


Zaproszenie na tegoroczne imprezy:


Zapowiedź Casamentos de Santo António w RTP:



wtorek, 9 czerwca 2015

Neil Lochery: Lizbona. Miasto światła w cieniu wojny 1939-1945 + KONKURS


Portugalia była jednym z nielicznych państw w Europie, które pozostały neutralne w czasie II wojny światowej (obok Szwajcarii i Irlandii). Przynajmniej oficjalnie, bo historia pokazała, że nie dało się całkowicie uniknąć zawirowań wojennych, a niektóre głosy wręcz zarzucają, że początkowa neutralność pod koniec wojny istniała tylko w teorii.
Okładka polskiego wydania książki
(źródło zdjęcia tutaj)
Tytuł książki z kolei odzwierciedla niejako nocne spojrzenie na miasto z góry – podczas gdy cała Europa w okresie wojny kryła się w ciemności, Lizbona była rozświetlonym punktem na mapie. Tak jak na zdjęciu z okładki.
Stolica Portugalii była spokojnym miastem, w którym z rzadka bywali obcokrajowcy, a kawiarniane stoliki zajmowali miejscowi, głównie mężczyźni, którzy przy filiżance ulubionej bica i prasie omawiali bieżące wydarzenia. Wojna wydawała się początkowo odległą sprawą. Jednak sytuacja szybko uległa zmianie, a Lizbona stała się miejscem, do którego przez Hiszpanię zmierzali wszyscy ci, którzy przed niebezpieczeństwami wojny chcieli udać się do Palestyny lub Stanów Zjednoczonych. Z Lizbony odpływały w tych kierunkach statki i odlatywały wodnosamoloty, samoloty i sterowce.

Większość zagadnień pojawiających się w książce autor omówił w kontekście sojuszu brytyjsko-portugalskiego, jednak nie ma to żadnego negatywnego wpływu na lekturę książki czy też ogląd sytuacji. Portugalia była od dziesiątek lat partnerem Wielkiej Brytanii i po wybuchu wojny sytuacja ta miała nie ulec zmianie. Problemem, z którym musiał sobie poradzić Salazar, było postrzeganie tego sojuszu przez Niemców, którzy ewentualną dotychczasową współpracę mogli uznać za złamanie zasad neutralności. Sytuacja, w jakiej znalazła się Portugalia, skądinąd państwo słabe, biedne i słabo rozwijające się w owym czasie, wymagała od Salazara niezłej „gimnastyki”, która pozwoliłaby uchronić kraj i jego obywateli przed groźbą ataków i udziału w wojnie. W ogólnej ocenie bardzo dobrze mu się to udało, natomiast niektóre sposoby, do których się uciekał, pozostają kwestią dyskusyjną co do ich moralności czy uczciwości.

O tych wszystkich kwestiach można przeczytać w książce Brytyjczyka Neilla Lochery’ego Lizbona. Miasto światła w cieniu wojny 1939–1945. Autor jest historykiem i publicystą specjalizującym się m.in. we współczesnej historii regionu śródziemnomorskiego, co pozwala sądzić, że zna się na tym, o czym pisze w książce, a jej lektura uświadamia, że jego wiedza została poprzedzona licznymi badaniami źródłowymi.
Neil Lochery, autor książki (źródło zdjęcia tutaj)
Z książki można się dowiedzieć różnych, czasami bardzo zaskakujących informacji, ciekawostek, faktów..., na przykład tego, co było powodem, że Salazar zastąpił zdjęcie Mussoliniego na swoim biurku podobizną papieża, albo tego, ile wysiłku kosztowało go, by nie dopuścić do zajęcia Azorów przez wojska jednej lub drugiej z walczących w czasie wojny stron. Dowiemy się także, jaka była historia przyznania dyktatorowi honorowego tytułu naukowego Uniwersytetu w Oksfordzie oraz jak wyglądał rozkład dnia portugalskiego przywódcy.

Ciekawa jest historia księcia i księżnej Windsoru, którzy przybyli do Portugalii tylko na chwilę, a zostali znacznie dłużej w domu Ricardo Espírito Santo, skądinąd przyjaciela Salazara. Jak zakończyła się operacja „Willi”, i jakie skutki miała dla stron wojny? Jaką rolę odegrał w niej wspomniany Ricardo Espírito Santo? Wątek pary książęcej kończy się 1 sierpnia 1940 r. o godz. 15.00 – wówczas wsiadają na pokład parowca „Excalibur” i udają się w drogę na Bahamy, gdzie książę Edward miał objąć stanowisko gubernatora.

Jeszcze przed przybyciem książęcej pary Salazar zarządził zorganizowanie Exposição do Mundo Português, czyli Wystawy Świata Portugalskiego w celu uczczenia osiemsetnej rocznicy powstania państwa portugalskiego (1140 r.) i trzechsetnej wyzwolenia spod panowania hiszpańskiego (1640 r.). Za techniczne aspekty organizacji wystawy odpowiedzialny był Duarte Pacheco, przedwcześnie zmarły (16 listopada 1943 r. w wyniku wypadku samochodowego) minister oraz prezydent Lizbony, budowniczy m.in. lizbońskiego lotniska, z którego wszyscy korzystamy do dziś. Wystawa oraz towarzyszące jej wydarzenia to jeden z szeroko opisanych w książce tematów.

Dzięki lekturze dowiemy się, że Marc Chagall, poproszony przez Peggy Guggenheim o pożyczenie na podróż 50 dolarów Maxowi Ernstowi, odmówił wykręcając się w niezbyt ładny sposób próbując tymczasem przetransferować do Stanów Zjednoczonych 8 tys. dolarów. Grupie uciekinierów, w której oprócz Peggy Guggenheim i Maxa Ernsta był Laurence Vail oraz ich rodzina i przyjaciele, pomagał Varian Fray, Amerykanin, którego historia pomocy żydowskim uchodźcom z Francji przez Hiszpanię i Portugalię również została opisana w książce. Podobnie zresztą jak losy Aristidesa de Sousy Mendesa, który swoje czyny przypłacił utratą stanowiska i dożywotnią banicją dyplomatyczną. Salazar w żaden sposób nie tolerował wychylania się poza wytyczone przez siebie ramy. Sporo miejsca poświęcono w książce temu dzielnemu ambasadorowi, jego historię można też poznać oglądając filmy biograficzne, które czasem pojawiają się w telewizji w Polsce − Konsul z Bordeaux oraz Désobéir (Aristides de SousaMendes). Autor umniejsza nieco jego rolę, ale tylko poprzez udokumentowaną redukcję liczb uratowanych, które dotychczas wydawały się mocno zawyżone, w żaden sposób nie umniejszając jego zasług.

A czy wiecie, czym była wolframowa gorączka? Jej wątek przewija się przez całą książkę, bo i przez całą wojnę wolfram odgrywał dużą rolę, zarówno dla obu walczących stron, jak i dla gospodarki portugalskiej. A może zwłaszcza dla niej. Czy ten neutralny kraj handlował wolframem uczciwie, i czy słusznie bogacił się na wydobyciu i sprzedaży tego cennego w czasie wojny surowca i jaki miało to wpływ na zwykłego portugalskiego obywatela? Okazuje się, że ogromny.

Ostatnia fotografia Lesliego Howarda - kolacja
w hotelu Aviz w Lizbonie (aktor siedzi przy stole,
w jasnym garniturze; źródło zdjęcia tutaj)
Jeden z rozdziałów poświęcono Lesliemu Howardowi, gwiazdorowi znanemu m.in. z filmu Przeminęło z wiatrem, którego ostatnie zdjęcie, zrobione podczas kolacji w lizbońskim hotelu Aviz, zostało zamieszczone w książce. Dlaczego była to ostatnia fotografia aktora? Co stało się z samolotem do Anglii, na pokład którego wsiadł on 1 czerwca 1943 r.?
Leslie Howard to nie jedyny „hollywoodzki” wątek książki. Pod koniec filmu Casablanca jest scena, w której samolot z Victorem Laszlo i Ilsą Lund odlatuje w stronę neutralnej Lizbony. W książce czytamy, że „w latach drugiej wojny światowej realia tego miasta w niezwykłym stopniu przypominały scenerię Casablanki, tak iż wiele osób działających w Lizbonie w późniejszym okresie wojny określało stolicę Portugalii czułym mianem »drugiej Casablanki«”. Z kolei kasyno w Estoril było miejscem, w którym w blackjacka grał Ian Fleming, młody agent zajmujący się w Casino Estoril przygotowaniem akcji o kryptonimie Golden Eye. Lizbona i okolice były przepełnione szpiegami niemieckimi i brytyjskimi, którzy niemal otwarcie działali tam w czasie wojny, i którym poświęcono w książce sporo wątków, co z kolei sprawia, że czyta się ją jednym tchem.

Okładka brytyjskiego wydania książki
(źródło zdjęcia tutaj)
Ciekawy wątek, dotyczący Salazara, pojawia się pod koniec książki. W pewnym momencie w prasie brytyjskiej opublikowano informację, że António de Oliveira Salazar wziął ślub z portugalską arystokratką Caroliną Assecą, a zdjęcie na jednej z okładek podpisano: „Salazar z Portugalii, dziekan dyktatorów”. Kwestia była o tyle ważna, że przywódca dawał wcześniej do zrozumienia, że nie zamierza mieć żony czy dzieci, by w pełni móc poświęcić się sprawom kraju. Spekulacje o związku, a tym bardziej ślubie niosły za sobą daleko idące przypuszczenia, że wówczas dyktator musiałby opuścić stanowisko. Nie było to całkiem dobrze widziane np. przez Anglię, o czym wyczerpująco pisze w swojej książce Neil Lochery.

Zgłębia też bardzo dokładnie kwestię portugalskiego, a właściwie nazistowskiego złota, który stał się problemem międzynarodowym po wojnie, a Portugalia stanęła przed problemem zwrotu nabytych w czasie wojny sztabek. Zakończenie tej kwestii jest co najmniej zaskakujące. Tak samo jak to, że Portugalia znalazła się w gronie trzech neutralnych państw europejskich, których rządy przesłały do Niemiec kondolencje na wieść o śmierci... Hitlera.

Książkę przeczytałem niemal jednym tchem, co jest zasługą przede wszystkim lekkiego stylu, w jakim została napisana. Jednocześnie jest naszpikowana informacjami z okresu wojny, o których istnieniu większość z nas nie zdaje sobie sprawy, popartymi rzetelnymi odniesieniami do zachowanych dokumentów, do których udało się dotrzeć autorowi. Polecam lekturę zarówno fanom i wielbicielom Lizbony i Portugalii, jak i miłośnikom historii, a także wszystkim ciekawym i ciekawskim.

Neill Lochery, tłum. Arkadiusz Bugaj
Lizbona. Miasto światła w cieniu wojny 1939-1945
Czytelnik 2015

Przy okazji zapraszam do konkursu, w którym można wygrać jeden egzemplarz książki podarowany przez wydawcę – Spółdzielnię Wydawniczą Czytelnik. Szczegóły konkursu tutaj lub w zakładce Konkursy w lewym menu strony tego bloga.


Rozświetlona Lizbona z lat wojennych (zdjęcie pochodzi ze strony autora książki tutaj)

środa, 13 maja 2015

Biblioteca Nacional de Portugal w Lizbonie - z wizytą w portugalskiej Bibliotece Narodowej

Główna czytelnia

Mamy Tydzień Bibliotek, postanowiłem więc napisać o Bibliotece Narodowej Portugalii. Zbieram się do tego mniej więcej od czerwca ubiegłego roku, a teraz jest jak najbardziej stosowna okazja. A było to tak...

Gdy okazało się, że Biblioteka Narodowa Portugalii po raz kolejny nie jest dla moich przełożonych wystarczająco atrakcyjnym miejscem na wyjazd w ramach Erasmus Staff Program, było mi trochę przykro, bo jakoś zależało mi na zobaczeniu tego miejsca. Znajomi poradzili mi, że skoro i tak lecę do Lizbony, nie zaszkodzi napisać e-maila z prośbą o prywatne zwiedzanie. Na pewno miało znaczenie to, że pracuję w bibliotece, bo bardzo szybko dostałem miłą odpowiedź, w której znalazłem informacje gdzie, na kogo i o której godzinie mam czekać. Gdy zjawiłem się w gmachu biblioteki, powitała mnie przesympatyczna pracownica tej instytucji, pani Isabel, po czym udaliśmy się na spacer po budynku. Właściwie większość miejsc, które mi pokazano mógłbym zobaczyć wchodząc tam jako czytelnik, ale nie byłoby to takie przeżycie, jakiego udało mi się doświadczyć. Dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy o portugalskim systemie, w jakim działa Biblioteka Narodowa, jednocześnie pani Isabel podpytywała mnie, jak to jest u nas w różnych kwestiach.
W holu Biblioteki
Historia narodowej książnicy Portugalii sięga roku 1796. Wtedy to, na mocy królewskiego przywileju z 29 lutego, powołano instytucję o nazwie Real Biblioteca Pública da Corte. Utworzono ją na miejsce działającej od 1768 r. Livraria da Real Mesa Censória (Biblioteka Królewskiej Rady Cenzury). W 1805 r. biblioteka otrzymała przywilej otrzymywania wszystkich dokumentów drukowanych na terenie Portugalii. Pierwsza siedziba mieściła się w zachodniej wieży budynku przy Terreiro do Paço (Praça do Comércio). W 1834 r. placówka otrzymała nazwę Biblioteka Narodowa Portugalii (Biblioteca Nacional de Portugal). Wydarzenia z tego roku, które doprowadziły do likwidacji zakonów, miały znaczący wpływ na rozwój placówki, bowiem przypadło jej w udziale wiele zbiorów przechowywanych dotąd w bibliotekach klasztornych. Zwiększyło to znacząco rozmiar zbiorów i spowodowało przeniesienie placówki do klasztoru św. Franciszka (Convento de São Francisco da Cidade) – budynku, w którym dziś mieści się m.in. Museu do Chiado. W tym miejscu biblioteka funkcjonowała przez kolejne 150 lat. Dopiero w 1956 r. rozpoczęto budowę obiektu zaprojektowanego specjalnie dla Biblioteki Narodowej przez wybitnego architekta Porfírio Pardal Monteiro (jego inne projekty to m.in. znany wszystkim budynek hotelu Ritz przy placu Marques de Pombal, budynki Uniwersytetu Lizbońskiego czy dworzec Cais do Sodré), który jednak nie doczekał zakończenia realizacji swego działa (zmarł w 1957 r.). Budynek powstał przy ul. Campo Grande 83, w dzielnicy o tej samej nazwie, w sąsiedztwie budynków Uniwersytetu Lizbońskiego. Został oddany do użytku w 1969 r. i do dziś mieści się w nim siedziba narodowej książnicy. Na początku tego stulecia okazało się po raz kolejny, że ogrom zbiorów, ponad 3 mln, przestaje się mieścić w dotychczasowych magazynach i podjęto decyzję o wybudowaniu dodatkowego skrzydła. Powstał kilkunastopiętrowy gmach, który w ubiegłym roku nie był jeszcze w całości oddany do użytku. Ma on pomieścić rozwijający się księgozbiór przez kolejne kilkadziesiąt lat. 

Nowe skrzydło Biblioteki
Jak w przypadku każdej biblioteki narodowej, lizbońska książnica narodowa ma za zadanie prowadzenie wszelkich działań związanych z promowaniem, upowszechnianiem, udostępnianiem, a wcześniej także gromadzeniem literackiego dziedzictwa narodowego. Jest to największa biblioteka w Portugalii, ogarniająca zasięgiem dziedzictwo niemal dziesięciu wieków historii i kultury portugalskiego społeczeństwa poprzez wszystkie rodzaje zbiorów bibliotecznych w celu zabezpieczenia przeszłości i przyszłości oraz jej badania dla następnych pokoleń. Placówka jest prestiżową instytucją na kulturalnej scenie Portugalii, działającą w sposób nowoczesny i przystępny dla czytelników, których zaspokajanie potrzeb naukowo-kulturalnych jest podstawą jej działalności.
Zbiory biblioteki są ogromne i przede wszystkim bardzo cenne. W skrócie można powiedzieć, że są tam kolekcje zbiorów obejmujących dokumentację z każdej epoki, każdego typu i na każdy temat. Duże znaczenie w rozwijaniu kolekcji mają darowizny przekazywane bibliotece, a także przejmowane z innych powodów, z których największe znaczenie mają dokumenty portugalskie i na nie kładzie się największy nacisk. Z większości zbiorów dostępnych w bibliotece może skorzystać każdy Portugalczyk bez ograniczeń, a także każdy obcokrajowiec, który ukończył 18 lat. Można z nich korzystać bezpośrednio w bibliotece, ale także w systemie wypożyczeń międzybibliotecznych lub w przypadku prac, które zostały zdigitalizowane – online za pośrednictwem Krajowej Biblioteki Cyfrowej.
Biblioteca Nacional Digital to inicjatywa właśnie Biblioteki Narodowej Portugalii, tworzona od początku XXI w. w odpowiedzi na tendencje europejskie do digitalizacji zbiorów bibliotecznych. Kolekcja cyfrowa jest stale rozwijana, w ścisłej współpracy z instytucjami europejskimi i przy udziale innych portugalskich placówek bibliotecznych.
Kolejną ważną inicjatywą placówki jest katalog PORBASEOnline Union Catalogue of the Portuguese Libraries, który integruje dane bibliograficzne z BNP oraz 170 innych instytucji portugalskich. Jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat piśmiennictwa portugalskiego, z której można korzystać online.
Oczywistą działalnością każdej biblioteki narodowej jest tworzenie narodowej bibliografii, tak też jest w przypadku portugalskiej instytucji, która tworzy bibliografię w oparciu o egzemplarz obowiązkowy, przekazywany od 1935 r.
Zainteresowanych literaturą portugalską zapraszam do sklepu online, w którym można nabyć przeróżne tytuły książek, dostępnych także w księgarni bibliotecznej w budynku przy ul. Campo Grande 83. Livraria online tutaj.
Portugalska Biblioteka Narodowa w Lizbonie jest instytucją państwową działającą na mocy odpowiedniej ustawy i podległą ministerstwu kultury. Jej dyrektorem jest obecnie Maria Inês Cordeiro.

Najciekawsze kolekcje

Stare Druki i Manuskrypty to kolekcja obejmująca najbardziej wartościowe aktywa dziedzictwa kulturowego w zbiorach biblioteki. Zbiór rękopisów to około 15 tys. kodeksów i 36 tys. rękopisów, z których najstarsze pochodzą z XII w.
Canonciero da Biblioteca Nacional (źródło zdjęcia tutaj)
Najważniejszymi pozycjami w kolekcji są m.in. Cancioneiro da Biblioteca Nacional – XVI-wieczna kopia najszerszego zbioru średniowiecznych galicyjsko-portugalskich tekstów; O Livro da Fábrica das Naus – XVI-wieczny traktat Fernando Oliveira; Crónica da tomada desta cidade de Lisboa aos Mouros e da fundação deste Mosteiro de São Vicente – XIV/XV-wieczne angielskie tłumaczenie tekstu łacińskiego.
W kolekcji Iluminowanych Kodeksów znajduje się obecnie 239 dokumentów z XII–XIX w., które pochodzą głównie ze zbiorów zlikwidowanych w 1834 r. zakonów. Znajduje się tu m.in. Hebrew Bible, iluminowana przez Josepha Asarfatiego pomiędzy 1299 a 1300 r.; Livro de Horas da Rainha D. Leonor, prawdopodobnie iluminowana przez Willema Vrelant ok. 1470 r.; Atlas Fernão Vaz Dourado, datowany na 1576 r., zawierający 17 iluminowanych map.
W kolekcji Cennych Ksiąg (30 tys.) znajdują się inkunabuły oraz książki drukowane od 1501 r.
Archiwum Historyczne to 466 kolekcji dokumentów z różnych źródeł, przede wszystkim archiwów osobistych i rodzinnych. Najstarsze dokumenty pochodzą z 11 w.
W Archiwum Współczesnej Kultury Portugalskiej znalazły się osobiste dokumenty, zapiski, rękopisy portugalskich pisarzy i innych postaci ze świata kultury z XI i XII w. Wymienić tu można takie nazwiska jak Fernando Pessoa, Eça de Queirós, Camilo Castelo Branco, Camilo Pessanha, Antero de Quental, Oliveira Martins, Jaime Cortesão, Raul Proença, Vitorino Nemésio, Vergílio Ferreira czy wreszcie José Saramago.

Ze wszystkich cennych zbiorów można korzystać w Czytelni Starych Druków i Manuskryptów, która znajduje się na trzecim piętrze. Potrzebna jest karta biblioteczna, a w przypadku szczególnie cennych egzemplarzy – dodatkowa konsultacja.


W Bibliotece Narodowej w Lizbonie warto też zwiedzać wystawy. Są tam trzy sale wystawowe, w których przygotowywane są ciekawe ekspozycje. Obecnie do 9 czerwca można oglądać wystawę poświęconą lizbońskiemu architektowi Porfírio Pardal Monteiro, który żył w latach 1897–1957, i który jest autorem projektu gmachu Biblioteki Narodowej, a także wielu innych (o czym wspomniałem wyżej). Druga wystawa prezentuje żydowskie księgi średniowieczne, będzie otwarta jeszcze dwa dni, do 15 maja. Z kolei do 20 czerwca można oglądać wystawę poświęconą magazynowi literackiemu „Orfeusz”, który ukazywał się w Portugalii od 1915 r.

Strona internetowa Biblioteki: www.bnportugal.pt
Adres: ul. Campo Grande 83, Lizbona

Gmach Biblioteki Narodowej od strony głównego wejścia


Główna czytelnia Biblioteki

Dekoracje głównego wejścia

Dekoracje głównego wejścia

Boczne, nieużywane wejście
W holu Biblioteki, na I piętrze

Biblioteka widziana od strony ulicy